Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez limba 28 lip 2006, 21:53
Oczywiście,że tak.Nerwica to taka paskudna choroba i właśnie tym się charakteryzuje :( ,A że ty się boisz wejść na klatke schodową???To tylko RÓŻNICA w lękach :(
...patrz przez przednią szybą, a nie wsteczne lusterko...
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
10 kwi 2006, 21:41
Lokalizacja
Podkarpacie

przez vanesa 28 lip 2006, 23:37
jak sie okazuje nie jest łatwo znaleść dobrego psychologa, czym sie sugerować w wyborze lekarza?
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
12 lip 2006, 22:38

przez wojtek_112 29 lip 2006, 00:44
Standardowo:ceną i doświadczeniem
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
04 cze 2006, 17:10

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Marzena 29 lip 2006, 01:02
Witam juz dawno tu nie zagladalam:)ale jakos mnie ciagnie do tego forum.Kiedys juz opisywalam moje przezycia z nerwica.Narazie ataki nerwicy mnie nie dopadaja , nieeee sklamala bym.Bylam u siostry na wakacjach ,maz mnie odwozil i zostawial na kilkanascie dni i panicznie sie balam az dostalam lekow i zaczelam sie bac.Zaczelam sie pocic,potem strach przed nie wiem czym?placz i szybko tłumaczylam bedzie dobrze dasz rade iiiiiii minelo ale po czym? zomirenik doraznie.Nie biore tego czesto juz dawno ale wtedy sie wystraszylam tego chorubska i wzielam.Zostalam u siostry na wakacjach i nie załuje ale nie zostalam na tak dlugo jak planowalam,dlaczego?bo siostra tej wyjezdzala na urlop i chcieli mnie wziasc ze soba ale strach mi nie pozwolił.Szwagier jezdza bardzo szybko a ja sie boje z nim stac nasza podroz miała trwac około 5gdz.miałam ze soba mała córeczke ktora wymiotowała jadac z moim szfagrem poniewaz jezdza bardzo szybko i przy tym sie stresowałam strasznie.Nie chciałam patrzec jak mała sie meczy przez podróż.Wiec po cichu zrezygnowałam z wyjazdu w dalsza trase i wrociłam do domu.W domu matka przywitała mnie z pretensjami bo zamiast niej na odwiedziny jechała moja szwagierka,dlaczego?poniewaz moja siostra nie chciała widziec matki bo ma do niej zal o to co nam zrobiła z zyciem.Wiec matka dowiedziała sie o szwagierce i przywitała z objekcjami i obraza majesteu ze to ona nie była u mojej siostry i juz mi sie odechciało domku.Mieszka sie z matka cieżko ale nie mam wyjscia musze.W kwietniu zmarł mi ukochany tato opuscił mnie dzien po moich urodzinach.Teraz wiecie co lęki dorwią mnie przed pójsciem do pracy a jakos to niedługo bedzie po wakacjach.Corka do przedszkola i pomaganie jej w zaklimatyzowaniu, podjecie pracy itd.. to wywoła u mnie chorobe i znowu to uczucie bezradnosci brrr.dodam ze chyba ta chorobe wywołuje bezradnosc,brak wartosci.Jesli chcecie piszcie do mnie na gg.Pozdrawiam pa!
Pozwólcie mi życ!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
83
Dołączył(a)
31 gru 2005, 22:24

przez RamzesWielki 29 lip 2006, 09:31
to łatwiejsze niż myslicie, wystarczy sobie uświdomić ze to wszytsko jest nierealne,tylko nasza wyobraźnia, szansa na na zachorowanie na jakaś cieżką chorobe jest jak jeden na milion...a co ja sie bede przejmował co bedzie kiedyś liczy sie to co jest teraz, i to ze jest wyśmienicie, trzeba zyć chwila...
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
05 lip 2006, 09:26

przez phobos 29 lip 2006, 10:25
Problemik jedni czuja sie lepiej w dzien inni wieczorem a jeszcze inni jeszcze inaczej, to zalezy od czlowieka, no ale ja przyznam ze w nocy tez sie gorzej czuje ale da rade wytrzymac bo jakis przesadnych objawow juz dosc dlugo niemialem i mam nadzieje ze niebede mial, ale to jest normalne jak Cie juz cos bierze siadz sobie spokojnie staraj sie skupic na czyms innym i uspokoic gwarantuje ze drgawki mina.




pozdro
"Wolność zaczyna się tam gdzie kończy się strach"
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
07 lip 2006, 13:28

Avatar użytkownika
przez Eva 29 lip 2006, 10:36
Witaj Vaneso ja tak samo uwazam że powinnaś porozmawiać z psychologiem lub psychiatra . Nie masz jeszcze takich strasznych stanów nerwicowych ,wiec masz szanse szybko wrócić do zdrowych myśli.Bo nerwica to jest choroba duszy. To ze spotkało Cię takie nieszczęście ,że zostałaś napadnięta mogło spowodować tak silny stres ,z którego do tej pory nie możesz wyjść.Mogą sie na to jeszcze nakładać inne czynniki np. twoje dzieciństwo i to wszystko razem daje Ci takie objawy. Więc ratuj się dziewczyno i szybciutko szukaj pomocy,tu na forum są ludzie którzy też mogą Ci pomóc zrozumieć co to jest nerwica,ale nie obejdzie się bez wizyty u specjalisty ,bo tylko on zdecyduje czy dasz radę sama czy potrzebujesz leków. Jeśli tak będzie nie bój się ich one pozwolą Ci się wyciszyć ,ale nie wylecza twojej nerwicy bo musisz sama tego chcieć i zmienić swoje zycie ,zmienić myśli . Vaneso jeszcze zapytam czy po tym napadzie nie szukałaś pomocy ? Pozdrawiam Cię i bądz dobrej myśli :)
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

Avatar użytkownika
przez Eva 29 lip 2006, 10:50
Problemik czy rozmawiałeś o swoich dolegliwościach z rodzicami? czy oni wiedzą o tym jak sie czujesz? czy są dla Ciebie wsparciem? Jakie masz z nimi relacje? Porozmawiaj i poproś zeby z Tobą poszli do psychologa, a jeśli nie możesz na nich liczyć to poproś kogoś do kogo masz zaufanie. To że teraz izolujesz się od rówieśników sprawi że będziesz czuł sie jeszcze bardziej samotny i niezrozumiłały przez innych ,nie uciekaj przed nimi. Cos jest w Tobie co powoduje takie stany ,wiec tylko fachowiec potrafi z CIebie to wydobyć i pomoc Ci zrozumieć Siebie. Nie obawiaj się psychologa ani psychiatry oni są od tego żeby nam pomagać ,ale do pierwszego kontaktu to jest bez sensu chodzić z tym ponieważ taki lekarz nie ma takich kwalifikacji zeby odpowiednio Ciebie zdiagnozować . Nie lękaj się więc i mykaj do specjalisty :) Pożniej napisz jak było :)
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

Taka mała górka :)

przez VaBoom 29 lip 2006, 14:20
Jakoś pod koniec 2004 roku byłem ostatnio w jakimś centrum handlowym i czułem się dobrze.
Potem pojawiła się choroba i każde następne wejście do dużego sklepu oznaczało atak lęku i omdlenia. Ostatni raz byłem na zakupach 16 marca 2005. I oczywiście zasłabłem.

15 miesięcy i 28 dni później byłem w Krakowie i z przyjaciółką i chłopakiem wybraliśmy się do Carrefoura. NIE ZASŁABŁEM! Ale nie podniecałem się zbytnio, bo nie byłem sam, tylko z obstawą bliskich mi osób.

A w czwartek byłem SAM w Platanie :) Chodziłem po całym hipermarkecie i nie było tak źle. Zrobiłem nawet małe zakupy. Czułem jak kropelki potu spywają mi po czole ale przeżyłem :) Stres mnie nie zjadł. Zrobiłem pełną rundę po pasażu i nie musiałem ani razu usiąść i odpocząć :)

Chciałem się pochwalić. I może komuś dodam tym sił. Było już bardzo, bardzo źle, a teraz zaczynam wychodzić na prostą :)
My body on the floor - a Kodak moment
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
11 mar 2006, 15:17
Lokalizacja
Gliwice

przez Deunia 29 lip 2006, 14:33
Życzę powodzenia. Wiem jak dużo znaczą dla każdego z nas takie osiągnięcia. Gratuluję
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
08 lip 2006, 22:29
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez agapla 29 lip 2006, 16:16
Vaboom ja mam takie małe pytanko duzo tu na forum sie mówi o omdleniach ale wiekszość piszę że tak naprawdę to nie zemdleli chciałabym wiedzieć w końcu jak to jest czy przy nerwicy to można zemdleć ,tak poważnie z całkowitą lub częściową utratą przytomności? Czy to jest tylko takie wrażenie i ogólne nagłe osłabienie .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

przez atrucha 29 lip 2006, 18:29
agapla napisał(a):czy przy nerwicy to można zemdleć


Ciekawe zagadnienie :) W sumie można zapytać "czy przy nerwicy mozna umrzeć" ;) Podobny mechanizm.

Raz zemdlałam. Tyle,że nerwica zadziałała na mój żołądek,a on tak bolał,że odpłynełam. Czyli tylko pośrednio nerwica była powodem.
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

przez VaBoom 29 lip 2006, 18:31
Jeszcze nie słyszałem, żeby ktoś tak totalnie zemdlał przy nerwicy. Mi też się to nie przytrafiło.

U mnie to wygląda tak, że czuję, że zemdleję, szukam ławki, opieram się, żeby nie upaść. Raz miałem tak, że usiadłem na ławce, zamknąłem oczy i byłem jak sparaliżowany. Słyszałem co się dzieje dookoła ale nie mogłem nic zrobić. Dziwne uczucie. I to był jeden, jedyny przypadek tego typu.

Żywię się nadzieją, że nigdy nie zemdleję. No bo skorop przez 20 miesięcy nie zemdlałem, to czemu miałbym zrobić to teraz?

Agapla, a jakie Ty masz doświadczenia w tej kwestii?
My body on the floor - a Kodak moment
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
11 mar 2006, 15:17
Lokalizacja
Gliwice

Avatar użytkownika
przez agapla 29 lip 2006, 18:46
Ja też nigdy od nerwicy nie zemdlałam (wogóle w życiu to zdarzyło się ale nie od nerwicy ) tak tylko chciałam sie dowiedzieć jak to ogólnie wygląda z tym omdleniem bo duzo na forum sie o tym słyszy, przy moich atakach (ostatni był pół roku temu) tez mnie parę razy strach obleciał z tym że moje ataki właśnie tak zawsze wyglądały jak u ćiebie ten jeden(uczucie takiego właśnie lekkiego paralizu i wrażenie jakby mnie ktoś pod wode zanurzył) Nie miłe uczucie a najgorsze że nie wiadomo co robić położyć się czy uciekać .No ale ogólnie jest już dobrze wracam do zdrówka Tobie też życzę :lol: ps. Atrucha zanim sie umrze trzeba najpierw zemdleć ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 34 gości

Przeskocz do