Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ból wmówiony...

przez Gość 27 lis 2005, 13:22
jak myślicie istnieje? Mi się wydaje że

wmówiłam sobie ból,ale z drugiej strony wydaje mi się to nie możliwe.Jak to jest?Może macie jakieś artykuły odnośnie

wmówionego bólu głowy.Będę baaardzo wdzięczna.
Pozdrawiam
Gość
Offline

Ja już nie mam siły.Jak sie od tego uwolnić?

przez Kaska21 27 lis 2005, 19:46
Żadne

tłumaczenia,zapewnienia lekarzy o braku somatycznych chorób a ja dalej codziennie umieram.Już nie mam na to siły.A wiecie co

jest najgorsze? Że ja tak naprawdę to jeszcze nie walczyłam,od 5 lat,jeszcze nigdy nie starałam się z tym walczyć.Ciągle

myślę że samo mi przejdzie,ale nie mam już siły :cry:
Kaska21
Offline

Avatar użytkownika
przez Astro 27 lis 2005, 19:48
Istnieje...istnieje. Można go wywołać lub zwiększyć intensywność

prawdziwych fizycznych dolegliwości. Bóle serca, bóle rożnych narządów wewnętrznych - to doświadcza większość osób z

nerwicą.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
59
Dołączył(a)
13 sie 2005, 21:30
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Astro 27 lis 2005, 19:55
Trochę dziwne jest to co piszesz. Z jednej strony mówisz, że nie masz

już siły, z drugiej, że tak naprawdę jeszcze nie walczyłaś z tym mimo, że nerwicę masz 5 lat.
Nie wiem czyja to wina -

lekarzy i terapeutów na których trafiasz czy jest to tylko i wyłącznie Twoja wina bo nie chcesz się wyleczyć i brak Ci

wystarczającej motywacji. Coś mi się wydaje, że bardzo mocno zaniedbujesz się - samo nic nie przejdzie. Robisz bardzo źle bo

u Ciebie 5 lat nerwicy to tylko 5 lat utrwalania się i pogłębiania objawów.
Napisz coś więcej o sobie, poczytaj co inni

piszą, wyciągnij wnioski, daj sobie pomóc. Przede wszystkim chyba musisz porzucić dotychczasowe myślenie o chorobie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
59
Dołączył(a)
13 sie 2005, 21:30
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez baraqs 27 lis 2005, 19:55
No ja to po psychotropach, miałem straszszszne

przeżycia.
Na Asentre jestem uczulony, po Mianserin-ie, chodziłem po ścianach, takie miałem zawroty głowy, po Anafranil-u

SR75 lęki się nasiliły, prawdopodobnie lekarz przypisał mi zbyt dużą dawkę, jedynie Afobam pomaga, tak na 70%, ale też

strasznie uzależnia.
Teraz biorę tylko Afobam, do 1,5mg na dobę, no i myślę o psychoterapii, bo raz już ze szpitala się

wypisałem na własne żądanie, ale niestety, to był straszny błąd.
Wierzę, że psychoterapia pomaga, leki tylko wyciszają nas

wewnętrznie, ale nie likwidują problemu, więc mozna je traktować raczej doraźnie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
08 lis 2005, 14:28
Lokalizacja
Planeta lęku

Avatar użytkownika
przez Astro 27 lis 2005, 20:44
Coś mi się wydaje, że Saturn mocno się rozpędził w wypowiadaniu swoich

sądów na temat brania prochów. Być może zabrakło mu trochę wyobraźni, a sam ponadto nigdy nie miał objawów nerwicowych na

tyle silnych, aby nie dało ich się opanować, przynajmniej na początku, inaczej jak tylko prochami. Jego post w części w

której w ogóle neguje potrzebę chodzenia do psychologa i promuje samotną walkę z nerwicą uważam za szkodliwy. Takich

przypadków na forum jest co raz więcej - ludzie się męczą wiele lat bo myślą, że tak musi być, nie mają nikogo kto zająłby

się nimi i pokierował do specjalistów. Czas upływa, a tym czasem tylko pogłębiają swoją nerwicę i utrwalają negatywne

doznania.

W dyskusji często słyszę opinie, które jak sądzę są zapożyczone przez piszących od swoich lekarzy i

terapeutów. Jest cała masa ortodoksyjnych terapeutów, którzy zawsze mówią, że łykanie prochów nic nie załatwi i jest wręcz

szkodliwe. To jest pogląd dobry, ale sprzed wielu wielu lat i już nieaktualny. Teraz tylko chyba stare dziady się go kurczowo

trzymają. Większość specjalistów powie, że badania wykazały najlepsze rezultaty w terapii skojarzonej.

Tak jak we

wszystkim pewnie najlepszy jest umiar i złoty środek. Prochy są dla ludzi, ale na szczęście sami ich nie możemy sobie

przepisywać. Od tego są specjaliści. Druga sprawa, że ze specjalistami, zarówno od farmakologii jak i od duszy, jest czasami

tak jak z fachowcami z programu "Usterka". Nie każdy był na wszystkich wykładach, coś czasami przespał bo wieczorem była

fajna impreza. No może... trochę przerysowałem:)))
Avatar użytkownika
Offline
Posty
59
Dołączył(a)
13 sie 2005, 21:30
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez Fermina 27 lis 2005, 21:52
Kasiu, "samo" Ci niestety nie przejdzie. To nerwica, nie

przeziębienie :) Skoro piszesz, że jeszcze nie walczyłaś, to radzę Ci nie czekać tylko zacząć przeciwstawiać się chorobie.

Wiem, że to wcale nie jest łatwe ale lepsze niż bierne poddawanie się.
Hmm, czy korzystałaś z pomocy psychologa? Bo jak

już uwierzysz się uda, to radzę Ci się do niego zwrócić, naprawdę może pomóc. Ale najpierw sama musisz chcieć to pokonać i do

tego dążyć!!! Nie jest łatwo ale się opłaca, spróbuj... Życzę powodzenia!!! :)
;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
142
Dołączył(a)
14 lis 2005, 18:32
Lokalizacja
nibylandia

Avatar użytkownika
przez cicha woda 27 lis 2005, 22:16
To jest napewno normalne. Kiedy jeszcze nie chorowałam na

nerwicę ktoś mi powiedział że nie umiem tańczyć więc w obawie przed dalszą krytyką zapisałam się na kurs tańca. Po prostu za

bardzo przejmujemy się tym co ludzie o nas pomyślą.
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 27 lis 2005, 22:50
Witam!!!
Jeżeli nie znajdziesz w sobie woli walki, to i

tak powinnaś pójść do lekarza specjalizującego się w leczeniu nerwic. To że czekałaś aż pieć lat jest twoim błędem, ale cóż

każdy je popełnia. Ale może czas aby zacząć to naprawiać, przecież nigdy nie jest za późno.....
Więc moja

rada......MARSZ DO LEKARZA. ]

PS. Jeżeli sama nie będziesz chciała wyzdrowieć, to nikt Ci

nie pomoże. Musisz się z tym liczyć.
Myślę, że lepszej porady już na forum nie uzyskasz....
Pozdrawiam!!! :D :D :D
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

Avatar użytkownika
przez cicha woda 27 lis 2005, 22:54
Radziłabym przejść się do psychiatry. Nigdy nie jest za późno

na walkę!
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

przez Kaska21 27 lis 2005, 23:22
Jeżeli chodzi o pomoc psychologa to nie bardzo mi to

pomogło.Albo Pani psycholog była kiepska albo jak tak uparta.Płaciłam 40 zł za godzine gadania w sumie o niczym.Choć z

drugiej strony moja wina,bo nie walczę.Wiem że muszę,wiem że powinnam tylko że ja się tak szybko poddaję.Dwa dni nie widać

rezulatatów i już tracę siły.Wiem że to głupie a ta walka musi potrwać pewnie następne 5 lat a mimo wszystko robię swoje.Co

mi radzicie?Macie jakieś ciekawe propozycje,jak sobie pomagacie?

Dziękuję Wam wszystkim za wspracie i za wiarę w

wyleczenie :)
Kaska21
Offline

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 27 lis 2005, 23:30
Astro napisał(a):...W dyskusji często słyszę

opinie, które jak sądzę są zapożyczone przez piszących od swoich lekarzy i terapeutów. Jest cała masa ortodoksyjnych

terapeutów, którzy zawsze mówią, że łykanie prochów nic nie załatwi i jest wręcz szkodliwe. To jest pogląd dobry, ale sprzed

wielu wielu lat i już nieaktualny. Teraz tylko chyba stare dziady się go kurczowo trzymają. Większość specjalistów powie, że

badania wykazały najlepsze rezultaty w terapii skojarzonej...


Ok Astro w tym momencie Ty się

trochę zapedziłeś.... Jestem na tym forum troszkę dłużej od Ciebie. Czytam niemal każdy post, ale wiesz co nie zauwarzyłem

aby ktoś napisał "że łykanie prochów nic nie załatwi i jest wręcz szkodliwe". Mój jak go nazwałeś "specjalista od duszy",

wcale nie był aż takim dziadkiem..... Co prawda miał siwe włosy, ale wieku 40 lat nie mozna chyba nazwac sędziwym..... Nie

namawiał on mnie do brania leków (to fakt), a wręcz popierał to że nie biorę. Tyle, że był tu mały haczyk, jeżeli jego

terapia by nie pomogła wtedy poszukalibyśmy psychiatry (ale teraz wiem że nie ma takiej potrzeby).
To że ludzie męczą się

tyle lat z nerwicą, to chyba nie jest nasza wina? Każdy postępuje jak uważa, na tym forum wręcz namawiamy do udania się do

specjalisty. Kto chce weźmie sobie tą poradę do serca (tak jak Saturn, który zapierał sie nogami i rękoma przed lekarzami).


To prawda ,że niektórzy specjaliści nadawaliby się do "USTERKI". Ale co zrobić.... Po za tym w dzisiejszych czasach

jeżeli jeden lekarz nam nie podpasuje, zawsze możemy iść do drugiego. Nie ma problemu....
Pozdrawiam!!!! :D :D :D
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

Re: okropny problem!:(

przez MarekMarecki 27 lis 2005, 23:53
hexa napisał(a):czesto

zapominam.. tak jak bym mala jakies luki w mojej pamieci..nawet nieraz jak czytam nie moge sie dobrze na tym

skupic..


U mnie właśnie wszystko się od tego zaczęło, najpierw przez jakiś rok zauważałem, że

znacząco słabnie mi pamięć i koncentracja, a dopiero później pojawiły się lęki. Na pamięć lekarz przepisał mi Nootropil ale

praktycznie na mnie nie działał.

Ania napisał(a):Kiedyś bałam się że moje braki w pamięci to choroba

Alzheimera, ale teraz wiem że to nieprawda.

skąd ja to znam...
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
14 lis 2005, 00:29
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 27 lis 2005, 23:53
Kasiu, czego od nas oczekujesz? Nie jesteśmy lekarzami, żeby

Ci pomóc. Piszesz, że lekarz nie mógł Ci pomóc, a chcesz tego od nas?
Stwierdzenia "albo ja tak uparta", wogóle nie

rozumiem. Jak można nie chcieć sobie pomóc w cierpieniu. Podobno chorujesz już piąty rok, masakra. Jak można siebie tak

zaniedbać. U psychologa zazwyczaj gada się o niczym (tak nam się wydaje). Gdybym płacił 40zł za psychologa biegałbym tam z

przyjemnością. Niestety płaciłem 100 zł za wizytę i obraz całej sumy którą muszę wydać na lekarza mnie paraliżował. Ale było

warto. Nie znam twojej Pani psycholog więc nie wiem czy jest dobra, ale zaczełaś się tłumaczyć, więc przypuszczam że problem

tkwił w tobie. Mam pytanie czy chodziłaś do lekarza z myślą że nie może Ci pomóc?
Skoro nie on, to kto?

My?

Ps.Przepraszam że musiałem spuścić na Ciebie kubeł zimnej wody... A walka wcale nie musi trwać 5-ciu lat, jej

długość zależy od twoich decyzji...
Pozdrawiam!!!
Ostatnio edytowano 28 lis 2005, 15:33 przez DarkAngel, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 25 gości

Przeskocz do