Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Andhariel 02 wrz 2006, 23:05
Witaj serdecznie. :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
12 lip 2006, 17:57
Lokalizacja
woj. Łódzkie

mam pytani i zarazem prosbe o pomoc

Avatar użytkownika
przez venom 03 wrz 2006, 08:23
Jutro ide po raz pierwszy do pracy po 3 miesiacach przerwy. Biore codziennie 2 razy po 0,5 afobamu ale organizm chyba sie przyzwyczail wiec zaczalem sobie wspomagac jego dzialanie piwkiem no ale jak teraz pojde do pracy to juz nie pomoge sobie tak popijac. Problem w tym ze sie juz tak wspomagam od dluzszego czasu, kiedys probowalem po zazyciu tabletki nie pic piwka ale wtedy to sie zaczelo: trzeslo mnie, krecilo mi sie w glowie, bicie serca, uczucie dusznosci i tak jakby cala ziemia falowala. No i co ja teraz bede zrobie? Niby to tylko 8 godzin ale to bedzie horror.
Jestem zalamany co jeszcze bardziej napedza moja nerwiczke.

Pozdrawiam i dziekuje za kazdego posta.
"...Żadnych kajdanków czy czegoś w tym rodzaju.
Kiedy nas już spisali na komisariacie, zabraliśmy
Tych gliniarzy na obiad na Mulberry Street...
Następnego dnia znów działaliśmy w najlepsze..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
340
Dołączył(a)
08 kwi 2006, 12:26

przez milka 03 wrz 2006, 10:03
Przeraża mnie ogrom tego zjawiska (czyt.nerwicy), zanim tu trafiłam byłam pewna, że tylko ja tak mam. Wstydziłam się tego, nigdy nie widziałam by ktoś w panice uciekał z kolejki w sklepie, a ja uciekałam. Przed psychoterapeutką nie umiałam się otworzyć, bo i tak mnie nie rozumiała. A tutaj, wśród swoich, którzy czują i żyją i umierają po kilka razy dziennie, tutaj mogę się wygadać i każdemu to radzę.
ból życia nie pozwala przyjść wyzwoleniu - śmierci....
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
20 cze 2006, 20:21
Lokalizacja
Tarnów

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez kretka 03 wrz 2006, 11:26
czasami (np. dziś w nocy i rano) mam innego rodzaju ból głowy. Silny, pulsujący, jakby na wierzchu głowy. ja to nazywam "łupaniem", bo jest podobnie jakby mnie ktoś uderzał od środka... Skarżayłam się kiedyś lekarzowi, powiedział "to na pewno nerwy, prosze się mniej denerwować". A ja się w takich sytuacjach panicznie boję, że to jakiś wylew albo zator (na pigułkach antykoncepcyjnych jest napisane, ze przy silniejszym niż zwykle bolu głowy trzeba się natychmiast skontaktować z lekarzem, bo to może nbyć zakrzepica)... mam takie jazdy z tym wylewem, że zaczyna mnie boleć jeszcze bardziej:-( Inncyh objawów, typu drętwienia nie mam... Ale bardzo się boję.
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

Avatar użytkownika
przez Andrew 03 wrz 2006, 11:39
Hejka
Po 5 seansach psychoterapeutycznych Ci nie przejdzie i nie będzie nawet lepiej bo nerwicę czy napady lęku leczy się minimum 2 do 4 lat....ja już choruję 2 lata,z psychoterapią jest różnie bo nie mogę dostać stałego terminu i chodzę raz w miesiącu ale do czego zmierzam....2 lata temu byłem wrakiem a nie człowiekiem,wydawało mi sie że umrę że mam zawał,nie wierzyłem lekarzom i miałem chyba wszystkie możliwe dolegliwości jak duszności,bóle serca,drętwienia kończyn,uczucia gorąca a za chwilę zimna,zawroty głowy itp itd ale teraz jest lepiej.No bo jeśli badałem pare razy serce i nic to chyba je mam zdrowe!Ważne żeby uwierzyć że to nerwica i walczyc z nią lekami i swoją psychiką,ja mam jeszcze chory żołądek i przepuklinę przełyku i kiedyś myślałem że to serce a teraz wiem że to przełyk kłuje i duszności mam od refluksu bo uwierz że ten refluks robi jaja w naszym organiźmie a po jakimś czasie nabawiasz się nerwicy....ale da się z tym żyć i napewno dasz radę!!!!! :D :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
28 sie 2006, 21:24
Lokalizacja
Kraków

przez Matylda-m 03 wrz 2006, 13:11
Kurcze,mnie też dopada odkąd mój mąż wyjechał dwa tygodnie temu.Zostałam sama z dzieckiem i zaczęła się jazda! Ciągle tylko myślę co by się stało gdybym w nocy wyciągnęła nogi i dziecko by to zobaczyło!Jestem po prostu przerażona a moja wyobraźnia działa na zwiększonych obrotach.Nie wiem jak to wytrzymam. ale jakoś się staram. Bardzo dużą pociechą jest dla mnie to forum.Kiedy czytam, że nie tylko ja mam takie różne dziwne objawy,to jest mi trochę lepiej.
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
12 mar 2006, 20:30

przez novicjusz 03 wrz 2006, 18:33
Goraczke dostalem jakis tydzien po ryzyku. Bez przerwy mialem ja przez 6 tygodni. Potem roznie - jak w kalejdoskopie mi skakala - do teraz. Od 36,1 do 37,3. Serio juz nie wiemco mam robic i myslec o tym.

Pozdrawiam
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
25 sie 2006, 19:07
Lokalizacja
Gdansk

przez Delvin 03 wrz 2006, 20:01
Cześć słodka nieznajoma !!!!
Witam Cię, - niestety ..... wolalbym Cię nie poznać, tak samo jak i Ty mnie, ale niestety los tak chciał że i TY i ja znaleźliśmy się na tym forum...... nie czuj do mnie urazy za te słowa... chodzi tylko o to że napewno oboje byśmy woleli nigdy nie pisać na te tematy i nie doświadczać tego co siedzi w nas w środku......
Z twojego postu wyczytałem że masz takie same objawy jak ja, i muszę Ci powiedzieć że to wszystko u mnie także się zaczełó w lutym.....
felerny był w tym roku.... ja miałęm dużo stresu a potem wypadek wyzwolił nerwicę i od tamtej nocy nie spałem ani razu swoim snem... zawsze muszę brać leki żeby móc usnąć... te falowania w głowie i drgawki końćzyn nie pozwalały mi odpoczywać, ciepło w glowie utrzymywało się praktycznie 6mcy, dziwny niepokój i drętwienia kończy a także lewej strony głowy i twarzy też dawało o sobie znać, 2 razy wylądowałem w szpitalu, dostałem takiego nadcisnienia że wszyscy myśleli że to już koniec, myślałem że już umieram, tomograf, rezonans i wszytsko co tylko możliwe nic nie wykazywało....aż trafiłem do znakomitej doktór w warszawie, która mi bardzo pomogła, dobrała odpowiednie leki i uspokoiła zapewniając że wszytsko to minie, że miała już paru takich pacjentów,ale poinformowała także że trafiła mi się najzłośiwsza odmiana nerwic....wszytskie możliwe najgorsze objawy trafiły własnie na mnie, nie mogłem spać przed tem w ogołe, po 2tygodniach bezssenych nocy wyglądałem jak wrak czlowieka i nie wiele lepiej się czułem, żeby nie pomoc tej doktor to nie wyobrażam sobie siebie teraz..... ale muszę przynzać że nie jestem jeszcze w pełni zdrów,ale mój stan zdrowia poprawił się o 90% i wiem że warto walczyć że to wszystko minie i jeszcze jedno wiem, czego nie wiedziałem wcześniej, życie i zdrowie ma się tylko jedno, nie wolno nam patrzeć mu w oczy i pluć w twarz.......
musiałem sam się przekonać jak bardzo jest ono dla mnie ważne i wiem że popełnilem wiele błędów za które ponisłęm i ponoszę konsekwencje, mam nadzieję że już nigdy więcej się nie zatracę w sobie tak bardzo żeby nie widzieć najcenniejszej rzeczy jaką mamy, teraz wiem jak bardzo ważne i jak wiele jest warte te klika chwil które mogę jeszcze przeżyć, jak to wspaniale jest móc kolejny raz spróbować lodów, czy wybrać się z dziewczyną do kina.... choroba zepchnęła mnie praktycznie na samo dno, widziałem się już w trumnie, myślalem że będę musial odejść, ale w końcu udaje mi się z tego wychodzić, leczę się od pół roku i widzę duże poprawy,ale stosuję się w 100% do zaleceń lekarza, chcę z tego wyjść i wyjdę, będę zdrowy, moje nocne drgawki są coraz mniejsze, tak samo i falowanie, praktycznie juz ich nie ma, drętwienia także ustąpiły, wiem że to jeszcze nie koniec, ale dziękuję Bogu że czuję się lepiej i wiem jak cenne są chwile przeżyte przez nas, choć czas w ogole nie postrzegane....
Pozdrawiam i 3mam kciuki za nasze zdrowie, daj sobie czas, zobaczysz z dnia na dzien to wszystko zacznie ustępować, małymi krokami, ale zniknie, wiem to po sobie, ta choroba mnie bardzo doświadczała,ale pomimo to wygrywam z nią i wiem że w końcu zniknie i będę mógł się cieszyć w pełni życiem, zoabczysz Ty tak samo dojdziesz do siebie, co do oczu parę razy zdarzylo mi się paskudne pogorszenie zwroku, a i jeszcze mała anegdotka, choroba mnie doprowadziła do takiego stanu, że będąc na egzaminie z matmy nie byłem w stanie dodać 3+1 ..........reszty nie komentuję.... ale teraz jest juz o wiele lepiej, pozdrawiam i życzę dużo zdrówka !!!!!
Sebastian
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
26 maja 2006, 10:54

przez Pirate 03 wrz 2006, 20:51
Dzięki. Nie wiem, czy to wszystko pocieszające - zwłaszcza te 2-4 lat leczenia. Cały czas jeszcze wypieram trochę te nerwicę, zwłaszcza z powodu zatykania uszu, które nijak się ma dla mnie do nerwów.

Strasznie sporo zdarzyło się w moim życiu. Mam córeczkę - niecałe 2 latka, jak miała siedem miesięcy rozpadło się moje roczne małżeństwo. Wróciłam do rodziców, którzy są chyba jeszcze większym problemem niż kiepski mąż. Mam taką blokadę emocji, że to aż niemożliwe. Nic nie wiem, co czuję. Psdychoterapeutka uważa, że to przez to. Przez maksymalnie i do perfekcji opanowany mechanizm wypierania - praktyka od urodzenia uczyniła ze mnie mistrza. I teraz co czyjeś winy ja muszę odchorować. To niesprawiedliwe.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
02 wrz 2006, 22:03
Lokalizacja
Katowice

betty

przez Kamusia 03 wrz 2006, 21:08
Dziękuję za radę.
Dziwne , ale często potrzebne jest nam usłyszeć, a raczej w tym wypadku przeczytać cos , co powinno być oczywiste, a o dziwo nie jest.
Zaszalałam i wyżaliłam się przyjaciółce , i czywiście okazało sie , że nie było to takie straszne.Bałam się , że przez to , że od lat mam co chwila dziwne dolegliwości, przyjaciele traktują mnie troche jak nieszkodliwą hipochondryczkę(oczywiście sama siebie długo tak traktowałam)
A tu zaskoczenie.Słuchała mnie całkiem uważnie.
Po raz kolejny uświadomiłam sobie , jak niewiele czasem trzeba, żeby poczuć się lepiej:)
No więc zbieram sobie te małe kawałeczki przyjemnych zdarzeń i ciągle mam nadzieję, że można wiele zmienić nawet jeśli popadłaś w rutynę z własną nerwiczką:))))
Pozdrawiam serdecznie!!!
Kamusia
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
11 lip 2006, 19:04
Lokalizacja
GDYNIA

przez Delvin 03 wrz 2006, 21:31
Ty wiesz że chyba mamy wspólne koło zamachowe.... ja tesh się nauczłem wszytsko odpierać, jak się tak zastanawiam czasem to byłem maszyną, jakimś robotem dla któego nie było rzeczy nie możliwej, nie było zachamowań, czy rzeczy niemożliwych, noi w końcu się stało, wszystko co najgorsze w końcu wypłynęło na zewnątrz..... teraz wiem że nie ma sensu robić niczego na siłę wbrew swojej wewnętrznej woli bo w końcu kiedyś i tak nasz nie da o sobie znać....
pozdro, nie ma się co łamać, nie będzie az tak tragicznie, teraz jak juz masz swojego lekarza, ustawi cie na lekach i bedzie coraz lepiej, glowa do gory wyjdziemy z tego zobaczysz, ja juz teraz powoli sie smieje ze swojego zachowania sprzed paru tygodni ;-)
no ale wtedy nie bylem sobą, dlatego nie ma się co łamać , bo co nas nie zabije to nas tylko wzmocni !!!!
buźka !
Sebastian
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
26 maja 2006, 10:54

przez Delvin 03 wrz 2006, 21:46
hehe poprostu masz zajebiscie ;-)
weź 3zyla, kopsnij się do sporzywczaka i ku sobie butelkę piwka
a potem wypij do dna i powiedz sobie witaj w klubie nerwicowców, jestem zdrowy jak byk tylko trochę gorzej z psychą, więc trzeba sobie na jakiś czas zrobić wakacje i korzystaj z życia człowieku, bo ta cholera odbiera na radość życia zatruwając nas od środka, ale tak naprawdę to g..... nam może zrobić bo i tak w końcu my będziemy górą !!!!!!
codziennie inne objawy..... ta nerwica jest jak ta k.... pod latarnią... codziennie inyy heheh ale jaki z tego morał ? l;) że wredna menda zdechnie w końcu na trypla, a Ty znoof będziesz zdrowy, nie łam się będzie dobrze !!!!!
Sebastian
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
26 maja 2006, 10:54

znowu to samo:(((

przez K22 03 wrz 2006, 21:51
witam wszystkich, własnie wrocilam z wakacji, jestem w domu od 2 dni i nie potrafie sobie z niczym poradzic. JEstem poprostu w rozsypce, ciagle mnie boli brzuch z nerwów, znow zaczynaja sie bole głowy. Do tego wszystkiego czuje ze nie mam w nikim wsparcia.... Z moim chlopakiem tez mi sie zaczyna nie układac... jest strasznie nerwowy, mozna wrecz powiedziec ze jest cholerykiem, nie mam w nim oparcia, czuje sie taka słaba, osamotniona. w sumie ja tez mam nerwice, ale staram sie tego nie uzewnetrzniac, Niewiem jak mam wpłynac na jego zachowanie, poprawia mnie we wszystkim co robie, zaczał sie do mnie zle odnosic, wrecz wulgarnie. Z jednej strony chcialabym skonczyc ten zwiazek a z drugiej nie potrafie.... Czuje sie jak skonczona idiotka... Czy ktos ma sposób na wyjscie z dołka???? I sorry ze was zameczam moimi banalnymi problemami, nie mam poprostu z kim pogadac :(
K22
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
09 sie 2006, 14:12
Lokalizacja
katowice

Avatar użytkownika
przez Andrew 03 wrz 2006, 22:13
Zanim coś w nas pęknie musi się dobrze nawarstwić....mi 7 lat temu zmarła przy porodzie córeczka....żona bardzo to przeżyła i ja też,później długo staraliśmy się o dziecko i w końcu nam się udało,później wyjechałem do Irlandii i tam cos we mnie pękło ,te 2 lata temu i trwa do dziś ale nie w takim stopniu jak dawniej.....i niby powinienem się cieszyć bo mam piękną żonę która obecnie jest w 8 miesiącu ciąży,śliczną córeczkę 4 letnią więc skąd te napady lęku?????Moja psychoterapeutka powiedziała że podświadomie boje się że nie dam rady zapewnić nam godnych warunków i to to mnie niepokoi i wyzwala we mnie lęk i może cos w tym jest.......wiesz co?Ja to nazywam tak,kiedyś denerwowałem się ale nigdy nie miałem żadnych objawów albo je miałem ale nie zwracałem na to uwagi a będąc w Irlandii otwarłem drzwi za którymi czaił się lęk i teraz one się zamykaja ale i czasem stoją otworem,poprostu jak kiedys do nich dochodziłem to teraz przez nie przechodzę ale częściej jestem po tej zdrowej stronie i Ty też dasz radę to zrobić.Trzymam kciuki za nas wszystkich!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
28 sie 2006, 21:24
Lokalizacja
Kraków

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 40 gości

Przeskocz do