Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Lusi 03 paź 2006, 10:36
Libra. Ja też tak mam. To jest arytmia wywołana nerwicą. Serce masz zdrowe, nagłe skoki pulsu i ciśnienia powodują zakłócenia w "elektrowni", którą jest serce. Ja nazywam to "przepięciami w sieci". Byłam z tym u wielu lekarzy i wszyscy mówią, że nie należy się tym przejmować, bo to jest błędne koło. Bryknie ci serce- denerwujesz się, im bardziej się denerwujesz tym bardziej serce dziczeje. Im bardziej serce dziczeje- tym więcej epizodów arytmii. I tak w kółko. Wielu ludzi ma takie arytmie spowodowane różnymi czynnikami, wielu nawet o tym nie wie. Czasami są to BARDZO zdrowi ludzie np. sportowcy. Naszej arytmii się nie leczy bo nie jest chorobą. Jest OBJAWEM INNEJ CHOROBY - nerwicy. Musimy leczyć nerwicę, wtedy nasze serca przestaną fikać kozły.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
784
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 10:36
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez Toshiro 03 paź 2006, 10:37
EWCIAAA napisał(a):Dzięki za odpowiedź, a powiedz mi jak u Ciebie było z ciśnieniem. Też miałeś podwyższone ?


Cieszę się że moje nocne wypociny przydały Ci się w jakiś sposób. :smile:

Tak, podczas napadów cisnienie sięgało niebotycznych wartości. W lustrze twarz mi wręcz "chodziła" od cisnienia. Dodatkowo tachykardia (przyspieszone bicie serca) do granic możliwości.

Na szczęście miałem tomnego neurologa (na początku byłem na etapie zaprzeczania możliwości nerwicy), który przepisał mi leki przeciwlękowe i co najważniejsze beta bloker - lek propranolol, który blokuje działanie andrenaliny. Propranolol może być ciut skuteczniejszy od atenololu ponieważ dziala na obydwa receptory adrenergiczne. Celem tych leków jest blokowanie pobudzenia układu krwionośnego, a przez to jego oszczędzanie. Sam układ kwrionośny przy dobrej diecie dość szybko się regeneruje. Oczywiscie tych leków nie wolno przyjmować na własną rękę, bez uzgodnienia z lekarzem.

Trochę tych ataków przeszedłem (ok. 40-50 w pełni rozwiniętych) i jak widzisz żyje, jestem zdrowy. ;)
„Bardzo często ludzie nie zdają sobie sprawy z tego że największa katastrofa ich życia może być równocześnie najpotężniejszą łaską z możliwych.” Eckhart Tolle
Avatar użytkownika
Offline
Posty
317
Dołączył(a)
18 wrz 2006, 16:14
Lokalizacja
po drugiej stronie lustra

Avatar użytkownika
przez Lusi 03 paź 2006, 10:54
Sylwusia-78. Tak naprawdę to boimy się swojego strachu. To my sami jesteśmy motorem tego wszystkiego. Wiele razy chodziłam po ulicy lub po sklepach na granicy omdlenia ( zawroty głowy, waciane lub ołowiane nogi, ciemność w oczach), ale jakoś to przezwyciężam. Zawsze mam przy sobie telefon, wiem, że nawet jeśli coś mi się stanie to będzie to trwało kilka minut i zdążę zadzwonić na 112. Warto mieć przy sobie coś co daje poczucie bespieczeństwa. Pomyśl co to jest w twoim przypadku, założę się, że masz coś takiego.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
784
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 10:36
Lokalizacja
Gdańsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Toshiro 03 paź 2006, 11:01
Kurcze dziwię się że zapomniałem o bardzo istotnej rzeczy. Każde pobudzenie to wprowadzenie nas na wyższe obroty. Nie ma wyższych obrotów bez większej podaży paliwa – w ludzkim przypadku tlenu. Uwaga na HIPERWENTYLACJĘ. Każdy mój atak powodował szybsze nieświadomie oddychanie, dużo tlenu w krwi potęguje odczuwanie emocji i siłę paniki. Kiedyś w końcu udało mi się zorientować jak szybko oddycham gdy panikuję.

Bagatelizowałem jeszcze długo możliwość hiperwentylacji. Później jednak przekonałem się na własnej skórze, że była jednym z czynników zaogniających i nasilających lęki. Schemat mógł wyglądać tak:

niepokojąca myśl, niepokojąca reakcja -> lęk -> hiperwentylacja -> spotęgowany lęk -> bieg do lustra -> przykry widok ataku -> lęk maksymalny uczucie totalnej grozy i starty kontroli.

Często łykając powietrze przez jakieś 8-15 sekund (niepozwolenie sobie na wdech) mogłem się uspokoić. Nie polecam jednak metody podduszania się tym którzy podczas ataku zapominają oddychać. :roll:
„Bardzo często ludzie nie zdają sobie sprawy z tego że największa katastrofa ich życia może być równocześnie najpotężniejszą łaską z możliwych.” Eckhart Tolle
Avatar użytkownika
Offline
Posty
317
Dołączył(a)
18 wrz 2006, 16:14
Lokalizacja
po drugiej stronie lustra

przez Libra 03 paź 2006, 13:19
Lusi napisał(a):bo to jest błędne koło. Bryknie ci serce- denerwujesz się, im bardziej się denerwujesz tym bardziej serce dziczeje. Im bardziej serce dziczeje- tym więcej epizodów arytmii. I tak w kółko.

Tylko ze ja kiedy to sie dziej wogole sie nie denerwuje, jestem spokojna i nawet jak zaczyna mi sie cos takiego dziac to specjalnie sie juz nie przejmuje bo mam to gdzies i to raczej nie z nerwow w dany momecie, chyba ze to jest na takiej zasadzie ze ciagly stres powoduje takie bicie serca nawet wtedy kiedy sie nie denerwujemy.
U mnie wogole jest ciezko bo nikt w domu o tym nie wie i musze udawac ze wszystko jest ok, gdybym powiedziala mamie co mi jest i tak by nie uwierzyla albo powiedziala by zeby sie wziela w garsc, chodziaz sama ma nerwice i bierze na to lorafen, a ja nie moge sobie pozwolic nawet na powiedzenie ze sie zle czuje bo zaraz slysze tekst "a tam, zle czujesz..."
Ciezko tak samej z tym walczyc bez niczyjej pomocy, oprocz tego wszyscy teraz odemnie wymagaja tego zebym znalazla prace a ja tak sie boje...
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
01 paź 2006, 18:39
Lokalizacja
Dębica

przez milka 03 paź 2006, 14:33
Libra, może i się nie denerwujesz w tym konkretnym momencie, ale to tkwi głęboko w Twojej podświadomości. Zdenerwowanie i nerwica to nie to samo.
Tutaj nie musisz niczego udawać, możesz wyrzucać z siebie to, co Cię gnębi, co boli i nikt Cię nie wyśmieje, nie powie, że przesadzasz. Ja odkąd tu jestem dowiedziałam się więcej o sobie i o swojej chorobie niż na kilkumiesięcznej kosztownej psychoterapii, którą w końcu porzuciłam z braku efektów i nadziei na zmiany na lepsze.
ból życia nie pozwala przyjść wyzwoleniu - śmierci....
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
20 cze 2006, 20:21
Lokalizacja
Tarnów

przez Libra 03 paź 2006, 16:48
Czy to nie jest tak ze nerwica to tylko wymowka dla nas zeby pewnych rzeczy nie robic, to pewnie kwestia naszej podswiadomosci, bo u mnie jest tak ze bardzo chciala bym pracowac zajac czyms dzien i poprostu nie myslec o nerwicy o calych objawach itp itd, ale tak naprawde mijajac ogloszenia pracy gdzies na ulicy nie wstepuje i nawet nie pytam caly czas tlumacze sobie to tak ze przeciez i tak nie dala bym rady wytrzymac caly dzien w pracy z tym chorubskiem, ale gdzies tam w srodku mam wrazenie ze to chodzi o to ze sie poprostu wstydze, ech jakie to skomplikowane.Osobiscie uwielbiam kontakt z ludzmi, tylko moje ataki dusznosc itp nie pozwalaj na swobodne spotykanie sie z nimi dlatego ograniczylam je do minimum.Pamietam jak podzczas wakacji w szkole sredniej kilka lat temu dostalam ataku nerwicy nie mialam pojecia co sie ze mna dzieje, bez przerwy mierzylam puls, prawie mdlalam i strasznie sie dusilam, nie spalam nocami oczywiscie nie wspomnialam nikomu o niczym, najbardziej balam sie tego ze jak rozpocznie sie szkola to nie wysiedze na lekcjach nie dojade autobusem itp. i stalo sie musialm pojsc do szkoly.Na poczatku to byla meczarnia, trwalo to ok 3 miesiecy, zajelam sie nauka, rozmowami z przyjaciolmi, zabawa i wszystko zaczelo utepowac powoli,po 3 miesiecy prawie nie bylo sladu po nerwicy, wtedy jeszce nie wiedzialam ze to objawy nerwicy i nie wiem czy to nie bylo lepsze, bo teraz jestem uswiadomiona w 100% ze to to i ze ciezko z tego wyjsc, ze czasami to sie wogole nie udajei to mnie dobija:(
Potem do skonczenia szkoly sredniej czyli jakies 3 lata czulam sie bardzo dobrze, miesiac po zdaniu matury wszystko wrocilo i tak sobie trwa do tej pory, czyli jakies 4 lata.
Wiem jedno, najlepszym lekarstwem dla mnie sa inni ludzie, musze wejsc w jakies srodowisko zaczac nawiazywac znajomosci, tylko-no wlasnie, tylko boje sie ze zacznie mi sie to dziac przy innych i zaczyna sie zataczac koło, ktore nie wiem jak przerwac!
Pewna rzecz mnie jeszcze zastanawia, czy im dluzej trwa nerwica tym ciezej ja wyleczyc, czy czas jaki chorujemy ma wplywa na szybkosc wyleczenia?

[ Dodano: Wto Paź 03, 2006 4:54 pm ]
a moze mi poprostu wygodnie siedziec w domciu u mamy i isc po najmniejszej lini oporu, nie nastawiac sie na ciosy od zycia chodziaz wegetujac tak jak ja, to jedyny i najciezszy cios jaki ktos mi zadaje to ja sama? Kurcze jakie to pokrecone, i chcialabym i boje sie...
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
01 paź 2006, 18:39
Lokalizacja
Dębica

Mega dziwne objawy-napiszcie i poradzcie- to dla mnie wazne

przez artek28 03 paź 2006, 18:54
Witam
to znowu ja
chcialem sie z wami podzielic swoimi objawami i spytac czy aby wy tez przypadkiem czegos podobnego nie macie???
Jaki juz pisalem zaczelo sie ponad rk temu
ladowalem kilka razy w szpitalu glownie podejrzewalem zawal
ale lekarki nic nie wykryly.
badalem serce EKG i ECHO wszystko wyszlo ok
ale o co mi chodzi.
Otóz od jakiegos czasu mam dziwne objawy i nie wiem czy to tez mozna zaliczyc do nerwicy czy moze poprostu wariuje
bole glowy-nie sa jakies strasznie mocne ale takie dziwne jakby przewlekle raz mniej ra wiecej
zawroty głowy - czasami mam takie dziwne jazdy ze tak jakby krecilo mi sie w glowie ale tak do konca to sie nie kreci taki dziwny stan jakby pomiedzy
mdłosci-tez nie sa to jakos stanowcze mdlosci tylko takie uczucie pomiedzy wogole to uczucie to nie mozna do konca zdefiniowac jako zawrot bol czy cos podobnego
zadyszka-zdarza mi sie dostawac zadyszki ale nie mecze sie uczucie jakby braklo tchu-ale nie braknie
czasami jak chodze to mam uczucie jakby moje cialo szlo po ulicy a moja swiadomosc krazyła wokol mojego ciala koszmarne uczucie
ostatnio pojawily sie przewlekle klucia w plecach w klatce piersiowej w plucach - pale fajki i nakrecam sie ze to rak
czasami mam uczucie jakby mi ktos wnetrze ciala sciskal
klucie w okolicach serca juz mnie nie przeraza ale za kazdym szarpnieciem serca od razu automatycznie dostaje lęku
o co tu chodzi
czasami jest tak ze wrecz cale cialo mnie boli u czuje sie jakbym sie poprostu rozpadał
ostatnio nawet zaczely sie jazdy pod tytułem ze robi mi sie słabo i boje sie ze zemdleje ale na szczescie nie udało mi sie zemdlec
brzuch zoładek ostatnio mam jazdy nie jest to bol ale sciskanie ucisk jakby mi ktos zoładek sciskal i rozgniatał to nie boli ale strasznie wkurza.
Miałem brac leki ale nie biore bo chce byc swiadomy co sie wokol dzieje nie chce chodzic zamulony jak psychol na psychotropach.
Chce podjac terapie ale psychiatra w NFZ ma mnie w dupie i najchetniej wypisywal by mi same leki powiedzialem mu ze nie chce jechac na chemii tylko swiadomie z tego wyjsc aon poprostu to olał i wypisał mi kolejna recepte
Boze czego to ja nie mialem Seroxat Xanax Rexetin za kazdym razem co innego czasami czuje sie jak krolik doswiadczalny na ktorym testuje sie rozne specyfiki.
No i mysli jak to zrobic jak to zwalczyc nie mam depresji bo chce zyc ale nie potrafie sie cieszyc bo za kazdm razem jak sie ciesze jak mam chwile zczescia to zaraz przychodza mi mysli ze ktos na swiecie cierpi i ja sam zaraz zaczynam miec dola to jakis obled
Prosze napiszcie co o tym sadzicie
MALCOLM jak to czytasz to napisz co o tym myslisz zreszta wszystkich prosze o rade co z tym robic
Pozdrawiam
" Smutek dzielony jest smutku połowa a radośc dzielona jest radościa podwójną"
Offline
Posty
60
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 22:10
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez didado1 03 paź 2006, 18:57
Malcolm
hehehe moje też są skromne niemniej jednak mi bardzo pomogły :P
i brzydko powiedziawszy leję na kolejne ataki :lol: :lol: i tak mnie nie zrozumiałeś ale ja już na to nic nie poradzę :|
pozdrówka :D
znikłam i mnie nie ma .........
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

przez magdalena4 03 paź 2006, 19:15
Czesc
Mysle, ze podejscie didado jest dobre, "OLAC ATAKI" :D , ale to jest bardzo trudne i trzeba wiele czasu chyba, zeby sie tym nie przejmowac.
Ja jakos czuje sie lepiej, ale mam momenty ze gdybym zaczela myslec o tym ataku co mnie dopadl w sobote tak doglebniej, to pewnie bym dostala kolejnego, ale nie robie tego, mowie sobie mialam atak i jest juz ok. Tylko martwie sie ze w ciagu dnia jestem troche otepiala i nic mi sie nie chce i placzliwa, i to mnie doprowadza do tego ze mysle czemu znow mi cos dolega, moze to jakas depresja, ale w sumie to mam dobry humor, w relacjach z ludzmi tez jest dobrze, czesto sie smieje i nie unikam nikogo, wiec to chyba znow nerwica daje o sobie znaki, ale jak pisalm staram sie juz o tym nie myslec, choc jest to dla mnie bardzo trudne.
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
14 maja 2006, 20:33

przez kate78 03 paź 2006, 19:27
Może i powinien, ale ograniczył się do wypisania recepty.
W każdym razie dziś zaczelam terapię indywidualną, wierzę że będzie dobrze :smile:
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
29 wrz 2006, 23:46
Lokalizacja
Szczecin

przez Magdalena Anna 03 paź 2006, 19:50
Artku, nie jesteś sam. Ja też mam te same jazdy jak mam gorsze okresy. Ale nie martw się tak bardzo bo to wszystko minie i nie bój się leków bo z własnego doświadczenia wiem, że można na nich normalnie funkcjonować. Ja po Lexapro 10 mg. prowadzę samochód, pracuję(a praca jest odpowiedzialna) i uczę się angielskiego.Pozdrawiam
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
02 paź 2006, 20:44

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 32 gości

Przeskocz do