Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 22 lis 2005, 00:44
W moim przypadku wszyscy lekarze u których byłem (od lekarza

w przychodni, aż do kardiologa) mówili że to newica. Dopiero psycholog po zrobieniu psychotestów i wywiadu (chodziło o

objawy) postawił diagnoze że to własnie ta choroba na 100% procent.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 22 lis 2005, 01:42
Jeżeli tak będziesz podchodził do nerwicy, to bedzie się ona

nasilać jeszcze bardziej. Trzeba w końcu uwierzyć w siebie i całkowite wyleczenie.....
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

przez Hulla 22 lis 2005, 13:45
Czesc,
ja kiedyś z tego wyszłam, wtedy choroba trwała u

mnie zalediwe 1 miesiąc ale faktycznie byłam wtedy mocno pobudzona emocjonalnie bo strasznie dużo spraw mi się zwaliło na

głowę i w momencie kiedy wszystko się skończyło minęła choroba bez brania żadnych leków (chyba że jakieś ziołowe jak validol

czy persen). wróciła do mnie jak bumerang po roku i trochę z większym nasileniem niż wczesniej - tylko że tym razem nie

mogłam zrozumieć od czego, bo byłam szczęśliwa, wyprowadziłam się z domu zaczęłam nowy etap życia miałm wkrótce wyjść za mąż,

miałam prace więc te lęki się nasilały, ale później się dowiedziałm że nawet pozytywne emocje mogą wywołać u nas osłabienie i

lęk, bo w końcu nowy etap życia się dla mnie rozpoczął gdzie musiałam przejąć obowiązki pani domu i zająć się tym domem.

choroba trwa u mnie od kwietnia w czerwcu wyszłam za mąż i wiele się wtedy nie zmieniło ciągle żyłam tą chorobą chociaż

broniłam się przed lekami.teraz biorę delikatne tabletki przeciw lękowe i czuję się lepiej tym bardziej że podjełam w końcu

walkę z tą beznadziejną chorobą, walczę z nią i nie przejmuje się już atakami zresztą powtarzam sobie wciąż że co ma być to i

tak będzie a to czy ja będę to roztrząsać czy nie nic mi nie pomorze.Także radzę ci walczyć i nie poddawać się bo to nic

dobrego nie przyniesie a tylko pogorszy twój stan
pozdrawiam
Hulla
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

CZY TEZ TAK MACIE?

Avatar użytkownika
przez Magda-27 22 lis 2005, 13:51
witam !!! czy zdarzały wam sie wymioty? ja

nie mam żadnego bólu brzucha czy głowy a czasami rano mnie mdli, jeszcze przed śniadaniem i wymiotuję, a najśmieszniejsze

jest to że nawet żółci w tych wymiotach nie ma tylko sama ślina czy flegma, może mam wścieklizne :-), do tego mam bardzo

niskie ciśnienie, podwyższona temperature, czesto zimne dłonie i stopy, drżenie rąk, czasem zawroty głowy i mroczki przed

oczami, strasznie szybki puls i kolatanie serca, ciągle czuje jakis wewnetrzny niepokój. bardzo prosze napiszcie czy tez tak

macie, pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
891
Dołączył(a)
22 lis 2005, 13:23
Lokalizacja
Ruda Śląska

przez Gość 22 lis 2005, 15:33
Tak własnie mam z minimalnymi róznicami.Ale musze to zwalczyć

i jak mam atak spiewam cicho "to tylko nerwica"i po paru minutach zazwyczaj uspokajam się.
Gość
Offline

Avatar użytkownika
przez cicha woda 22 lis 2005, 16:00
U mnie jest na odwrót. Mam bóle żołądka na tle nerwowym, chce

mi się wymiotować jednak nigdy się to nie zdarzyło. Przed stresującym wyjściem z domu miewam czasami odruchy wymiotne, jestem

pewna że zwymiotuję ale po pewnym czasie wszystko przechodzi.
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

dzięki

Avatar użytkownika
przez Magda-27 22 lis 2005, 17:08
dziękuje wam za odpowiedzi, juz sie bałam że to może

cos gorszego jest zwiazanego z tymi wymiotami ale skoro to sie przytrafia nie tylko mi to juz sie lepiej czuje :D
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
891
Dołączył(a)
22 lis 2005, 13:23
Lokalizacja
Ruda Śląska

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 22 lis 2005, 18:45
Witam!!!
Mi też na poczatku wydawało się że zwymiotuje.

Działo sie to w miejscach publicznych, zawsze tam gdzie było dużo ludzi, ale nigdy mi sie to nie zdarzyło. A z biegiem czasu

znikneło całkowicie, chociaz czasami jeszcze sie na to łapię......
Pozdrawiam!!!! :D :D :D
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

przez Taki_o 22 lis 2005, 23:43
Bibi, a może to był nie ten facet? Myślisz, że nie ma nigdzie

na świecie takiego, który rozbudzał by w Tobie porządanie? Dopytuję bo zastanawiam się jak to jest być aseksualną osobą, dla

mnie to tak niepojęte że głowa mała...

Pozdro!
Taki_o
Offline

przez nju łan 22 lis 2005, 23:55
wiecie co zauwazylem? Efekt blednego kola...

Nerwica

pozbawia mnie uczuc.. nawet jelsi kogos kocham.. to wtedy czuej to jakos mniej... nawet jak slucham muzyki to nie mam z tym

zadnych emocji, slysze tylko dziweki, slysze wiecej niz bez nerwicy, bo potrafie sie skupiac tylko na dziwekach .. i uslysze

kazdy szum wtedy (to taki przyklad)... Mozliwe ze odcinam sie od problemow, i minimalizuje emocje z nimi zwiazane... stan

ten powoli przechodzi z powodu "odciecia sie od czynnika stresowego"... powiedzmy ze nerwica stopniowo mija....
Zaczynam

wiec znowu czuc jak czulem przedtem, ale znowu czuje za duzo, za mocno... z czasem taki stan ponownie wywoluje nerwice...

kolo sie zamyka...
Tez tak macie?
Moze wy mi powiecie jak przerwac to kolo?
Moze nie sposob "nie slyszec problemow"

a je wyeliminowac? . idac dalej.. tylkko jak je wyeliminowac? Czy problem w tym ze jestesmi slabi i cos nas rzeczywiscie

przerasta... czy poprostu kazdego by to przeroslo.. i to poprostu taki pehozol ze wszystko na raz sie zbiera?
nju łan
Offline

Hehe ja tez mam ciekawą historię :D

Avatar użytkownika
przez anonimowy-zalamany 23 lis 2005, 00:15
U mnie zaczelo sie od

wakacyjnego wypadu ze znajomymi. I konkretnego chlania. Wyladowalem na pogotowiu z kolataniem serca i zaburzeniami

ciśnieniowymi. Jednak na drugi dzień w szpitalu stwierdzono że jestem zdrowy jak rydz. Wszystkie objawy ustępowały zawsze

podczas pobytu szpitalu/przychodni (psychiatra tłumaczy to brakiem obawy przed nie udzieleniem pomocy). Wróciłem do domu,

konsultacje kardiologiczne nie przyniosły efektu, bo z moim sercem było w szystko w porządku. Pojechałem na kolejny wypad tym

razem nad morze, i tam użyłem pewnego specyfiku który oddziaływuje bardzo na psychikę :P (nie wazne co to było). Poźniej

trafiłem na obserwację na tydzień do szpitala, (w skierowaniu napisali: podejrzenie nadciśnienia tętniczego) gdzie również

badania nie wykazały niczego. Moje objawy tak na serio zaczęły się od połowy wakacji, towarzyszyły im zaburzenia świadomości,

problemy z sercem, uczucie duszności. A punktem kulminacynjnym był 2 września, kiedy zostałem wywieziony na pogotowie prosto

ze szkoły. A pózniej zaczęło się chodzenie po lekarzach które praktycznie trwa do dzisiaj, i nie przynosi praktycznie żadnych

rezultatów. Bo jedyne co stwierdzono u mnie to "choroba refluksowa przełyku" ale jest ona spowodowana przez nerwicę.

Uczęszczałem do najlepszej psycholog w woj. Śląskim, oraz do kilku innych specialistów, aż wreszcie trafiłem do psychiatry.

Otrzymałem taki śmieszny lek o nazwie "Sulpiryd", i to naprawde pomaga! W miedzyczasie byłem u: Kardiologa, Gastrologa,

Okulisty, Alergologa. Ale leczenie farmakologiczne nerwicy to jednak jest podstawa, bez tego trudno wyjść z tej choroby.

Narazie biorę ten lek 1 miesiąc (powinnem brać 3), i narazie pomaga ... Nie likwiduje ataków w 100% ale zdecydowanie pomaga.

Mam nadal ataki, ale mają coraz łagodniejszy przebieg, i trwają krócej. Jak ktoś potrzebuje informacji, pomocy, lub też chce

pogadać o swoich dolegliwościach niech pisze na privie i dzwoni. Chętnie doradzę i pomogę... Oczywiście Dodam na koniec że

dzięki tej chorobie straciłem dziewczynę po 16 miesiącach związku... Dół i załamka... Ale dam rade bo wiem że z tego wyjde

!!
Posty
68
Dołączył(a)
22 lis 2005, 23:45
Lokalizacja
Katowice

heh

Avatar użytkownika
przez anonimowy-zalamany 23 lis 2005, 00:44
Podobno przy ataku nerwicowym nie można zemdleć...

Zapewniał mnie o tym najlepszy psycholog na śląsku. I mi osobiście to się nie zdażyło, ale nie raz byłem bliski upadkowi. I

czasami nie umiem nie myśleć o tym że mogę zemdleć...
Posty
68
Dołączył(a)
22 lis 2005, 23:45
Lokalizacja
Katowice

.

Avatar użytkownika
przez anonimowy-zalamany 23 lis 2005, 00:54
JA leczyłem się przez 2 miesiące u prywatnego

psychoterapeuty... Cena wizyty wychodziła gdzieś 60 - 70 PLN za godzinę. Ale powiem szczerze ze wchodziłem do gabinetu z

atakiem, a wychodziłem jak nowo narodzony... Teraz chodzę do "panstwowego" i wcale nie jest duzo gorzej...
Posty
68
Dołączył(a)
22 lis 2005, 23:45
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez anonimowy-zalamany 23 lis 2005, 00:57
A właśnie... Co do promieniowania elektromagnetycznego... To

podstawowa prosta i konieczna sprawa! Trzymać się jak najdalej od gniazdek elektrycznych (zwłaszcza starego typu). A łóżko

musi sie znajdować w bezpiecznej odległości od gniazdka, ja miałem tego pecha że gniazko mam tuż obok głowy jak leżę. Minimum

1,5 metra od głowy musi być podczas snu...
Posty
68
Dołączył(a)
22 lis 2005, 23:45
Lokalizacja
Katowice

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: SCF i 28 gości

Przeskocz do