Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Dąbrówka 21 wrz 2006, 13:59
Milka uwierz mi, że znam to z własnego doświadczenia ale nie możesz jej ulegać i poddawać się - nie mówiąc o rezygnowaniu z polecenia samolotem. Ja też rezygnuję z powodu samopoczucia z różnych fajnych rzeczy ale ostatnio twardo powiedziałam sobie :nie! To nie ona będzie mną rządzić! Nie rezygnuj z lotu - najlepiej pomoże ci farmakologia - coś wyciszajacego i uspokajającego - wtedy dasz radę.
Offline
Posty
142
Dołączył(a)
19 sie 2006, 12:24

przez shadee 21 wrz 2006, 15:01
Wlasnie zrezygnowalam w ostatniej chwili z wykupienia wycieczki samolotem, czekalam do ostatniej chwili az zostaly 2 miejsca w samolocie, zrobilam nawet rezerwacje na nie i kiedy trzeba bylo placic zrezygnowalam. Ostatecznosc decyzji i tego ze wtedy juz musze leciec spowodowala juz na dwa tygodnie przed ewentualnym lotem panike, serce malo mi nie wyskoczylo, gardlo juz sie zaciskalo, oczy pelne lez i strach, starch, wszechogarniajacy strach ... (i tak przez pare godzin)
W nocy budzilam sie wielokrotnie i pierwsza mysl...samolot
Nie dalam rady, zrezygnowalam. Jest mi starsznie, starsznie zal i smutno....ale panika sie przynajmiej cofnela. Ech :((((
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
21 wrz 2006, 14:52

przez milka 21 wrz 2006, 15:03
Widzę, że niektórzy nie zrozumieli mojej wypowiedzi, nie boję się samego lotu, boję się mojej choroby, że może mnie właśnie wtedy próbować powalić.Dąbrówka, zazdroszczę Ci uporu w walce z tym cholerstwem. Miałam taki moment, w którym myślałam, że już jest ok, że prawie udało mi się ją pokonać, czułam się świetnie, było super pod każdym względem i .....wtedy ona wróciła. Nie wiem tylko czy zwyczajnie jej nie przywołałam jakoś tak podświadomie, bo przyznam się szczerze, że czasem wykorzystuję ją jako świetne alibi, gdy czegoś nie zrobię tak jak powinnam. Może jest mi ona jeszcze do czegoś potrzebna, może do lepszego poznania siebie, a może w jakimś jeszcze innym celu, którego na tym etapie jeszcze sobie nie uświadamiam.
ból życia nie pozwala przyjść wyzwoleniu - śmierci....
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
20 cze 2006, 20:21
Lokalizacja
Tarnów

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Eva 21 wrz 2006, 15:57
Milko skoro miałaś wzloty to przypomnij je sobie i przypomnij jaka byłaś szczęśliwa jak wszystko lekko szło ... Skoro masz lecieć samolotem to na pewno lecisz gdzieś gdzie czekają na Ciebie podobne przyjemności :) Zabierz może do samolotu ze Sobą jakiegoś małego "jaska" żebyś mogła się w niego wtulić w razie czego ;) albo książkę która tak Cię wciągnie że ...będziesz zła że już lądujesz bo nie doczytasz jej do konca ;) Nie myśl Milko koffana teraz o swojej "nerwiczce" zostaw ją tu u nas my ja popilnujemy ;) żebyś mogła bez niej trochę odpocząć . Pozdrawiam Cię i mocno,mocno trzymam kciuki żebyś nie miała czasu w samolocie ani jednej malutkiej wolnej chwilki żeby wspomnieć o tym gdzie jestes .... ;)
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

przez Dąbrówka 21 wrz 2006, 15:59
Milka, ja miałam dokładnie tak samo. Dwa lata męki, po leczeniu pół roku cudownego życia, potem tylko sporadycznie coś tam sie działo a od kilkunastu tyg. totalny nawrót nerwicy - nie tak gwałtowny jak kiedys ale jest. Ponieważ wiem, że nerwica i wiem że ona siedzi mi w psychice w końcu postanowiłam sobie sama się z nią rozprawić ale to oczywiście nie jest dnia na dzień i wcale nie mam silnej woli, jednak nie moge pozwolić sobie jako młoda osoba na zrujnowanie mi życia. Ja niedawno przejechałm pół Europy - myślisz, że sie nie bałam? W drodze kilkukrotnie czułam, że nadchodzi atak, ale mówiłam sobie: spokojnie, nic mi nie będzie to tylko nerwica, wiem że to ona, brałam głęboki wdech i starałam sie odwrócić myśli w inną stronę, zamknąć oczy, coś przyjemnego pomyśleć itp. a w torebce podróżował ze mną Validol i recepta na Alprox, którego postanowiłam jednak nie wykupić - jako akt mojej walki (musze dać radę sobie bez niego!) i...........dałam radę (po drodze miałam dwa przepłakane popołudnia z bólu głowy i nakręcenia się, że pewnie umrę zaraz umrę z dala od domu ale wzięłam zwykły Ibuprom i pomogło). Odwagi dziewczyno!!!!!! Nie rezygnuj z przygód życia, nie pozwól aby nerwica dyktowała ci kiedy masz gdzieś wyjść, kiedy masz coś robić......walcz z nią. Napisz jak poszło.
Offline
Posty
142
Dołączył(a)
19 sie 2006, 12:24

przez frontiero 21 wrz 2006, 16:15
przepraszam ze zle doradzilem,nie zrozumialem do końca twojego pytania ;)
jesli to jest ,,tylko przez nerwice,a poza tym nie masz stracha przed wysokoscią czy lataniem to nie ma problemu,powinnas leciec :smile:
pozdrawiam
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
05 wrz 2006, 21:53
Lokalizacja
zielona góra

przez milka 21 wrz 2006, 16:17
Eva, jak zwykle jesteś. DZIĘKUJĘ. Twoje posty dają mi siłę, jak je czytam rozklejam się, teraz właśnie sobie płaczę, a co sobie będę żałowała. Czuję, że mnie rozumiesz i zawsze tak jest, że po Twoich postach wstaję i walczę. Marzę by w końcu wygrać i osobiście podziękować Ci Evo za to, że jesteś. Dąbrówka, walczę, ciężko mi jak jasna cholera, ale pora znów zebrać się do kupy. Zanim wysamolotuję za ocean, planuję inną wyprawę....do Zakopanego na weekend i tej cholery mojej nerwicy nie chcę tam zabierać. Tyle razy już zmieniałam przez nią swoje plany.
ból życia nie pozwala przyjść wyzwoleniu - śmierci....
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
20 cze 2006, 20:21
Lokalizacja
Tarnów

jak to naprawde jest?

przez frontiero 21 wrz 2006, 16:24
Mam takie pytanie do bardziej zorientowanych, otóż odwiedzilem forum chorych na schizofrenie,poczytalem ,poszperalem,i okazalo sie ze objawy nie tak bardzo różnią sie od nerwicy.
pytam dlatego ze jednym z moich objawów jest lęk przed chorobą psychiczną
dlatego chcialbym raz na zawsze rozwiac wątpliwości w tym temacie.
czy mający prace,dziewczyne,jeżdzący autem,chodzący na imprezy,po prostu zyjący w spoleczenstwie czlowiek z okresowymi nap[adami lęku itd moze byc chory czy raczej nie?
niestety psychiatrzy z którymi rozmawialem nie byli kompetentni(w jakims topicu juz o tym pisalem
pozdrawiam
chcialbym nadmienic ze nie jest mi latwo o tym pisac z wiadomych powodów :?
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
05 wrz 2006, 21:53
Lokalizacja
zielona góra

Avatar użytkownika
przez KrzysztofT 21 wrz 2006, 16:40
Obrazowo.

1). Pacjent chory na schizofrenię :

Pani doktor, kosmici "ukradli" mi rękę. To już nie jest moją ręka. Kosmici naprawdę przylecieli i ukradli mi rękę. Mogę sobie ją odciąć. TO nie moja ręka.

2). Pacjent chory na nerwicę :

Pani doktor, czuję jakby to nie była moja ręka. Wiem, że to moja ręka, ale CZUJĘ jakby nie była moja. To takie śmieszne uczucie. Nie wiem co się dzieje. Zaraz zwariuję.


Czujesz różnicę? Myślę, że tak. Podstawowa różnica jest właśnie taka, że nerwicowiec czuje, że coś jest nie tak i zaczyna się bać, a schizofrenik jest przekonany , że to co czuje to absolutna prawda.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
180
Dołączył(a)
10 lip 2006, 18:15
Lokalizacja
Skoczów

przez Nonenow 21 wrz 2006, 16:54
Chyba tylko dla nerwicowcow objawy schizofrenii nie roznia sie za bardzo od nerwicy. Starczy nam byle co, zeby sie straszyc. To ze sa wspolne objawy (np leki, depresja, itp) nie swiadczy o niczym, bo te same objawy wystepuja w masie innych chorob, nie tylko psychicznych. Jakos jednak boimy sie tej apokalipsy, czyli najgorszej rzeczy jaka moglaby nas spotkac.
Rzeczywiscie KrzysztofT dobrze podsumowal roznice i wcale nie przesadzil. Poczytaj sobie wypowiedzi ludzi w psychozie, a nie w remisji. Jest ich troche w sieci, takze na forach psychologicznych. Poza tym czlowiek w psychozie z reguly nie ma swiadomosci choroby, stad tez tak trudno mu rozpoczac leczenie. Czasem poczatek schizofrenii jest mylony z nerwica, i ewentualnie tego mozesz sie bac. Ale to nie moze trwac zbyt dlugo - albo zwariujesz, albo nie (ale raczej Ci to nie grozi). Jak sie troche pomeczysz z nerwica, to nawet jesli nie przejdzie, bedziesz mial gwarancje ze to nic powazniejszego.

Ale taki czlowiek jak opisales moze byc chory na schizofrenie. Jesli przeszedl juz przez pieklo psychozy, terapii i doboru lekow, to bedzie funkcjonowal normalnie, a czasem nawet osiagal duze sukcesy zawodowe. Napisalem to, bo tez pochodzilem po stronach i forach dla schizofrenikow i jest mi przykro ze dotyka ich tak niesprawiedliwy stygmat w spoleczenstwie.

Aha - zerknalem na Twoj profil. Masz 30 lat i zaczynasz byc powoli za stary na zachorowanie na schizofrenie... Faceci z reguly zapadaja przed 25 rokiem zycia, kobiety do 35. To brzmi moze dziwnie, ale jest prawda (jak chcesz, to poszukaj po stronach angielskojezycznych odp artykulow).
Offline
Posty
182
Dołączył(a)
15 sty 2006, 00:23
Lokalizacja
Nowhere

Avatar użytkownika
przez KrzysztofT 21 wrz 2006, 17:14
Nonenow

Pierwsze objawy schizofrenii pojawiają się właśnie u bardzo młodych osób. Większość zachorowań (a raczej "aktywacja" choroby) następuje w okresie 15 roku życia. Kiedy człowiek skończy 40 lat, to wtedy ryzyko zachorowania wynosi 0.09%. Występuje również schizofrenia dziecięca, ale jest bardzo żadko spotykana.
Co nieco wiem o tej chorobie, bo moja ciotka jest psychiatrą.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
180
Dołączył(a)
10 lip 2006, 18:15
Lokalizacja
Skoczów

Avatar użytkownika
przez agapla 21 wrz 2006, 17:47
no i źle zrobiłaś ja mając nerwicę leciałam juz dwa razy samolotem i nic się nie stało ,nie warto rezygnować ze wszystkiego z powodu nerwicy!pozdro
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Co mi jest???

przez saper2 21 wrz 2006, 17:56
Hej. Poszerzam krąg poszukiwań odpowiedzi na moje pytanie i jest to mó pierwszy post na tym forum. Zaczęło się 1,5 roku temu gdy byłem jeszcze namiętnym palaczem marihuany. Jeszcze nie zdawałem sobie z tego sprawy, ale w moim mózgu, a co za tym idzie i zachowaniu, zaczęły zachodzić pewne zmiany. Stałem się podejrzliwy, zacząłem knuć teorie spiskowe, w końu pojawiły się omamy słuchowe. Bliska i serdeczna mi osoba to zauważyła i doradziła bym się wybrał do lekarza. Rozpoznano u mnie zespół paranoidalny. Biorę lek - Rispolept 3,5 ml w jednej dawce na dobę. Objawy psychodeliczne ustąpiły, omamów już nie mam, teorie spiskowe też ustąpiły. Pojawił się jednak inny problem, a właściwie uczucia. Mogę je podzielić na trzy kategorie: lęki, niepokoje, wkrętki.
1. Lęki - zacząłem bać się zmian, stałem się strachliwy, odwaga gdzieś zniknęła. Lęk przed wyjazdem, lęk przed nową szkołą, lęk przed nową pracą (w ostatniej wytrzymałem 1 dzień - czułem się bardzo niepewnie i wręcz niezdolny do jej wykonywania, kurier), lęk przed poznaniem nowych ludzi (to ostanie poniekąd wynika z wkrętek o czym w dalszej częsci), obawa przed akceptacją w oczach innych ludzi.
2. Niepokoje - niezidentyfikowany niepokój, nie wiem kiedy i skąd się bierze, np. siedzę w domu cały dzień wszystko jest ok i nagle wieczorem ten niepokoj, czuję się wtedy dziwnie, trochę mnie nosi i cięzko zebrać myśli, nie wiem co ze sobą zrobić, a myśli podświadomie każą mi wyjść na zewnątrz, przejść się i uspokoić. Jedno piwko samotnie na ławeczce też pomaga i do końca dnia jest już dobrze.
3. Wkrętki - najbardziej zatruwające mi życie. Polega to na tym, że przebywając w gronie min. 3 osoby (w tym ja) odnoszę wrażenie, że gdy rozmawiają te dwie towarzyszące mi osoby, to mówią o mnie. Np. ktoś mówi "zamknij się" do komputera, a ja myślę że to podtekst skierowany do mnie. Albo mam koszulkę Big Star i ktoś mówi "ale z niego wielki ch**", a ja się wkręcam, że to o mnie. Albo "trzeba go zgnoić" a ja myślę, że to o mnie. Czy to w poważnym tonie głosu czy żartobliwym często się wkręcam, że chodzi o mnie. Czasami się czuję dobrze i to zjawisko nie ma miejsca, czasami jednak coś we mnie "puszcza" i się zaczynam wkręcać w ten sposób. To całkowicie paraliżuje me myśli, nagle robi sie pustka, moja głowa robi sę ciężka a ja już tylko słucham i analizuję każde kolejne zdanie, które usłyszę, oczywiście na swoją niekorzyść.

Czasami lęki łączą się z niepokojami lub też wkrętkami. Ma to miejsce np. w sytuacji gdy nagle wchodzę w grono nieznajomych albo mało znanych mi osób, toczy się dyskusja, snują jakieś opowieści. Ciężko mi się odnaleźć, jestem mało pewny siebie i nie potrafię się odezwać. Gdy byłem zdrowy raczej też byłem małomówny, ale w takich sytuacjach poczucue humoru mnie nie zawodziło, rzuciłem jakiś komentarz i było smiesznie, teraz utraciłem tą zdolność. Nie wiem na co się patrzeć, gdzei zawiesić wzrok, jak się zachować. Choć z tym też różnie bywa, gdy przebywam w grupie rówieśników zdaża się, że czuję się dobrze i tylko mało mówię, a przyjdzie zjazd rodzinny i łapie mnie to dziadostwo.

Do tego cały czas chodzę zamotany, trochę oderwany od realiów i problemów tego świata, ale to akurat mam od urodzenia:) a i leki pewnie w tym pomagają.

Długo i mocno spię, mam problemy ze wstawaniem. Jeśli intensywnie śniłem w nocy to wstaję już zmęczony z uczuciem pełnej i cięzkiej głowy. Rankami i popołudniami różnie się czuję, najwięcej energii i najmniej zaspania mam wieczorem i w nocy.

Byłem już u dwóch psychiatrów i dwóch psychologów. Opowiedziałęm o wszystkim. Psychiatrzy mówią tylko "brać leki". Z psychologiem mogę tylko o tym porozmawiać, a już bardziej pomaga mi rozmowa z bliską mi osobą, która lepiej rozkminia trapiące mnie problemy niż psycholog. Pytanie do forumowiczów, może ktoś wiedzący o co chodzi, kojarzy lub poznaje objawy i wie co to jest i co z tym robić? Czy to objawy wywodzące sie z mojej choroby, czy może rozinęły się równolegle jakieś fobie, nerwice? Generalnie to: O CO CHODZI?
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
21 wrz 2006, 17:46

przez Nonenow 21 wrz 2006, 18:14
Tak, ale to sie chyba zgadza z tym co napisalem?
Offline
Posty
182
Dołączył(a)
15 sty 2006, 00:23
Lokalizacja
Nowhere

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 32 gości

Przeskocz do