Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez katarzynka 08 paź 2006, 14:33
O mojej chorobie wiedzą właściwie też tylko 2 osoby...niedawno postanowiłam powiedzieć o wszystkim mojej przyjaciółce, ale na razie zna tylko część całej historii. Jakos nie przepadam za wtajemniczaniem w to innych ludzi z kilku powodów. Pomijając fakt tego,że i tak nie zrozumieja do końca o co mi chodzi, to nigdy nie wiem jak ktoś się zachowa, gdy źle się poczuję...np.moja matka ma zwyczaj pytania co minutę, czy nie jest mi słabo, co w sytuacji gdy staram sie o tym nie myśleć działa dokładnie na odwrót. A poza tym jak moje otoczenie nie wie o niczym, to mam większą motywację do walki i nie ulegania atakom - oczywiscie wiadomo,ze nie zawsze się udaje...ale nie wyobrazam sobie powiedzenia o tym wszystkim moim znajomym...zresztą po co? i tak nie mogą mi w żaden sposób pomóc...
"ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy...."
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
05 paź 2006, 22:11
Lokalizacja
Kraków

Moja historia

Avatar użytkownika
przez echnaton 08 paź 2006, 14:38
Witam wszytkich jestem tu całkiem nowy mam 30 lat.. Moja przygoda z nerwica lękową zaczeła się 9 lat temu .... W tamtym czasie nadużywałem alkoholu i maryśki .. Ale włąsnie marichuana zaczeła wywoływac we mnie dziwne lęki... Po pewnym czasie lęki wracały w nocy kiedy byłem trzeźwy więc zaczołem pic co dzień i to po parę razy dziennie by nie dopuścić do kaca... Na szczęscie wyszedłem z tego pierwsze pół roku było koszmarem ciągły lęk, uczucie całkowitego, bezsensu, :cry: .......>Po pewnym czasie udałem się do lekarza zaczołęm brac tranxene i bioxetin i po jakims miesiącu względnie uspokoiłem się... Okres dobrego w miarę samopoczucia trwał prawie rok. Aż do czasu kiedy znów zdażyła mi się wpadka z lkaoholem (ślub przyjaciela, nie wypadało się nie napić.. ) To co było pózniej było koszmarem prawie 7 mieś ciągłego lęku ,.. NAjgorsze jest to że potrafiłęm chudnąc do 18 kg... Ale wszytko mineło zmieniałem leki na doxepin i fluonaxol raz działałao raz nie...
Powoli , powoli wracało jakoś wszyktko do normy.. Zaczołęm podróżowac po polsce z plecakiem czy zima czy lato. Cchciałem sam sobie udowodnić że potrafię wszytko złamać..Owszem czasem lęki wracały i to silne w najmniej spodziewanym momencie, ale ustępowały po paru godzinach czy nawet minutach i miałęm spokój miesiąc , dwa.. Brałem cały czas lekarstwa bo lekarz stwierdził by zaleczyć to do końća. Przemierzyłem kawał świata zplecakiem i często uśmeich gościł na mojej twarzy. Aż w końcu jakieś połtora roku temu rozstałem się z kobieta po 6 latach.. To byłdla mnie szok , poprostu odeszła, zdradziłą , oszukałą,. Po tylu latach nie dopuszczałęm myśli że to sie kiedys stanie sądziłęm że to miłość na zawsze.. Zaczeło sie więc depresje itp. Ciągłe wspomnienia męczące.... Ale jakoś sobie poradziłęm . Poznałem 8 mies pół roku temu wspaniałą kobiete która rozumie moja miłosc do podrózy , przyrody to że ubieram sie troszke inaczej że posiadam wiele tattu. Było cudownie ale w czerwcu zaczeły wracac lęki najpierw wieczorami. Zaczołęm dostawac lęków będąc na dworze . Mijały po jakiejs godzince czasem szybciej.. Dwa tygodnie temu przez całkowity przypadek napiłęm się alkoholu. Poprostu wracałem po treningu do domu i spotkałem znajomych aby zmienic smak spirytusu wlali sobie do Pepsi. Wiec nei zastanawiajac sie wziołęm butelke z pepsi i wypiłęm pare pożadnych łyków. ZKiedy poczułęm co tam jest zaczołem odczuwac gorąco , ze mi słabo.. Po 20 min zwymiotowałem wszytko. Nie piłęm już ponad 8 lat więc przeraziłęms ię do tego stopnia że przez dwa dni byłęm sparalizowany ze strachu.. NAwet jadąc autobusem myslałem ze zwariuję. Mineło po paru dniach ale po tyodniu spokoju znów wróciło. NAjgorszy jest ten ciągły lęk o wszytko, nieuzasadniony niepokój .... Za oknem świeci śłonko pewnie zaraz pójdę się przejśc ale zamknę sie w soich myślach że pewnie zaraz znów mnie lęk dopadnie. Tego lęku nied a się opisać i to napięcie nerwowe. Wydaje sie że jak ide i usiąde to umrę albo zemdleje. A co najdziwniejsze to cały czas działą to na zasadzie fali. 5 min jest lęk napięcie, a potem z 3-4 min spokoju i nagle jedna głupia mysl o lęku czy o czym kolwiek i wraca.... Wróciłem do tranxene któemi pozostały schowane gdzieś w szufladach i bioxetinu ale ne pomaga. NAjgorsze jest to że za 3 tyg mam wyjechac do angli chciałem wreszcie zarobić na mały dome . Dostaje szału kiedy pomyślę że tam mnie to złapie nic znajomego wszytko obce nawet język.. NAjbardziej załąmuje mnie to że kiedy przez prawie 6 lat czułęm sie w maire dobrze że mogłem pdoróżowac, żyć normalnie cieszyć się snuć marzenia znów wróciło .. Czy tak bedzie rpzez całe życie..... ?? :cry:Pewnie i tak albo i nie :lol: Ale wiem że zrobie wszytko by znów mieć te 6 lat spokoju albo i całe życie
Ostatnio edytowano 10 paź 2006, 12:24 przez echnaton, łącznie edytowano 1 raz
Wilk Stepowy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
08 paź 2006, 14:12
Lokalizacja
bieszczady

przez aldara.35 08 paź 2006, 15:18
Czy skrót AM-to Akademia Medyczna??
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
10 sie 2006, 17:00
Lokalizacja
malopolska

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez aldara.35 08 paź 2006, 15:43
Hej to super że jak tylko przeczytasz posty to lęki u Ciebie znikają.Zazwyczaj jak sobie poczytam o ,,nowych,,objawach to zaraz je mam.Czy moglabyś napisać coś wiecej o hormonach.Ja jak zaczęłam brać preparat horm.też poczułam się lepiej.Być może rozchwianie hormonalne pogłębia lęki??
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
10 sie 2006, 17:00
Lokalizacja
malopolska

Avatar użytkownika
przez ewa125 08 paź 2006, 16:14
tak AM to Akademia Medyczna "wspaniala uczelnia" z ktorej ludzie wychodza chorzy...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Nie mam już siły... Niewiem ile jeszcze???:(

przez patti1985 08 paź 2006, 16:25
Witam wszystkich.. w sumie mnie tu dawno nie było.. Ogólnie przechodze kryzys.. jestem od trzech tygodni na oddziale psychoterapi i w sumie szłam z dobrym nastawieniem a tak naprawde to jest MASAKRA.. nie dosyć ze sie czuje źle psychicznie to jeszczze fizycznie.. mam straszne lęki ze zemdleje.. nikt zdrowy nie jest w stanie sobie wyobrazić co ja tam przechodze a na domiar złego hmm.. wszyscy myślą ze ja z tamtąd wróce zdrowa jak ryba.. najchęteniej bym zrezygnowała ale co potem?? chyba naprawde zostało by mi SAMOBÓJSTWO.. Jestem wykonczona a jutro tam wracam<beczy>... i co ja mam zrobic?? moze ktos tez tam był?? i wie cos o tym:( :roll: bo czuje sie tak jak na początku choroby:(
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
20 lut 2006, 23:15

przez neja 08 paź 2006, 17:36
Witaj Patti Wiesz napewno ze nie jestes sama...tzn ja tez mam takie leki Strasznie boje sie ze zemdleje :( Ja wlasnie wybieram sie do psyhologa i psychiatry Sama nie dam sobie z tym rady Piszesz ze zle sie czujesz ze nie ma rzadnej poprawy a czy leczysz sie farmakologicznie? Czy bierzesz jakies leki? Powiem ci ze ja w tamtym roku bez ich branie nie zaczelabym roku akademickiego :( Naprawde leki przyniosly poprawe!!! ale niestety sama przerwalam ich branie i zrobilam blad :( Teraz powrócily moje problemy... Dlatego najpierw ide do psychiatry aby przepisal mi odpowiednie leki - po to abym sie uspokoila wewnetrznie a potem na pedze na psychoterapie Innego rozwiazania nie widze Myszko a powiedzialas komus o tym ze ta terapia nie poprawia twojego stanu zdrowia? Powiedz o tym komus
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
06 paź 2006, 19:18

przez patti1985 08 paź 2006, 17:41
hej.. tak powiedziałam ale moja mama mysli ze bede odrazu zdrowa.. wszyscy tak myslą// leki brałam i własnie przez to ze chciałam sie dostac na ten oddział psychoterapii musiałam przestac brać leki.. i tak też zrobiłam wiesz ja bym najchetniej zrezygnowała bo mi siedzienie 3 godziny w grupie na psychoterapi to dla mnie masakra...:(:(:(::(:(:(:(:( dolina....
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
20 lut 2006, 23:15

przez Kaska22 08 paź 2006, 17:48
no wiec co mi radzicie?Zaufać tomografii i nie robić żadych badań tylko leczyć sie u psychiatry czy zrobić jeszcze rezonans?
Kaska22
Offline

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 08 paź 2006, 18:16
Patti1985 Terapia ma Ci pomagać, a nie powodować jeszcze wiekszy lęk !
Dodatkowo ta niekorzystna presja rodziny, że wrócisz zdrowa :?
Nie wiem, czy mogłoby Ci pomóc odpowiedzenie sobie na pytanie: "dlaczego jest mi tam źle".
W każdym razie sposób leczenia powinien być dobrany do każdego pacjenta indywidualnie.
Może Tobie bardziej przydałaby się terapia indywidualna ?
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 08 paź 2006, 18:25
To chyba źle postawione pytanie czy ufać temu czy innemu badaniu. ;)
Dzięki badaniom lekarz może stwierdzić, czy dane schorzenie ma podłoże nerwicowe, czy też nie.
Ja widząc Twoją nieufność do badań, radzę: zrób je. Dla własnego spokoju.
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

przez agniecha1 08 paź 2006, 18:37
dzięki za odpowiedz cięszę się że ktoś mnie rozumie że ma obiawy takie same jak ja. dzisiaj tez sie zle czuje bo mam ból w piersiach.mam jeszcze pytanie odnosnie tego leku czy są jakieś skutki uboczne i wogule coś więcej na temat leków jakie są.mam troje dzieci i wogule dużo pracy przy nich i ta nieszczęsna nerwica także wszystko razem daje w kość.pozdrawiam .
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
07 paź 2006, 22:59

Analizuje przebieg swojej choroby...

Avatar użytkownika
przez problemik 08 paź 2006, 19:11
No wlasnie jak to u was sie zaczelo o ile jeszcze pamietacie bo u mnie to wyglada tak: (dodam ze pamietam jak moja matka zaczela na to cholerna nerwice chorowac bylo to okolo 5 lat temu, wtedy to co sie z nia dzieje bylo dla mnie zupelnie niezrozumiałe kiedy mnie samego dotknely podobne objawe, najdziwniejsze to ze gdy jej stan sie ustabilizował tzn przestala prawie non stop byc w szpitalu i jest non stop w domu u mnie sie zaczelo:(

1. ok. rok temu pierwsze natrectwa myslowe ktore trwaja do dzis nasilone w roznych momentach (rok temu nie myslalem wogole o tym ze jestem chory, tylko odrzucalem te mysli) zazwyczaj mam z nimi problem jak siedze bezczynnie ale ostatnio nawet jak wykonuje jakas prace daja o sobie znac :(
z natrectwami u mnie jest tak ze np. tydzien bez przerwy mi bardzo dokuczaly, a byly momenty ze o nich zapominalem nawet na 5-10 dni :smile:

2. Stopniowo pojawianie sie coraz mocniejszych drgan, coraz wieksze przywiazywanie do tego uwagi, dojscie kołatań serca, pocenie sie w tłumie itp. objawy nerwicy :(

W pewnym momencie błędna fascynacja alkoholem ktory byc moze dolozyl sie do nerwicy, ale na szczescie zrozumialem ten blad lecz to juz troche za pozno.

I dochodze to aktualnego stanu zdrowia, nerwica mnie bardzo mocno blokuje w szkole, jak ide do tablicy to czuje sie jakby ktos zadal mi cios w klatke piersiowa, a przy tablicy jestem tak jakby w czyms rodzaju szoku (zapewne ze zdenerwowania) nerwica uniemozliwia mi naukę :( bylem u neurologa mierzono mi tętno itp. biore lek Persen który mi wogole nie pomaga dziala tylko usypiajaco ehh. zakladam ten topic bo chce sie przekonac czy u was nerwica zaczeła się od:

- lęków ( i myślenia o chorobie wmawiania itp.)

czy

-od kołatań serca drgania rąk itp. objawów "fizycznych"

bo u mnie od 2 pauzy.

pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
24 lip 2006, 22:28

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Yahoo [Bot] i 25 gości

Przeskocz do