Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

dlaczego to akurat na mnie trafilo

przez natalia_marciniak 23 lip 2006, 01:31
[cenzura] !! ja juz nie wyrabiam masakra znowu jest 1:22 a ja siedze przed kompel i poprostu masakra niewiem o co chodzi !!Od kad mam nerwice zawze byla przy mnie moja mama a dzisiaj wyjechala i jej nie ma i ja sie boje ze mi sie cos stanie chociaz wiem ze nic sie nie stanie tak naprawde ale ten lek sie pobudza i masakra wlasnie czekam na dzialanie tabletki ktore mi zawsze pomagaja.
Ludzie niech sie ten koszmar skonczy ja juz niechce ja mam dosyc chyba znowu zaczne chodzin do psychologa bo innego wyjscia nie mam te rozmowy mi wiele dayaly :) Mam chlopka mam wszystko i neiwiem o co chodzi chyba o to ze mamy nie ma kolomnie gdy zawsze w tych chwilach byla :(:(:( ludzie prosze opwiedzcie mi co ja mam zrobic zeby nie miec tych atakow ja wiem ze na nasza kondycje psychiczna wplywa tez pogoda ale w dzien jest dobrze a w nocy zle chociaz ja mam coraz mniej tych atakow to jeszcze czasami powracaja
:( :( :( :( :( :( :( :( :( :? :? :? :? :? :? :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry:
Posty
27
Dołączył(a)
14 kwi 2006, 13:28
Lokalizacja
ostrów Wlkp

przez Dust 23 lip 2006, 02:17
Nie tylko Ty masz jazde dzisiaj.Jest już 2.10 a ja siedze przed kompem i też za bardzo nei wiem po co i dlaczego.Zupełnie tracę kontakt z rzeczywistością,wszysko jest takie nierealne i dziwne.Prawdziwy jest tylko lęk,lęk przed wszystkim a szczególnie przed samym sobą,przed myślami,które gdzieś siedzą w głowie.Jedyna rzecz to nadzieja,ona daje siłę do robienia czegokolwiek,do chęci przetrwania tej beznadzieji.Pytanie tylko - w którą stronę uda nam się pójść,i gdize nas zaprowadzi droga którą wybierzemy.Trzymaj się jakoś.

Pozdr
Dust
Offline

Avatar użytkownika
przez didado1 23 lip 2006, 09:31
cenedra_20 napisał(a):Nie chcę odchodzić od tematu, ale w nowym Tesco kochana do dwóch opakowań płatków kosmetycznych daję pudełko patyczków higienicznych gratis


pracując nie przy jednej kampani reklamowej wiem, że przy tego typu promacjach jednak płacisz za te patyczki :lol: co do tesco :evil: niska cena niska jakośc :lol:
z drugiej strony patyczki mogą świetnie poprawic słuch :lol: mam Ci ja ich pod dostatkiem :mrgreen:

cenedra_20 napisał(a):Z nerwicą czy bez na tym świecie trzeba się nauczyć walczyć o swoje.


a nie lepiej poprostu robic swoje? według naszych indywidualnych pragnień? walka ma zawsze dwa rozwiązania: zwycięstwo i przegraną, no i ewentualnie rozejm :| przy nerwicy przegrana każda lub krótkotrwały rozejm nie jest pozytywnym czynnikiem, nie rozumiem po co walczyc :?: i tracic na bzdety swoją energię :?: ja uważam, że należy robic to na co ma się ochotę :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Eva 23 lip 2006, 10:54
Smutna nie analizuj swojej choroby , żyj i nie zwracaj na nią wcale uwagi. Stresy też można pokonać wiem co piszę bo mnie spotkało w życiu coś takiego że gdybym predzej o tym pomyślała to nigdy bym nie uwierzyła że sobie poradzę. W jednym roku zmarło czworo członkow mojej rodziny ,ojciec umierał w hospicjum na raka , syn poszedł do wojska, a mąż był pół roku w morzu ,a ja sama w domu ... nie brałam leków .Starałam się tylko nie zwariować bo musiałam pocieszać matkę i brata który również był za granicą i codziennie dzwonił i wył mi w słuchawkę. Miałam swój kącik gdzie mogłam się wypłakać ,nawet przywalić z bólu wewnętrznego. Była to poduszka na niej wyładowywałam swoje emocje . Nie mogłam i nie chciałam dopuścić zeby mi sie znów pogorszyło ,żeby wróciły lęki ,bóle i cała masa efektów nerwicy. Nie jestem zdrowa bo nadal sama z domu nie wyjdę ,ale teraz olewam wszystko to co komuś nie pasuje robie to co sama uważam dla siebie za ważne i to mi pomaga .Nie zastanawiam sie nad tym co było żyje i staram sie cieszyć każdą chwilą. Często też jestem sama w nocy ,ale również nie boję sie tego bo wiem ze mam jakąs istotę która nademną czuwa. Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

Avatar użytkownika
przez Eva 23 lip 2006, 11:58
Natalio myślę ,ze chyba trochę za mocno jesteś związana z mamą ,bo gdy jej brak przy Tobie masz jazdy. Zacznij może trochę samodzielnie walczyc z nerwicą uwierz mi dasz radę. Ja również byłam przywiązana tylko do męża i z nikim innym nie mogłam wyjśc z domu. Poznałam przyjaciela przez neta i on po wielomiesiecznej znajomości zaproponował mi że przyjedzie po mnie wieczorem i spróbuje z nim wyjśc na dwor. Byłam tak zajęta z nim rozmowa że nie zauważyłam ze byłam dwie godziny z obcym facetem i nic sie nie działo ,nawet ani razu panika mnie nie dopadła. Wychodziłam jeszcze wielokrotnie i nic zawsze było ok. Teraz codziennie staram sie sama wychodzic dodam , ze nie biore żadnych leków . Czuję sie pewniej inaczej patrze na siebie wiem czego mi trzeba i czuję się ... niezależna od nikogo :) Ja rowniez czesto jestem sama w nocy i pozbyłam sie tych koszmarnych myśli co to bedzie jak coś mi sie stanie ... nie boję sie juz tego bo co ma byc i tak będzie ,a ja już nie bede się sama z tego powodu nakręcała . Spróbuj w takich chwilach poprosic mamę lub chłopaka żeby wysyłali ci sygnały na komorke lub na telefon wtedy ty odpowiadaj tak samo mi to pomagało bo wiedziałam ze jak nie odpikne to ktos sie zainteresuje co sie dzieje :) oczywiscie nigdy nic sie nie stało to o czym myslałam :) pozdrawiam Cie
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

przez betty 23 lip 2006, 12:40
no to kochani nie jestescie sami, bo dzisiaj zasnelam o 8.00 nad ranem, nocka w lozko z kotlujacymi sie myslami...
...usiadl i zrobil najwazniejsza rzecz w swoim zyciu - posluchal tego, czego potrzebowal uslyszec od samego siebie...
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
25 cze 2006, 11:52

przez snaefridur 23 lip 2006, 13:31
Ja o 6 rano. :cry: :cry: Królestwo i ręka księżniczki za 6 godzin snu ! :cry:
snaefridur
Offline

Avatar użytkownika
przez cenedra_20 23 lip 2006, 13:37
Z porażki można czerpać więcej nauk niż z sukcesu.I nie rozumiem dlaczego nerwica ma powodować unikania spięć i trudnych sytuacji. Przecież nie jesteśmy obłożnie chorzy, a jak mówi stare porzekadło :"co Cię nie zabije, to Cię wzmocni".
Poza tym czasem robienie tego, co chcemy również wywołuje konflikty ;)
A skoro nie walczyć to stać z boku? No bo albo jest się czynnym albo biernym. Nie da się robić czegoś tak, żeby inni tego nie zauważyli.
Poza tym ja nigdzie nie pisałam, żeby walczyć o bzdety. Walka o zdrowie raczej nie należy do pierdół... :D A przecież jednak walczymy z nerwicą. Taka jest prawda. Nie stoisz przecież obok niej i nie patrzysz jak Cię wyniszcza, tylko robisz coś by z tego wyjść. A to również jest rodzaj walki, też tracisz energię. No chyba, że uważasz to za "bzdet".
"Each light between sunrise and sunset is worth dying for at least once"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
245
Dołączył(a)
12 mar 2006, 17:04
Lokalizacja
Kielce

przez Aga1 23 lip 2006, 16:44
Cześć , jedyna rada nie myśleć o tym że coś może sie stać . Jakie leki brałaś . Ja jestem w trakcie leczenie i jak na razie wracam do życia,a nie mogłam wyjść z domu bo miałam ogromne leki.Nie mogłam wyjść na ulice bo ogarniała mnie straszna panika, nogi z waty , szybkie bicie serca , zawroty glowy.Teraz nawet sama jezdze autobusem i nic sie nie dzieje.POzdrowionko :oops:
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

przez eqt 23 lip 2006, 18:03
:aga1

Myślę, że masz złe podejście. A podejście do problemu jst najważniejsze.
Nie można nie myśleć o tym. Na pewnym etapie to wręcz niemożliwe. Ja myśle ze jednak trzeba o tym myśleć ale w odpowiedni sposób.
Poza tym To nie jest jedyne wyjście. Wyjść jest o wiele więcej, więc bądźcie dobrej myśli.
eqt
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
22 lip 2006, 18:47
Lokalizacja
ldz

Avatar użytkownika
przez didado1 23 lip 2006, 19:20
cenedra_20 napisał(a):Z porażki można czerpać więcej nauk niż z sukcesu.


z porażki jest właśnie nerwica :roll:

cenedra_20 napisał(a):Poza tym czasem robienie tego, co chcemy również wywołuje konflikty


a to ciekawe, bo każdy psycholog mówi co innego :shock:

cenedra_20 napisał(a):Nie da się robić czegoś tak, żeby inni tego nie zauważyli.


komu jest potrzebne zdanie innych :?: no chyba, że chodzi o akceptacje w grupie, a to wypływa z zaniżonej własnej wartości :!:


cenedra_20 napisał(a):Walka o zdrowie raczej nie należy do pierdół... Very Happy


jesteśmy zdrowi jak koń :!: :!: :!: nie wiem o co tu walczyc :?: :shock:

cenedra_20 napisał(a):Nie stoisz przecież obok niej i nie patrzysz jak Cię wyniszcza



:shock: :?: :?: :?: możesz bliżej sprecyzowac w jaki sposób :?:

Mam wspaniałą psychoterapeutkę i powiem szczerze będę się bardziej tego trzymała co ona do mnie mówi, dla mnie Twoje argumenty są mało przekonujące sorry :cry:
pozdrawiam
znikłam i mnie nie ma .........
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

przez Aga1 23 lip 2006, 19:42
eqt , cóż Ty możesz wiedzieć o moim podejściu do problemu. Ja nerwice mam ponad 20 lat. Przechodziłam różne jej etapy. Różnie też z nią walczyłam. Od lutego jestem pod opieką lekarza psychiatry który naprawde stara mi sie pomóc i ta walka z nerwica udaje nam sie. To co przeszłam w swoim życiu przez ostatnie 20 lat i to co udaje mi sie przerzyć przez ostatnie miesiące można porównać do śmierci i życia. Nareszcie na nowo wiem jak żyją ludzie bez nerwicy. Bez ciągłego strachu. Samodzielni i wolni.Lekarka powiedziała że bez mojego podejścia do choroby , wiary i walki nie udało by mi sie osiągnąć tego co do tej pory mam. W lutym byłam przestraszoną osoba bez żadnych perspektyw na lepsze życie. Teraz powoli otwiera sie przede mna nowe życie. Pozdrawiam :lol:
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

Avatar użytkownika
przez cital 23 lip 2006, 20:57
A mój kolega jadł kiedyś coś i podczas przełykania w jego gradle w jedzeniu znalazł się włos.
Tak walczył z nim , próbując go wyjąć, że o mało co się nie udusił.
Potem miał problemy z jedzeniem.
Schudł po sam szkielet.
Jak coś jadł, to żuł godzinę zanim przełknął a makaronu długiego juz chyba nigdy nie zje.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
21 lip 2006, 14:36

przez pierm77 23 lip 2006, 21:16
przerobilem problemy z przelykaniem we wczesnym stadium nerwicy lekowej - pozniej juz bylo ok do momentu kiedy faktycznie zadlawile sie ....operacja ratujaca zycie itd...no nic gorszego nie moglo spotkac "lekowca" od tego czasu "sciana" nie potrafie "przeskoczyc" tego problemu .... mojemu lek. "brak pomyslu" - pomaga alkohol (wtedy jem "normalnie") ale to zadne rozwiazanie (szczegolnie ci co biora leki zapominijcie bo mozna zejsc!!!!!)

- wlasciwie to powinienem szukac kogos kto specjjalizuje sie w leczeniu tzw. "leku pourazowego" lecz w polsce znalazlem 1 osobe ktora pisala na ten temat prace ... reszta psychiatrow nawet z "gornej polki" ma na ten temat wiedze ogolna i takie tez podejscie a ja chce kurka na wacie jesc normalnie .... juz mam tego dosc ! -szukam kogos kto by siee specjalizowal w leczeniu tego typu przypadlosci (pourazowej) lecz w sposob bechawioralny .... "co za uczucie Pana dlawi" juz przerobilem we wszystkie mozliwe strony ... - jak ktos bedzie mogl pomoc ..... bede naprawde ... dzwieczny :)

[ Dodano: Pon Lip 24, 2006 11:39 am ]
pierm77 napisał(a):przerobilem problemy z przelykaniem we wczesnym stadium nerwicy lekowej - pozniej juz bylo ok do momentu kiedy faktycznie zadlawile sie ....operacja ratujaca zycie itd...no nic gorszego nie moglo spotkac "lekowca" od tego czasu "sciana" nie potrafie "przeskoczyc" tego problemu .... mojemu lek. "brak pomyslu" - pomaga alkohol (wtedy jem "normalnie") ale to zadne rozwiazanie (szczegolnie ci co biora leki zapominijcie bo mozna zejsc!!!!!)

- wlasciwie to powinienem szukac kogos kto specjjalizuje sie w leczeniu tzw. "leku pourazowego" lecz w polsce znalazlem 1 osobe ktora pisala na ten temat prace ... reszta psychiatrow nawet z "gornej polki" ma na ten temat wiedze ogolna i takie tez podejscie a ja chce kurka na wacie jesc normalnie .... juz mam tego dosc ! -szukam kogos kto by siee specjalizowal w leczeniu tego typu przypadlosci (pourazowej) lecz w sposob bechawioralny .... "co za uczucie Pana dlawi" juz przerobilem we wszystkie mozliwe strony ... - jak ktos bedzie mogl pomoc ..... bede naprawde ... dzwieczny :)


-jak to pokonac ?

- czy gdzies to lecza ?

-moze ktos cos wie... :( ?
Z piekła zwanego niebem....
Offline
zbanowany
Posty
184
Dołączył(a)
23 lip 2006, 17:14

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 26 gości

Przeskocz do