Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Joasia 18 lip 2006, 08:33
witam


to może być początek nerwicy ...może na początek idź do psychologa a jak on stwierdzi ze jest naprawdę zle to skieruje cie do psychiatry …a jak cie nie skieruje to sie go spytaj czy dobrym rozwiązanie by było pójście do psychiatry on będzie wiedział najlepiej co masz robić



pozdrawiam ;)
...życie idioty to nie bułka z masłem...
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
10 lip 2006, 23:53
Lokalizacja
T........

Avatar użytkownika
przez Andrew_i 18 lip 2006, 09:06
Smutna...
Witam cię!!!
Ja mam podobny problem, wczoraj zrezygnowałem z pracy bo nie mogłem dac sobie rade z sobą. Wczoraj pod wieczór kręciło mi się w głowie więc poszedłem spać ale nie zasnąłem dopiero nad ranem. Dzisiaj się czuje jak chodzący zombi nogi mi się uginają pod moim ciężarem nie chce mi się jeść nie wiem co się dzieje. W szpitalu psychiatrycznym też byłem było fajnie ale znów mam nawroty tej choroby która się ciągnie latami, nie wiem co ci doradzić naprawde bo sam podobne rzeczy przeżywam, chciałbym Tobie pomóc i całej reszcie ale niestety nie moge. Niech ktoś w końcu wymyśli coś na to draństwo :?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
16 lip 2006, 22:44

Avatar użytkownika
przez Andrew_i 18 lip 2006, 09:17
Ja chodze do psychiatry i jest z tym różńie, ale ogólnie to fajni ludzie którzy potrafią pomóc warto się do nich zgłosić w sumie to oni są naszą nadzieją na lepsze życie bez lęków.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
16 lip 2006, 22:44

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co dalej?

Avatar użytkownika
przez Andrew_i 18 lip 2006, 09:39
Przed chorobą wyobrażałem sobie moje życie inaczej, byłem pełen optymizmu, potrafiłem pożartować w sumie to non stop żartowałem. Choroba zmieniła mnie i to bardzo z optymisty w pesymistę i ponuraka. Czasem jest taki dzień, że wszystko wygląda jak dawniej, ale to tylko dzień nie większość mojego życia. Myślałem, że jak będę miał tyle lat, co mam to będę miał prace, fajną kobietę i zdrowie a tu nic wszystko się popsuło. Z pracą ciężko boje się jak cholera po ostatniej porażce, porażce kobiecie mogę zapomnieć z taką chorobą to na zawał umrę przy niej, nie wiem co robić nie wiem czy ta nerwica kiedyś przejdzie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
16 lip 2006, 22:44

Avatar użytkownika
przez didado1 18 lip 2006, 10:06
Krilan
odpowiem Ci w ten sposób jeden powie tak drugi nie, pół życia zastanawiało mnie to czemu jesteśmy( każdy z nas) inni (tzn chodzi mi o zachowanie) przed newicą patrzyłam na to z boku i myślałam bo tak jest i już nie zastanawiając się choc przez krótką chwilę nad tym, w momencie doświadczenia nerwicy człowiek mimwolnie na terapi analizując swoje życie krok po kroku zaczyna sięgac do różnych wspomnień pochowanych w zakamarkach naszej głowy, wiadome jest to, że skoro zaczęło się coś dziac w emocjach to były jej podstawy, aby się to mogło rozwijac zatem wniosek jest taki -trzeba go jasno wysnuc co dała nam nerwica :?: i co daje :?: wiem, że na wstępnym etapie człowiek widzi jej czarne kolory ale z czasem zaczyna dostrzegac to, czego nie był w stanie udzwignąc sam i chce ten ciężar zepchnąc na bary choroby :cry: wiadomo to się dzieje wszystko za pozwoleniem naszej podświadomości niż świadomości, ujmując to najprościej nasza podświadomośc w taki sposób buntuje się i daje do zrozumienia, że tak jest źle i trzeba coś zmienic. Zmiany są ciężkie widomo bo skoro dziecko nauczy się na dwóch nogach chodzic to już nie będzie chciało w wózeczku jeździc tak samo jest z naszymi objawami, nie zmienimy podejścia swego, one powracają a jak już dokonamy po analizie zmaiany no to i tak z przyzwyczajenia objawy się jeszcze pokażą. Reasumując to wszystko terapia jest potrzebna, a to wyłącznie po to aby nas ktoś wyprostował na logiczny tok myślenia, zatem skoro boimy się tłumów, nie wiem ludzi należy się w prosty sposób zastanowic dlaczego :?: przeca wszyscy są równi nie ma tych lepszych czy tych gorszych zachowujemy się autmatycznie wg zakorzenionych przekazów z otoczenia, zatem nie zwlekaj porozmawiaj o tym z rodzicami to jest jak każdego fundament ostoja, każdy nerwus potrzebuje akceptacji i zrozumienia, jeżeli uważasz że trzeba głosic to całemu światu to zrób to, uważasz że trzeba iśc do lekarza więc to też zrób, jesteś jednostką która ma prawo robic co uważa za słuszne dla siebie dla własnego dobra i myślec o sobie, a konwenanse :?: cóż to jest zakorzenina w nas kultura w której wyrośliśmy i trzymamy sie jej kurczowo zatem powodzenia :!: :!:
pozdrawiam
znikłam i mnie nie ma .........
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

przez chica 18 lip 2006, 11:03
witam was wszystkich!!!juz nie daje rady od dwuch dni tak mnie trzyma ze juz nie wiem sama co mam robic,znow plakalam.dzis obudzilam sie o 6rano z takim uczuciem leku ze brak mi slow..rozplakalam sie jak dziecko.staralam sie czyms zajac ale nie moglam sie na niczym skoncentrowac.caly czas dzwieczy mi w glowie mysl a co bedzie jesli tak beznadziejnie bedzie wygladac moje zycie,co jesli juz tak zawsze bedzie??co jesli nie ma dla mnie lekarstwa...juz mi brakuje sil...czujesz sie troche lepiej i nagle trach znow cie dopada tak niespodziewanie ze az boli.jeszcze na domiar tego pekaja mi wrzody zaladka, nie moge jesc i wymiotuje krwia...zeby to szlag trafil.czy ja cos w zyciu zlego zrobilam ze takie cos mnie spotyka???ide dzis z tymi wrzodami do lekarza...mam nadzieje ze to nic powaznego.

[ Dodano: Wto Lip 18, 2006 11:05 am ]
to znowu ja,moze znacie jakies strony z terapia przez neta bezplatnie...prosze jesli tak dajcie mi znac...dziekuje...pozdrawiam...
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
06 lip 2006, 17:58

Avatar użytkownika
przez Magda-27 18 lip 2006, 11:13
Chica z tymi wrzodami to Ty biegem do lekarza leć, przecież to jest bardzo niebezpieczne jak wrzody pękają :shock: Powinnaś je leczyć i to jak najszybciej. Trzymaj się :*
szukam osób chętnych podjąć współpracę z FM GROUP Polska http://www.perfumyfm.sileman.net.pl
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
891
Dołączył(a)
22 lis 2005, 13:23
Lokalizacja
Ruda Śląska

Avatar użytkownika
przez czarna741 18 lip 2006, 11:23
Chica rozumiem Cię, ale nie myśl tak że Twoje życie bedzie tak cały czas wyglądało, nie możesz tak myslec bo inaczej jeszcze bardziej się dobijasz. Ja staram się wszystkie negatyne myśli odganiac. Nie ogladam nawet programów czy filmów po których płacze. Bo jestem strasznym płaczkiem.
Rozumiem Cię jak ciężko kiedy życie wydaje się nam beznadziejjne.
Ostatnio zauważyłam że kojąco działa na mnie kontakt z naturą , uspakajam się kiedy patrzę się w dal a przede mna same drzewa. też tak niestety mam że są dni lepsze i gorsze. Czasami odczuwam lęk, boli mnie w klatce piersiowej, staram się wtedy głęboko oddychac i próbuje się zrelaksowac a jak nie pomaga niestety łapię za mój alprax. Pozdrawiam Cię i trzymaj się , nie daj sobą zawładnąc tej cholerze.
cieszmy się każdym danym nam dniem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
27 cze 2006, 12:25
Lokalizacja
Kwidzyn

przez Smutna... 18 lip 2006, 11:27
Beczka:moim zdaniem możesz mieć nerwicę, lekarz był naprawdę niepoważny podejrzewając schizofrenę, gdybyś na nią chorowała nie zdawałabyś sobie nawet z tego sprawy..., gdy wiesz że twoje objawy są szkodliwe i przeszkadzają Ci w życiu, a co do podejrzenia padaczki to ataki nerwicowe często ją przypominają ale to nie padaczka, to zupełnie inna choroba. Nie jestem lekarzem, więc nie mogę Ci dać pewności ego co Ci dolega ale z tego co piszesz to może być nerwica. jeśli Ty odczuwasz to co Ci dolega jako nerwicę to duże prwdopodobieństwo że możesz ją mieć.
pozdrawiam:)

[ Dodano: Wto Lip 18, 2006 11:33 am ]
Andrew i: Rozumiem Cię, wiem jak to jest gdy trzeba z tylu rzeczy rezygnować, nawet z pracy, bo nasza nerwica uniemożliwia nam normalne funkcjonowanie, bliscy i przyjaciele często odwracają się od nas ale nie możemy się poddawać. nie jest nam łatwo żyć, nikt jeszcze nie znalazł lekarstwa na to świństwo kt[list=]re tak nas męczy...ale zawsze warto mieć nadziję...W końcu mamy też forum i możemy się wspierać a to już bardzo wiele
Pozdrawiam:)
dobrus: Popieram twoje złe nasawiene do leków, sama brałam to wszystko zioła, tabletki, magnez, deprim. Wiem że one nie pomagają a jak już to tylko na krótki czas.
pozdrawaim:)
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
21 kwi 2006, 13:12

przez chica 18 lip 2006, 14:15
czy macie cos takiego ze czasami nie chcecie widziec nawet tych najblizszych i przyjaciol??ze draznia was do granic mozliwosci chociaz so kochani i chca wam pomoc??ma takiego przyjaciela,nazywa sie Lee.kiedys bylismy ze soba ale nam nie wyszlo mimo to dalej sie lubimy a on mi zawsze chce pomagac,baardzo sobie cenie z nim kontakt.ale nieraz mam go dosyc,tak samo jest z moja kumpela Urszulkatakie dobre dziewcze a czasami wychodze zsiebie.nie chce ich ranic bo sa dla mnie tacy dobrzy i ich lubie.jedyni moi kumple ktorzy sa wyrozumiali i pomagaja mi jak tylko moga.czy wy tez tak macie???troche sie tego wstydze...
dzieki Czrna za odzew.juz mi troszke lepiej.poplakalam i wyszlo to ze mnie...pozdrawiam...
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
06 lip 2006, 17:58

przez betty 18 lip 2006, 17:30
witam Chica....rozumiem Cie doskonale... dzisiaj wrocilam do Polski, do mojego miasta Cz-wy zeby troche sobie poukladac w glowie, chociaz to chyba nie takie proste... wyjechalam od mojego chlopaka, bo juz bardzo rujnowalam ten 5-letni zwiazek... tak wiele dobrego dla mnie robi, pomaga mi, a ja zawsze tylko z naburmuszona mina... on czeka, bardzo sie boje, ze zrujnuje to wszystko calkowicie, bo ile moze czekac?... w tym momencie jestem z rodzicami, ale do nich tez jestem nastawiona negatywnie... nie wiem co robic...tak bardzo chcialabym byc jak kiedys, cieszaca sie z kazdego glupstwa i doceniajaca tych, ktorych mam obok...
...usiadl i zrobil najwazniejsza rzecz w swoim zyciu - posluchal tego, czego potrzebowal uslyszec od samego siebie...
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
25 cze 2006, 11:52

Avatar użytkownika
przez telimenka 18 lip 2006, 17:48
Witajcie!
BArdzo Wam dziekuje ze odpisaliscie i przepraszam ze odpisuje dopiero teraz - niestety nie mam stalego dostepu do netu
Co prawda nie mialam okazji przeczytac, co mi radziliscie... ale radziliscie dobrze! Zaczelam mowic o tym co mnie rani i jest naprawde dobrze. Wiem, ze nie wolno dac sie zdominowac. Teraz juz wcale nie mam takich atakow bzsensownego placzu z tego powodu...
A jesli chodzi o sama n. ;) to tez jest dobrze. podziele sie wrazeniami po powrocie. ;) Napisze tu tylko jedno: Doszlam tu jak narazie do jednego waznego wnoisku: Ciezka praca zabija nerwice (Przynajmniej moja) a jesli nie zabija, to na pewno daje jej porzadnego kopniaka!
Sciskam Was mocno. Mysle o Was caly czas! papa
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez Krilan 18 lip 2006, 19:02
Cześć Didado1 przeczytałem kilka razy to co napisałas i chyba wiem co chciałaś wyrazić ale napiszę ci jak u mnie to wygląda:

A więc tak, zgadzam się z tym że przydała by mi się osoba która wyprowadzi mnie na logiczny tok myślenia, pomoże to jakoś wszystko zrozumieć, "przetrawić" ale ja naprawde nie mam takiej osoby. Moi rodzice nie są moją ostoją i fundamentem, a raczej rodzic bo mam tylko mamę, myślę nawet że to ona poczęści przyczyniła się do obecnego mojego stanu, niesądzę aby mogła mi w tym problemie pomóc, zresztą ma obecnie o wiele gorsze problemy a ja jestem od domu bardzo daleko. Rolę takiej osoby "fundamentu, ostoi" która naprowadza na dobry tok myślenia może chyba pełnić psycholog i to chyba do niego pierwszego się udam a później zobaczymy, może ogłosze to całemu światu ? :lol:
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
85
Dołączył(a)
10 lip 2006, 12:45

przez eliss 18 lip 2006, 20:03
Rzadko kiedy terapia wykoana przez terapeute daje tak dobre wyniki jak autoterapia. Tyle, że autoterapia jest trudna i nie każdy jest w stanie ją robić. Z tymże akurat jeśli chodzi o Wojtka to jest on cholernie inteligentny i odważny. Gdyby oddał się w ręce terapeuty nie starając się samemu siebie zrozumieć na pewno nie osiągnąłby tyle ile osiągnął (piszę to na podstawie prywatnej korespondencji). Oczywiście dobry terapeuta jest dobry (z definicji:) tyle, że zwykle ludzie oddają się terapeucie i wierzą ślepo we wszystko co on mówi natomiast przestają sami się odczytywać (bo wierzą że nie są tacy mądrzy czy wykształceni jak terapeuta). Efekt jest taki, że choć ogólnie terapia nawet pozytywnie przebiega to tak naprawdę zatrzyma się w miejscu do którego dotrze terapeuta. Dobry terapeuta może dotrzeć do wielu rzeczy, ale nie wierze że dotrze do wszystkich bo musiałby poświęcać pacjentowi naprawdę ogromnie dużo czasu co jest nie do zrozbienia. A i pacjent choć będzie się starał i otwierał przed terapeutą to na pewno nie zwolni wszystkich blokad, które przed sobą by zwolnił.
Prawda jest taka, że chodzenie do terapeuty jest ok, ale bardzo ważny jest autorozwój. Co więcej nie można dopuścić do sytuacji, aby pacjent myślał w taki sposób, że cokolwiek on sam (pacjent) wydedukuje na swój temat to jest niewartościowe czy małowartościowe w porównaniu z tym co mówi psychoterapeuta. Niestety wielu psychoterapeutów nie stara się stymulować pacjenta sugerując mu pewne rzeczy i naprowadzając go, tylko często podają swoje przemyślenia i wnioski pacjentowi 'na tacy'. Przez co pacjent rozleniwia się w kwesti samorozwoju i uzależnia się od terapeuty. Później może nawet myśleć, że wszystko idzie w dobrym kierunku, ale jednocześnie boi się, że jak przestanie chodzić do terapeuty to znowu będzie źle. Inny negatywny efekt to to, że jeśli pacjent omówi coś z terapeutą, a tak naprawdę niecałkowicie to przepracuje to później po prostu do tego nie wraca bo uważa, że to już załatwione, a żeby sam coś z tym jeszcze robił to nie może bo przecież nie ma kompetencji! Więc powstają takie nie do końca wyeliminowane problemy. I przejawia się to np. tym że wiele osób uważających się za wyleczone lub prawie wyleczone boi się o czymś mówić czy myśleć (bo niestety nie przepracowały tego do końca).
Tak naprawdę rozważanie własnych myśli, odczuć i lęków to podstawa i to daje możliwość do ogromnego rozwoju, a jeśli chodzi o eliminacje lęków czy problemów to takie eliminacje osiągnięte na drodze samorozwoju są całkowite (nie pozostają żadne przykre resztki).
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
14 lip 2006, 02:11

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 22 gości

Przeskocz do