Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Martika * 04 lip 2006, 19:19
Don Pablo napisał(a):juz mam dosc ale ja jestem nieszczesliwym człowiekiem nic mi w zyciu nie wychodzi

i zamiast mówic o całym swoim życiu koncentrujesz się tylko na jego fragmencie, a co z resztą,rodzina, przyjaciółmi,zainteresowaniami itp. nie uwierze, że życie może kręcić się wokół szukania sobie dziewczyny. a poza tym najczęściej im bardziej szukasz tym mniejsze szanse, że znajdziesz.
pozdrawiam :)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
13 cze 2006, 13:04

Avatar użytkownika
przez GRIGOR2000 04 lip 2006, 21:09
ziomus tego kwiatu pol swiatu :P nie lekaj dasz rade to jest kwestja czasu.i wydaje mi sie ze czaty itp.to eeeee.to cie samo znajdzie :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
03 lip 2006, 23:58
Lokalizacja
KOSZALIN

Avatar użytkownika
przez GRIGOR2000 04 lip 2006, 21:14
witam.u mnie to wyglada tak jak cos pije to mam wrazenie ,ze zaraz po przeknieciu nie bede mogl zlapac odechu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
03 lip 2006, 23:58
Lokalizacja
KOSZALIN

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: NIe wiem co to jest

przez Romualdo 04 lip 2006, 21:15
Cześć.Hydroxyzyna jest lekiem dobrym, nie uzależnia.Niestety nie nadaje się na dzień bo bardzo zamula.Może warto spróbować inne leki.Bardzo dobre są leki przeciwdepresyjne ,które powodują wychwyt zwrotny serotoniny(seroxat,asntra, efectin)Niestety nie wiem, czy nie jesteś za młody na te leki.Pozdrawiam.Tomek-22 lata
Tomek.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
01 kwi 2006, 18:59
Lokalizacja
Warszawa

przez madmaq 04 lip 2006, 22:48
no trza bedzie, bo dzisiaj zaklulo mnie w boku i pomyslalem ze z nerkami zle, a w glownym stopniu to mam z glowa zle ;/ choc reszty nie wykluczam
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
03 lip 2006, 22:21

przez Kali 05 lip 2006, 00:03
Dziś już mi troszkę lepiej i Agaplo masz rację to było do przewidzenia ale ja się nie spodziewałem że to aż tak daleko zajdzie a tym bardziej w momęcie w którym zacząłem się zmieniać(to mi wszystko bardzo utrudniło).
A co do psychologa to masz rację i postanowiłem że w najbliższym czasie się tam wybiorę.
Dziś było całkiem przyzwoicie ale dopiero po południu bo rano to tragedia (jak w pracy byłem), ale później pojechałem do dziewczyny i już się lepiej poczułem.
Ale ciągle nie jest dobrze, mam jeszcze takie różne obawy z którymi sam sobie chyba już nie poradzę.
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
25 cze 2006, 22:13
Lokalizacja
Jarosław

Avatar użytkownika
przez Konrad! 05 lip 2006, 00:20
Ja miałem problem z jedzeniem zupy w towarzystwie (tzn. gdzieś w gościach). Kiedy starałem się podnieść łyżkę do buzi, ręka jakby mi się zacinała i zamiast wykonać płynny ruch, to musiałem schylać głowę prawie do samego talerza :lol: Nie wiem na czym dokładnie to polegało - to chyba jakiś stres związany z tym, że ktoś mnie rzekomo obserwuje przy tej czynności. Przeszło samo kiedy ogólnie bardziej wyluzowałem i nabrałem pewności w kontaktach z ludźmi.
"Co mnie nie zabije, to wzmocni" - Osia (odeszła z forum, bo już wyzdrowiała)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
53
Dołączył(a)
20 gru 2005, 11:45
Lokalizacja
Warszawa

Głupie przewidywanie przyszłości :/

przez Magnolia 05 lip 2006, 06:59
Powiedzcie mi czemu jak mam coś zrobić samodzielnie,gdzieś wyjechać (choćby na jeden dzień) to już mi się wydaje,że coś mi się może tam stanie,albo w czasie mojej nieobecności komuś z mojej rodziny coś się stanie.Co to jest?Jakieś poczucie winy pomieszane z nerwicą?Chciałabym w miare normalnie funkcjonować a nie wiecznie się czymś przejmować,ale to tak jakby siedzi we mnie i nie chce odejść.Pozdrawiam
"Okłamali mnie z nadzieją,że uwierzyłem i przestanę chcieć.Muszę leczyć się na ból i strach.Gdzie jest człowiek,który z siebie sam pokaże mi jak...." (Coma-Leszek Żukowski)
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
08 lis 2005, 10:27

Avatar użytkownika
przez agapla 05 lip 2006, 10:21
No widzisz tak to czasem bywa ale jak weźmiesz sprawy w swoje recę to wierzę że będzie dobrze pozdrawiam :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

przez Martusia 05 lip 2006, 10:36
nie wiem czemu, ale ja też tak mam.JAk sobie przypomnę, to przy każdym wyjeździe, nawet najbardziej wyczekiwanym, muszę przechodzić ostry stres.Do tego stopnia, że czasami chcę wysiąść nagle z np. z autobusu.Nie robię tego, bo wiem, że to moje wymysły, ale tak jest.
Np. jadę do mojego chłopaka(ponad 200 km) i zastanawiam się jak w tym czasie będzie w domu, jak siostra, jak mama.Czasami chce mi się płakać, że "muszę" wyjechać.
A ja tak na pawdę bardzo tego chcę i później jest już ok.
Może to natręctwo?
Nie da się skasować wspomnień, ale da się z nimi szczęśliwie żyć.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

przez ania30 05 lip 2006, 10:40
Wiesz sadze ze ty sie dusisz w tym związku, i już nie jest ważne czy on pójdzie czy nie pójdzie do tego szpitala,a jak pójdzie to bys chciala żeby wyzdrowial i wtedy latwiej byloby ci powiedzieć mu ze odchodzisz. Sądze ze nie ma sensu ciągnąć tego zwiazku , bo kazdy z nas ma prawo do szczescia , a nie poświecenia. Wiem ze dla forumowiczów moze to i dziwne ze ja sama z nerwica lekowa tak doradzam ,aby zostawić chorego , ale uwazam ze szczerość jest wazniejsza niz oszukiwanie samego siebie i drugiej osoby ,wiec llepiej sie rozstac w zgodzie . Powinnas spokojnie porozmawiac z chlopakiem o tym ze nie czujesz sie szczęsliwa i ze juz nie czujecie do siebie tej milości jak kiedys i rozstac sie . Ale decyzję każdy podejmuje sam.
życie jest piękne
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
07 cze 2006, 18:48
Lokalizacja
polska

przez milka 05 lip 2006, 11:02
Też tak mam, ciągle myślę, analizuję, boję się że coś złego się wydarzy. A wyobraźnia podsuwa mi takie obrazy, że tylko tworzyć scenariusze horrorów.
ból życia nie pozwala przyjść wyzwoleniu - śmierci....
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
20 cze 2006, 20:21
Lokalizacja
Tarnów

przez Rafcio 05 lip 2006, 11:09
Witaj Zrospaczczona! Nie wiem od czego mam zaczac bo to jest dlugi temat ta nasza nerica i jej skutki... Ja mialem podobna sytuacje, na nerwice cierpie od paru latek, wczesniej bylem z dziewczyna ok 2 lat, w tym czasie zaczely wychodzic moje objawy nerwicowe, zaczalem sie zle czuc, robilo mi sie slabo bez powodu, potem przelozylo mi sie to na moj stan psychiczny, tzn.nic mnie juz tak nie cieszylo, nie mialem ochoty na nic, zaczalem sie bac wychodzic z domu, caly czas czulem lek, niepokoj, a do tego coraz wieksze przygnebienie i obawa przed tym wszystkim... Meczylo mnie to juz na tyle, ze niemoglem nic z tym nie robic. Zaczelo sie od lekarzy internistow, kardiologow, mialem robione mnostwo badan... Wszystkie wyniki byly dobre, a ja wciaz sie zle czulem, poglebialo to mnie coraz bardziej... Oczywiscie w tym czasie towazyszyla mi w tym wszystkim moja dziewczyna, z ktora wtedy bylem. Tak jak i ty pisalas zadko gdzies wychodzilismy, czesto byl poruszany temat choroby, ogolnie kiepski samopoczucje itd. Do tej pory to ja ja wspieralem w zyciu, a tu nagle sam potrzebowalem pomocy, dla mnie bylo to upokarzajace, zle mi z tym bylo, ale bylem juz tak bezsilny, ze nie chcialem udawac, ze tej pomocy nie potrzebuje. Jesli chodzi o nerwice i to co czlowiek czuje w momencie, gdy na nia cierpi to tylko on sam wie jak to jest, niestety Zrozpaczona nie masz pojecia co to jest za swinstwo i nigdy tego nie zrozumiesz, dopuki sama tego nie przezyjesz! Oczywiscie nie zycze Ci tego! Wracajac do mojej sytuacji z tamtego okresu, to po tych wszystkich przezycjach zwiazanych z chodzeniem po lekarzach itp. wrescie trafilem do dobrego psychologa, zaczela sie terapia, ktora trwala ponad pol roku, bylem na ok 25-30 wizytach, wrescie ktos zaczal mi objasniac skad i dlaczego tak sie ze mna dzieje i co to wogole jest nerwica lekowa... W tym czasie moja dziewczyna byla juz tym tak zmeczona, ze poznala drugiego faceta, po jakims czasie to wyszlo i sie rozstalismy definitywnie! Czulem sie wtedy jakby mi ktos najblizszy wbil noz w plecy, tragedia! Ale teraz z perspektywy czasu ciesze sie, ze tak wyszlo, skoro nie byla na tyle silna, aby wspierac mnie w tym czasie, to co byloby pozniej? W zyciu beda jeszcze gorsze sytuacje i co wtedy? Wiem, ze jest Ci ciezko, masz juz tego dosyc i najchetniej bys od tego wszystkiego uciekla! Co ja moge Ci porzadzic? Pierwsza sprawa, to Twoj facet powinien zaczac cos z tym robic, proponuje wizyte u psychologa, to nie jest ani krotkie, ani tanie leczenie jesli wybierze prywatnie, ale oplaca sie, naprawde warto! Ja wydalem na to kupe kasy, ale nie zaluje ani zlotowki!!! Zreszta kontaky z moja pania doktor mam caly czas i jesli tylko sobie z czyms nie radze ide na pogaduchy, to pomaga!!! Druga sprawa to oboje powiniscie miec wiedze na ten temat, to pomoze zrozumiec te jego stany,ale wiedze powinniscie czerpac od specialisty, forum jest tylko dodatkiem, pamietajcje o tym! Tu Twojego chlopaka nikt nie wyleczy! Oczywiscie bardzo wazne jest to, aby czul sie kochany, a to oznacza wspierany, zrozumiany i nie czujacy presji bo to tylko go bardziej flustruje... Natomiast jesli chodzi o Ciebie to dla Twojego zdrowia proponuje nabrac wiekszego dystansu, do tej jego choroby! On od tego nie umrze, pamietaj o tym! A czym szybcjej podejmie leczenie, tym szybcjej z tego wyjdzie! Sama zadecyduj, czy przy nim bedziesz, czy nie? Co do mojej osoby, to jestem teraz z inna dziewczyna, jestesmy juz ponad rok, fenomenalnie sie rozumiemy, czesto dlugo rozmawiamy, jest swietny kontakt, a o to w tyw wszystkim chodzi!!! Wytrwalosci zycze! Pozdrawiam Was goraco!!! Rafal.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
07 maja 2006, 21:18

przez magdalena4 05 lip 2006, 11:49
ja oczywiscie tez tak mialam,ale minelo. mialam mysli ze moze cos sie mi stanie jak gdzies wyjde czy wyjade,albo mojej rodzinie(nawet jak dzwonil telefon a ja bylam na wyjezdzie to wyobrazalam sobie ze ktos dzwoni bo cos sie stalo),ale po pewnym czasie to odeszlo bo zrozumialam ze to moja wyobraznia,ze ja sama sie strasze,bo tak naprawde nie ma powodow do zamartwiania sie i naprawde poskutkowalo,tak jak mozemy myslec negatywnie tak tez mozemy myslec pozytywnie,a jesli trudno jest myslec pozytywnie to pomaga zachowanie spokoju mowiac sobie np.bede sie martwic dopiero jesli sie cos wydarzy,a tak jestem spokojna.W taki sposob przesuwalam te mysli az w koncu przestaly mnie nachodzic.W ten sposob pozbywam sie tez innych glupich wyobrazen,bo niestety jeszcze jakies mi tam glowe zaprzataja :-)
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
14 maja 2006, 20:33

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 43 gości

Przeskocz do