Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Dąbrówka 08 paź 2006, 00:05
Dosknale cię rozumiem Kretko, ja też juz widziałam u siebie (a właściwie byłam na bank pewna), że mam: raka, guza mózgu, tętniaka, zawał serca i dziesiątki mniej drastycznych chorób. Porobiłam badania i co???? Odp. jestem zdrowa jak byk!!!
Offline
Posty
142
Dołączył(a)
19 sie 2006, 12:24

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 08 paź 2006, 00:23
Oczywiście to Twoje życie i zrobisz co zechcesz, jednak tak jak napisała Dąbrówka, alkohol nie pomoże Ci wygrać z Twoimi problemami. Wręcz przeciwnie, te problemy mogą narastać coraz bardziej.
Napisałeś w czasie przeszłym o psychiatrze i lekach psychotropowych, czyli przerwałeś leczenie ? Z tego nie da się wyjść z dnia na dzień. Ale da się, o ile się podejmie leczenie. Dasz radę. ;)
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

moja historia i kilka pytan

Avatar użytkownika
przez ewa125 08 paź 2006, 01:23
witam wszystkich.bardzo sie ciesze ze taka strona istnieje! to jest naprawde pomocne.u mnie zaczelo sie na wakacjach. teraz wiem ze prawdopodobnie wywolaly to moje studia(AM) ktore wlasnie skonczylam i wtedy wszystko wylazlo. na studiach czesto plakalam i sie meczylam ale nerwicy nie mialam. no wiec na wakacjach pewnego dnia poczulam sie jakas zmeczona, nic mi sie nie chcialo, moja rodzina siedziala w barze i popijala piwko a ja poszlam do domu spac bo bylam nie w humorze. no i sie zaczelo. mialam atak. to bylo okropne!! nie wiedzialam co sie dzieje nagle poczulam sie dziwnie, poczulam wszechogarniajacy lęk nie wiadomo o co, czulam sie slabo, jakby czesc mnie odeszla juz do innego swiata i taki ogromny smutek.wariowalam, szukalam rodziny, nie chcialam byc sama ale nie moglam ich znalezc. spac tez nie moglam wiec chodzilam po domu jak psychol. potem zwalilam to na nadmiar alkoholu lub slonca. zapomnialam. za jakis czas to znowu sie pojawilo i zaczelo sie pojawiac codziennie. myslalam ze to od alkoholu bo w wakacje troche popijalam. az znalazlam ta strone i wiem teraz ze to nerwica. jeszcze dodatkowo ostatnio zerwalam z facetem (bylismy ze soba 4 lata), mam kogos kto mnie kocha ale on mieszka daleko i zobaczymy sie dopiero w sylwestra. od kiedy wiem ze to nerwica jakos nad nia panuje (tj od kilku dni). pracuje, a jak czuje ze bierze mnie atak skutecznie go od siebie odsuwam. nadal jednak czuje lekka depresje. wspomne ze wczesniej to wogole nic mnie nie cieszylo i czulam sie jakby ktos inny byl w moim ciele.strasznie sie wtedy balam. no wiec nadal mam depreche. mam do was kilka pytanek. po pierwsze czy nerwica ma jakis zwiazek z alkoholem? czy naduzywanie go moze ja wywolac?(teraz juz nie pije). czy jak wypije na sylwestra nic mi nie bedzie. poza tym czy ta depresja mija calkowicie? chcialabym zebyscie napisali jakie sposoby na radzenie sobie z nerwica podali wam psychoterapeuci. czytalam na tej stronie o jednym - tym zeby sobie wyobrazic ze jest sie zanurzonym w wodzie i sie z niej wychodzi. zawsze sobie ten sposob stosuje:). pozdrowienia dla wszystkich!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez frontiero 08 paź 2006, 06:17
ja napisze tak;chlopie wez sie w garsc i nie mazgaj sie ,/cenzura/ ludzie nie mają co jeśc a ty przepijasz kase i jeszcze sie tu użalasz.
miales odwage pic,miales zeby napiasac tutaj......no to masz odwage zeby zmienic swe zycie,poniewaz jak napiisales jest w tobie chec zycia!!
tak wiec marsz do lekarza i mysl pozytywnie,a alkohol to sie pije dla przyjemnosci ....fuck, :?aha i jeszcze przydalaby sie jakas terapia,psycholog,który pomoze ci odbudowac twoj system wartosci,bo na pewno masz po co zyc,a z pewnoscia bedziesz tez mial dla kogo....
masz uraz ....ok ale pamietaj nie ty jeden ,i to sie da nsaprawic. ;)
pozdrawiam i zycze zdrowia
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
05 wrz 2006, 21:53
Lokalizacja
zielona góra

Avatar użytkownika
przez ~Maja 08 paź 2006, 09:54
pawelcz napisał(a):
Toshiro

jak myslisz czy z moim podejsciem typu:

optymistycznie patrze w przyszlosc ze to co akurat dzieje sie obecnie minie a w momencie gdy juz nachodzi spokojnie czekam "przygladam" sie temu i akceptuje ze spokojem ze przejdzie - bo przechodzi..

wygram z tym? Sam troszke zajmowalem sie psychologia ale wiesz mozna od tego zrobic sobie wode z mozgu ;)

Po prostu ze stoickim spokojem obserwujesz, to co się dookoła dzieje i swoje rekacje? To tkwi w twojej podświadomości, czy stale sobie o tym przypominasz?
Zdaje mi się, że sobie poradzisz !! :D Bo to nie wyszło samo z siebie, lecz "zaprawiłeś się" tymi energy drinkami + % ... a to juz jest przecież reakcja chemiczna w Twoim organiźmie ;P <o ile się nie mylę>
A co do tej wody z mózgu.. Ciekawa jestem, dlaczego tak sądzisz? :roll:
..trzeba być gorszym... by potem stać się lepszym
trzeba być głupim... by móc stać się mądrzejszym... (...)
by czuć upadek... z wysoka spaść trzeba
być na dnie... by móc sięgnąć nieba... (...)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
263
Dołączył(a)
08 wrz 2006, 18:22

!0 lat z nerwicą za pan brat

przez klocia1 08 paź 2006, 10:28
Witam
Od jakiegoś czasu czytam zamieszczone tu wypowiedzi. wystarczy ,że kilka z nich przeczytam, a wszelkie objawy lękowe, które u mnie występuja znikają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Od 10 lat bujam się z ciężką nerwicą. Stało się to po śmierci mojej matki, dopiero po paru miesiącach od jej odejścia, na dodatek miałam małe dzieci jedno 2, a drugie 3,5 roku. Bardzo długo nie mogłam dojść do siebie cały czas silne zaburzenia rytmu i ten strach przed zawałem, wylewem, a raczej przed śmiercią. Po 2 latach poszłam na Sobieskiego do kliniki neric na oddział dzienny, tak naprawdę to wiele się nie zmieniło po tej terapii. Jestem teraz pewna, że część objawów jest u mnie związana z hormonami kobiecymi, gdyż ich przyjmowanie prawie całkowicie wyeliminowało objawy lękowe. Prawie 3 lata temu po kuracji hormonalnej trafiłam na oddział kardiologii z ekg wykaującym zawał. Jedynie badanie enzymów marticzych serca wykluczyło zawał. Poza tym miałam bardzo niski poziom potasu i wlanie we mnie kroplówki uspokoiło pracę mojego serca. Na początku mojej przygody z lękiem poszłam do psychiatry, która mnie spławiła. Później przez parę lat chodziłam do psychologa, który mi trochę pomagał. W tym roku w związku z zawrotami głowy trafiłam do neurologa, który mnie opieprzył za to, że nie leczę nerwicy. Mam przewężoną tętnicę kręgową i stąd te zawroty. Ostatnio znowu poszłam do psychologa, ale innego i on mnie olał. Bardzo potrzebowałam wsparcia, gdyż przeszłam dwie operacje w ciągu pół roku i stres bardzo mi dokuczał. Do tej pory nie umiem sobie radzić z lękim, ale tym panicznym. Nie zawsze mam dostęp do komputera i do tego forum. :smile:
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
08 paź 2006, 10:04
Lokalizacja
Warszawa

przez neja 08 paź 2006, 10:38
Ja myśle frontiero że słowa " weź sie w garść " nie pomagają zawiele Ja osobiście jak słysze te słowa to mam ochote dać komuś w twarz!!! To nie takie proste! Napewno Blue_on musisz isc do psychoterapeuty, psychiatry Pomyśl jaki ma sens takie dręczenie siebie takie wyniszczanie sie??? Ja też mam problem z emocjami Podobnie jak ty nawet na złe słowa ludzi reaguje płaczem Mam różne przykre dolegliwości zwiazane z nerwica lękową! Wiem że wiele przeszedłes w zyciu ale sam nie dasz wszystkiego udźwignąć Prosze cie zrób to dla nas wszystkich i jeszcze dzisiaj zajrzyj do książki telefonicznej - bo takowa maja wszyscy - i znajdź adres numer itd Poradni Psychicznej Nie poddawaj sie!!! WALCZ!!! Zycie jeszcze cie zaskoczy ;)
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
06 paź 2006, 19:18

przez marta smolarek 08 paź 2006, 11:19
Witaj Agniecha1!!!

kurcze ja to cie rozumiem w pelni tez nienawidze tych wszystkich lekow brac bo tak to juz bywa ze na jedno pomagaja a na drugie szkodza. I od 2 czy 3 dni wszystko mnie swedzi pwenie z nerwow. w piatek i w sobote bylam na uczelni smialam sie i wyluzowalam bo mam tam fajna ekipe ktora rozumie moj problem. kiedy mam atak to moj chlopak lub moja mama mi nakladaja rece na glowe i wbrew pozorom mi wszystko przechodzi nie od razu ale tak po 10 minutach przestaje sie trzasc i dusznosz ustepuje. najgorsze jest umnie uczucie dusznoscui i bole w klatce piersiowej ni i ten lek i niepokoj o 4 dni biore coaxil chociaz sie zapieralam i jesyt lepiej hydroksyzyna dla mnie prawie w ogole nie dziala to po prostu syrop ktory moga nawet male dzieci pic......... pozdrawiam agniecha
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
04 paź 2006, 07:07

przez pawelcz 08 paź 2006, 12:03
~Maja napisał(a):Po prostu ze stoickim spokojem obserwujesz, to co się dookoła dzieje i swoje rekacje?

tak. Nie rozkladam rak tylko czekam w spokoju az przejdzie
~Maja napisał(a):To tkwi w twojej podświadomości, czy stale sobie o tym przypominasz?

wiesz ja sie do dzis dziwne czuje wiec troszke to tkwi w tej mojej swiadomosci, bo poczatek byl koszmarny (zawroty dzien w dzien przez miesiac) a z drugiej strony jeszcze do konca mi nie przeszlo - np. gdy sie smieje lub wpatruje w jeden punkt dostaje zawrotow glowy takich podprogowych ale.. co prawde wszystkie badania sa oki wiec nie pozostaje mi nic innego jak czekac :)
~Maja napisał(a):A co do tej wody z mózgu.. Ciekawa jestem, dlaczego tak sądzisz? Rolling Eyes

tyle w tej psychologii "drog" ;)
Offline
Posty
145
Dołączył(a)
02 paź 2006, 15:32

Avatar użytkownika
przez pajak_leon 08 paź 2006, 12:41
co to znaczy, że odsuwasz atak? hmmm czasem takie rozwiązania nie są najlepsze
A nad tym wszystkim kto panuje?

Jak to kto??

Pająk Leon :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
172
Dołączył(a)
06 paź 2006, 21:39
Lokalizacja
zewsząd

przez snaefridur 08 paź 2006, 13:04
Witaj na forum ;).Przenoszę Twój topic do odpowiedniego subforum-"Nerwica Lękowa",
snaefridur
Offline

Avatar użytkownika
przez agapla 08 paź 2006, 13:36
może ten artykuł cię zainteresuje http://archiwum.wiz.pl/2001/01123600.asp pozdrawiam ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Avatar użytkownika
przez ewa125 08 paź 2006, 13:46
odsuwam atak w sensie mowie sobie ze to zaraz minie, ze jest gdzies daleko nie we mnie i ze umiem sobie z tym poradzic, musze tylko chciec, no i zaczynam myslec o czyms innym..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Avatar użytkownika
przez ~Maja 08 paź 2006, 14:21
Ale widzisz ?:D Sam opisujesz, że początek był koszmarny! Teraz nie do końca Ci to przeszło... Czyli jak zauważyłeś takie drastyczne zmiany, to napewno będzie lepiej ! :P ( Pewno nie tylko ja tak myślę, :roll: po drugie wierz badaniom. )
Eeej, wiem że to podejrzanie zabrzmi, ale ja w Twoim przypadku nawet cieszyłabym się, bo stan się poprawia! Musisz się pozbyć tych "toksyn" , którymi się... hmmm.."zatrułeś" i zwycięstwo :D <Ekhm, nie wiem, czy to takie łatwe ale porównuję organizm ludzki co reakcji chemicznych zachodzących pod wpływem dwóch substancji>
Po drugie, tak jak już mówiłam.. Poradzisz sobie, bo zmieniłeś cośtam w swojej psychice (!??) przez wpływ substancji podobnych do.. hm, narkotyków? Ale Twoja sytuacja nie jest aż tak niebezpieczna, jak w porównaniu do narkotyków. <Co ja plotę ? Ale to tak mniej więcej jest>

pawelcz napisał(a):Sam troszke zajmowalem sie psychologia ale wiesz mozna od tego zrobic sobie wode z mozgu ;)

Tak poza tym dziękuję, że mnie ostrzegłeś, bo "babram" się w tym dobre kilka lat.:P
..trzeba być gorszym... by potem stać się lepszym
trzeba być głupim... by móc stać się mądrzejszym... (...)
by czuć upadek... z wysoka spaść trzeba
być na dnie... by móc sięgnąć nieba... (...)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
263
Dołączył(a)
08 wrz 2006, 18:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider], blitz i 32 gości

Przeskocz do