Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Toshiro 12 paź 2006, 10:18
Kret napisał(a):jak pojde do psychologa wygadam sie z tego wszystkiego to mi wszystko przechodzi na jakies 2 dni ale pozniej stopniowo wraca


Wyciagnij z tego wnioski. Dla mnie są widoczne na pierwszy rzut oka. Oprócz stawiania diagnoz, lekarze planują jakoś Cię leczyć?
„Bardzo często ludzie nie zdają sobie sprawy z tego że największa katastrofa ich życia może być równocześnie najpotężniejszą łaską z możliwych.” Eckhart Tolle
Avatar użytkownika
Offline
Posty
317
Dołączył(a)
18 wrz 2006, 16:14
Lokalizacja
po drugiej stronie lustra

Avatar użytkownika
przez pajak_leon 12 paź 2006, 10:19
depersonalizacja i derealizacja, uczucie, że się zaraz zwariuje albo umrze to wszystko sprawa nerwicy lękowej, charakterystyczne przede wszystkim dla tzw osobowosci histerycznej..:)

depersonalizacja i derealizacja może też wystąpić na skutek odstawienia leków..

[ Dodano: Czw Paź 12, 2006 10:35 am ]
jesteś klasycznym, encyklopedycznym przykładem..

http://pl.wikipedia.org/wiki/Zaburzenia_nerwicowe


zresztą jak większość z nas
A nad tym wszystkim kto panuje?

Jak to kto??

Pająk Leon :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
172
Dołączył(a)
06 paź 2006, 21:39
Lokalizacja
zewsząd

Czy nerwica niszczy psychikę?

przez Moniczka 12 paź 2006, 13:25
Zastanawiam sie nad tym pytaniem od dluzszego czasu.Zyjemy z nerwica,z naszymi lekami.Neurotyczne osobowosci,nadwrazliwe,nie zawsze mogace odnalesc sie w swiecie.Bierzemy leki,mamy ataki paniki,dziwne czasem straszne natloki mysli,czasem boimi sie wyjsc z domu,do ludzi,czasem to przezwyciezamy.Czesto nasz organizm sie buntuje przed wyjazdami,wystapieniami publicznymi,czasami to przezwyciezamy.Akle do czego to prowadzi?Czy sensem nerwicy jest tylko uswiadomic nam ukryte konflikty?Czasem nie mozna ich odnalesc,krecimy sie jak na karuzeli zamknieci w swoich lekach.Czy to w koncu nie doprowadzi do wyniszczenia psychiki,jej zmian zauwazalnych dla otoczenia,dziwactwa,wycofania,psychozyCczasami mam wrazenie,ze to normalna choroba ta nerwica i ze czasem nie kazdy z niej wyjdzie,czasem sie pograzy,wyladuje na oddziale psychiatrycznym-samotny i zamkniety w umysle swoich lekow...
Moniczka
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 12 paź 2006, 13:34
Wg mnie w pewnym uproszczeniu Twoje pytanie wygląda tak: "czy choroba nam szkodzi ?" :?
Ciekawe jakie będą odpowiedzi... :roll:
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Avatar użytkownika
przez czerwony 12 paź 2006, 13:46
Cześc

Ja mam podobne objawy do tego kręci mi sie jescze w głowie i głowa mnie boli.
Mój psychiatra mówi że to ma przejsc po lekach jakie biore tj.mianseryna.

Ja na przykład dobrze czuje sie w weekend , a kiedy przychodze do pracy w poniedizałek wraca to fatalne samopoczucie bólłe itp....

Mam nadzieje ze to przejdzie bo kiepsko sie tak zyje:(
Oby Przeszło...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
11 sie 2006, 17:49
Lokalizacja
kIELCE

Avatar użytkownika
przez Neśka 12 paź 2006, 13:52
Ja tam powiem tak.... w mojej psychice nastąpił całkowity obrót. Popadłam w skrajność. I chyba to jest najgorsze, bo bardzo dużo zależy właśnie od tego co siedzi w psychice. A mi jak na złość siedzą takie myśli, których kiedyś byłam wrogiem, których nie akceptowałam, bądź nie byłam w stanie sobie wyobrazić.

Psychika "padła" i przekonałam się ostatnio, że jednak ludzie, którzy mnie znają widzą to...niestety.
Sama nie rozumiem siebie, swoich zachowań, nie mam żadnej kontroli nad tym co robię, choć to wydaje się dziwne... nie potrafię się zmobilizować nawet pod presją. Nawet jeżeli coś chce to robię co innego i czuje wewnętrzą targaninę między chcieć a móc. straszna walka w duszy, innym razem odpływanie w siną dal...
Coraz częściej się boję, że może stać się ze mną coś niedobrego, bo jestem dla siebie już teraz obca...

Dziś tak jakbym nie była sobą, jakbym raczęła życie z inną "ja" - z tą gorszą wersją ja.
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą ! (św. Augustyn)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:51

przez Kret 12 paź 2006, 14:20
Dzieki za odpowiedzi kochani jestescie ;) a co do lekow to przepisali mi jakies ale nie mam zamiaru ich brac.

Pozdrawiam. :)
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
04 wrz 2006, 14:48
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez ewa125 12 paź 2006, 14:38
wiecie co ja tez mialam w pewnym momencie takie wrazenie ze nie jestem soba, rzeczy ktore mnie kiedys cieszyly przestaly mnie cieszyc, nie chcialo mi sie zyc, nie widzialam przed soba przyszlosci, czulam ze zmieniam sie w kogos innego, straszne uczucie. ale to mija. jeszcze calkiem nie wyszlam z nerwicy ale mysle ze jestem na dobrej drodze. walcze z tym jak tylko moge choc to czasem wyczerpujace. nie moge powiedziec ze caly czas "jestem soba", ale coraz czesciej mi sie to zdarza. zwlaszcza wieczorami jak gadam sobie z moim ukochanym. czlowiek dopiero docenia swoje dawne zwykle zycie. wczoraj kupilam sobie olejek z lawendy (podobno antylękowy) i rzeczywiscie pomaga, poza tym ze smierdze nim na caly dom. mysle ze powinniscie sprawiac sobie mnostwo przyjemnosci na raz, robic cos co kiedys was cieszylo. na przyklad ja psikam sie cala ulubionymi perfumami, trzymam w reku zdjecie ukochanego, ogladam w tv moj ulubiony film, popijam cole z cytryna w ulubionej szklance, wkladam na siebie najlepszy ciuch jaki mam i jaki kiedys oszczedzalam na wyjatkowe okazje,jem duuuuuuuzo czekolady i probuje nie byc sama.i to wszystko w tym samym czasie. na poczatku pewnie i to nie bedzie wam dawalo uspokojenia i szczescia ale z czasem bedzie. wiem bo mi juz to sprawia przyjemnosc , moze nie 100% ale sprawia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

przez Moniczka 12 paź 2006, 14:51
To prawda,male przyjemnosci sa bardzo wazne.Ale dla mnie chyba najgorsze sa te chwile kiedy jestem sama,kiedy pojawia sie natlok mysli:"czy jestem chora psychicznie,nienormalna,czy smieszy mnie to co powinno,czy jestem w oczach innych normalna?".Rok temu nawet do glowy by mi nie przyszlo tak sie zachowywac.Skad w ogole te mysli?Czy takie ciagle myslenie,te ataki paniki moga doprowadzic kiedys do takiego odwrotu w psychice,ze bedziemy uznawani za dziwakow,za psychotykow,ze psychoza naprawde nas dopadnie?
Moniczka
Offline

Avatar użytkownika
przez ewa125 12 paź 2006, 14:53
tez to mialam ale przeszlo!!!!!!!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Ach te perspektywy!

Avatar użytkownika
przez ~Maja 12 paź 2006, 15:20
Wiem, nie jest to łatwe - nie wszystkim się to udaje , ale jeśli nie zwątpicie w to, i spojrzycie na swoje problemy z innej strony to Wasze rozumowanie diametralnie zmieni się na pozytywniejsze.
Posłuchajcie...
Obudź w sobie wiarę do swoich możliwości, w końcu to TY jesteś kowalem swojego losu... to TY masz kontrolę nad tym wszystkim. Właśnie trzymasz w ręku kolorowe kredki - natemperuj je, i koloruj chwile na kartce swojego życia! *


* ja kartkę podarłam, kredki rzuciłam w kąt i połamałam. Ale z Wami zaczęłam zbierać groszaki na blok A4 oraz.. zrzucimy się na wspólne kredki i będzie już siii. :roll:

To jak to będzie? :lol: <ale aby nie było: NIE chodzi mi o pomoc materialną !! ;) >


PS. Dla tych, dla których mój post okazał się zbyt dziecinny i naiwny - proszę, nabierzcie dystansu do tego temaciku mojego :) .
..trzeba być gorszym... by potem stać się lepszym
trzeba być głupim... by móc stać się mądrzejszym... (...)
by czuć upadek... z wysoka spaść trzeba
być na dnie... by móc sięgnąć nieba... (...)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
263
Dołączył(a)
08 wrz 2006, 18:22

Avatar użytkownika
przez ~Maja 12 paź 2006, 15:26
porcyczalam sie
to ja juzw ole chyba nie istniec i nie byc na tym swiecie jesli to, co jest w mjojej glowie mam mnie zniszvzyc

przerpaszam za literowki.
..trzeba być gorszym... by potem stać się lepszym
trzeba być głupim... by móc stać się mądrzejszym... (...)
by czuć upadek... z wysoka spaść trzeba
być na dnie... by móc sięgnąć nieba... (...)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
263
Dołączył(a)
08 wrz 2006, 18:22

Odpowiedzialność i jej brak.

przez Magnolia 12 paź 2006, 15:27
Witam! Chciałabym napisać o moim lęku dotyczącym odpowiedzialności.Boje się ciągle,że zrobię jakiś błąd,że mnie zamkną w wiezieniu,nie podejmuje pracy,bo boje sie jakiejkolwiek odpowiedzialności.Nawet na uczelnie boje sie iść i ciągle coś wymyślam,aż w końcu mnie wyrzucą.Ciagle sie czuje jak mała dziewczynka.Wpadam w panike jak dzieje sie coś poza moim poukładanym światem,nie umiem się pokłócić np ze sprzedawczynią bo sie boje że mnie poda do sądu i mnie zamkna a tam bym zwariowala.Boje sie iść do szpitala psychiatrycznego (tżn że w końcu tam trafie) i ogolnie mam lęki jak 4 latka.Nie panuje nad swoim życiem.Wszystkim sie przejmuje ,martwie,wszystko biore do siebie..tak sie nie da żyć....
"Okłamali mnie z nadzieją,że uwierzyłem i przestanę chcieć.Muszę leczyć się na ból i strach.Gdzie jest człowiek,który z siebie sam pokaże mi jak...." (Coma-Leszek Żukowski)
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
08 lis 2005, 10:27

przez Deunia 12 paź 2006, 16:35
Aniołku bardzo ci współczuje. Wiem co to znaczy przylądać się innym zazdrościć tak zwykłej rzeczy jak dobre samopoczucie. Co do leków to proponuję ci skorzystać z mojego doświadczenia. Jak połykasz kolejną pastylkę wmawiaj sobie " ta napewno mi pomoże i będę się dobrze czuła.... o już się troszkę lepiej czuje.." Może brzmi to idiotycznie ale nasze lęki dla innych też są idiotyczne. Dlatego musimy pomagać sobie takimi sposobami.
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
08 lip 2006, 22:29
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 40 gości

Przeskocz do