Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Eva 02 wrz 2006, 19:06
Jowitko poradzisz sobie ... do tej pory dawałaś sobie radę to teraz też dasz , pamiętaj że to są tylko myśli które sprawiają że się martwisz. Zresztą jesteś jak każda matka która się martwi o swoje pociechy ,tylko że dodatkowo masz w sobie lęk . Sytuacja w jakiej jesteś nie będzie zawsze , Współczuje Ci bo wiem jak dodatkowo tęsknisz za mężem i wszystko teraz masz na głowie ;) ale widocznie jesteś odpowiedzialną osobą bo chyba mąż by nie zostawiał Ciebie samej z dzieciaczkami ,na pewno wierzy i ufa że sobie poradzisz... i tak zresztą będzie ! Bo jesteś silną wspaniałą kobietą i mamusią i żoneczką i.... nerwuską ;) Pozdrawiam Cię ciepło i główka do góry dasz radę.
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

Avatar użytkownika
przez Eva 02 wrz 2006, 19:30
Patti nakrzyczę na Ciebie ! ;) odgoń szybko takie myśli ,żeby skorzystać z takiego wyjścia trzeba być tchórzem ! życie takie już jest że raz mamy wspaniałe chwile ,a czasami mamy gorsze dni... trzeba zawsze mieć nadzieję że tych wspaniałych będzie wiecej niż tych gorszych. My jesteśmy zdrowe fizycznie mamy szanse pozbyć się tych naszych panik i lęków ,bo zobacz sa tez osoby które takiej nadzieji już nie mają ,ale cieszą się każdą daną im chwilą. Dużo wiary i siły Patti ! pozdrawiam
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

przez betty 02 wrz 2006, 19:31
czesc Kretka, to chyba taki dzien dzisiaj, bo mnie tez dopadla jakas pustka i przerazenie zyciowe.... ale nie martw sie, bo nie jestes sama, masz tu nas wszytskich, a w domciu masz brata... zajmijcie sie czyms, pograjcie w karty albo co, i samo przejdzie... tylko nie siedz i nie mysl... no glowa do gory
...usiadl i zrobil najwazniejsza rzecz w swoim zyciu - posluchal tego, czego potrzebowal uslyszec od samego siebie...
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
25 cze 2006, 11:52

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez milka 02 wrz 2006, 19:37
KrzysztofT napisał(a):Jak? Zniszczy ci życie, "skradnie" wszystko co kochałaś, wpędzi cię w samotność i sprawi, że będziesz chciała umrzeć - obojętnie jak, obojętnie gdzie. Byle tylko się tego pozbyć.

Dokładnie tak miałam, zabrała mi wszystko, co kochałam, przyjaciół, spokój, uśmiech, radość, beztroskę, zdrowie....spadłam na dno, chciałam umrzeć, ale nie umarłam, najsilniej jak potrafiłam odbiłam się od dna i sama, samiuteńka walczę z nią każdego dnia. Czasem wydaje mi się, że wygram, ale wiem, że ona wróci, bo próbuje każdego dnia. Ale ja też tak łatwo nie odpuszczę, jestem na dobrej drodze by w końcu przejąć stery i zacząć żyć bez niej, choć ona tak wiernie trwa przy mnie od 20 lat niczym najlepsza przyjaciółka....Rozpanoszyła się w moim życiu, bo nie umiałam powiedzieć jej wynocha......Teraz choć nie biorę leków czuję się dobrze. Zmieniam swoje myślenie, wychodzę do ludzi, a to wszystko dzięki Wam. Dajecie mi siłę.
ból życia nie pozwala przyjść wyzwoleniu - śmierci....
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
20 cze 2006, 20:21
Lokalizacja
Tarnów

przez kretka 02 wrz 2006, 20:09
No, jakoś rzeczywiście samo przeszło:-) Dzięki za wsparcie. A dzień mam bardzo zły, ze zwątpieniem. Nie chce mi się dziś walczyć, a chodzenie dookoła bloku uważam za żałosne... mam nadzieję, że jutro już tego nie będzie.
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

przez Aga1 02 wrz 2006, 20:16
Jowitko, napewno jest to trudny okres w Twoim życiu.Zobaczysz poradzisz sobie. W tak ekstremalnych sytuacjach czesto jest tak ze nerwica nam odpuszcza.Mialam kilka razy takie doświadczenie. Zastanow sie bo może potrzebujesz lekow aby teraz pomogly Ci przetrwac.Mysle jednak ze opieka nad dziecmi zwyciezy nerwice. Powoli oswoisz sie z mysla ze teraz Ty jestes ta najwazniejsza osoba w domu.Odwagi kochana a napewno bedzie dobrze .Chyba tu wszyscy trzymamy za Ciebie kciuki.
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

Avatar użytkownika
przez Eva 02 wrz 2006, 20:30
Kretko ..załosne to by było gdybyś się poddała i była roślinką . Chodzenie koło bloku to dla niektórych z nas jeszcze coś nie do osiągnięcia ... a ty już jesteś na wyższym etapie ;) i jesteś bliżej celu ,bo stale próbujesz mimo chwil słabości nie poddawaj się ! Nie możesz się teraz cofać przed tobą tylko droga do przodu...czyli naokoło bloku ;)
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

przez Gloria21 02 wrz 2006, 21:05
patti1985 ja jakies 2 tygodnie temu miałam taki kryzys ale teraz jest już lepiej, musisz się zwiąśc w garść musi być dobrze.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
16 sie 2006, 20:38

przez Dąbrówka 02 wrz 2006, 21:08
witaj Kretko - no widzisz już przeszło - to tylko objaw nerwicy!!! Słuchajcie wczoraj i dzisiaj muszą być jakieś niekorzystne fronty albo ciśnienie dla nas nerwicowców. Jeszcze całkiem niedawno pisałm i motywowałam do walki z tą "cholerą" (wiadomo o co chodzi) ale wczoraj zwątpiłam. Poszłam do pracy i czułam się dobrze, w pracy luz nic sie nie dzieje i nagle jakby mi ktoś wywrócił mózg do góry nogami, poczułam się źle, pogoniło mnie kilka razy do toalety, poczułam drżenie wewnętrzne i typową panikę ale najgorsze z tych objawów to jakby ciśnienie od czoła w stronę uszu (dosłownie jakby ktoś pompował mi balon w przewodach słuchowych), co powodowało ciśnienie, szum uszny i niedosłuch - wraz z tym objaw utraty równowagi i uczucie że zaraz padnę. Oczywiście zwolniłam się do domu i cały Boży dzień miałam takie objawy. Dzisiaj tez klikukrotnie ale da się żyć. Czy ktoś też ma takie dziwne objawy?
Widzisz Kretko, dopadło nas ale przejdzie, nie dajmy się !!!!
Offline
Posty
142
Dołączył(a)
19 sie 2006, 12:24

przez Dąbrówka 02 wrz 2006, 21:21
mam łzy w oczach i znowu strach i zwątpienie, bo zaatakowała znowu, znienacka,chcę was motywować tak ja ja siebie motywuję, że mam dla kogo żyć i walczyć, chcę i dla siebie samej ale nie mam sił kiedy wraca..... drugi dzień mnie trzyma choc dzisiaj troche mniej ale wczoraj koszmarny dzień, musiłam zwolnic sie z pracy, jakieś ciśnienie jakby dmuchanie balona rozsadzało mni przewody słuchowowe prowadząc do szumów usznych, niedosłuchu, zaburzenia równowagi - zaniepokoił mnie ten stan choć nie jest mi obcy. Dzień przedtem zrobiłam sobie wyniki - wszystko OK, to co jest??? Tak bardzo boje się tych wszystkich objawów ze strony głowy, przecież to tak ważny organ, jak coś się w końcu stanie? Straszne uczucie, chce mi się ryczeć.....ale ma dzieci musze walczyć, muszę!!!!
Offline
Posty
142
Dołączył(a)
19 sie 2006, 12:24

przez Gajeczka 02 wrz 2006, 21:25
Jesu jak fajnie że odkryłam tę stronkę. Codziennie coś nowego odkrywam, nie czuję sie juz taka samotna i nie traktuje siebie jako dziwadło. Wiem że wszystkie te objawy miałam i ja. Porobiłam sobie badania i wszystko ok, ale ostatnio złapałam sie na tym, że ukąsił mnie kleszcz no i oczywiście po tygodniu czekania poszłam do lekarza bo przeciez "mam boleriozę". Jak to cholernie utrudnia zycie o AIDS też myślałam ale jakoś to przezwycięzyłam. Musze uwierzyc że teraz tez mi nic nie jest ale jest to trudne. Kretka mój mąz tez ze mną ledwo wytrzymuje ale czasem oboje śmiejemy się z moich objawów ale czasem wcale nie jest tak wesoło - wtedy na prawde czuję że umieram.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
30 sie 2006, 10:53

Witam, to mój pierwszy raz - chyba szukam kogoś kto zrozumie

przez Pirate 02 wrz 2006, 22:21
Nie wiem, czy powinnam przywitać się gdzieś indziej. To chyba bez znaczenia. Przypadek, a może nie, że trafiłam na tę stronę. Walczę ze sobą od lutego. Od miesiąca chodze na terapię. Ale chyba dopiero dzisiaj, po przejrzeniu forum, zaczynam wierzyć, że to co się ze mną dzieje, to faktycznie tylko nerwica, a nie jakiś niezdiagnozowany feler. Od lutego mam objawy, w sumie mało jest takich dni, kiedy ich nie ma. Zawsze coś jest nie tak.

Objawy zmieniają się - pewnie były już wszystkie.

Teraz czuję ucisk w głowie, zwłaszcza z tyłu, głowa jest ciężka, nie kręci mi się w niej, ale cały czas coś tam się dzieje, rusza, faluje, zatyka mi uszy, słyszę też w nich "ciamkanie" przy ruchach, przełykaniu śliny, szumi mi w nich, mam nerwobóle z lewej strony, drętwieje mi lewa ręka, często czuję jakieś takie niemożliwe otępienie, ciepło w głowie, staram się koncentrować wzrok, ale oczy są jakieś dziwne. Kiedy zasypiam czuję się jakbym odpływała - takie silne fale i zapadam się w końcu w sen, po kilku podrygach kończyn. Wszystko jest problemem - jazda autem, autobusem, windą. W sumie nic się nie dzieje, a jednak coś, lęk.

Strasznie się boję, że to się nigdy nie skończy. Jeżeli to naprawdę nerwica, to powinno już byc lepiej, po 5 wizytach u psychoterapeuty, przynajmniej coś powinno się zmieniać.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
02 wrz 2006, 22:03
Lokalizacja
Katowice

nerwica - niekończąca się historia

przez anielka 02 wrz 2006, 22:39
witam
ja choruje na nerwice od trzech lat.. taką potężną z atakami agorafobii i lęku napadowego.. dwa lata na terapii... przez dwa prawei nie wychodziłam z domu.. od kilku miesięcy wiele się zmieniło, skończyłam terapie, stanełam na nogi, założyłam firmę..niedawno zmarł mój dziadek-był dla mnie jak ojciec, byłam z nim w chorobie do ko[bńca - nerwica dawała o sobie znać ciągle.. ale jakoś podołałam...
teraz, niecałe dwa miesiące po smierci dziadka mam nawrót.. wiem już co mi jest, jak z tym walczyc, co zrobić żeby się nie poddać - najważniejsza lekcja dla mnie - nawet jak jest bardzo źle - wychodzić, im dalej tym lepiej, byle nie wiązać depresji i złego samopoczucia z lękami agorafobicznymi.. i pomaga.. co nie znaczy że jest mi łatwo, bywa potwornie ciężko.. bywa że mam ochote strzelić sbie w łeb - tak jak choćby teraz - póki co wybieram inne sposoby na poradzenie sobie ze słabością - jak choćby ta - opowiedzieć o sobie, podzielić się uczuciami...
życie kogoś kto raz zachorował jest trudne, nerwica zawsze w końcu wraca, nawet zaryzykowałabym stwierdzenie że nigdy nie odchodzi, zwyczajnie zaczynamy sobie z nią coraz lepiej radzic i odpierać ataki zanim przerodzą się w otwartą wojnę.. ja w nerwicy przeszlam już wszystko - teraz, znając ją na wylot mogę ją zwalczyć w zarodku, aż do nastepnego ataku..
najgorsze, że gdy się zdarza to odbiera calą radość życia, wszystko traci sens, dołącza się depresja, życie traci kolory.. i pomyśleć, że to tylko emocje płatają nam takie figle.. na dodatek nasze emocje, które bądź co bądź powinniśmy umieć kontrolować..[/b]

[ Dodano: Sob Wrz 02, 2006 9:43 pm ]
no i jeszcze coś.. leki niczego nie zalatwiają , ja brałam effectin pół roku z reszta poradziłam sobie sama.. i do dziś nie biorę nic.. a entuzjastyczne reakcje typu "hurra zwalczyłem nerwice w miesiąc bo biorę to i owo" są niestety psu na budę.. przeminą równie szybko jak działanie ostatniego proszka..
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
06 mar 2006, 20:09
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez Eva 02 wrz 2006, 23:03
Witaj Anielko ! jeśli cos Ci pomoże ... to pamiętaj nie jesteś Sama! jest nas więcej rozumiejących zawiłości nerwicy . Pozdrawiam i trzym się dzielnie ...
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 34 gości

Przeskocz do