Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez gabi82 25 wrz 2006, 18:22
Peace-b bardzo sie ciesze ze sie przełamałam i poszłam do pracy. Czuje sie taka szczesliwa. Chyba potrzebowałam kontaktu z ludzmi. Teraz juz wiem ze nie mozna sie poddawac i zamykac w domu przed swiatem. Nie moza ulegac lekom, choc nie jest to wcale łatwe. Ta walka jest cholernie trudna. Mam tylko nadzieje ze to nie jest chwilowa poprawa i ze bedzie juz tylko lepiej a nie gorzej. Pozdrawiam ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
29 sie 2006, 16:52
Lokalizacja
warszawa

Avatar użytkownika
przez peace-b 25 wrz 2006, 18:24
Ja też nie uważam aby było z nami aż tak źle i aby od razu podciągać zaburzenia nerwicowe pod uszkodzenie mózgu. Niestety są to stwierdzenia naukowe wynikające z badań przeprowadzonych w ciągu ostatnich paru lat. Muszę jednak dodać że np. poczucie indywidualnosci lub nieśmiałość także uznano za uszkodzenie mózgu. Pytanie w czego wyniku doszło do tych uszkodzeń? Czarnobyl?
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

przez kretka 25 wrz 2006, 18:30
Wydaje mi się, że nie chodzi tu o uszkodzenie struktury mózgu, a jedynie o zaburzenia czynnościowe, np. wadliwe przekaźnictwo neurotransmiterów. Taka wersja wydaje mi się bardziej prawdopodobna i... bardziej optymistyczna:-) Uszkodzenie mózgu to poważna nieodwracalna sprawa... A przecież nerwicę z powodzeniem się leczy.
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez kretka 25 wrz 2006, 18:32
Na Twoim miejscu poinformowałabym o tych obawach lekarza i zapytała, czy w razie pojawienia się lęków mogę dostać coś na uspokojenie...
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

przez Nonenow 25 wrz 2006, 19:02
Pewnie masz racje, kretka z tym ze chodzi o biochemie, ale chodzi mi tu o to ze
1. terapia potrafi doprowadzic do zmian w chemii mozgu. To nie czary tylko taki mechanizm ze my to chemia i w jakims stopniu zmieniajac siebie mozemy i te chemie nieco zmienic; np to zrodlo:
http://query.nytimes.com/gst/fullpage.h ... A9649C8B63
2. nie da sie (zwykle) pokazac na cos konkretnego i stwierdzic ze nerwica jest z tego powodu. Tzn nie jest tak jak z samochodem, ze mechanik potrafi powiedziec co sie zuzylo czy obluzowalo;
3. to ze np cialo migdalowate dziala tak ze czlowiek ma sklonnosci do obsesji nie znaczy ze czlowiek musi miec obsesje. Tak jak niektorzy wiedza ze nie moga pic likieru, bo bedzie ich meczyla choroba, tak i nerwicowcy moga sie troche siebie nauczyc. Nie wiem czy nazwalbym to choroba.
4. na szczescie - nawiazujac do punktu 1. - skoro my to chemia, to mozemy tez uzyc chemii zeby nas troche zmienic.

Do Adminow (jesli sie tu kiedys pojawia) - czy przerabiac takie linki na tinyurl?

-----
Wlasciwie to moglo mi sie cos poplatac z tym cialem migdalowatym:) Zapomnialem jaka jest teoria, poszukam pozniej.
Offline
Posty
182
Dołączył(a)
15 sty 2006, 00:23
Lokalizacja
Nowhere

Avatar użytkownika
przez gusia 25 wrz 2006, 20:50
Nie wmawiałam sobie nigdy innych "chorób",jak tylko nerwica z którą (niestety) przyszło mi życ.,
Wierzę,że nic nie dolega mi ,mimo tego że moja morfologia(dokłacnie rozmaz),nie wygląda najlepiej,i powinna budzic mój niepokój.
Owszem,budziła...ale dałam spokój,lekarze nie wiedzą,kiwają głowami,więc cóż ja mogę??? :?
Staram się otym nie myślec,dołek przychodzi tylko wtedy kiedy idę odebrac wyniki(kontroluję rozrost leukocytów co dwa miesiące),a niestety są coraz gorsze... :(

Zdaję sobie sprawe z tego że jest to niepoważne z mojej strony,ale uwierzcie,robiłam wszystko aby dojśc do przyczyny,niestety żaden lekarz nie chciał mi pomóc.Zwątpiłam :cry:
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

Avatar użytkownika
przez aniołek 25 wrz 2006, 20:52
dziekuje Kretko,że to napisalas...pocieszylas mnie :)
'LUDZIE LUDZIOM......'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
161
Dołączył(a)
19 lip 2006, 20:55

Avatar użytkownika
przez Jaa 25 wrz 2006, 22:14
Nerwica trochę przypomina hipochondrię (tak mi się wydaje). Ja osobiście nie mam, ale ostatnio się tym interesuję. Czytałam kiedyś obszerne opracowanie nt hipochonrii i napisano tam, że chory, pomimo badań nic nie wykazujących, naprawdę czuje ogromny ból. To nie jest tak, że mu się wydaje, że go boli- tylko go naprawdę boli- bo jego mózg (a właściwie jakaś jego część) oszukuje układ nerwowy. I układ nerwowy faktycznie wysyła (błędne) informacje do mózgu o bólu. Więc boli go naprawdę. W takich przypadkach potrzebna jest pomoc psychologa, jakaś terapia. Leki na konkretny ból nie pomogą- bo go teoretycznie nie ma- więc nie mają na co dzialać. Pomoże leczenie psychiczne. Myślę (patrząc na siostrę), że w przypadku nerwicy (jej ataków) działa to podobnie. Wkręca sobie coś i faktycznie cierpi. Nie może wtedy uwierxzyć, że "tego nie ma" bo boli ją naprawdę. I tu jest problem, aby to zrozumiała :?
Avatar użytkownika
Jaa
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
25 wrz 2006, 13:33

przez Ins 25 wrz 2006, 22:26
Witam ,ja mam lęki odkad pamiętam na tle nerwicowym nie wiem co robic juz.tak sie boje..mam wrazenie ,ze nikt mnie nie rozumie.jutro mam wazna sprawe do załatwienia w urzedzie i na sama mysl slabo mi sie robi.nie potrafie tego opanowac ,denerwuje sie mam wrazenie czasem ,ze ktos ze mnie sie nabija.jakis nadwrazliwy jestem,qrcze nie wiem co zrobic...chyba nie zasne: ( nie mam przez to przyjaciol i ta nerwica nie daje mi spokoju co probuje to i tak mnie męczy i jestem małomowny ogolnie nawet spojrzen sie krepuje jakos..najgorsza jest ta samotnosc.
Ins
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
06 mar 2006, 15:46

Jak to jest u was?

przez Kaska22 25 wrz 2006, 22:35
Czy wasze dolegilwości pojawiają się tylk w określonych sytuacjach czy ciagle Wam doskwierają. U mnie jest tak że niezależnie od tego czy jestem zdenerwowana czy nie boli mnie głowa,być może dlatego że ciagle o niej myślę i ciagle się boję jakiejś ukrytej choroby.A gdy jestem w towarzystwie to chyba nic mi nie jest.
Jak to jest u was?
Kaska22
Offline

Avatar użytkownika
przez kamileks 25 wrz 2006, 22:51
Kaśka moje objawy fizycznie niekoniecznie idą w parze z daną sytuacją, sytuacją w której jestem spięty. Bóle głowy, zawroty, osłabienia, oszołomienie, króki oddech pojawiają się nawet w sytuacjach, w których wydawać by się mogło jestem najbardziej wyluzowany na świecie <jeśli w ogóle ostatnio takie są>. A wiec w ciągu dnia przybiera to postać fali dobrego naprzemian ze złym samopoczuciem i naprawde trudno znaleźż tego wytłumacazlną przyczynę.

Pozdr.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
23 wrz 2006, 12:41
Lokalizacja
Biała Podlaska

przez Kaska22 25 wrz 2006, 22:54
u mnie jest tak że czuję się dobrze a za chwilę źle tzn nie jest mi nic poza bólem głowy ale pojawia sie on zawsze i w róznych sytuacjach,wyjątkiem jest jak wczesniej pisała gdy jestem w towarzystwie,wtedy wszystko mija a gdy zostaje sama znowu wraca z prędkością światła. i tak sobie myślę że to chyba nasza pschika,podświaomość:(
Kaska22
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do