Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Ania Twin 25 sie 2006, 22:22
ja mam jeszcze inaczej.
opowiadam cos komus, grupie ludzi, nagle w ciagu kilku sekund w moj strumien swiadomosci zostaje wbity twardy klin - reakcje sa natychmiastowe: zgubienie watku, belkot, jakanie sie.
a cala publika patrzy z niedowierzaniem...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
22 sie 2006, 01:59

przez atrucha 25 sie 2006, 22:23
Ciekawe.. Myslałam,że przerabiałam wszystkie objawy,ale tego nigdy nie miałam. Brrr..
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Avatar użytkownika
przez Ania Twin 25 sie 2006, 22:28
to brzydliwe...

jak mozna tak idiotyczne schorzenie, jakim jest nerwica, traktowac jako wytrych do rozwiazywania innych problemow!?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
22 sie 2006, 01:59

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez rybkamonika 25 sie 2006, 22:32
Heh... ja kiedys tak miałam. Śmieję sie dzisiaj z tego. A było tak... Siedziałam wtedy cały dzień sama w domu. Wstałam rano, zjadłam śniadanie, połknęłam leki (miałam kilka - witaminy, magnez i którys psychotrop, nie pamiętam juz który). Po jakichs 15 minut siedze sobie i tak własnie myslę, że czy to nie za dużo, czy ten lek nie wywoła u mnie jakichś złych objawów (bo si na ulotce naczytałam o efektach ubocznych). I naraz słabo mi się robi, zawrót głowy, duszno... byłam przekonana, że strace przytomnośc i nikt mnie do wieczora nie znajdzie. Rany, jaka panika. Dzwoniłam do męża żeby co 10 minut sprawdzał czy jeszcze żyję (znaczy żeby dzwonił). Zadzwoniłam na pogotowi, żeby zapytać, czy to może się tak dziac po tym leku. Jak już troszkę ochłonełam, po jakiejś godzinie i nadal nie straciłam przytomności, poszłam po jakąś wodę do kuchni - po ścianie, zeby nie upaść. Patrzę, a tam leżą moje wszytskie tabletki - zapomniałam ich połknąć. Aż sie popłakałam ze swojej głupoty. I wszystko przeszło powoli. Ot do czego może doprowadzić wmawianie sobie czegoś!
Monia
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
12 sie 2006, 19:06
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez emiflo 25 sie 2006, 23:04
:lol: ale się uśmiałam :lol: ja też tak mam i to cały czas , nawet jak wezmę przeciwbólową to się zastanawiam nad różnymi interreakcjami nawet z witaminami :) Jak miałam takie ataki podczas brania psychotropów to brałam na przymus . Mówiłam sobie "jeszcze dzisiaj przecierpię ale jutro już bedzie mniej skutków ubocznych , a potem coraz lepiej" I pomagało.
---Na najważniejszych skrzyżowaniach życiowych nie stoją żadne drogowskazy -----Charles Chaplin
*****************************************
---Sekretem szczęśliwego życia jest wyrozumiałe akceptowanie zmian ----- James Stewart
Avatar użytkownika
Offline
Posty
262
Dołączył(a)
25 mar 2006, 16:09
Lokalizacja
Sieradz

Avatar użytkownika
przez emiflo 25 sie 2006, 23:09
ja marzę o tym aby jechać do miasta , ale unikam tego bo boję się lęku, ataku. Już jak wchodzę do auta to zaczynają się lęki... Marzę nawet o tym aby iść na nudne przyjęcie , ale bez lęków. Dla mnie to nie jest alibi , ale duże ograniczenie i jeżeli nie decyduję się na coś to tylko z powodu obawy przed atakiem.
---Na najważniejszych skrzyżowaniach życiowych nie stoją żadne drogowskazy -----Charles Chaplin
*****************************************
---Sekretem szczęśliwego życia jest wyrozumiałe akceptowanie zmian ----- James Stewart
Avatar użytkownika
Offline
Posty
262
Dołączył(a)
25 mar 2006, 16:09
Lokalizacja
Sieradz

przez atrucha 25 sie 2006, 23:13
Nigdy. Kiedy ma się dziecko i wychowuje sie je samemu, nie ma żadnego alibi. Trzeba żyć (za dwoje,za troje..)
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

przez sowa 25 sie 2006, 23:19
Myślałam, że ten problem tylko mnie dotyczy, ale widzę, zę jest nas więcej
Zawsze zazdrościłam ludziom, którzy potrafią opowiedzieć o swoich problemach i czują się po tym lepiej. Ja zawsze po próbie rozmowy na temat moich dolegliwości dostawałam jeszcze większych lęków. I wydaje mi się, że nie jest to spowodowane strachem, że otoczenie tego nie zaakceptuje, a raczej tym, ze to właśnie ja nie mogę zaakceptować tego, iż ktoś wie. :(
Tak samo było u psychologa i psychiatry. U psychiatry nie jestem w stanie wydusić z siebie słowa i opowiadam tylko krótkimi TAK lub NIE a na jedynej wizycie u psychologa czułam się tak, jakbym miała za chwiolę zniknąć w rogu fotela, albo rozpuścić się i spłynąć na podłogę ze strachu :oops: i też nie umiałam o sobie mówić - a gdy ona dokopała się w końcu do problemu jak zwykle moja reakcja była natychmiastowa - zimne spojrzenie i tak, jakby nic się nie stało.
Nie umiam o sobie mówić. A szkoda, bo może wtedy pozwoliłabym komuś sobie pomóc
A tak wiem, że potrzebuje pomocy, ale podświadomie nie pozwalam nikomu się do mnie zbliżyć :cry:
"Sitting in my room
I've got it bad
Crying for the moon
They think I'm mad
They say it isn't real
But I know what I feel... "
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
25 sie 2006, 15:25

Avatar użytkownika
przez mirabelka 25 sie 2006, 23:19
Heh, czyli to 'normalne'? Tzn. nie uważam za normalne lęku przed zażywaniem leków, ale, chodzi o to, że chyba 'normalny' objaw nerwicy?
Troszkę uspokojona jestem.
Ale zażyć nadal się boję.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
15 sie 2006, 01:05
Lokalizacja
poznań

Avatar użytkownika
przez agapla 26 sie 2006, 10:50
No niestety tak to jest ,ja jak biore jakis lek nawet na pozór nie szkodliwy to jak przeczytam ulotkę to potrafie się wkręcic .Uciążliwe :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

przez neurosis78 26 sie 2006, 11:52
Ja boję sie nawet łyknąć tabletkę uspokajającą na bazie melisy,gdzie na ulotce jest napisane że nie wchodzi w interakcje z innymi lekami...to jest dopiero uciążliwe :( My nerwusy chyba mamy to do siebie,że potrafimy sie niezle wkręcac w różne "akcje".Oddałabym wiele za racjonalne myślenie.
"Lęk przed cierpieniem jest straszniejszy niż samo cierpienie..."
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
20 sie 2006, 20:24
Lokalizacja
kujawsko-pomorskie

Czy to naprawde to?

przez novicjusz 26 sie 2006, 11:52
Witam serdecznie. Swoja syuacje opisalem w kategorii witam, jednak powtorze po krotce. Okolo 5 mies temu mialem ryzykowny kontakt seksualny. Jakis tydzien pozniej zaczely wystepowc u mnie kolejno wszystkie objawy zakazenia wirusem HIV. Ja praktycznie do tej pory jestem przekonany ze uleglem zakazeniu, jednak wykonane testy (dokladnie 12, ostatni po uplywie 4 miesiecy od tego fatalnego wydazenia) mam ujemne. W zwiazku z tym najblizsi oraz lekarze ktorzy testy wykonywalii odeslali mnie po pomoc do psychiatry. Oczywiscie zwrocilem sie (odwiedzilem trzech) dwoch zdiagnozowalo zespol depresyjno-lekowy a jeden, jak sie wyrazil, ze "siadl mi uklad autonomiczno wegetatywny" czy cos podobnego. Od przeszlo miesiaca przyjmuje leki seroxat oraz zalaste.
Czy rzeczywiscie mozliwe jest aby symptomy takie jak utrzymujacy sie stan podgoraczkowy przeszlo 6 tygodni, drozdzyca na jezyku, zapalenie gardla, straszne otepienie, uczucie ciaglego zmeczenia, rozbicia i sennosci, potezny swiatlowstet mogly nastapic w wyniku zdiagnozowanych u mnie przypadlosci? Czy to nie HIV? Czy ktos z Was byl moze w podobnej sytuacji?

Pozdrawiam i bardzo dziekuje za wszelkie sugestie.

P.S. Moje zdanie w tej kwesti jest takie, ze na chlopski rozum mam HIV, a z drugiej strony tez na chlopski rozum czemu nie moge tego zdiagnozowac? Wykonalem nawet test genetyczny tzw. PCR-DNA szukal on bezposrednio wirusa w osoczu (a nie jak standartowe testy przeciwcial). Moze mam jaka specyficzna mutacje? A moze mam jakas latentna wersje w plytkach krwi a nie w osoczu?
Kiedy ten koszmar sie skonczy?
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
25 sie 2006, 19:07
Lokalizacja
Gdansk

przez psycholozkaWtoku 26 sie 2006, 12:06
Ciezko mi tu cos powiedziec,ale jesli w badaniach krwi nie wychodzi to zapewne nie masz......
Co do objawow.....to taki kobiecy przyklad Ci tu opisze:jak dziewczyna sie bardzo boi,ze zaszla w ciaze,a nie moze z przyczyn spolecznych (rodzice,brak pieniedzy lub nie chce tez).......to zaraz ma wszystkie ksiazkowe objawy:jest jej niedobrze,puchnie jej brzuch,nawet ze stresu okres jej sie zatrzymuje i popada w jeszcze wieksza paranoje...

Wiec calkiem mozliwe,ze ten "uklad Ci siadl"...stan podgoraczkowy zwykle swiadczy o stanie zapalnym,a jak sam piszesz masz zapalenie gardla.....
Wszystkie te objawy moga byc skutkiem stresu,a w konsekwencji zespolu depresyjno - lekowego....jesli badania nic nie wskazuja...(HiV)
Po prostu spadla Ci ogolne odpornosc i stad rozne problemy.
Zabrzmi sloganowo,ale mysl pozytywnie!Badania na HIV ponoc sa wiarygodne.
Zajrze jeszcze do jakis medycznych ksiazek.....:]
Pozdrawiam.
Posty
34
Dołączył(a)
17 sie 2006, 21:42

Avatar użytkownika
przez pitek 26 sie 2006, 12:32
Witam novicjusz wyluzuj się stary wiem ze nie jest łatwo, ale pomyśl logicznie -jeśli wykonałeś tak szczegółowe testy na wirusa HIV to napewno go nie masz i niemozesz mieć,to wszystko dzieje się w twojej głowie daj na luz - wkręciłeś się na maxa!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
19 sie 2006, 13:09

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do