Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez MEJ 22 wrz 2006, 08:13
Cześć Deunia!! Ja miałam tak że w nocy chodziłam spać z Rodzicami, bo bałam się sama przezyć nocy kiedy mnie brało. Teraz staram się sama przezwyciężać lęk i męczę się czasami całą noc, a zasypiam dopiero nad ranem :cry: Ale są dni,że od razu zasypiam (bardzo lubię być przytulana do kogoś, czuć bliskość drugiej osoby, czuje się wtedy bezpieczna :smile: ) Ja tez podjęłam decyzję o wizycie u specjalisty, bo sama czasami juz nie daję rady! Pozdrawiam!! Trzymaj się :D

[ Dodano: Pią Wrz 22, 2006 6:15 am ]
dlaczego z tej choroby nie idzie się wyleczyc raz na zawsze?? :? Pozdrawiam wszystkich
MEJ
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
19 wrz 2006, 16:30
Lokalizacja
Poznań

przez Dąbrówka 22 wrz 2006, 08:48
wiesz co mi jeszcze pomogło odkąd znalazłam się na tym forum? Bardzo podoba mi się niektórych podejście do nerwicy i sama wprowadzam to w moje życie i naprawdę działa - mianowicie walcząc z nią musisz być pogodzona z tym , że ona jest w tobie ale zwyczajnie olej ją (na tym polega moja walka z nią), kiedy czujesz się źle czy nadchodzi atak, powiedz sobie, że wiesz że to ona i nic innego i spróbuj sprowadzić myślenie na coś innego, wziąć kilka głebokich wdechów, przymknąć oczy i złapać drzemkę czy coś podobnego. Gdy boli cię głowa, weź Apap lub Ibuprom z myślą że ją chrzanisz a zobaczysz 15-20 min i poczujesz się lepiej.
Offline
Posty
142
Dołączył(a)
19 sie 2006, 12:24

przez JanRO 22 wrz 2006, 08:58
Wiesz co Suzuki ,jak mam podobny dylemat,panicznie boje sie smierci i tego co po niej,choc wierze w Boga,moze za słabo,i dlatego Bóg mne tak doswiadcza ,ale w chwilach totalnego zwatpienia nastepuje u mnie nagły zwrot na lepsze,mialem juz tak kilka razy.Idz na jakas psychoterapie poza tym rozmawiaj z Bogiem, bo mnie wysłuchuje,i mi pomaga.
Offline
Posty
106
Dołączył(a)
21 maja 2006, 00:30
Lokalizacja
Slask

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Krzysztof 22 wrz 2006, 10:33
ja zgadzam sie z tym, że najlepiej zmienic kościół (nie wiarę). Ja chodze na mszy dla dzieci i jest super - pełno śpiewu i nauka o tym ja cieszyć się życiem a nie umartwiać - polecam
Offline
Posty
88
Dołączył(a)
09 sty 2006, 15:01

Avatar użytkownika
przez Eva 22 wrz 2006, 10:35
Mej nie jest tak łatwo sie z tego wyleczyć bo trzeba by było jeszcze raz się urodzić i na nowo poznawać świat i jeszcze mieć od urodzenia u boku psychologa który wszystkie jego zawiłości Ci na bieżąco wytłumaczy. Nerwica jest w Nas w naszych myślach i żeby się jej pozbyć trzeba dużo wysiłku i wyrzeczeń żeby zmienić swoje stare Ja i uodpornić się na otaczającą nas przyszłość. A to wszystko jest bardzo trudne dla ludzi takich jak my wrażliwych, i bardzo często wsłuchanych we własne doznania i myśli. Ciężko jest zmienić charakter ,własne zasady i pojmowanie tego wszystkiego co wokoło się dzieje. Jesli ktoś to potrafi wszystko w sobie zmienić i zrozumieć to może uważać się za szczęśliwca pozbawionego nerwicy. Dlatego jednym się udaje a inni muszą poświęcić więcej czasu. ;)
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

przez Krzysztof 22 wrz 2006, 10:40
całkowicie sie zgadzam z Dąbrówką - ja mialem to samo a nawet gorzej - na myśl o przejechaniu samochodem z miasta do `miasta analizowałem na mapie czy po drodze sa jakieś szpitale "jakby co", o podróży pociągiem mogłem zapomnieć a o samolocie nawet nie myśleć. Ale dobra kuracja i wiara w siebie pomogły - w tym roku szalałem na urlopie jeżdżąc w tak odległe od cywilizacji rejony, o jakich kiedyś mogłem pomarzyc - po prostu zmieniła mi się psychika i postanowiłem przełamać się - pomogło. Oczywiście wspomaganie farmakologiczne było ale bez awaryjnych silniejszych leków - to trzeba w sobie złamać :!: :D
Offline
Posty
88
Dołączył(a)
09 sty 2006, 15:01

przez milka 22 wrz 2006, 10:42
Wiesz,Dąbrówka, w moim przypadku to nie jest takie proste. Chciałabym żeby w końcu sobie poszła, bo życie ze świadomością, że ona we mnie jest powoduje, że stale o tym myślę i nagle przywala wszystkim objawami z taką siłą, że mam coraz mniej sił by to zwalczyć. Chciałabym pozbyć się jej całkowicie, wyrwać jak bolący ząb i zwyczajnie spokojnie żyć dalej.
ból życia nie pozwala przyjść wyzwoleniu - śmierci....
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
20 cze 2006, 20:21
Lokalizacja
Tarnów

przez Krzysztof 22 wrz 2006, 10:43
witam, a ja myślę że dobrze jest też znaleźć sobie jakies zajęcie oprócz pracy - nie wiem pies (spacery), sport, czy jakąś pasję (zwiedzanie itp.) To odwraca uwagę od nerwicy bo wciąga. A ważne jest aby odwracać mysli od nerwicy - to nasz mózg za to odpowiada
Offline
Posty
88
Dołączył(a)
09 sty 2006, 15:01

przez bubu 22 wrz 2006, 11:21
Wiadomo,że maryha szkodzi itd,ja mam (z tego co mówi lekarz) nerwice od 10 lat (a mam teraz 26),jednak gdy paliłam maryhe (ok 2 lat) tak mnie to zamulało, ze nie martwiłam sie niczym.Ale naszczęście nawiedziła mnie myśl że trzeba z ty skończyć i od 3lat jestem czysta. Niedawno serce coraz częściej dawało sie we znaki i poszłam do lekarza, a on stwierdził,że mam od 10 lat nerwice,a ja cały ten czas myślałam, że to patologia rodzinna mnie tak wykańcza.
Dodatkowo jąkałam sie,ale od roku robie terapie i już sie nie jąkam co daje mi też komfort psychiczny. Teraz musze tylko ułożyć sobie życie,no idalej nie wiem co z tą nerwicą,bo biore tylko potas,lekarz stwierdził że nie jest tak źle.Głównie to mam czasem lęki,no i to serce...
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
22 wrz 2006, 10:23

przez Dąbrówka 22 wrz 2006, 11:50
a kto by nie chciał ?- moje życie i ja sama tak bardzo się zmieniło/zmieniłam od kiedy zachorowałam, jednak czytasz tu na forum jak i w różnych art., że niestety ale jest to choroba ktorej nie da się wyleczyc w tydzień i jeżeli ty sama nie zrozumiesz, że trzeba nad nią pracować, nie poddawać się i nie załamywać (wiem, że to trudne - do tej pory nie ma m-ca abym nie przechodziła totalnego załamania), to są szanse, że złagodzisz jej objawy lub całkowicie z niej wybrniesz. Dlatego bardzo gorąco cie namawiam, że pomimo strachu i tych wszystkich okropnych objawów nie powinnaś rezygnować z tego co przynosi ci życie, możesz przeżyć przygodę życia za oceanem a może właśnie tam zdarzy się coś co pozwoli ci wybrnąć z nerwicy. Myśl pozytywnie droga Milko!!! Mnie pomoga też znalezienie sensu, celu z życiu - wiem że mam dla kogo żyć i walczę dla siecie aby czuć się lepiej i dla mojego męża, aby nie musiał codziennie słuchac moich narzekać i wmawiania sobie choróbsk (i tak tak długo to znosi okazując mi miłość) i przede wszystkim dla moich małych jeszcze dzieci, żeby ich dzieciństwo nie kojarzyło sie z wiecznie zapłakaną i zwijajacą się z bólu mamą. Życie mamy jedno i nie można pozwolić aby takie paskudztwo jak nerwica je nam rujnowało! Na początek wspomagaj sie farmakologią, potem przy takim podejściu zobaczysz, że będziesz sięgać po nią rzadziej. Pamiętaj, że każdy nawet najmniejszy sukces nas wzmacnia i dodaje wiary, każdy dzień bez bólu jest najszczęśliwszym dniem.
Offline
Posty
142
Dołączył(a)
19 sie 2006, 12:24

Avatar użytkownika
przez ~Maja 22 wrz 2006, 12:11
Dziwne. Niektórzy palacze maryśki nie skarżą się na żadne dolegliwości, nawet po popalaniu przez 2 lata i nawet więcej.
Ale pewnie to potem wychodzi, albo po prostu nie mieli predyspozycji. :?
Ja rozpoznaję u siebie podobne reakcje, szczególnie dotyczące zachowań w społeczeństwie, ale nie mogę Ci nic poradzić. Zresztą sama sobie też nie umiem.
Widzisz, Ty najprawdopodobniej masz 'efekt uboczny' po narkotykach, a ja samoistnie go nabywam.

CHOROBA się wzięła z Twoich predyspozycji genetycznych do zachwiań chemicznych w organiźmie ( PO TRAWCE ) , a LĘKI, NIEPOKOJE najprawdopodobniej rozgałęźniają się od CHOROBY.
..trzeba być gorszym... by potem stać się lepszym
trzeba być głupim... by móc stać się mądrzejszym... (...)
by czuć upadek... z wysoka spaść trzeba
być na dnie... by móc sięgnąć nieba... (...)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
263
Dołączył(a)
08 wrz 2006, 18:22

przez MEJ 22 wrz 2006, 12:35
hej!! wszystko ok, ale jeśli nawet na spacerze mnie bierze :(
MEJ
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
19 wrz 2006, 16:30
Lokalizacja
Poznań

Avatar użytkownika
przez KrzysztofT 22 wrz 2006, 17:46
Suzuki

Niby czytałeś coś o reinkarnacji , a jednak niekoniecznie.
Wiara w reinkarnację, to wiara w sens życia. Sensem życia jest "odradzanie" się po śmierci i w kolejnych życiach przerabianie swoich lekcji. W kolejnym życiu przerabiamy kolejne lekcje - np. w jednym życiu jesteśmy złodziejem, którego spotyka kara w postaci np. śmierci, lub obcięcia ręki i jest to dla naszej duszy nauczka, lekcja, której w kolejnym życiu już nie będziemy mieli - bo będziemy już znali sens danej lekcji i w kolejnych wcieleniach będziemy mieli inne. I tak do czasu osiągnięcia stanu nirwany - niezmiennego stanu spokoju i prawdy absolutnej.
Ja lubię myśleć, że choroby psychiczne są lekcją - współodczuwania.
Współodczuwania cierpienia, którego kiedyś nie znaliśmy.
Ale to tylko moje zdanie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
180
Dołączył(a)
10 lip 2006, 18:15
Lokalizacja
Skoczów

przez Kasikk 22 wrz 2006, 18:08
Mej mnie to w każdej chwili bierze i wszedzie, na spacerze, w domu, w samochodzie chociaz teraz to prawie wcale nie wychodze tylko tam gdzie musze np do psychoterapeuty czy lekarza
trzymaj sie napewno to pokonamy przeciez kiedys musi ustapic ta ch......

pozdrawiam
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
28 sie 2006, 12:07
Lokalizacja
Siemianowice

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do