Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Qvo 08 lip 2006, 16:45
Mi się jedynie zdaje że mam coś w kardle
Ale jak musze to przełykam
Ale jeść w towarzystwie nie lubie
"Masz jeszcze jeden dzień żeby uciec ukryć się nie chcesz być stracony więc szukasz osłony ktoś wydał wyrok więc wciąż uciekasz chowasz się... Tam Twój schron, gdzie Twój dom"
Qvo
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
24 cze 2006, 19:24
Lokalizacja
D-ca

Avatar użytkownika
przez Czarownica_Akara 08 lip 2006, 17:06
Człowieku.....jaja sobie robisz??? Nie masz do cholery wiekszych zmartwien niz to ze nie lubisz dyskotek???ja pikole!!!!!!!!!no szlag mnie trafi. Kuźwa!!!!!!!!!!! to moze sie zamienisz jesli chodzi o problemy co????? ja sie chetnie do cholery zamienie!!!
" Wlasna, wolna i swobodna wola stanowi
najkorzystniejsza korzysc, w skutek ktorej
diabli biora wszystkie systemy i teorie "

F. Dostojewski
Posty
228
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 19:39
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez czarna741 08 lip 2006, 20:54
Witam
Jak dobrze Was rozumię. Też mam nerwicę , przechodziłam depresję( 9 miesięcy na zwolnieniu lekarskim). Po roku zaczęłam czuc że nie czuję się tak jak powinnam i znowu biorę prochy(tez efektin) Mam to samo że czasami wstydzę się tego że jestem mięczakiem i przy pierwszym lepszym stresie wysiadam. Powoli zaczynam sobie tłumaczyc że muszę unikac stresów i muszę nauczyc się z tym życ. Jestem inna bardziej wrażliwa i muszę dbac o siebie. Sama zrezygnowałam ze stanowiska gdzie jest duża odpowiedzialnośc i stres, poprosiłam o spokojniejsze . Nie będę się jeszcze bardziej pogrążac.
Zroumiałam że stres mnie zabija i muszę prowadzic spokojny tryb życia. To jest teraz dla mnie najważniejsze. Zaczynam uczyc się o tym rozmawiac z ludzmi, niestety nie każdy to rozumie ale trudno , nie będę przejmowac się opinią ludzi którzy nie mają pojęcia co to za choroba.
Taniec u psychiatry masz rację ja brałam same leki bez terapi i" wróciło" to cholerstwo. he he ale ja to pokonam "dziadostwo" :mrgreen: :mrgreen:
Ludzie wrażliwi bardzo przejmują się opinią innych ale ja to zaczynam miec w nosie. Co mnie interesują opinie innych , mi to nie pomoże a tylko zaszkodzi. Dlatego zacznijcie to miec tez "w nosie". Najważniejsze jest nasze zdrowie bo tego nam nikt nie zwróci. Też boję się panicznie że mam chore serce( liczne wizyty o kardiologa), panicznie boję się nawrotu depresji. Wiem jaki to jest koszmar. Nigdy już do tego nie dopuszczę aby to cholerstwo zawładnęło moim życiem. Depresja wyrwała mi kilka mieisęcy z mojego życia. To była wegetacja , byłam jak roślinka.
Dlatego jeszcze raz pisze najważniejsze żebyśmy przestali przejmowac się opinią innych ludzi. Te myśli nas zabijają . Wiem coś o tym.
Pozdrawiam i trzymajcie się moje nerwuski
:mrgreen: :mrgreen:
cieszmy się każdym danym nam dniem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
27 cze 2006, 12:25
Lokalizacja
Kwidzyn

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez kamka 08 lip 2006, 21:30
czesc wszystkim mam pytanie czy ataki dusznosci i problemy z odychaniem toznaczy ciagle gleboko odycham i przy tym kreci mi sie w glowie lapie mnie to codzienie boze tak sie boje ze to serce i ze umre jak to dostaje to wpadam w panike ze nie lapie powiecza to jest straszne mardzo sie martwie ale ten stan mam taki odkont moj lekarz powiedzial ze mije EKG wyszlo zle ale badali mnie dalej mialam robione USG miesnia sercowego i jest zdrowe niech mi ktos powie jak sie zna co to znaczy ze co moje serce jest zdrowe.
Mam jeszcze inne obiawy co mnie mecza pare miesiecy codzienie szumy w uszach jak bi mi drgal bebenek i bicie serca w uszach slysze i nogi jak kamienie ze momentami mysle ze nie wstane przytym robi mi sie slabo boze czasem mysle ze mam chorobe SM boze nbiech mi ktos powie czy przy nerwicy sa takie obiawy jak ja mam PROSZE ODPISZCIE
POZDRAWIAM :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :(
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
17 lut 2006, 12:26

Avatar użytkownika
przez dzasti13 08 lip 2006, 21:56
chicia! niemartw sie przeszlam dokladnie przez to samo moze niektore zeczy mialam inaczej ale chodz prawie mam nerwice za soba i leki rowniez nieraz po klutni z moim chlopakiem pograza mniesmutek od srodka .Anieraz plakalam do ksiezyca wyjac niemajac zielonego pojecia co sie ze mna dzieje , proszac o #Pomac Boga tylko ,bo czulam sie taka samotna i przez nikogo niezrozumiana , nieraz slyszalam ze udaje , ze ja sobie wmawiam rzeczy niektore , zeby sie tylko zle czuc, nieraz mialam dosc.Takze niemartw sie niejestes z tym sama , ale uwierz ze dasz rade pokonasz z czasem ten lek i ta choroba zobaczysz tylko uwierz w sama siebie zew tego dokonasz. ;) ;) ;) ;)
chce pomagac ludziom z nerwica lekowa i wymieniac sie spostrzerzeniami i wlasnymi doswiadczeniami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
345
Dołączył(a)
15 lut 2006, 17:29
Lokalizacja
z frankfurtu nad menem

Avatar użytkownika
przez dzasti13 08 lip 2006, 22:15
Max wiem ze napewno jest ci ciezko poniewaz kazdy poczytek choroby jest ciezki ja bym ci radzila moze metode schutza i terapia wiedz ze leki niezrobia wszytkiego za ciebie pomoga na poczytku ale ty musisz sam duzo z siebie dac i niebac sie leku uwiez ze on ci nic niezrobi i chodz czujesz ze umrzesz zaraz i mozesz upasc na ziemi ze zemdlejesz czy sie udusisz .......mogla bym wymieniac setki przykladow to wiedz ze terapia dlaczego przerobienieswojego zycia gdzie i skad przyczyna choroby i oczywiscie wiara ze wyzdrowiejesz i bycie twardy nielekanie sie ze lek cie pokona i ci cos zrobi! ;)
chce pomagac ludziom z nerwica lekowa i wymieniac sie spostrzerzeniami i wlasnymi doswiadczeniami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
345
Dołączył(a)
15 lut 2006, 17:29
Lokalizacja
z frankfurtu nad menem

wyjazdy

przez kropelka 08 lip 2006, 23:20
Jestem tu nowa,ale mój anioł stróż(nerwica) jest ze mną od dawna. Tez zmagam sie z lękami wyjazdowo - komunikacyjnymi (polecam gumę do żucia, zmniejsza uczucie napięcia i jest wentylem bezpieczeństwa)
Ja w sierpniu jadę jako wychowawca na kolonię,miała jechać ze mną zaprzyjaźniona nauczycielka. To ma być mój 3 taki wyjazd, traktowałam to jako postęp w pracy nad sobą. Ale koleżanka nie jedzie, jadę ja osoba chora na nerwicę lękową z grupą 12 dzieci i reszta kolonii czyli obcy mi nauczyciele i dzieciaki. Cały urok wakacji stracił teraz dla mnie sesn, trudno mi przestać o tym myśleć, nie pomaga guma do żucia, stres jest tak silny, że czuję siebie w nadjrobniejszych kawałkach. W tej sytuacji nie mam uniku, czekają na mnie ufne dzieci.Muszę. Choć wolałabym powiedzieć chcę pojechać.
Cudne byłoby to gdybym umiala przestać analizowac tylko trwać stabilnie przy myśli, życie płyń, jesteś piękne,a wokół nikt nie chce zrobic Ci krzywdy, Ty sam ją sobie teraz wyrządzasz tak myśląc.
Kurna, ale to nie takie proste.
Będe walczyć, choć lipec mam spalony przez myślenie.A moze uda mi się odwrócić uwagę:)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
08 lip 2006, 11:53

przez Kali 09 lip 2006, 00:04
Czarownico_Akaro to, co napisałaś świadczy tylko o tym, że przeczytałaś pewnie tylko pierwszy mój post i to pewnie nawet nie do końca.

Ja nie twierdzę, że mój problem jest większy od twojego, co nie znaczy, że nie jest bardzo duży.
Śmiejesz się, że ja się użalam nad tym, że nie lubię dyskotek i tyle.
A to jest tylko mały objaw tego, co mnie męczy.

Czy tobie chłopak też powiedział, że nie wie czy chce z tobą spędzić resztę życia? Bo ja to w tym tygodniu usłyszałem od mojej dziewczyny a spotykam się z nią ponad 4 lata od 2 lat jesteśmy zaręczeni a teraz słyszę coś takiego!!! Od osoby, dla której żyję i świata poza nią nie widzę.
Nie mam praktycznie żadnych przyjaciół mam tylko kolegów w pracy i w szkolę, z którymi nawet nie umie normalnie porozmawiać, bo taki już jakiś dziwny jestem od dawna taki wiecznie wystraszony nie umie swobodnie z nikim porozmawiać w większym towarzystwie po prostu prawie wogule się nie odzywam, jak coś mam zrobić a inni patrzą na mnie to strasznie trzęsą mi się ręce, co powoduje, że nie mogę się na niczym skupić i czuję się wtedy jak jakiś dziwak.

Powiem ci, że ja też miewam myśli samobójcze i chwilami myślę, że tylko to jest w stanie mi pomóc, to mnie męczy od lat no są takie miesiące, w których nawet o tym nie pomyślę, ale i są takie, że nie ma dnia, w którym nie chciałbym się zabić powody są tego różne, ale od 4 lat związane są zawsze z moją dziewczyną ja jestem po prostu chorobliwie o nią zazdrosny i ciągle mi się wydaje, że ona mnie może zdradzić lub zostawić, przez co różne awantury z błahych powodów robiłem a teraz się dowiedziałem, że ona nie wie czy chce za mnie wyjść bo ma tego już dość, czy ty wiesz jak ja się poczułem? Jak ona by mnie zostawiła to ja tracę sens życia i nie widzę już dla siebie przyszłości.
Ja często widzę oczyma wyobraźni jak kończę ze sobą mam nawet taki pomysł na samobójstwo bardzo szybkie, prawie bezbolesne i bardzo bardzo efektowne (pewnie by to nawet w TV pokazali hehe, normalnie mistrzostwo świata).
I są chwile, w których naprawdę bardzo chciałbym to zrobić w ostatnim tygodniu tych chwil było całe mnóstwo, w poniedziałek i wtorek chyba nie było takiej godziny, w której bym o tym nie myślał.
Ale są i dni, w których uważam, że to był by błąd i chcę naprawić swoje życie za wszelką cenę i żyć jak normalny człowiek. Tego chcę, ale nie wiem czy mi się uda, ale mam nadzieję że tak, że w tym mi psycholog pomoże i że uratuję swój związek z osobą którą kocham nad życie.
A co będzie? Zobaczymy.

Czy nadal uważasz że jaja sobię robię i ciągle chcesz się zamieniać naszymi problemami?
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
25 cze 2006, 22:13
Lokalizacja
Jarosław

CO ja mam??? POMOCY!!!

przez tomo.Ol 09 lip 2006, 07:59
Zaczęło się okropnie. Pewnej nocy oglądałem horror. Po zakończeniu filmu położyłem się spać. Poczułem okropny ból nóg, następnie kłucie na twarzy, strach i lęk oraz myślałem że zemdleje. Oczywiście przyjechało pogotowie. Takie ataki powtórzyły się 3 razy. Lekarez zalecił mi wszystkie badania, ale na nich wynika, że jestem zdrowy. Powiedział mi, że to są objawy nerwowe. Po tym mi przeszły ataki, alke nadal odczuwam strach. Niedawno byłem na etapie lęku przed chorobami mózgu i psychicznymi. Cały czas się boje czy to przypadkiem nie jest jakaś psychoza, ciągle o tym mysle. Najgorsze sa czasami noce, kiedy dostaje takiego natłokuy mysli(zupełnie jakis bezsensu), ogarnia mnie strach i nie mogę spać. CZuję jakby cos mi siedziało w głowie. Bardzo się bije chorób psychicznych. Po przeczytaniu forum nabrałem trochę pewności siebie, wiem że z tym mozna wygrać :D Już nie odczuwam tak mocno dolegliwości jednak się one pojawiaja. Czy sądzicie, że to nerwica lękowa czy może coś gorszego??? Proszę o odpowiedź
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
09 lip 2006, 07:49

przez ania30 09 lip 2006, 09:31
to nerwica lekowa moim zdaniem ,jednym z objawów jest właśnie lęk przed chorobami ,Powinienes iśc do specjalisty np. psychologa i porozmawiac o swoich dolegliwościach ,on troche ci wyjasni .
życie jest piękne
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
07 cze 2006, 18:48
Lokalizacja
polska

dlaczego nerwica wraca - idiotyczny lęk

przez dmuchawiec 09 lip 2006, 09:43
Dziewczyny!
Mam prawie 30 lat, rodzice planują wyjazd na wakacje na miesiąc do Francji (wyjazd za dwa dni), a mi właśnie w tym momencie wróciły ataki lekowe. Budzę się rano z poczuciem, że za moment zacznę wymiotować, cała w środku dygoczę, chce mi się płakać, że nie umiem wygrać ze sobą, czuję się przez nich opuszczona, wzięłam bezpłatny urlop w pracy – ewidentnie uciekam…
U mnie wszystko zaczęło się jeszcze w szkole – zawsze byłam nadpobudliwa i nerwowa, już w dzieciństwie traciłam przytomność, chociaż wszystko było ok. Zbadali mnie jak króliczka z każdej strony – kiedy okazało się, że jestem zdrowa – mam stwierdziła, że histeryzuję. W liceum było nieźle, na studiach miałam nadopiekuńczego chłopaka, i w zasadzie nie odczuwałam tak mocno swoich lęków. Mało tego, jego nadopiekuńczość spowodowała, nasze rozstanie. Następnie nowy chłopak (obecny mąż) – to nowe życie. Już na pierwszym wyjeździe dostałam ataku paniki. Byliśmy we Francji, z dala od rodziców, od domu, a ja zaczęłam budzić się z dreszczami, nie byłam w stanie połknąć żadnej tabletki, ponieważ wymiotowałam. W efekcie on zwiedzał, ja siedziałam w pokoju w schronisku trzęsąc się ze strachu i tak naprawdę nie wiedząc, co się dzieje. Po powrocie do Polski (byliśmy tam 2 tygodnie – a dla mnie to niemal wieczność) powoli bardzo się uspokajałam. Ale kiedy 2 lata później moja rodzina wyjechała na tydzień – ja dostałam ataku paniki – siedziałam na łóżku odliczając godziny, ba, nawet chciałam cofnąć czas :)
Wrócili, mi się polepszyło.
Poszłam na psychoterapię, bez leków. I tak 3 lata były super. W marcu terapia się skończyła, ja wracam do panicznego lęku. Mało tego zaczęłam błagać rodziców żeby zostali. Czuję się strasznie. Dobija mnie też upał, który tylko potęguje wszystkie objawy. Zapisałam się do swojej terapeutki ponownie (mama twierdzi, że to dowód mojej słabości). Zastanawiam się nad pójściem do psychiatry i poproszeniem o proszki. Najgorsze jest to, że czuję jakby moje emocje były wielką sinusoidą. W ciągu dnia potrafię być spokojna, żeby Chile później się zacząć bać. Wiem, że sama karmię swoje lęki, ale nie umiem ich opanować.
Jest mi wstyd przed rodzicami, przed bratem, przed mężem, przed przyjaciółmi.
Wstyd, że jestem taka słaba. Że nie umiem się opanować.
Moja terapeutka zawsze pytała: „Co ci daje ten lęk, że tak go w sobie pielęgnujesz?”. Nie wiem…
Czasami, kiedy to wraca, tak jak teraz – czuję, że nigdy z tego nie wyjdę, że już zawsze będę naszpikowana lękiem, że przeszkadzam, a raczej że utrudniam życie innym.
Czy kiedyś to się skończy?
Czy ten straszny upał ma wpływ na reaktywowanie się moich lęków?
Czuję się tak strasznie sama (mimo tego, że moje 2 ukochane przyjaciółki to bardzo mądre dziewczyny, z doświadczeniem terapeutycznym).
Dlaczego w chwili lęku czujemy się tacy samotni?
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
09 lip 2006, 09:39

przez ania30 09 lip 2006, 10:03
tak kamka to sa objawy nerwicy jak wiele wiele jeszcze innych które z biegiem lat przechodziłam , z tymi lękami to jest tak ze jak juz przestalam sie bac jednej dolegliwości to wchodzilam na nastepna i tak w kółko , teraz jest ok ze mna dobrze sie czuje ale to chyba przez to ze wyczerpalam juz wszystkie choroby których sie balam no i to że znudzilo mi sie juz ciągle narzekać ze coś mnie boli. zajeło mi to pare dobtych latek ,ale to nic teraz sie ciesze ze jest ok. :D
życie jest piękne
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
07 cze 2006, 18:48
Lokalizacja
polska

przez betty 09 lip 2006, 11:15
gratuluje Kali, robisz postepy...
...usiadl i zrobil najwazniejsza rzecz w swoim zyciu - posluchal tego, czego potrzebowal uslyszec od samego siebie...
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
25 cze 2006, 11:52

przez Mrówka 09 lip 2006, 11:17
Czarownico Akaro!! No naprawdę, jak tak można!!! Rozumiem, że masz nerwicę, jak każdy z nas i dałaś upust swej frustracji, ale wyluzuj.Nie lekceważ problemów innych, skupiając się tylko na własnych, bo to już jest trochę egozim, co?? Jak tak można zjechać kogoś, kto się tu z nami dzieli problemami i szuka pomocy?? Chciałabyś, żeby Twoje problemy ktoś wyśmiał?? Jakbyś się czuła?? Brzydko :?
Kali, bardzo się cieszę, że ostro się wziąłeś za rozwiązanie problemów, ostatecznie chodzi o szczęście Twoje, Twojej dziewczyny i Waszego związku, a przyszłej Waszej rodziny. Uważam, ze robisz bardzo mądrze, zwłaszcza, że zauważyłeś u siebie i inne problemy oprócz zazdrości jak obnizony nastrój, myśli o smierci, problemy w kontaktach z ludźmi itd...Tu na tym forum większośćz nas ma właśnie takie problemy. I trzeba je zmienić, przepracować u psychologa. NIe można być psychologiem samego siebie, trzeba innej osoby, która ma do tego dystans i ma profesjonlą wiedzę i praktykę! Super, że to przepracujesz zanim założycie rodzinę, bo jestem wręcz pewna, że by się to na Was mściło, a co gorsza prawdopodobnie ucierpiałby na tym dzieci, które są bardzo wrażliwe na problemy w rodzinie.Zresztą, jak sam piszesz już teraz jest zagrożenie, że mogłbyś stracić dziewczynę, którą tak bardzo kochasz...Trzeba to zmienić:)
Co do dobrego psychologa, to faktycznie nie można iśc do byle kogo - jest tu takie forum MIASTA - poczytaj i popisz tam, może ktoś CI poleci kogoś.... A skąd w ogóle jesteś??
Aha, na zakończenie jeszce mi się nasunęła taka myśl po przeczytaniu Twoich postów, wydaje mi się, że to jest też pewien problem, że dla Ciebie jedynym światem jest Twoja dziewczyna, a inne kontakty z ludźmi szwnakują...że się tak kurczowo Jej trzymasz...nie wiem jak to wyrazić, bo sama MIŁOŚĆ jest ekstra, ale muszą być odpowiednie proporcje...piszę to, gdyż sama cierpiałam na ten sam problem - czułam się tak samotna, że za wszelką cene musiałam kogoś mieć...samo w sobie to pragnienie jest dobre, ale jak są zaburzone proporcje i brak innych kontaktów z ludźmi, to potem się rodzą sytuacje patologiczne...ja akurat nie byłam chorobliwie zazdrosna, miałąm inne "objawy", ale wydaje mi się, że ten motyw "kurczowgo trzymania się jedynej nadziei w życiu" mamy podobny...tzn ja już chyba z tego wyszłam ( dzięki psycholożce)
Aha, co do płci terpeuty, to nie znam się na tym, ja chodzę do kobiety akurat.
Pozdrawiam
Cała rzecz w tym,by mieć trochę względów i troski o Innych - Kubuś Puchatek
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
18 cze 2006, 16:23

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: SCF i 14 gości

Przeskocz do