Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez agapla 19 sie 2006, 23:47
Wiesz co Feniks jak bedziesz tak dawała sobie wciąz wolne i tak cały czas pomału ,wszystko odkładala na później to życia ci nie starczy na pokonanie tego cholerstwa .Oczywiscie male kroczki są potrzebne ale zdecydowane i intensywne!Trzeba w pewnym momencie powiedzieć sobie dość . Powiem szczerze że jak ja bym miała takie podejście to siedziałabym do tej pory w domu .Wystarczy mi że siedziałam w nim non stop ponad pół roku a obecnie wychodze i jeźdzę sama!pozdro
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

przez feniks 19 sie 2006, 23:52
Widze Agapla ze sie na mnie wkurzylas. A przeciez sama dobrze wiesz ze to nie jest latwe. Mi nie chodzi o ciagle dawanie sobie wolnego. Ale jak tak wciaz czlowiek jest zestresowany mysleniem co ma jeszcze zrobic to na 100% mu sie to nie uda bo jest przemeczony. Uwazam , ze raz na jakis czas mozna po prostu robic to na co sie ma ochote np. przez godzine, jeden dzien. Takiego nie stresujacego, relaks.
Ja sama dobrze wiem, jak wazna jest systematycznosc i wychodzenie z lękow, przełamywanie sie, wiec nie rob mi takich uwag.
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
29 kwi 2006, 13:41

Avatar użytkownika
przez agapla 20 sie 2006, 00:00
Ja sie nie wkurzam z natury jestem opanowana ,uwag tez ci nie robię ,twoja sprawa , ja czasu niestety nie mam na małe kroczki ,z mojej strony to sa tylko rady, co z tym zrobisz to twoje .Ja ze swojej nerwicy juz wychodze ale napewno nie były to male kroczki ,bywało cięzko ale walczyłam i to zupelnie sama bez leków i lekarzy .Tak jak juz powiedziałam szkoda mi czasu na głupią nerwice bo latka mi płyną ;) pozdro
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez feniks 20 sie 2006, 00:07
Teraz jest Ci juz łatwo mówic bo nie siedzisz juz w tym tak bardzo jak przedtem. Mi tez szkoda zycia na nerwice, ale są lęki których nie jestem teraz w stanie przełamac- wyjazd samej autobusem itd.Życze Ci powodzenia w wychodzeniu z choroby, ale widze, ze nasza rozmowa nie ma sensu, bo Ty tak piszesz jakbys nie czytala co ja napisalam. Male kroczki , male kroczki. Ja tu nic nie mowie o malych kroczkach. Po prostu mowie o przemeczeniu wyzwaniami. To ze Ty masz sile zeby sie postawic nie znaczy ze wszyscy ja maja. To tyle. Trzymaj sie.
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
29 kwi 2006, 13:41

przez kretka 20 sie 2006, 09:18
Feniks, a ja właśnie idę małymi kroczkami. sama czuję, że tak najlepiej i tak też poradził mi mój psycholog. Też mi szkoda życia, kilka lat już straciłam, ale jeśli inaczej się nie da... Ale tak naprawdę każdemu pomaga co innego. Dziękuję za sympatyczny wpis. W wolnej chwili odezwę się na pw.
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

Avatar użytkownika
przez Eva 20 sie 2006, 11:15
Ja tez idę małymi kroczkami i wcale mi to nie przeszkadza że nie osiągne szybko swoich celów. Rano jak wstanę i zaczynam planować ...acha dziś wychodzę to za moment coś się zaczyna ze mną dziać ,niepokój i myśli czy to znów mnie będzie goniła ...panika ? więc nie myślę mam już swój dzienny rytuał wstaje ,myję się ,coś zjem ,sprzątnę w kuchni i.... lecę na dwór ze śmieciami :) codziennie . Jak jest mąż w domu to też nie planuje wyjścia tylko jest hasło... wychodzimy . NIe zawsze mi się chce ,ale wolę wyjść z domu i nie planować. Chociaż sobie zaprzeczę ,bo właśnie na jutro mam zaplanowane- jadę na grzyby :) hurrraaaa do lasu ! Pozdrawiam

[ Dodano: Nie Sie 20, 2006 10:18 am ]
Kretko :) super że doszłaś juz na parter nie rób nic na siłe musisz sama tego chcieć ,trenuj i się nie załamuj jak nie uda się szybko wyjść .Jutro teżjest dzień i może wtedy ... napiszesz że to już dziś wyszłaś i wróciłaś szczęśliwa z osiągnięcia śmietnika ,ja byłam z tego taka dumna jak bym jakiś najwiekrzy szczyt osiągneła. Trzymam kciuki za Ciebie :)

[ Dodano: Nie Sie 20, 2006 10:24 am ]
Agaplo a Ciebie podziwiam ,bo gdyby mój facet gdzieś mnie na siłę wciągnął to bym straciła do niego zaufanie ,on ma być obok mnie w razie czego ale decyzja zawsze należy do mnie czy wchodzę czy nie to ja zdecyduję czy dam radę . Podziwiam że nie doznałaś takiego szoku będąc wciągnięta na siłę do autobusu , mi chyba wszystkie strachy by powróciły i cała praca poszła by na marne. Widać jesteś silna :) gratuluje Ci :) pozdrawiam i tak trzymaj :)
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

Avatar użytkownika
przez agapla 20 sie 2006, 12:46
Eva ja myślę ze kazdy ma w sobie siłę do dalszej walki ,znałam ludzi którzy wychodzili z najgorszych chorób właśnie dzieki własnej determinacji .Naprawdę było mi tak samo cięzko jak wam wszystkim i nie mówie że małe kroczki są złe ale nie mozna dawac sobie wolnego czyli co mam zrobić dzisiaj zrobię po jutrze i będę miała dwa dni wolne.Tylko o to mi chodzi .Jeśli chodzi o szok w autobusie to go dostałam i nic mi sie nie stało ,w moim przypadku sprawdza sie powiedzenie co mnie nie zabije to mnie wzmocni! ;) Pozdrawiam cie równiez i życzę sukcesów w dalszej walce :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Problem??

przez neal 20 sie 2006, 13:30
Chodzilem na 3 miesieczna terapie grupowa. Czuje się lepiej zdarza sie ze mam ataki ale ograniczaja sie do tego ze jestem zlany potem i boli mnie brzuch; problem polega na tym ze łykam propranolol chyba uzaleznilem sie od tego scierwa. Ktos pisal ze prop dziala po 20 minutach
a ja kiedy biore go do geby automatycznie sie uspokajam cos na zasadzie placebo inna sprawa ze ten lek rzeczywiscie swietnie radzi sobie z drzeniem konczyn ale nie chce cale zycie wpieprzac prop w zasadzie teraz obawiam sie wystapienia objawow boje sie ze nerwica powroci z cala swoja moca. Nie moge odstawic propa odrazu trzeba to robic stopniowo cholera boje sie ze bez niego sobie nie poradze
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
20 sie 2006, 13:11

przez giovanna 20 sie 2006, 16:15
ja brałam ponad dziesięć lat,od jakichś dwóch tygodni nie biorę wcale,najpierw lekarka kazała mi zmniejszyć dawkę do połówki tabletki,a potem odstawić całkiem.Rzeczywiście pomaga na drżenia,ale co do tego czy uspokaja?Mnie się wydaje,że nie,bo ja brałam propranolol ręce mi nie drżały,a objawy nerwicy miałam.Teraz jak nie biorę to rano gorzej się czuję i właśnie mam takie "trzęsiawki":ręce,nogi ogólnie całe ciało,ale nie wiem czy to tak do końca efekt odstawienia propranololu,bo zeszłam też z oxazepamu z trzech tabletek do jednej (też stopniowo) wieczorem.Jak możesz to postaraj się nie brać propranololu,odstaw go stopniowo,najlepiej pod kontrolą lekarza,bo on też uzależnia,pozdrawiam
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
20 cze 2006, 16:54

przez neal 20 sie 2006, 17:50
w jakich dawkach brałaś?? tylko 1 tabletke na dzień czy może tak jak ja 3 razy dziennie po 10 mg czyli cala tabletka x3 na dzień. Z ulotki wynika że to dawka nieduża, zdarzało mi sie pare razy nie wziasc wogole w ciagu dnia ale strasznie waliło mi serce rece drzaly itd
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
20 sie 2006, 13:11

przez giovanna 20 sie 2006, 18:00
jedną,ale aż 40 i tak właśnie mam rano wali mi serce i wszystko się trzęsie,ale myślę,że to przejdzie..kiedyś :D
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
20 cze 2006, 16:54

przez neal 20 sie 2006, 18:03
zycze tobie i sobie tego dzieki za info 8)
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
20 sie 2006, 13:11

przez kretka 20 sie 2006, 18:54
Słuchajcie! Udało mi się wyjść do tego smietnika:-))) Co prawda z parasolem, który od dawna jest moim "talizmanem", a raczej laską na zawroty głowy, ale udało się! Jutro spróbuję bez parasola:-)
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

Avatar użytkownika
przez agapla 20 sie 2006, 18:57
no i właśnie o to chodzi :lol: pozdrawiam i oby :lol: tak dalej
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do