Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez eqt 23 lip 2006, 22:09
Być może masz odpowiednie podejście do swoich problemów.
Ale nie każ komus choremu żeby o tym nie myślał, to prawie tak samo jakbyś kazała "wziąć się w garść". To tak jakby pacjent przyszedł do lekarza i powiedział panie doktorze boli mnie gardło. A lekarz na to: to niech pan się nie przeziębia...
I nie mów komuś że to JEDYNA rada.
Dobra metoda walki chyba nie na tym polega.
eqt
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
22 lip 2006, 18:47
Lokalizacja
ldz

przez Aga1 23 lip 2006, 22:32
Widzę ze sie nie rozumiemy.Ja nie robie nic na sile .Na ile moglam to robilam wszystko aby wyjść do sklepu i sama pojechać do lekarza.Chodzi o to aby samemu nie nakręcać sie , bo to przeszkadza w wychodzeniu. To nie myślenie o swojej chorobie to nic innego jak zajęcie sie jakoś pracą.Zorganizowanie sobie dnia tak aby jak najmniej mieć czasu na rozmyślanie o chorobie.Mam na forum wielu przyjaciół którzy na poczatku leczenie w ten sposób podchodzili do tego i okazało sie że wychodzą z nerwicy. Nie wiem czy ty sie leczysz , ale początek leczenia prowadzonego przez psychiatre jes naprawde ciężki.Niektorzy z nas chcieli już zaprzestać brania leków bo czuli sie bardzo żle. Ale panowanie nad swoimi emocjami pomogło aby sie nie nakręcać i teraz wychodzą z nerwicy. Sa dziewczyny co prały , sprzątały , robiły pierogi.itp. I to im pomogło aby poradzić sobie w tych najtrudniejszych chwilach. Wiem ze niektóre teraz pracuja i radza sobie w życiu same , bez niczyjej pomocy. Ważne jest aby naprawde chcieć sobie samemu pomóc , bo inaczej nikt nam nie pomoże.Nawet najlepsi lekarze i leki. Jezeli masz jeszcze jakieś pytania to napisz do mnie na pw. Poczytaj rady Martusi - jak opanować nerwice - to tez jest odpowiedz na dręczace pytania.
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

przez Kasandra 23 lip 2006, 23:25
Moja miała/ ma newrice, raz wyladowala w szpitalu w nocy bo dostala jakichs drgawek itp ... wszystko,prze stres i nerwy panujace u nas w rodzinie ;/ ... moj dziadek czesto ma nerwobole ,ale raczej nie sadze aby to dziedizczne bylo, chociaz kto wie,moze mamy jakies geny, ktore sa odpowiedzialne za nasza odponosc psychiczna i moze niektorzy pze te geny sa bardziej podatni na nerwice :>
If you dream it, and believe it, anything can happen...
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
21 maja 2006, 02:13
Lokalizacja
Szczecin

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Zapada się organizm...

przez Moniczka 24 lip 2006, 09:58
na pewno wielu z was tego doswiadcza.Nagly moment niepokoju,odczucie zatrzymania akcji serca,niemoznosc przelkniecia niczego i pewnosc,ze juz teraz umieram.Bardzo bp0je sie tego stanu.Dopada mnie zwykle gdy zasypiam lub budze sie wczesnie rano.Wtedy przykladam reke do serca-sprawdzam,czy jeszcze zyje,badam puls i cisnienie,jakbym bala sie odejsc tu i teraz.Nie wiem ile razy to jeszcze zniose.To taki stan powolnego zapadania sie w przestrzen,totalnego oslabienia,odplywania.. :cry:
Moniczka
Offline

przez Nonenow 24 lip 2006, 10:14
Pamietam z dawnych czasow.. minelo, gdyby wrocilo to bym sie nie bal, bo znane i pokonane. Zakladam ze fizycznie nic Ci nie dolega - tzn masz badania. Moge Ci poradzic, zebys sprobowala sobie troche dac w kosc. Pobaw sie w bycie samodzielna i wolna od lekow. Pojedz gdzies daleko np na rowerze, tak daleko zebys czula sie niepewnie. Posluchaj bijacego serca, przyspieszonego oddechu. Jak przylezie atak, to Cie troche moze pomeczy, ale szybko zrozumiesz ze nie zabije.

A to budzenie sie z nerwica, to najpaskudniejsza w niej sprawa. Wstajesz i od razu masz siebie i swoje problemy w centrum uwagi. Pamietasz, balas sie choroby psychicznej, teraz boisz sie choroby serca itd itp. Mechanizm jest ten sam, jak sadze. Jak nad czyms intensywnie pracuje, to mam tak, ze klade sie spac z mysla o problemie a budzac sie od razu do tej mysli wracam. Wydaje mi sie, ze cos moze byc w tej psychologicznej (nie lubie psychologii, dla mnie to troche paranauka) teorii o tym ze nerwice to nierozwiazane problemy, tzn podejrzewam ze utrzymywanie sie nerwicy moze byc skutkiem uporczywych prob jej pokonania:D

A zdarza Ci sie czasem sprawdzac sobie puls na ulicy? Tak dyskretnie, na nadgarstku? Albo miec poczucie ze cos jest nie tak z Twoim oddechem? I kontrolowac oddech przez wieksza czesc dnia?

Nikt jeszcze nie umarl na nerwice, ale podejrzewam tez ze zaden lekarz nie przekonal nerwicowca do konca, ze jest kompetentny i nie pomylil sie w diagnozie zdrowia:)
Offline
Posty
182
Dołączył(a)
15 sty 2006, 00:23
Lokalizacja
Nowhere

przez Moniczka 24 lip 2006, 10:23
Nonenow,ja stale sprawdzam oddech-ide gdzie i wsluchuje sie w bicie serca bo chce wiedziec czy jeszcze zyje...To glupie.Niedawno mialam straszne ataki leku i caly orgaznizm byl pobudzony a teraz organizm jakby zwolnil wszystkie funkcje i kto wie,czy nie boje sie tego bardziej-no bo jak cisnienie bylo wielkie,serce walilo i wszystko wirowalo to czlowiek przynajmniej wiedzial,ze zyje.A tak to cisnienie ledwo ledwo,serca nie slychac,puls malenki,nog i rak nie mozna podniesc.Strasznie nieprzyjemne...
Moniczka
Offline

przez Nonenow 24 lip 2006, 10:45
Wolny puls i niskie cisnienie to bardzo dobra rzecz! Jak jest niskie i przeszkadza Ci to, to poprawiaj je kawa. A sama zacznij uprawiac niesilowy sport. Nie po to, zeby podwyzszyc puls, tylko zeby wykorzystac niski. Np kolarstwo, bieganie, chod - wiesz jak sie przydaje taka 'slabowitosc' w tych dziedzinach? A w czasie treningu masz okazje posluchac sobie jak fajnie pracuje cala ta maszyneria - jak serce miarowo lupie, jak oddech sam sie reguluje itd (ale do tego trzeba troche wprawy).
Offline
Posty
182
Dołączył(a)
15 sty 2006, 00:23
Lokalizacja
Nowhere

przez Marha 24 lip 2006, 11:02
Moniczko jeśli ciągle będziesz sprawdzała swoje "parametry życiowe" zaczniesz popadać w jeszcze głębszą paranoje!!! Przestń w końcu o tym, myśleć to naprawdę pomaga! Ciesz się tym, że budzisz się żywa, że świeci słońce czy co kolwiek, nie staraj się myśleć od rana o nerwicy! To jest wykonalne, choć na początku trudne. Zanim podniesiesz się z łóżka zamknij oczy i pomyśl o czumś naprawde miłym (np. o wakacjaxch na egzotycznej wyspie), w ten sposób odgonisz myśli, że cos ci dolega. Wiem z wcześniejszych postów, że przyjmujesz leki, pomimo tego czujesz się tak źle?
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
23 cze 2006, 16:37
Lokalizacja
Koszalin

przez Moniczka 24 lip 2006, 12:01
Niestety Marha,to przykre ale od paru miesiecy przyjmuje leki psychotropowe,chodzilam na sesje do psychologow,niedlugo zamierzam zaczac terapie grupowa ale wiem,ze mnie to chyba nic nie daje.To znaczy,nie mam takich strasznych atakow paniki jak na poczatku kiedy balam sie i byc sama w domu i z niego wychodzic ale na mnie leki wcale nie dzialaja tak jak trzeba bo ja stale mysle o nerwicy i jej komnsekwencjach,mysle czy to na pewno nerwica czy tez nie i tak w kolko.To okropne,moze ja mam hipochondrie???A swoja droga czemu organizm tak slabnie?czemu nie czuje bicia serca i nie mam sily nawet podniesc rak?Jakby ktos zabral mi miesnie?Kawy i alkoholu juz nigdy nie wezme do ust.Kiedys pilam kofeine ale to byly dawne czasy...Przy lekach nie mozna brac alkoholu ale przedwczoraj zaryzykowalam i napilam sie piwka Redd's-to taki banalny napoj 4,5%.I co???Tragedia!!!!Dostalam takiego niepokoju i mrowienia w rekach,ze juz myslalam ze mi odpadna.Takie zycie...Nie wiadomo o co w tym chodzi i to jest najgporsze...
Moniczka
Offline

przez Angelika 24 lip 2006, 12:45
Witaj Moniczko!!!
Mam do Ciebie pare slow poniewaz nie moge juz patrzec jak popadasz w totalna hipochondrie.Posiadasz szczegolny dar wysluchiwania swojego organizmu(jego wnetrza) ze szczegolnym wytypowaniem rodzajow dreczacych Cie objawow(potrafisz mnie tym naprawde zanudzic)poniewaz co jakis czas opisujesz jak to wielkie przezywasz dramatyczne dla Ciebie chwile(prosze sie nie obraz ale nerwica dopadla tutaj wielu z nas i staramy sie ja zwalczyc a Ty jako jedyna dokladasz iskry do ognia)tzn.bardziej sie zadreczasz wynajdujac co chwila nowe objawy u siebie zamiast je ignorowac skoro wiesz iz to nerwica.Moja rada dla Ciebie to znajdz sobie jakas lepsza metode organizowania czasu zamiast tylko skupiac sie jak ciezko jestes chora.Sorki jesli to Cie urazilo.Zacznij w koncu cieszyc sie zyciem dziewczyno.Pozdrawiam. :D
Angelika
Offline

przez phobos 24 lip 2006, 13:32
Witaj ! Ja choruje od okolo 6-7 miechow i przez 3 pierwsze miesiace mialem tak samo jak tylko sie oddalilem od domu albo poczulem sie niepewnie to sie zaczynalo i tylko myslalem nad tym czy zaraz nie zemdleje ze niedojde/niedojade do domu jednak za zadnym razem sie bylo dobrze bylem roztrzesiony ale nic sie powaznego niestalo, Angelika Ci madrze doradzila, ma racje im wiecej sie o tym mysli tym jest gorzej i niewidac poprawy znajdz sobie zajecie mysl o czyms innym (sport znajomi cokolwiek), ja jestem zwolennikiem leczenia bez chemii i wszystko zalezy od Ciebie, obecnie biore tylko ziolowe lekarstwa na uspkojenie i magnez, staram sie jak najmniej o tym myslec i jest dobrze, gwarantuje Ci ze jak przestaniesz sie zadreczac tym i znajdziesz sobie cos na czym mozesz skupic mysli a przestac myslec o chorobie to zobaczysz pozytywne efekty.Trzymaj sie i pamietaj ze to wszystko jest w Twojej psychice, jak bedziesz naprawde chciala dasz rade to pokonac.


pozdrawiam
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
07 lip 2006, 13:28

Avatar użytkownika
przez Eva 24 lip 2006, 13:40
Moniczka napisał(a):Przy lekach nie mozna brac alkoholu ale przedwczoraj zaryzykowalam i napilam sie piwka Redd's-to taki banalny napoj 4,5%.I co???Tragedia!!!!Dostalam takiego niepokoju i mrowienia w rekach,ze juz myslalam ze mi odpadna.Takie zycie...Nie wiadomo o co w tym chodzi i to jest najgporsze...

Moniczko to sie po prostu ...upiłas tym piwkiem :) Jesli ktos bardzo zadko pije to kazda ilosc alkoholu tak działa. Mi wystarczy kawałek tortu nasaczony alkoholem ,lub czekoladka :) i juz mnie bierze . Rano gdy sie budzisz spojrz na gory zobacz jakie sa piekne ,pomysl o czyms miłym nie zastanawiaj sie czy serce Ci puka . Moze sprobuj medytacji od rana zeby zapomniec o walacym sercu. Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

przez Moniczka 24 lip 2006, 14:14
Angelika,nie obrazilas mnie-wiem,ze zwracam uwage na kazdy sygnal organizmu.Kiedys tak nie bylo,martwilas sie zrowiem ale nie az tak.Niestety od pogrzebow jest inaczej,martwie sie soba i innymi ale wiesz,co dziwne ja jestem osoba aktywna,wspinam sie,spotykam ze znajomymi,jezdze na rowerze,plywam itd.a jednak i w tych chwilach zle mysli kraza mi po glowie,nawet wchodzac na szczyt przeraza mnie,ze nie czuje bicia serca albo mam zawrot glowy.Wtedy mysle sobie: najwyzej umre tu na szczycie,oryginalna smierc,ale zaraz pojawia sie kolejna mysl:ja nie chce jeszcze odchodzic!Jeszcze nie....Boze,co sie ze mna dzieje,juz zwariowalam.
Wiecie,w moim przypadku nie pomaga poradzenie sobie wmowieniem,ze to NERWICA, bo moim podstawowym problemem jest niewiara w nerwice.Jak to zmienic...?????Jezeli juz uwierze,ze mam nerwice to powiedzenie ze ja mam mi pomoze,ale poki sie nie przekonam to nie ma mocnych.
Moniczka
Offline

przez kamka 24 lip 2006, 15:38
MONICZKA doskonale cie rozümie bo mam to samo i to jest straszn ciagle mysli o serce czy bije jak ma byc czy nie dostane zawal i czy nie stanie mam ataki dusznosci dostaje aritmie i wtedy jest koszmar :cry:
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
17 lut 2006, 12:26

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do