Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Ania34 14 wrz 2006, 14:09
Uwazam kreteczko ze jednak powinnas zaczac brac te leki ktore uwazasz ze sa w stanie ci pomoc i dobrze je tolerujesz.Musisz tylko rzeczywiscie zasegnac opini o tabletkach antykoncepcyjnych ktore stosujesz,bo przeciez wiadomo ze kazde leki psychotropowe oslabiaja dzialanie tabletek antykoncepcyjnych.Moja nerwica zaczela sie kilka lat temu.I jak tylko ja troche podleczyl;am mialam na jakis czas spokoj,lecz ona potem wracala.Rok temu bralam leki ale zaszlam w ciaze i musialam przerwac ich branie.Przez cala ciaze czuulam sie nawet w miare,potem po porodzie rowniez.Dzisiaj corka skonczyla rok a nerwica wrocila jakis miesiac temu z calkiem innymi objawami.Po dlugim przemysleniu zaczne chyba rowniez i z powrotem wracac do lekow.Musze sie wyciszyc uspokoic choc czasami trudno.Trzymam za ciebie kciuki.Ania34
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 09:27
Lokalizacja
Dąbrowa Górnicza

Avatar użytkownika
przez Ania34 14 wrz 2006, 14:12
Masz racje musze sie w koncu zmusic zeby isc do niego.Na razie mam hydroxyzyne 25 sprobuje od niej.kiedys dobrze ja tolerowalam ,moze i tym razem przyniesie mi jakas ulge bo jak czytalam koi nerwy,lek idt.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 09:27
Lokalizacja
Dąbrowa Górnicza

przez kretka 14 wrz 2006, 14:17
Jeśli dobrze ją znosiłaś, to najprawdopodobniej i tym razem tak będzie. Lepiej spróbować niż się męczyć.
Powiem ci, że długo wzbraniałam się przed powrotem do leków. Nie dlatego, że źle je znosiłam, po prostu nie chciałam dłużej się truć, chciałam zawalczyć sama. być może w złym momencie odstawiłam Asentrę... W każdym razie posypało się i sama sobie nie poradziłam. Dziś, po pół roku od odstawienia, pól roku męczarni, gigantycznych lęków, zamknięcia w domu praktycznie, wzięłam ją znowu. I modlę się, choć nie jestem mocno wierząca, aby ta decyzja przyniosła dobre skutki. Czasem trzeba przestać się upierać i wybrać rozwiązanie, które być może nie jest idealne, ale pomoże nam chociaż przeżyć najgorszy okres... Wszystko jest dla ludzi. Życzę powodzenia i trzymam kciuki!
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez kretka 14 wrz 2006, 14:19
Nie wszystkie psychotropy osłabiają działanie hormonów:-) W każdym razie lekarze powiedzieli mi, że asentrę i logest moge brać bez obaw. Zresztą tak robiłam ponad rok i wszystko jest OK, więc te akurat chyba na siebie nie wpływają. Również trzyma za Ciebie kciuki, Aniu:-) Musimy się wspierać:-)
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

Avatar użytkownika
przez Ania34 14 wrz 2006, 14:22
Masz calkowita racje.Moja nerwica zaczela sie kilka lat temu.Bralam rozne leki jedne pomogly troszke inne nie na poczatku nerwicy powiem ci ze nie bylo dnia abym nie ladowala na pogotowiu albo pogotowie u mnie.Potem rowniez jak Ty zaczelam odstawiac leki i pomimo tego nie czulam sie najgorzej.Nie miaalm wczesniej takich lekow jak teraz zaczelam nawet sie zastanawiac na jaki rodzaj neriwcy cierpie.Zaczely sie rowniez klopoty z zoladkiem,ktory robil sie twardy jak kamien,mialam mdlosci.Mysle ze byc moze za szybko przerwalas asentre.I skoro Pani doktor uwaza ze powinnas ja brac, to biez i nie patzr na nic ani na nikogo.Lekarz sam powinien wiedziec kiedy ci ja odstawic.Mysle ze ci sie uda czego ci zycze z calego serca.ANia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 09:27
Lokalizacja
Dąbrowa Górnicza

przez kretka 14 wrz 2006, 14:30
dzięki:-) Czy za szybko odstawiłam, dziś trudno stwierdzić. Robiłam to po ponad roku brania, bardzo powoli, stopniowo. Problem w tym, że zawierzyłam lekom całkowicie i nie wyleczyłam psychoterapią głębokiej przyczyny. Uważam, że to było powodem nawrotu. Dlatego, chyba jeszcze o tym nie napisałam, oprócz leków naprawdę warto iść na psychoterapię.
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

Avatar użytkownika
przez Ania34 14 wrz 2006, 14:36
Nie mam pojecia gdzie sie zwrocic o taka pomoc czy do lekarza ogolnego czy do psychiatry,myslalam o tym ale jakos nikt nie ma dla mnie za bardzo czasu.chodzi mi o moja rodzine.Maz jezdzi zawodowo,wraca do domu na wekendy,i potem dalej w droge.Pozatym jak wspomnialam wczesniej nie rozumie mojej choroby wogole.Jest tez strasznym zazdrosnikiem,co doluje mnie nieustannie.Mieszkam z rodzicami,akurat sa na dzialce ktora maja w czestochowie.Ja rozumiem ze jest ladna pogoda i musza cos na niej zrobic ale myslalam ze mi serce peknie jak wczoraj zadzwonilam do nich mowiac ze znowu sie zle czuje ze boje sie byc sama mimo iz sa dzieci a oni ze musze jakos wytzrymac ze oni nie moga przyjechac.Mama jeszcze potrafi mnie zrozumiec,ale tata nie:-( a dzisiaj dzwonilam do meza powiedzialm mu jak sie wczoraj czulam on zamiast powiedziec cos milego zapytal tylko niby w zartach ze pewnie randka sie nie udala.Jak wobec tego mam sie nie denerwowac!! I jak mam wyzdrowiec:(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 09:27
Lokalizacja
Dąbrowa Górnicza

przez kretka 14 wrz 2006, 14:47
Aniu! Widzę, że tu jest poważny problem... Masz bardzo trudne relacje w rodzinie... Powiem tak, powinnaś poprosić lekarza rodzinnego o radę- on powinien wskazać Ci psychiatrę, a także dać skierowanie do psychologa, jeśli chcesz państwowo. Jesli Cię stać- polecam prywatnie. A rodzice... Wiem, że to straszne, ale to dobrze, że oni nie przyjechali... Każde spełnienie dziecięcego błagania "nie zostawiajcie mnie" osłabia nas. uwierz mi. Staniesz się zależnym od innych dzieckiem, jesli będą pobłażać Twoim wszystkim próśbom o pomoc. Ze mną tak się stało:-(
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

Avatar użytkownika
przez Ania34 14 wrz 2006, 15:00
Wiesz, zapewne masz racje ze dobrze ze nie przyjechali,nie chcialabym sie uzalezniac od rodzicow.Jednak to troche przykre.Naprawde czuje sie samotna.Zeby chociaz moj maz byl bardziej wyrozumialy.Udam sie do psychiatry po skierownia na psychoterapie. Mysle ze potrzebuje tego.Jednak czy to nie dziwne ze kiedy pragnelam spokoju ciszy(teraz tez oczywiscie pragne) bardziej chodzi mi ze woalam byc sama w domu i miec spokoj a teraz lgne do bliskich i woalalabym zeby ktos jednak zostal ze mna w domu.Nawet moj maz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 09:27
Lokalizacja
Dąbrowa Górnicza

przez kretka 14 wrz 2006, 15:06
Cała nerwica jest dziwna, nie przejmuj się. Wiem, jakie to przykre, gdy ktoś odmawia nam pomocy, nieraz przez to płakałam. Nie można jednak od zdrowych wymagać, aby nas rozumieli. Osoba zdrowa nie jest w stanie tego pojąć. Też czasem czuję się z tym bardzo samotna, choć mam wspaniałą rodzine, męża, ktory mimo braku zrozumienia, stara się mnie wspierać... Właśnie dlatego zaglądam na forum. Tu odnajduje zrozumienie i wsparcie, jakiego mi trzeba.
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

Avatar użytkownika
przez Ania34 14 wrz 2006, 15:27
Masz calkowita racje.Ale masz rowniez meza ktory byc moze nie rozumie tej choroby ale przynajmniej ci w jakims stopniu pomaga wspierajac cie a to bardzo wazne.Od dzis bede codziennie zagladala tutaj na forum:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 09:27
Lokalizacja
Dąbrowa Górnicza

przez kretka 14 wrz 2006, 15:30
Aniu, podałam ci na pw mój numer gg. gdybyś kiedyś miała ochotę pogadać...[/url]
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

Avatar użytkownika
przez Ania34 14 wrz 2006, 15:33
oczywiscie ze sie odezwe i bardzo ci dziekuje
:)

[ Dodano: Pią Wrz 15, 2006 11:28 am ]
Witajcie.Wczoraj jakos czulam sie lepiej,lapalam sie na tym ze patzre co chwilka na zegarek zwlaszcza jak zblizala sie godz 18 o tej godzinie ostatnio czulam sie bardzo zle ale na szczescie jakos tlumilam w sobie moje nie za dobre samopoczucie i udalo sie.Nie mialam ataku choc kilka razy bylo blisko:-( polozylam sie wczesniej spac i jak na zlosc ok 23 obudzila sie moja roczna coreczka z placzem.Zerwalam sie na rowne nogi serce myslalam ze mi wyskoczy,chyba bolal ja brzuszek,wogole nie pozwolila sie polozyc do lozeczka musialam ja caly czas nosic az do 1 balam sie ze zemdleje i ze ja upuszcze bo zaczelo mi sie slabo i duszno robic ale tlumaczylam sobie ze nie moge tego zrobic.Jakos zasnela ok 1 i moglam sie wreszcie polozyc.Co troche sie budzilam w nocy jak zwykle.Dzisiaj wstalam i juz czuje sie potwornie zmeczona a to dopiero poludnie,wogole spiaca,jakas rozdygotana cala rece mi sie trzesa wydaje mi sie ze slabo mi,i jak zwykle goraczkowo mysle wziasc persen czy hydroxyzyne w sumie cisnienie i tetno mam w normie i sama nie wiem co robic jak zwykle ten sam dylemat:(((( a policzki mi normalnie plona jakbym miala goraczke.:(((((((((((
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 09:27
Lokalizacja
Dąbrowa Górnicza

Co mi dolega??prosze o pomoc

przez Beacia16 14 wrz 2006, 17:18
Witam.Mam pytanie;czy można cierpieć na dwie fobie jednocześnie???
:?: :?: :?:
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 16:11

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 29 gości

Przeskocz do