Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez limba 02 paź 2006, 19:02
cieszymy się biedronko Twoim szczęściem,a teraz MASZ BYĆ SZCZSLIWA---to rozkaz ludzi z forum ;) ;) ;)
...patrz przez przednią szybą, a nie wsteczne lusterko...
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
10 kwi 2006, 21:41
Lokalizacja
Podkarpacie

Avatar użytkownika
przez didado1 02 paź 2006, 19:22
Malcolm
a czy ja poruszałam temat źle przeżytych emocji :?: :?:
po to jest właśnie terapia :!: i tam dany nerwicowiec jest ukierunkowany w czym tkwi jego problem :idea:

A ponieważ wyszłam z tego, jak również udało mi się pokonałam agorafobie jestem tego pewna co mówię oczywiście, każdy do tego musi dojrzec sam i doświadczyc tego na własnej skórze ;)
pozdrawiam
znikłam i mnie nie ma .........
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

WASZE OBJAWY!!!???

przez EWCIAAA 02 paź 2006, 19:56
HEJ WAM WSZYSTKIM , NA POCZT ATKU GłUPIO TO PEWNIE ZABRZMI ALE DZIęKI, żE JESTEśCIE :)
Opowiem Wam jak u mnie się zaczeło. Otóż 23.09.bierzącego roku, kolo godz. 20 robie kanapki w kuchni. Nagle czuje, że robie sie czerwona na twarzy zaraz panika lece do łazienki przejrzec się w lustrze. Masakra serce mi wali jak opentałe. Biegne do mamy mówie: - mamo ratuj to chuba wielkie ciśnienie zaraz dostane pewnie jakiegoś wylewy udaru nie wiem zawałau !!!??##%& Mama kazała mi sie położyć, chłopak robił zimne okłady na czoło a ja ? ?? --- ja się cała trzęsłąm ze strachu lęk był przerażający, sąsiadka przyniosła ciśnieniomierz 150/100 jezuuuu ja umieram!!!! MAma wzywa karetkę, przyjeżdzaja cinienie spadło do 140/90 biorą mnie do szpitala na obserwacje. Po godzinie czasu wyciszam się jest coraz lepiej bo wiem, że jestem bezpieczna zawsze szybciej w szpitalu mi pomogą. Kłade się spać cały weekend tzn sob i niedziele leżę, pielęgniarki wstrzykują mi coś na wyciszenie xydroxizinum?. POniedziałek - obchód lekarzy cisnienie w normie 110/70 wyniki badań eleganckie. Ja czuję się dobrze. Jadę do domu. Zaraz po godzinie odczuwam dziwny ból głowy, brak koncentracji skupiam się znów, na rtym że zaraz może mi się coś stać. Ale nic ok. Następnego dnia w pracy cały czas cghodze rozkojarzona myślę znów o swoim ciśnieniu, że cholera zaraz mi się coś stanie udar mózgo zawał nie wiem..... cały czas od tamtego felernego dnia nakręcam się, i boję że mam wielkie ciśnienie że zaraz skoczy mi na maksa biorę leki na uspokojenie teraz mam skierowanie do kardiologa seria badan ktore wykluczą inne choroby. Ale ja wiem, że jest to nerwica powiedzcie mi jak znia walczycie, czy mieliście podobnie jak ja ?? a właściwie czy MACIE TAK JAK JA?? Co odczuwać jak sobie radzicie? aha biore od tego miesiac tabletki na nadcisnienie 5 mg 1 rano. i hydroxizinum.
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
01 paź 2006, 19:51
Lokalizacja
Wrocław

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez wojtek_112 02 paź 2006, 20:46
Takie kompletnie nieuzasadnione stany lęku, typu: podczas siedzenia przed komputerem, mogą być spowodowane jakimś uszkodzeniem mózgu.Są badania:EEG.Zakładają ci jakąś blaszaną czapeczke na głowie i obserwują fale mózgowe... :D z resztą nie jestem specjalistą.Wiem że jest taka możliwośc i żę są takie badania.Chodzi o lęk kompletnie nie uzasadniony, np siedzisz w pokoju piszesz referat i nagle wpadasz w panike.Idz do specjalisty tu nikt ci niczego nie zdiagnozuje.
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
04 cze 2006, 17:10

przez wojtek_112 02 paź 2006, 20:59
No bez jaj!!!Jak ktoś to u ciebie wykrył to chyba powinien ci wszystko wytłumaczyć...no chyba że lepiej będzie jeśli pożyjesz jeszcze troche w nieświadomości
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
04 cze 2006, 17:10

Avatar użytkownika
przez IceMan 02 paź 2006, 21:00
Jeszcze raz dziękuję za rady. Wiecie co, znam trochę swoją szkolną pedagog i naprawdę jest świetna. Chciałbym jeszcze żeby peace-b trochę bardziej uzasadnił(a) swoją opinię - dlaczego nie pedagog? Czy jeżeli to naprawdę świetna osoba (moim zdaniem nadająca się na psychologa/terapeutę), nadal mam być sceptycznie nastawiony? Na razie w tym temacie widziałem sprzeczne opinie (pozdrowienia I.K. :) ).

wojtek_112: Twoją radę też wezmę pod uwagę (cenna rada!), ale na razie chyba będę musiał zacząć od podstaw, czyli pedagog/psycholog.

loli - dzięki za pozdrowienia i tobie też życzę wszystkiego najlepszego :)

Nevada - dzięki za poradę - w sumie już to stosuję i już nieraz mi pomogło - osobiście polecam innym znerwicowanym :)

Pozdrowienia dla wszystkich!!
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez feniks 02 paź 2006, 21:32
Kretka, trzymam za Ciebie kciuki !!! Jestem z Ciebie bardzo dumna !!!
"When I need the guns, I'll get the guns."


pasiutniczek,sakamotko,ziskopatko.
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
29 kwi 2006, 13:41

Avatar użytkownika
przez biedronka 02 paź 2006, 23:05
Jak rozkaz to rozkaz :D

Buziaczki dla wszystkich!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
05 lut 2006, 22:44

Avatar użytkownika
przez I.K. 02 paź 2006, 23:21
Najogólniej chodziło mi o to, że jeśli masz zaufanie do pedagoga szkolnego to może ta babka ci pomoże, pokieruje do odpowiednich specjalistów. Niestety samo bycie dobrym człowiekiem nie wystarczy, trzeba miec odpowiednie przygotowanie z zakresu terapii, ale skoro znasz pedagog i jest w porządku to na poczatek myślę że możesz się do niej zwrócic o radę. Szukanie kompetentnego psychoterapeuty na własną rękę bywa żmudne i może zniechęcic, wielu ludzi z tego forum trafiło na beznadziejnego psychologa/psychiatrę. Natomiast pedagog szkolny przypuszczam jest zorientowany i doradzi ci odpowiednią placówkę. Jeśli zdecydujesz się na pomoc pedagoga, poproś o dyskrecję - nie chcemy przecież, aby nauczyciele mieli o czym plotkowac w pokoju nauczycielskim ;) Powinno byc po cichu, bez wtajemniczania innych. Myślę, że ludzie są sceptycznie nastawieni do pedagoga szkolnego jeżeli trafili na kiepskiego co zrodziło dodatkowe problemy w szkole. Ale tak nie zawsze musi byc :D Przemyśl sprawę i podejmij jakąś decyzję zanim twój stan zacznie się pogarszac. Trzeba działac!
Pozdrawiam
Szukac - to za mało.
Trzeba szukac tam, gdzie można znalezc.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
09 wrz 2006, 21:08
Lokalizacja
Bydgoszcz

Avatar użytkownika
przez I.K. 02 paź 2006, 23:39
U mnie zaczęło się podobnie, dopadło mnie z nikąd, nagle i niespodziewanie. Też pogotowie, tylko że u mnie pominięto sęrię badań, tylko zmierzyli ciśnienie, latarką po oczach, babka z pogotowia wysłuchała objawów i od razu stwierdziła nerwicę :?: :!: Przez tydzień dochodziłam do siebie po tym ataku. Nie miałam pojęcia co mam począc z taką diagnozą, obłożyłam się lekturą psychologiczną, zarejestrowałam się do psychiatry i psychologa. Z tego co wiem najlepsze efekty w leczeniu nerwic daje farmakologia (leczenie objawowe pod okiem psychiatry) połączona z psychoterapią (pomaga wykryc i zwalczyc przyczynę choroby). Poza tym pomocne są również techniki relaksacyjne (aromaterapia, medytacja, umiejętne oddychanie). Trzeba walczyc z tym cholerstwem wszystkimi dostepnymi środkami, zanim doszczętnie zrujnuje nam życie :!: Koniecznie wybierz się do poradni zdrowia psychicznego.
Pozdrawiam i trzymam kciuki
Szukac - to za mało.
Trzeba szukac tam, gdzie można znalezc.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
09 wrz 2006, 21:08
Lokalizacja
Bydgoszcz

Avatar użytkownika
przez Toshiro 03 paź 2006, 00:47
Malcolm napisał(a):kretko ja w tygodniu siedzę w domku. Jak masz ochotę to włączaj się do mnie na Gadu-Gadu. Jestem zwykle z rana po 10:00 albo w godzinach 16 - 20. :mrgreen:


Może się trochę spouchwale, ale czy to nie przypadkiem Pan Malcolm któremu damskie towarzystwo "Wiśta"? Mamy Cię! ;)
„Bardzo często ludzie nie zdają sobie sprawy z tego że największa katastrofa ich życia może być równocześnie najpotężniejszą łaską z możliwych.” Eckhart Tolle
Avatar użytkownika
Offline
Posty
317
Dołączył(a)
18 wrz 2006, 16:14
Lokalizacja
po drugiej stronie lustra

przez Libra 03 paź 2006, 01:04
Tak naprawde ostanio najbardziej boje sie ze jestem chora na serce bo te ciagle nierowne bicie i zatrzymywanie sie a potem znowu nierowne bicie nie jest chyba normalne, pierwszy raz trwa to tak dlugo tzn kilkadziesiat razy dziennie gdzie dawniej zdarzalo sie to raz na miesiac, boje sie ze jestem chora na serce ze zaczne brac jakies leki i bede musiala powiedziec o tym wszystkim mamie, ktora i tak ma tyle problemow ze nie chce jej niczym denerwowac:( czy uwazacie ze to sa objawy nerwicy i moze mi to przejsc, czy to jakas choroba serca, ktora powinnam natychmiast leczyc?Czy ktos z was tak miał?
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
01 paź 2006, 18:39
Lokalizacja
Dębica

Avatar użytkownika
przez Toshiro 03 paź 2006, 02:03
Takie „ratowanie się” od wyimaginowanej katastrofy w postaci udaru, czy zwału to gra na największym lęku - lęku przed śmiercią. Z doświadczania wiem że jakiekolwiek bronienie się, stawianie oporu i próba określenia w lustrze aktualnego stanu pogłębia dziwną reakcję somatyczną (reakcję ciała). Nie patrz w lustro podczas ataków, mimo że to pierwsze co przychodzi Ci do głowy. Lustro strasznie proteguje strach w chwili paniki, u mnie zapętlało atak. W moim przypadku to co widziałem potęgowało grozę, reakcje nasilały się i widziałem więcej nieprzyjemnych rzeczy, co znów mocniej potęgowało grozę - i tak w kółko.

Uwierz mi, ciało jest w stanie znieść o wiele więcej niż psychika, a mówi to ktoś kto widział naprawdę straszne reakcje swojego ciała i nie potrafił ich wtedy opanować. Te reakcje były dla mnie za każdym razem objawem straty zmysłów bądź umierania. Moje reakcje stawały się ekstremalne najczęściej przy kontroli swojego stanu podczas silnego lęku w lustrze. Lustro odegrało kluczową role przy rozwoju moich napadów. Nie chce opisywać tego co widywałem, bo pewnie i tak uznane było by to za przesadzone. Musisz uwierzyć mi na słowo, był to hardcore rodem z horroru. Moje ataki wiązały się z totalną hyperaktywnością układu walcz lub uciekaj, czyli pobudzeniem pierwotnego układu sympatycznego.


Smaczku tym atakom dodawał pewien efekt w postaci bardzo rozszerzonych pulsujących źrenic – szałowe wrażenie w lustrze. ;) Jak się dowiedziałem po 2 latach był to efekt pobudzenia układu o którym wspomniałem. Jest takie przysłowie: Nie przeglądaj się w lustrze bo możesz zobaczyć diabła - w moim przypadku sprawdzało sie to w 100% ;)

Pierwszy atak pojawił się spontanicznie od absolutnego, wszechogarniającego przekonania że umieram. Późniejsze ataki były kopiami pierwszego. Swojego czasu byłem na betablokerach (zmniejszają wpływ adrenaliny na ukł. krwionośny.), muszę przyznać że bardzo mi pomogły. Później psychoterapia i dotarcie do przyczyny lęku przed śmiercią (brutalne doświadczenie śmierci bliskiej osoby w dzieciństwie). Aktualnie jestem zdrowy. Pełnego ataku nie miałem od 2 lat. Od roku nie miewam nawet lęków. Jednak napady pozostawiły ślad w mojej psychice, tzn. mimo że ich nie mam, wiem że nie zapomniałem „jak się je robi” (to cholernie dziwnie brzmi ale tak jest).

Celem tego postu jest ostrzeżenie przed efektem lustra. Lustro to potężna rzecz.
„Bardzo często ludzie nie zdają sobie sprawy z tego że największa katastrofa ich życia może być równocześnie najpotężniejszą łaską z możliwych.” Eckhart Tolle
Avatar użytkownika
Offline
Posty
317
Dołączył(a)
18 wrz 2006, 16:14
Lokalizacja
po drugiej stronie lustra

przez milka 03 paź 2006, 08:32
Libra, u mnie nerwica zaczęła się totalnym zawrotami głowy, a niedługo potem doszły okropne kołatania serca, tak mocne, że potrafiły mnie obudzić nawet z najtwardszego snu. Doszło do tego, że bałam się zasnąć i do dziś mam kłopoty ze snem. Czasem moje serducho pracowało podejrzanie spokojnie, miałam wrażenie, że wogóle nie bije, a potem znów zrywało się jak koń do galopu i narzucało takie tempo, że miałam wrażenie, że normalnie wyskoczy mi z piersi. Wielokrotnie z tego powodu lądowałam w szpitalu, gdzie po podstawowych badaniach i podaniu końskiej dawki czegoś na uspokojenie odprawiano mnie do domku. Potem wynudziłam na lekarzu dokładniejsze badania echo serca, prześwietlenie z kontrastem, EKG wysiłkowe i.........NIC wszystko w porządku. Teraz moje serducho trochę wyluzowało, ale pojawiły się inne objawy, ale to podobno tak jest, nerwica jest bardzo zmienna, nigdy nie daje o sobie zapomnieć. Jak wyluzujesz z jednym zaraz pojawia się coś innego. Ona zawsze jest najważniejsza. Jak się ją już wyhoduje w sobie to nie tak łatwo jej się pozbyć. Ale już sam fakt, że tu jesteśmy świadczy o tym, że chcemy walczyć.
ból życia nie pozwala przyjść wyzwoleniu - śmierci....
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
20 cze 2006, 20:21
Lokalizacja
Tarnów

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 21 gości

Przeskocz do