Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez tanya 30 wrz 2006, 13:46
nie pekaj ja mam to samo nerwica od 10 lat molestowanie sexualne ,dwie terapie ,ze 100 godzin prywatnie u psychoanalityka i jeszcze lece do polski za 3 tygodnie kurde to ze mam paraliz to malo powiedziane
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
25 wrz 2006, 12:44
Lokalizacja
anglia

Avatar użytkownika
przez peace-b 30 wrz 2006, 14:07
biedronka napisał(a):Z nią po prostu nie da się rozmawiać, uważa, że tylko ona ma rację, zresztą jest też zdania, ze dzieci powinny się rodziców bać :shock:

A moja uważa że jest najwspanialsza matką na świecie i nie ma mowy aby wybić jej to z głowy. Wiele razy próbowałam z nią porozmawiać, zasugerować że ona też popełnia błędy, powiedzieć czego oczekiwałabym od niej jako od matki... ale wszystkie rozmowy zawsze kończyły się/kończą tym samym - że od razu zaczyna się stawiać jaką to niby idealną matką jest i że jeżeli spróbowałabym tylko tymu zaprzeczyć to jestem niesprawiedliwa, zła, nie doceniam jej itd. :? Ja po prostu nie mam serca rozwiewać jej złudzeń... więc jest jak jest - dla świętego spokoju :|
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

przez artek28 30 wrz 2006, 14:19
ja mam istne jazdy
mam leki na temat:
boje sie smierci swojej to panicznie
boje sie utraty kogos bliskiego
przeczucia ze zaraz cos sie zlego stanie
chorob
raka
aids
hiv
bialaczki
fatum
boje sie spac
ze sie rano nie obudze
ze dzisiejszy dzien jest ostatnim
ze zwariuje
ze mnie zostawi moja milosc
paranoja poprostu paranoja
" Smutek dzielony jest smutku połowa a radośc dzielona jest radościa podwójną"
Offline
Posty
60
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 22:10
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

zaburzenia dysocjacyjne

przez kate78 30 wrz 2006, 15:07
Witam
Jestem tu po raz pierwszy.
Od kilku lat leczę depresję i nerwicę lękową. Wlasciwie odczuwam lęk odkąd pamiętam. Nie są to napady paniki, ale raczej nieokreślonego niepokoju. Jakby miało się wydarzyć coś złego, ale nie wiem co.
Nie jest to niczym spowodowane, po prostu przychodzi, utrudnia oddychanie, powoduje, ze drętwieje mi ciało. Biorę leki i egzystuję. Czasem jest lepiej, czasem gorzej. Ale nie czuję radości, ani smutku. Okaleczam się by poczuć cokolwiek poza lękiem.
Ostatnio zdiagnozowano u mnie dysocjacyjne zaburzenia osobowości.
Czy ktoś wie co to jest, jak sobie z tym poradzić?
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
29 wrz 2006, 23:46
Lokalizacja
Szczecin

Avatar użytkownika
przez gabi82 30 wrz 2006, 15:27
Ja w zeszły poniedziałek tez wróciłam do pracy po ponad 2 miesiecznym zwolnieniu lekarskim. Tez sobie tego nie wyborazałam. Bałam sie bardzo. Szczególnie jazdy do pracy i tego czy dam rade wysiedziec tam 8 godzin. Ale postanowiłam sprobowac i udało sie. Cały tydzien pracowalam i nie miałam prawie leków. Najbardziej balam sie ze dostane ataku i co wtedy zrobie. Ale na szczescie nic takiego sie nie stało. Próbowałam nie dopuszczac do siebie złych mysli, a jak juz cos mnie nachodziło to powtarzałam sobie w myslach ze nic mi sie nie stanie i ze to zaraz mnie. a i jeszcze jak zle sie zaczynałam czuc to wchodziłam na forum i odrazu było mi lepiej. Mam nadzieje ze przyszły tydzien tez taki bedzie i nie bede miała leków. Trzymam za Ciebie kciuki!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
29 sie 2006, 16:52
Lokalizacja
warszawa

No i stało się:(

przez neurosis78 30 wrz 2006, 16:58
Witajcie Wszyscy :smile: Powinnam na samo dzień dobry zrobić sobie "a ty a ty po łapkach".Doprowadziłam się do takiego stanu,że 27 sierpnia wylądowałam w szpitalu dla psychicznie i nerwowo chorych w Świeciu.Moje ataki lękowe były tak potworne,że feralnej niedzieli z samego rana kazałam zawieść się mamie do szpitala...NATYCHMIAST!!! Leżę na odziale 1,co tu oznacza odzdział depresyjno-nerwicowy(najlżejszy...nie wiem czy cieszyć sie z tego powodu czy płakać heh).Jutro minie 5 tydzień odkąd tu jestem :shock: Terapia wygląda dośc śmiesznie lub jak kto woli przerażająco-dostaję 3 razy dziennie tabletki(Effectin,Spilan,Pernazynę i doraznie Promazynę+moje nasercowe i tarczycowe leki) i na tym sie kończy.Do tej pory pani psycholog rozmawiała ze mną 2 razy :shock: ...zero psychoterapii czyli lecz się człowieku sam.Dołuje mnie to leżenie w łóżku,brak jakiegokolwiek zajęcia :( Momentami dostaję głupich myśli ale na szczęście mijają.Kilka dni temu kupiłam sobie "Alchemika" i żałuję,że dopiero teraz...przepiękna historia ,niosąca wiele mądrości.Natchnęła mnie wiarą na to,że może będzie lepiej,że będę jeszcze kroczyć śladem Własnej Legndy.Teraz jestem w domku na przepustce 4 godzinnej...ze szpitala do domu mam jakieś 20minut drogi autem.Jechałam z lękiem w sercu ale na szczęście nie zakończyło się atakiem :smile: Dobra nie zanudzam Was ludki...przychylne duszki niech potrzymają za mnie kciuki...może niedługo wyjdę do domu...tylko co wtedy,co dalej,hmmm :?: Ale na szczęscie mam czas,duuużo czasu aby o tym pomysleć.Pozdrawiam ciepło everybody ;)
"Lęk przed cierpieniem jest straszniejszy niż samo cierpienie..."
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
20 sie 2006, 20:24
Lokalizacja
kujawsko-pomorskie

Avatar użytkownika
przez gusia 30 wrz 2006, 17:35
neurosis78,nie zanudzasz,czytałam Twój post z zaciekawieniem.
Ja nigdy nie byłam leczona na oddziale,ale szczerze przyznam że wyobrażałam sobie to inaczej...5 tygodni..ale co to za leczenie?Dwa razy psycholog?Przeciez to kpiny!!Więc po co oni Cię tam trzymają??
Nie rozumiem tego...naprawdę.

Podziwiam że wytrzymujesz...widząc jak wygląda"terapia",i "umierając "z braku zajęcia.Pare razy leżałam w szpitalu(choc nie z powodu nerwicy)więc wiem co to znaczy,dzień staje się niewyobrażalnie dłuuuugi.... :?

Trzymam za Ciebie kciuki i życzę szybkiego powrotu do domku i ...na forum :P
Pytasz"tylko co dalej?",dalej bedzie dobrze .zobaczysz,musisz w to wierzyc.....ja wierzę ;)
Pozdrawiam Cię.gusia
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

Avatar użytkownika
przez gusia 30 wrz 2006, 17:43
Hmm,a ja tak strasznie chciałabym wyjśc....gdziekolwiek :(
Niestety,sama jeszcze nie mam odwagi...a dziś nie mogę się męża doprosic chocby o mały spacer....ech... :(

tanya dokonasz tego...jesteśmy z Tobą,myśl pozytywnie.
Pozdrawiam.gusia
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

Avatar użytkownika
przez gusia 30 wrz 2006, 17:47
Witaj miło kate78 :D
Dobrze powiedziane..."biorę leki i egzystuję",mam tak samo :?
Ty nie czujesz radości ani smutku-ja raz radośc....raz OGROMNY smutek.

Kate niestety nie znam odpowiedzi na Twoje pytanie :(
Pozdrawiam.gusia
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

Avatar użytkownika
przez listonosz 30 wrz 2006, 18:09
rozumiem cie dlatego jak na razie ratunek jest jeden taki jaki radzili inni wyprowadzka bezwzgledu na sprzeciw mamy pisze tak poniewaz bedzie to brnelo coraz dalej zamkniete kolo a nastepnie proba rozmow a co do pieniedzy zbytnie uzaleznienie od rodzicow tez jest niedobre mama probowal to z mami ale mysmy powiedzieli nie wiesz to jest wasze zycie nieboj sie najlepiej przelamac strach porzez dzialanie moze na poczatku byc cieszko ale wam wyjdzie ja mam taka netode np w tej godzienie wraz zzona mowimy trzeba zalatwic to lub tamto i zaczynamy to robic mam prosbie wez meza ustalcie plan np szukania mieszkania i zacznijcie go realizowac to dziala zobaczysz a strach zacznie znikac POWODZENIA :smile: :smile: :smile:
Miłosc zwycięża
Avatar użytkownika
Offline
Posty
161
Dołączył(a)
22 sie 2006, 23:03
Lokalizacja
chorzow

Avatar użytkownika
przez I.K. 30 wrz 2006, 19:18
Witaj kate78 :D
Przeszukałam mnóstwo stron towarzystw psychologicznych i psychiatrycznych, niestety kompletnie nie kumam tego, co piszą na temat zaburzeń dysocjacyjnych :oops: :roll: Jakiś pseudo-naukowy bełkot o zagubionej tożsamości i takie tam :lol: Poza tym doszukałam się kilku typów takich zaburzeń :shock: o dziwacznych nazwach, jednak i tak nie zaczaiłam o co chodzi ;) Przykro mi....
Piszesz o przyjmowaniu leków, ale nie wspomniałaś nic o psychoterapii :?: Jeżeli nie chodzisz do psychologa to chyba powinnaś spróbowac, może udzieli ci informacji o zaburzeniu dysocjacyjnym, a jeśli chodzisz na psychoterapię, która nie przynosi większych efektów i lekarz nie udziela wyjaśnień odnośnie stawianych diagnoz to go zmień :mrgreen:
Pozdrawiam
Szukac - to za mało.
Trzeba szukac tam, gdzie można znalezc.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
09 wrz 2006, 21:08
Lokalizacja
Bydgoszcz

Avatar użytkownika
przez biedronka 30 wrz 2006, 19:31
Irek za miesiąc wsiadam do samolotu i lecę do Anglii, do męża mamy już wynajęty domek więc decyzja zapadła. Wiem, ze odcięcie to jedyne słuszne rozwiązanie w mojej sytuacji. Rodzice niby rozumieją, ale... ich miny mówią co innego, w ten sposób znów wpędzają mnie w poczucie winy :? Myślę, że to dlatego moja nerwica wrociła własnie teraz. Na szczęście mam cudownego męża, który jest moim najlepszym lekiem i psychoterapeutą :D
Dziekuję za wszystkie odpowiedzi i trzymajcie kciuki, zeby mi się udało. Pozdrawiam:).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
05 lut 2006, 22:44

Avatar użytkownika
przez peace-b 30 wrz 2006, 19:57
Moja ciotka leczyła się z powodu depresji na oddziale i wyglądało to inaczej. Psychoterapia grupowa była codziennie, były tez indywidualne rozmowy z psychologiem. Leki były tylko doraźnie (nie licząc ciężkich przypadków). Chyba po prostu źle trafiłaś, mimo wszystko mam nadzieję że terapia pomoże :?

I tak jak powiedziała gusia: dalej bedzie dobrze!

Pozdrawiam
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

czyżby nerwica?

przez uka 30 wrz 2006, 21:13
Witam wszystkich
Chciałabym Was prosić o coś w rodzaju diagnozy. Pojawiły się u mnie pewne objawy, przez które zaczełam zastanawiać się czy nie mam początków nerwicy... Oto moja historia ;)
Zaczeło się tych wakacji, po burzliwej sesji, stresie wziązanym z problemami rodzinnymi i pewnie jeszcze kilkoma innymi sprawami, zaczełam odczuwać lekkie duszności, zawroty głowy i nerwobóle. Nie wiedziałam co jest przyczyną, co mnie bardzo denerwowało. Poszłam w końcu do lekarza, który stwierdził że mam ostre zapalenie gardła stąd osłabienie, a pozostałe objawy są na tle nerwowym. To mnie troche uspokoiło, choć myśl, że właściwie nic mi nie jest nie do końca do mnie dochodziła. Tydzień później pojawiły się "wewnętrzne dreszcze"- uczucie jakby mnie trzęsło w środku w klatce piersiowej. Męczyły mnie wieczorami, po jakimś czasie zniknęły. Minęły 2-3 tyg., ból gardła się nasilił, duszności i nerwobóle prawie całkowicie umilkły, ale te wewnętrzne dreszcze powróciły. Poszłam do innego lekarza, przypisał mi w końcu porządne leki na gardło, a pozostałe objawy również zakwalifikował do typowo nerwowych. Minął jakiś miesiąc, miesiąc bez żadnych objawów. W życiu znów pojawiło się kilka stresowych sytuacji i od 2 dni ponownie czuje to trzęsienie. Wiem, że to na tle nerwowym, że nie mam się czego obawiać itd. Odczuwam jedynie pewien dyskomfort z tego powodu. Jestem już tym troche zmęczona i znudzona. Ogólnie humor mam dobry, z moją chęcią "do działania" też wszystko wporządku.
Zdarzają mi się też delikatne duszności, jednak głównie w środkach komunikacji miejskiej. W takich sytuacjach staram się po prostu czymś zająć.
Zastanawiam się, czy czasem nie wywołuje swoich objawów wciąż o nich myśląc i jakby podświadomie na nie czekając. :roll:
Nie wiem, czy jeśli to rzeczywiście początki nerwicy, to spróbować się jakoś wyciszyć czy udać się do specjalisty.
Proszę o radę.
Pozdrawiam!
uka
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 21:00

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 35 gości

Przeskocz do