Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Moniczka 27 lip 2006, 12:34
No wlasnie milka-mam tak samo jak Ty: jeden dzien euforia a nastepny zalamanie i mysli o dnie,o smierci plus wmawianie sobie,ze to na pewno jakas psychoza afektywna:)Jak mi na czyms zalezy to pokonuje nerwice i odrzucam mysli o niej bardzo daleko,ale jak mi nie zalezy albo jestem w zlym humorze to jecze i zakrywam sie przed wszystkimi wokol moimi lekami...
Moniczka
Offline

Avatar użytkownika
przez Virginia 27 lip 2006, 13:35
Milko odpocznij, nie musisz wszystkiego przeforsowac od razu. Nie narzucaj sobie tak duzej presji, musisz pokonywac to stopniowo.. Ciesz sie z tego, ze mimo walacego serca, zawrotow glowy sie nie poddalas, ale nie za duzo i nie za czesto od razu.
Pozdrawiam :D
Cudowna kobieta to taka, ktora nie wymaga cudow
Avatar użytkownika
Offline
Posty
509
Dołączył(a)
28 mar 2006, 21:00
Lokalizacja
...z daleka

Avatar użytkownika
przez Virginia 27 lip 2006, 13:50
Studia to zyciowa szansa, zwlaszcza jezeli dostalas sie na dobry wymarzony kierunek.
Pomysl o tym w ten sposob, ze spelnily sie Twoje marzenia. To sciezka ku lepszemu zyciu, moze nie w Polsce, ale za granica na pewno.
A tak na marginesie wszystkim, ktorzy dopiero wkraczaja albo juz niedlugo beda musieli sie zdecydowac na kierunek, z calego serca radze wybierac takie rzeczy ktore sa uniwersalne, tzn zeby mozna bylo wykorzystac wyksztalcenie w kazdym kraju.

Aniolku masz wolny wybor, ale ja na Twoim miejscu poszlabym na studia. Nawet jesli musialabym brac leki. Lekami i terapia mozna zabic nerwice. Przykladem jest moj maz. Caly czas pracowal walczac z choroba. Mysle, ze gdyby zamkna sie w domu to byloby o wiele gorzej i tak szybko by z tego nie wyszedl. A pracuje naukowo, wiec studia, to naprawde nic wielkiego w porownaniu z tym na czym poega jego praca. Dal rade, ma prace i nie ma nerwicy.
Tak samo i Ty mozesz sobie poradzic.

Ale musisz sama sobie odpowiedziec na pytanie czy widzisz sie na tych studiach?? bo jezeli bedziesz sie do tego zmuszac to nie ma sensu. Lepiej rzeczywiscie sobie odpuscic.

Zaakceptuj miejsce, a do pazdziernika masz jeszcze mnostwo czasu. Mozesz takze tylko sprobowac i przekonac sie jak sie bedziesz z tym wszystkim czula. Zrezygnowac mozna zawsze.

Pozdrawiam serdecznie.
Cudowna kobieta to taka, ktora nie wymaga cudow
Avatar użytkownika
Offline
Posty
509
Dołączył(a)
28 mar 2006, 21:00
Lokalizacja
...z daleka

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Virginia 27 lip 2006, 14:00
czarna741 napisał(a):właśnie mi rośnie w zastraszającym tempie


cos za cos... ale korzystac z zycia tez kiedys trzeba... wiec jak juz "grzeszysz" to przynajmniej nie zaluj!!!!!
Pozdrawiam :D

..... a ja piwko tylko z soczkiem malinowym, albo wisniowym najchetniej... 8)
Cudowna kobieta to taka, ktora nie wymaga cudow
Avatar użytkownika
Offline
Posty
509
Dołączył(a)
28 mar 2006, 21:00
Lokalizacja
...z daleka

Avatar użytkownika
przez agapla 27 lip 2006, 14:05
Kochana jeżeli to jest twoje marzenie to nie rezygnuj! Studia są bardzo ważne w dzisiejszych czasach. Uwazam że jest to twoja szansa na zmiany ku lepszemu ,nie rezygnuj z marzeń bo nerwica za jakiś czas odpuści a druga taka szansa może sie juz nie trafić! Nie pozwól żeby nerwica kierowała twoim życiem bo życie masz tylko jedno !Co w nim osiągniesz to będzie zawsze twoje i nikt Ci tego nie zabierze. Pozdrowienia i głowa do góry będzie dobrze :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

przez milka 27 lip 2006, 14:22
Virginia, ja walczę i ona też walczy i tym razem mnie nie pokona. Od 20 lat robi ze mną co chce. Odebrała mi przez te lata wszystko. Przez nią straciłam przyjaciół i znajomych, nie sprostałam wielu ważnym zadaniom. To przez nią żyłam jak zaszczute maleńkie zwierzątko. A teraz powiedziałam: koniec.
ból życia nie pozwala przyjść wyzwoleniu - śmierci....
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
20 cze 2006, 20:21
Lokalizacja
Tarnów

przez kretka 27 lip 2006, 17:53
Z przełykaniem jako takim to nie, ale często czuję że mam ścisnięte gardło, taką jaby gulę. Często pomaga mi na to spokojne oddychanie NOSEM.
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

przez kretka 27 lip 2006, 17:56
Rzeczywiście zajęcie się czymś bardzo pomaga. Ale to jest dobry sposób, gdy jest się np. w domu. A co z podróżą autobusem? Nie mogę skoncentrować się na czytaniu, gdy gdzieś jadę... czym się zająć podczas drogi, aby nie myśleć?
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

przez kretka 27 lip 2006, 17:58
Milko, to bardzo duży sukces, wiem coś o tym. Nie forsuj się. Zrobiłaś duzy krok do przodu, zanim zrobisz kolejny, odpocznij chwilę. Powodzenia! Tak trzymaj! Jestem dopiero na początku tej drogi, na ktorą Ty już weszłaś (zresztą nie pierwszy raz tu jestem). Mam nadzieję, że dam radę iść za Tobą:-)
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

Avatar użytkownika
przez aniołek 27 lip 2006, 17:59
oczywiście macie racje,nie moge zrezygnować z moich wymarzonych studiow i oczywiscie nie zamierzam,ale najbardzioej chcialabym przetrwac i pojsc tam dzielnie bez leków,tylko zbyt wiele moge tym zaryzykować!!
dziekuje za wasze słowa naprawde potrzebuje ich poniewaz moja rodzina zupełnie nie wierzy w moja chorobe i nie mam z kim porozmawiac!!
pozdrawiam i buziaki!!!
'LUDZIE LUDZIOM......'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
161
Dołączył(a)
19 lip 2006, 20:55

Avatar użytkownika
przez agapla 27 lip 2006, 18:02
Jakby co mozesz zawsze pisać na pw służe pomocą :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

przez ilo 27 lip 2006, 18:10
dziekuje za odpowiedz..powiem szczerze,ze to wykancza!ten stan.Ale zauwazylam,ze gdy zajmuje sie czyms dluzej,poswiecam czas,angazuje sie wtedy nie czuje sie 'dziwnie'..przychodzi,gdy chce odpoczac,zasnac...mam nadzieje,ze to minie kiedys.oby jak najszybciej...pozdrawiam!
ilo
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
25 lip 2006, 14:02
Lokalizacja
Tarnow

przez Aga1 27 lip 2006, 19:36
Kretka , ja dostałam rade od kochajacego przed moją pierwsza podróża autobusem....Aga ludzie latają na księżyc i wracają i tobie sie uda.... ta mysl przesladowala mnie przez całą jazde.I udało sie .Znam osoby z forum które po mnie zaczynały leczenie że tez idą powoli do przodu.Jeżdza już własnymi samochodami lub pociagiem. Jezeli sie leczysz to naprawde nie masz co sie bać , a kazda następna podróż jest bardziej spokojniejsza, bo zaczynasz wierzyc że nic nic nie jest.
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

przez milka 27 lip 2006, 20:48
kretka więc chodź, razem będzie nam raźniej. Pozdrawiam:)
ból życia nie pozwala przyjść wyzwoleniu - śmierci....
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
20 cze 2006, 20:21
Lokalizacja
Tarnów

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 35 gości

Przeskocz do