Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Eva 20 cze 2006, 16:16
A ja uważam że w ten sposób tylko pogłebiasz swoją depresję.Widać że jesteś miłą i spragnioną rozmowy osobą ,ale z butelką sobie nie pogadasz, smutków w niej też nie utopisz DZIEWCZYNO na co ty czekasz skoro potrzebujesz bliskości ludzi szukaj jej .Masz dość życia? nie wierzę że jesteś tak pustą osobą pozbawioną pragnień i marzeń my jesteśmy bardziej wrażliwi i posiadamy wnetrze .Zrób coś dla siebie a nie tylko zapijaj się .Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

Avatar użytkownika
przez didado1 20 cze 2006, 16:29
Agata89 napisał(a):Ze złego samopoczucia nerwow


:?: :?: :?: :lol: możesz to ując jaśniej bo nie rozumiem :roll:
znikłam i mnie nie ma .........
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

przez levy79 20 cze 2006, 16:37
Przypuszczałem że tak napiszecie .

Ja jestem chyba jakiś pop*******y
Przyznam się wam że boję się bycia samemu nigdy nie byłem sam.
I jeszcze do tego moi koledzy wyjechali za granicę
:( Co ja mam teraz robić? Mam teraz urlop i siedzę w domu nie mam z kim porozmawiać ( tak w 4 oczy )

Dziękuje wam za wszystkie odpowiedzi dzięki wam czuję się lepiej



ps. Dzisiaj byłem u lekarza po wyniki myślałem że na 100% mam raka okazało się że to tylko jelito drażliwe na tle nerwowym :oops: , czy to jest groźne czy tylko uciążliwe
bo lekarz nie chciał mi powiedzieć tylko kazał mi się umówić na następną wizytę.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
19 cze 2006, 19:52

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez LOLA 20 cze 2006, 18:55
DZISIAJ poszłam do psychiatry i dostałam znowu inne leki tzn.SERONIL I SIGNOPAM mam nadzieję że pomogą
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
17 cze 2006, 10:13

przez Moniczka 20 cze 2006, 19:51
Zmienialam juz psychiatre.Pierwszy okazal sie w perspektywie lepszy od drugiego,od obu dowiedzialam sie ze cierpie na zaburzenia lekowe.Tylko widzicie-dla nich to powszechna choroba,kaza sie uzbroic w cierpliwosc,mowia ze jestem ksiazkowym przypadkiem,ze leki sie moga zmieniac,falowac,ze moga nagle odejsc lub zostac zawsze i takie tam ble ble,ktore pisze tez w ksiazkach.Tylko,ze ja chce czegos wiecej-pozbyc sie tego strachu,smutku,beznadziei ktore siedza we mnie bez powodu.A moze to tylko ja nie widze powodu.....Czuje sie osamotniona,niezrozumiana.Gdy wchodze na forum jest tu masa nerwicowcow ale w zyciu,na co dzien nie znam ani jednego i czuje sie jak dziwak.Do tego dochodza leki,obawy czy nie jestem chora psychicznie.za tydzien mam spotaknie z kolejnym psychologiem.Nawet nie wiem,czy juz robie sobie jakakolwiek nadzieje....
Moniczka
Offline

co bedzie dalej? co mam zrobić?

przez magdalena4 20 cze 2006, 21:04
Witam!
Opowiem moja hostorie. Na nerwice lękową zachorowalam w kwietniu tego roku.Powaliła mnie z nog.Jak narazie nie mam objawow fizycznych,ale pojawia sie niepokoj i lek niewiadomo przed czym.
Mam chlopaka od 4 lat,ale nie uklada sie nam,czest sie klocimy a ona nie przebiera w slowach,jest osoba chlodna w uczuciach. Boje sie go zosytawic bo bardzo pomaga mi finansowo,bo ja nie mam pracy.chcialam go juz dawno zostawic bo sie ciagle przez niego denerwowalam i to duzo wczesniej niz zachorowalam tak sobie myslalam i jeszce ta choroba mnie przytloczyla. Jestem zagubiona,nie wiem co dalej z moim zyciem bedzie,boje sie tego zycia.Wczesniej o tym nie myslalm.Czy nic juz nie bedzie takie jak dawniej. Mimo ze nie dogadywalam sie z chlopakiem,to potrafilam sie odnaleźć w innych rzeczach np.w nauce chcialam zrobic magistra,a dzis przez te chorobe ledwie co koncze studia licencjackie,a jak pomysle o nauce to mnie mdli. Chodze do psychologa,ale jak do niego nie pojde przez jakis czas to lapie doly(czy mam chodzic przez cale zycie?)chce zeby bylo jak kiedys,kiedy z łatwoscia zartowalam,smialam sie,nie martwilam sie czy jutro bedzie ze mna wszystko ok, co prawda mam momenty ze jest dobrze, ale moje mysli momentami sa straszne(wyobrazam sobie tragedie,albo ze moglabym zrobic komus krzywde) i to mnie wkurza,wkurza mnie ze kazdy dzien to walka z samą sobą.Nie wiem czy powinnam zerwac z chlpoakiem,ale tez nie potrafie tego zrobic, boje sie ze bede tego zalowac,ze juz nikogo nie znajde no i ta presja,ze tyle mi dal dzieki niemu studiowalam(oplacal mi studia),mam komputer dzieki niemu i wogole caly sprzet w pokoju,pomogl mojej mamie w chorobie.jestem w kropce.
poza tym jestem DDA
Czy moje zycie wroci do normy?,czy bedzie tak jak kiedys,czy zniknie ten niepokoj?,czy mam zostawic chlopaka,czy moze ze mna jest cos nie tak,tych pytan jest mnostwo,a ja nie umiem sobie na nie odpowiedziec? jestem zalamana. co dalej ze mna bedzie?
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
14 maja 2006, 20:33

Chyba umieram.....

przez milka 20 cze 2006, 21:14
....nie mogę normalnie funkcjonować....wszystko mnie boli, a lęk nie opuszcza mnie nawet na chwilę. Nie ma mowy o zakupach, bo w kolejce nie wystoję, zaczynam się nerwowo rozglądać, robi mi się gorąco, słabo, mam wrażenie, że zaraz coś mi się stanie, zaczynam drżeć, serce wali mi jak oszalałe, pocę się, kręcę, wiercę i wciąż myślę, że zaraz umrę. Potem resztką sił wlokę się do samochodu i dopóki jadę wszystko jest jakby lepiej, dopóki nie stanę na czerwonym świetle, wtedy znowu się zaczyna, myślę, że nie dożyję zmiany świateł, chcę uciekać....boję się. Nie wiem dlaczego tak bardzo przeraża mnie czekanie, bezruch. Każdy dzień to walka, niepokój, głupie, natrętne myśli o śmierci i przekonanie, że musi się wydarzyć coś strasznego. Wizja tragedii nie opuszcza mnie. Boję się o siebie, męża, dzieci...
ból życia nie pozwala przyjść wyzwoleniu - śmierci....
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
20 cze 2006, 20:21
Lokalizacja
Tarnów

przez Signum 20 cze 2006, 21:22
A bylas juz u specjalisty?
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
08 kwi 2006, 17:18
Lokalizacja
Sam nie wiem skąd...

przez milka 20 cze 2006, 21:31
Błąkam się po lekarzach i jak dotąd bez efektów...
ból życia nie pozwala przyjść wyzwoleniu - śmierci....
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
20 cze 2006, 20:21
Lokalizacja
Tarnów

Avatar użytkownika
przez didado1 20 cze 2006, 21:34
milka witaj :D
przechodziłam przez to wszystko, gwarantuję Ci nie umrzesz :!: :!: :!:
nie bąkaj się po lekarzach tylko idz do psychologa taka moja rada :D :D
Głowa do góry :!:
pozdrawiam :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

Avatar użytkownika
przez didado1 20 cze 2006, 21:38
LOLA
psychiatra to jedno, a psycholog :?: :?: :?: to bardzo ważna sprawa moim zdaniem :!:
pozdrawiam :D
znikłam i mnie nie ma .........
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

przez Aga1 20 cze 2006, 21:51
Widzisz Moniczko już zaczynasz pisać bardziej normalnie. Jak bedziesz u psychologa zapytaj czy w Twoim przypadku nie byłaby lepsza psychoterapia grupowa w jakimś ośrodku. Może dobrze by było zmienić na ten czas otoczenie i spróbować czegoś innego.Do trzech razy sztuka to można spr€bować jeszcze zmienić psychiatrę. Ja już choruje kilkanaście lat i przez te lata jeden raz spotkałam osobę chorą na nerwice. Zauważ ze każdy kto wchodzi na foeum jest zdziwiony .Kazdy myśli że jest dziwakiem , a okazuje sie że jest nas naprawde dużo. Po tych ostatnich postach wydaje mi sie że jesteś osobą z bardzo silną osobowością i wbrew pozorom bardzo silną psychicznie. Jest tylko jeden mały problem skupiasz cała uwagę Tylko na sobie . Zobacz jak ludzie chorują. Ile dzieci , młodzieży choruje na raka.Ostatnio widziałam dużo takich osób. Dla połowy z nich nie ma ratunku i oni wiedzą o tym doskonale, bo co przyjeżdzaja na kolejną chemie to dowiadują sie że ktoś z kim sie widywali odszedł na zawsze. A oni nie poddają sie i nadal walczą z nowotworem żeby żyć, czasem choć tydzień, dwa dłużej. Jesteś osobą fizycznie zdrowa i sama pomyśl co ja mogłabym Ci teraz napisać. Odpowiedz sobie sama. Pozdrawiam
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

przez anoolka 20 cze 2006, 23:00
słonko, uspokoję cię :na pewno nie jesteś stuknięta -albo jesteśmy obie ;)
Ja mam po samo: boje się (tak napadowo) dosłownie wszystkiego: że mi spadnie gzyms z kamienicy na glowe, jak bede przechodzic, ze jutro bedzie pochmurnie, a nie slonce, i ze to wywola moj lek, ze w Ziemie uderzy meteoryt i zginiemy, ze stracimy grawitacje i ...no nie wiem, odpadniemy w kosmos, czyli 100% absurdu pomieszane z realniejszyi rzeczami, w tym z obawą o dziecko i moich rodziców -to juz jest normalnie taka moja prywatna schiza, caly czas zadreczam sie, ze im sie cos stanie... że jestesmy tacy...śmiertelni, delikatni,nieodporni...
To naprawde jest koszmar, rozumiem cię BARDZO dobrze!

Trzymaj sie slonko, kazdego dnia trzeba z tym walczyc!
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
27 mar 2006, 09:21
Lokalizacja
Małopolskie

przez Agata89 20 cze 2006, 23:54
Wiesz co ci powiem chyba nikt nie wie tak na prawde na czym polega twoja nerwica i twoje problemy.Tylko najblizsze ci osoby tzn przyjaciele ci pomoga.Ja za bardzo nie widze w tym wszystkim sensu tak szczeze jestesmy dziecmi i chyba nie doroslismy zeby z kims chodzic.Wiem to jest przykre ale nie tnij sie bo to nie ma sensu.Zycie jest piekne kwiaty itd i dla tego warto zyc i sie poswiecic.A jesli cie ta osoba nie kocha to sie do niej nie staraj to proste.Postepoj jak uwazaj.Masz zawsze we mnie wsparcie.Pozrawiam
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
09 cze 2006, 21:55
Lokalizacja
Katowice

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 37 gości

Przeskocz do