Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Marha 03 lip 2006, 17:07
Twoim zdaniem piękno to tylko długie nogi i blond włosy Don Pablo?
Poczytaj może Szekspira, posłuchaj Mozarta a zauważysz też inne piękno, takie , które nigdy nie przemija...
Życzę Ci powodzenia żebyś odnalazł swój ideał!!!! Albo chociaż jego namiastkę...
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
23 cze 2006, 16:37
Lokalizacja
Koszalin

Avatar użytkownika
przez Eva 03 lip 2006, 17:28
Czy dla Ciebie liczy się tylko ciało? a co z duszą jej nie potrzebujesz? chcesz poznac wypacykowana sztuczną istotę ? Myślę że gdybyś coś takiego domył i normalnie ubrał to ....byś sie przestraszył :) bo najczęściej tak bywa. A jeszcze o czm byś z taką sztucznością rozmawiał o złamanym tipsie? o balsamie na solarium? Nie powiem są piękne dziewczyny ,zadbane i bardzo wartościowe ,ale żeby je zdobyć to też musisz coś sobą reprezentować bo to działa w obie strony :) Porozglądaj się naokoło siebie najczęściej te sztuczne piękności potrzebują sponsora bo skad taka młoda dziewczyna ma brać na takie zabiegi upiekrzajace kase? I nie szukaj na czatach bo tam tej wymarzonej nie znajdziesz tam jedynie możesz nawiazac kontakt ale pozniej roznie moze sie okazac .Może Tobie przeznaczona jest szara myszka ale z pieknym wnetrzem i bardzo Ciebie kochająca ,dbajaca nie o swoje ciało ale o wasze wspolne zycie. Pozdrawiam :)
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

przez Mrówka 03 lip 2006, 20:26
Hej Kali, to już dość "stary" jesteś:) Żartuję oczywiście, jestem w podobnym wieku...powiem Ci tak, że rodzice zazwyczaj boją się o dziewczyny długo, wolą je mieć przy sobie..u mnie też tak było, ale obawiam się, że możesz też taki być w przyszłości, u ojców uaktywnia się w pewnym momencie "syndrom kwoki" i się strsznie boją o swe pisklę...u mnie to trawało tak gdzieś do 23 roku życia...heh:) Na pewno wywrywanie dziewczyny siłą od rodziców czy szantażowanie ( niektórzy faceci tak niestety robią) tylko pogorszy sprawę.
Co do wyjazdu z przyszłymi teściami, to ja osobiście myślę, że pojechanie i męczenie się jest złym pomysłem, bo nawet jak nie będziesz chciał, to będzie po Tobie widać, że Cię wkurzają ( to pogorszy relacje), a w dodatku Ty wrócisz umęczony zamiast wypoczęty.
Może niech dziewczyna z rodziną sobie pojedzie, a Ty przez ten czas będziesz miał trochę więcej czasu dla siebie?? Na pewno masz parę takich rzeczy, które chciałabyś lub powinieneś zrobić, a odkłądasz z barku czasu (obejrzeć film, pójść do dentysty, zrobić pozrądek w szafie...)
To będzie miało dodtakowy plus - po 2 tygodniach trochę się wytęsknicie, a taka odnowa uczucia to świetna sprawa...
Tak ja bym chyba zrobiłą, ale radzę posłuchać swego wnętrza
Pozdrawiam
Cała rzecz w tym,by mieć trochę względów i troski o Innych - Kubuś Puchatek
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
18 cze 2006, 16:23

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Hollow 03 lip 2006, 20:46
Tyż prawda (Mrówkowa).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
10 mar 2006, 17:29

Juz nie wiem co mam robić

przez zrozpaczona 03 lip 2006, 20:50
Witam.Mam bardzo powazny problem.Jestem zdrowa, ale mam chłopaka który jest chory na nerwice od 2 lat.Jestesmy ze soba bardzo długo, planowaliśmy wspólna przyszłośc, było nam dobrze, jednak od pewnego czasu wszystko sie popsuło.Na poczatku jego choroby starałam sie go nie złoscic, pomagac mu zeby szybciej wyzdrowiał, ale mija drugi rok a jest coraz gorzej, próbował juz róznych leków i nic mu nie pomaga.Nie pamietam juz kiedy byłam z nim szczęsliwa,zrobił sie strasznie smutny, prawie nic nie mówi,ostatnio rozmawimy tylko o jego chorobie.Szczerze mówiąc juz mam tego dość, rzadko kiedy czuje sie on dobrze, a jezeli on sie zle czuje to ja tez.Nie wiem czy to jeszcze ma jakis sens.Wiem ze miłośc góry przenosi, ale widocznie mu ta miłośc nie wystarcza.A ja zyje teraz tylko jego choroba, jestem strasznie nie szczesliwa, siedzimy cały czas w domu, nigdzie nie wychodzimi razem, zreszta po co jak i tak wieczór byłby nie udany bo znów sie by źle czuł.Wiem że miłośc wymaga poswieceń , ale czy mam poswiecic całe swoje zycie jemu, czy nie mam prawa do szczescia?A najgorsze jest to, że on nigdy sie nie wyleczy bo nic mu nie pomaga.zastanawiem sie nad odejściem od niego mimo ze go kocham, ale boje sie ze go zranie i ze sie załamie, albo zrobi sobie krzywde.Prosze was powiedzcie mi czy lepiej sie męczyć czy dać sobie spokój i zacząc normalnie zyć
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
03 lip 2006, 20:31

przez taniec u psychiatry 03 lip 2006, 21:14
co to znaczy: "on nigdy się nie wyleczy" ?

wyleczy się

same leki mu nie pomogą
musi iść na psychoterapię

najzwyczajniej w świecie
Posty
20
Dołączył(a)
02 lip 2006, 15:53

Avatar użytkownika
przez Mizer 03 lip 2006, 21:18
psychoterapia, właśnie ;)
i dalej próbować z lekami

nie musi mijać nawet dużo czasu.

a to czy jego zostawić czy zostać to zależy, czy go kochasz, jeżeli nie, to on będzie miał wrażenie, że się zmuszasz i jeszcze bardziej się złamie.
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

przez betty 03 lip 2006, 21:42
rozumiem Cie doskonale Zrozpaczona... u mnie jest odwrotna sytuacja... jestem razem z moim chlopakiem juz dosyc dlugo, myslalam o przyszlosci wlasnie z nim... tylko ze cierpie od 2 lat na nerwice, i niestety tak jak i u was, tak i u nas troche sie zepsulo... on mnie bardzo kocha, a ja juz nic nie rozumiem...
moim zdaniem Twoj chlopak powinien isc do psychoterapeuty, ale wydaje mi sie, ze i Ty mozesz sie tam pojawic razem z nim... dojdziecie w ten sposob do przyczyny problemu, a to jest bardzo wazne, wtedy dopiero bedziecie mogli zrozumiec czy was zwiazek ma sens, i co rzeczywiscie powoduje, ze Twoj chlopak cierpi...
porozmawiaj z nim najpierw, nie o chorobie, ale o tym co on czuje, co wedlug niego zmienilo sie w waszym zwiazku, mowisz, ze Ty go kochasz, a czy on jest pewny swojego uczucia? i zaproponuj mu psychologa...
i nie mow prosze, ze on nigdy sie nie wyleczy, bo to nieprawda, z tego mozna wyjsc, trzeba chciec, a przede wszystkim podjac kroki w dobrym kierunku...
czy masz go zostawic, to sama stwierdzisz; z tego co piszesz mi wynika, ze jak na razie to Ty starasz sie, aby on sie poczul lepiej (chociaz by piszac tutaj do nas), a czy on cos robi dla samego siebie?
to on powinien byc aktywny aby zrozumiec czego mu brakuje... Ty sama wiele nie wskurasz
zycze wam powodzenia i cierpliwosci, bo to moze troche potrwac
...usiadl i zrobil najwazniejsza rzecz w swoim zyciu - posluchal tego, czego potrzebowal uslyszec od samego siebie...
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
25 cze 2006, 11:52

przez zrozpaczona 03 lip 2006, 21:51
Masz racje betty, mam wrażenie ze to tylko ja sie staram żeby on wyzdrowiał.On jakby stracił nadzieje, niczym sie nie interesuje, prosiłam żeby sie cos dowiedział cos o tej chorobie,żeby weszedł na to forum, niby weszedł ale przeczytał kilka pesymistycznych wypowiedzi i dał sobie spokój, mówiłam mu o psychoterapi ale on wymijajaaco odpowiedził ze to troche kosztuje.Uważam że same moje dobre chęci nie pomoga, jak mam go namówić żeby on sie troche zainteresował??
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
03 lip 2006, 20:31

Avatar użytkownika
przez anita27 03 lip 2006, 21:59
Zrospaczona,osobie przy takiej chorobie jest bardzo potrzebne wsparcie ukochanej osoby.Uzbroj sie w cierpliwosc i badz przy nim.On sie wyleczy i wszystko dojdzie do normy.Zdaje sobie sprawe ze jest ci ciezko ale moze nie warto przekraslac tego.Jest taki bo nie moze sobie ze soba poradzic.Chodzcie razem na spacery postaraj sie go namowic na rozmowe nie tylko o chorobie o czyms wesolym,posmiejcie...Na pewno z czasem nauczy sie radzic ze swoja choroba.Tkie sa niestety poczatki ze czlowiek nie wie co ma ze soba zrobic jakiej i gdzie szukac pomocy.Postaraj sie byc jeszcze przy nim.Czas pokaze jak bedzie.Serdecznie pozdrawiam
Szczęście jest jak motyl. Gdy będziesz próbował go złapać - nie uda ci się. Gdy będziesz stać spokojnie - może usiąść Ci nawet na ramieniu!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
417
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 20:53
Lokalizacja
Chrzanow

przez Angelika 03 lip 2006, 22:07
Ja tez jestem zdania zebys byla przy nim i wspierala go,poniewaz sama mam nerwice i wiem jak wazna role spelnia moj maz wspierajac mnie-daje mi poczucie bezpieczenstwa a kiedy go nie ma ogarnia mnie lek a po za tym zawsze wiem ze na niego moge liczyc.Jesli go naprawde kochasz to walcz o Wasza milosc i Wasza wspolna przyszlosc-nie poddawaj sie bo wierze ze naprawde mozecie byc razem szczesliwi-bedziecie szczesliwi.
PODAJ MU REKE;PRZYTUL GO;POCALUJ POKAZ ZE MA DLA KOGO BYC ZDROWY:
Angelika
Offline

nerwica lękowa?

przez madmaq 03 lip 2006, 22:30
hey, mam 24 lata, mieszkam z babcią, opiekuje się nią, boję się ze nadejdzie ten czas że ona odejdzie :(
studiuję informatyke, dużo czasu spedzałem przy kompie, po nocach jak to sie mowi i za dnia tez, w pazdzierniku tamtego roku nabawilem sie choroby zył przez ten komp, bralem leki potem przeszlo, ale znowu naduzywalem kompa, teraz wrocilo i inne objawy jak zawroty glowy, oslabniecia, dretwienia kolatanie serca i inne objawy opisywane na tym forum, zaczalem leczyc zeby bo mam "chore" i jak poczytalem od nich mam bole glowy, nasilajace sie przy lezeniu itd , ale od tego zaczalem czytac po googlach co mi moze byc, przez gprsa w komorce tez po nocach, wystarczy ze zaslabne a juz nie zasne, mialem objawy juz wszystkich chorob wg google, a ja panicznie boje sie igiel, jak ide do lekarza to prawie mdleje, sraczka itd, panicznie sie boje, lekarzy, dentystow, igiel, smierci itd, latwo sobie wmawiam rozne rzeczy, jak mi brakuje jakiegos objawu to zaraz sie pojawia, nie moge patrzec na rozne programy w tv o operacjach bo prawie mdleje, sciska mnie itd, poszedlem do lekarza a tam po badaniach krew ok, mocz ok, OB 4, dostalem magnez i inne mineraly, najgorsze jez to ze jak zaczne czytac albo myslec ze cos sie zlego dzieje to zaraz slabne, a jak jestem zajety to praktycznie nie boli nic, wczoraj poszedlem do kosciola z mysla ze padaja ludzie od goraca to moge i ja pasc, no i poczulem ze padam i musialem wyjsc, napilem sie wody i sie polepszylo, ten strach mnie przeraza, mama wyjechala na 10 dni na urlop a ja sie boje ze jej nie ma...


czy to moze byc nerwica lekowa ?
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
03 lip 2006, 22:21

przez Angelika 03 lip 2006, 22:36
Nio chyba na to wyglada bo mam bardzo podobne objawy.No to WITAJ W KLUBIE.
Angelika
Offline

przez Magnolia 03 lip 2006, 22:42
Cześć! Wnioskując z objawów jakie podałeś to prawie napewno jest to nerwica.Nie jestem lekarzem,ale takie lęki to najczęstsze objawy nerwicy.Domyślam się,że jesteś też bardzo wrażliwy o podatny na sugestie.Ale na ogół jeśli chodzi o wmawianie sobie chorób to nie dochodzą one do skutku ;) .Ja Ci radze udać się do dobrego psychologa,bo po co masz się męczyć.Nie chce nikogo oczerniać,ale na tym forum jest dużo nadwrażliwych ludzi i wniosek z tego taki,że żeby nie zapętlać się coraz bardziej trzeba "chwycić byka za rogi" i nie dać się chorobie! Pozdrawiam
"Okłamali mnie z nadzieją,że uwierzyłem i przestanę chcieć.Muszę leczyć się na ból i strach.Gdzie jest człowiek,który z siebie sam pokaże mi jak...." (Coma-Leszek Żukowski)
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
08 lis 2005, 10:27

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 38 gości

Przeskocz do