Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez kretka 30 sie 2006, 13:12
Derealizacja chyba. Dosyć częste.
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

Wielkie zwątpienie:-(

przez kretka 30 sie 2006, 13:17
Mam mega kryzys. A to dlatego, że nie mogę zrobić następnego małego kroku. Udało mi się już opanować wychodzenie do śmietnika, następnym krokiem ma być obejście bloku dookoła. Kiedy mąż stoi pod klatką, jestem w stanie to zrobić, ale zejść z IV piętra, obejść i wrócić na górę- po prostu nie jestem w stanie się przemóc.
Cholerny przestój.
A za miesiąc wracam na studia i wyprowadzam się z domu.
Sądzę, że nie dam sobie rady, będę musiała wrócić do leków, choć bardzo nie chcę.
Zwątpienie i rezygnacja oraz obawa przed przyszłością są tak silne, że myślę o śmierci jak o wybawieniu:-(
Pomocy:-(
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

Nerwica lękowa

przez Gajeczka 30 sie 2006, 13:33
To dla Ciebie Kretka duze wyzwanie. myslałam że moje problemy sa mega wielkie i że jestem osamotniona w tym temacie. Okazuje sie że jednak jest ktoś kto boryka sie z takimi samymi problemami. Ostatnio w swoich lekach przechodze samą siebie, obawiam sie jazdy autobusem, tramwajem, boje sie ciasnych pomieszczeń, nigdy dotąd to mnie nie dotyczyło. Wciaz czuje sie zmęczona, przegrana, a wszystko przez to że straciłam pracę w lutym. Na poczatku było jakoś tam a teraz jest okropnie. Wciąż wydaje mi sie że cos robie nie tak, że wszyscy na mnie patrza z politowaniem. Prubuje z tym sie uporac szukam sobie zajecia ale nie zawsze skutecznie. Jak to dobrze ze jest takie miejsce jak to forum gdzie mogę siue wypowiedzieć i życzę wszystkim sukcesów w pokonywaniu własnych lęków
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
30 sie 2006, 10:53

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez kretka 30 sie 2006, 13:37
Rozumiem Cię aż za dobrze. Choruję na podbną postać lęków, do tego nie lubię być nawet sama w domu. jeśli chodzi o wychodzenie, to obejście bloku dookoła jest gigantycznym wyzwaniem, nie mowiąc o wyjściu do sklepu czy na uczelnię, o tym w ogóle nie ma mowy:-( A z a miesiąc rok akademicki się zaczyna. Idę dziś do psychiatry, poproszę o coś przeciwlękowego, tak żeby brać doraźnie, w tym trudnym okresie. Do tego zbiegnie się to z wyprowadzką z domu, nie wiem jak to przeżyję:-( Z pewnością metoda małych kroków jest bardzo wskazana, tak jak napisała Laura, wyznaczaj sobie zadania i próbuj je wykonać, np. na początek tylko wyjście przed blok i powolutku, coraz dalej. Musisz pamiętać, że leki tylko wytłumiają objawy, jeśli nie zmierzysz się naprawde z chorobą, po odstawieniu leków wróci. Na razie bierz je i staraj się robić małe kroki w kierunku oddalania się od domu. Ja wiem, że to cholernie trudne, za każdym razem umieram ze strachu, że tym razem lęk mnie zabije albo sobie nie poradzę, upadnę itp. Ale nigdy to sie nie stało. Musimy uświadomić sobie, że to tylko emocje, że to wytwór naszej głowy, że naprawde nic zagrażającego się nie dzieje. Wiem, jak trudno w to uwierzyć. Pracuję nad tym i Tobie życze powodzenia Nie jesteś sama w tej walce, pamiętaj.
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

przez kretka 30 sie 2006, 13:42
dziękuję. Mnie też to miejsce dużo daje. Ja praktycznie nie moge być sama. No, w domu to jeszcze jakoś wytrzymuję, mogę tez wyjść do śmietnika przed blok, ale niestety nigdzie dalej. Nerwica mną rządzi. Może jestem głupia, że nie chcę wracać do leków, ale sądzę, że wtedy przestanę być marionetką w rękach nerwicy a astanę się marionetką, więźniem leków. Muszę się zmierzyć z tym sama. Ale to czasem tekie trudne...:-(
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

przez Martuśka86 30 sie 2006, 14:01
a co to właściwie jest??mam nadzieje ze to mine..bo momentami to naprawde mnie przeraża
Każda kobieta jest dla mężczyzny bogiem, który może dokonać w nim cudu.
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
28 sie 2006, 17:55
Lokalizacja
Białystok

przez duskfall 30 sie 2006, 14:28
bylem u psychiatry z innymi dolegliwosciami, wtedy byly to bole w klatce itp. przepisal leki, ktore w ogole na mnie nie dzialaly.
Offline
Posty
176
Dołączył(a)
21 sty 2006, 02:30
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez Czarownica_Akara 30 sie 2006, 14:58
Posłuchaj... nie załamuj się, że psycholodzy Ci nie pomagaja, że nie docierają do Ciebie. To nie jest Twoja wina. Niestety, z tego co wiem, trzeba trochę poszukać. Nikt Ci nic nie napisze, bo nikt tak naprawdę nie wie co można zrobić, by sie z tego ustrojstwa wyleczyć. Wiesz, każdy człowiek jest inny, na każdego człowieka działa co innego. Być może masz źle dobrane leki. Poza tym, co to za specjaliści u których byłaś, skoro nie wykryli u Ciebie depresji. W ogóle mało napisałaś na ten temat. Byłaś u psychiatry?? Ja jak byłam za pierwszym razem, to lekarz źle mi dobrał leki, nie dość, że nie pomogły to w dodatku pogorszył mi sie po nich mój stan, co doprowadziło mnie do nieudanej próby samobójczej ( w ostatniej chwili się wystraszyłam, dzieki jednej dziewczynie z tego forum, dzieki niej tu jestem i trafiłam tylko do szpitala, bez zadnych powazniejszych objawów). Czuję, że chcesz się poddać, że nie masz siły na to żeby walczyć. Kurcze, tak mało napisałaś......wystraszyło mnie to. Człowiek, który źle sie czuje psychicznie chce jakoś to wszystko z siebie wyrzucić, a Ty? Może się mylę ale wydaje mi się, że musi być Ci strasznie źle. Napisz coś więcej..... mozesz nawet jeśli chcesz napisać do mnie na gg 1345143. Życzę Ci wszystkiego dobrego.
" Wlasna, wolna i swobodna wola stanowi
najkorzystniejsza korzysc, w skutek ktorej
diabli biora wszystkie systemy i teorie "

F. Dostojewski
Posty
228
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 19:39
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez didado1 30 sie 2006, 15:50
Tunia napisał(a):Czuje ze choroba mnie pokonuje


mając nerwicę przychodzi taka chwila, że każdy ma dośc i myśli że choroba wygrała, jednak po jakimś czasie człowiek się zbiera na nowo i odkrywa, że jednak to nie jest koniec :D
Życzę więcej wiary w siebie :!: :D
pozdrawiam
znikłam i mnie nie ma .........
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

Avatar użytkownika
przez didado1 30 sie 2006, 15:56
artek28
myślę, że zadużo sobie tego nawkręcałeś :? :D
znikłam i mnie nie ma .........
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

Avatar użytkownika
przez didado1 30 sie 2006, 16:02
gabi82
mam to wychodzenie z domu już poza sobą i jedynym sposobem na wyjścia jest naprzekór wychodzenie stopniowo krok po kroczku coraz dalej i coraz częściej, aż Twój umysł sobie uświadomi, że nic Ci się nie stanie :D
pozdrówka
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

Mały krok ale o własnych siłach

przez Gajeczka 30 sie 2006, 20:22
Kretko to fantastyczne, że nie jestes na lekach, przybajmiej masz swiadomośc że możesz sama czegos dokonać. Cóz dojscie do śmietnika to też zwyciestwo i myslę że wkrótce dasz sobie rade z tym nieszczesnym blokiem. czeka Cie perspektywa przeprowadzki i nowego zycia. będę trzymac kciuki. Kiedy wydaje sie że wszystko zwali Ci się na głowę, wtedy niespodziewanie zdarza sie cos co mobilizuje do dalszej walki o siebie do dalszych starań.
Tak tez ma to miejsce u Ralfika, domyślam sie że zmieniły mu sie zyciowe plany i bedzie sie musiał bardziej postarac przezwycięzyc ten cholerny lęk przed komunikacją(Ojak ja Cie rozumiem) trzymam zatem kciuki. A ja własnie przed chwila dowiedziałam sie ze mam dodatkową prace i to mnie bardzo podbudowało. Jutro zaczynam planowac nowy rozkład dnia i zwiększam ilośc wyjśc z domu może nawet do miasta, mam nadzieję że to mi pomoże. Pozdrawiam Was :lol:
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
30 sie 2006, 10:53

przez edka 30 sie 2006, 22:07
dokładnie to samo mnie dopada!!! tępy ból--uścisk--uczucie obręczy--to sie pojawia--trzyma czasem dzień a czasem tydzień,,później znika,,wtedy czuje sie nieźle--ale w niedługim czasie znów sie pojawia---to wszystko--zwie się nerwicą...
Niedługo zacznę uczęszczać na psychoterapie grupową--mam nadzieję że choć niektóre objawy nerwicy opuszcza mnie na zawsze...
Trzymaj się bystry!
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
14 kwi 2006, 23:57

przez kretka 30 sie 2006, 22:07
Dzięki za dobre słowa:-) Udało się dziś po południu częściowo, tzn. obeszłam blok z parasolem, czyli moją "laską". Może następnym razem uda się bez. Byłam też u psychiatry. Przepisała mi na przetrwanie najgorszego czasu Xanax. Nie boję się uzależnienia, bo brałam już Cloranxen i bardzo łatwo odstawiłam po miesiącu. I doradzila terapię długoterminową... Muszę to przemyśleć.
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 26 gości

Przeskocz do