Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez aska 27 maja 2006, 21:18
moj obecny problem ma się do prawa jazdy.robiłam zdałam ,kosztowało mnnie to wiele biegunek i nerwów ale zdałam i co z tego jak boję sie jezdzic . zanim wsiądę do auta mam przed oczami wypadek więc co mam załatwic robie to jadąc autobusem . a potem siadam i ryczę nad sobą ,że mam auto , prawko a nie jedę bo się boję . i wściekam śię na siebie żem taka ofiara losu, ciapa i jeszcze nie wiem co.bardzo mnie to rusza ale nie umiem sobie z tym poradzic
Offline
Posty
95
Dołączył(a)
17 lut 2006, 19:26

przez runa 27 maja 2006, 21:50
witam. damiano tez wkręcałam sobie raka - konkretnie płuc międzyczasie mojej przyjaciólki mama zmarła na raka płuc co mnie jeszcze bardziej nakręciło. po 4 latach "dojrzałam" do tego aby przestać mysleć o raku i jest naprawdę lepiej mam mniej ataków a jak już są to 2-5 sekund takie krótkie przypominacze o nerwicy :) wiem ,ze jestes zdrowy i wiem ,że nadejdzie taki dzień gdy przestaniesz sie nakręcać chorobami wyczytanymi lub zasłyszanymi. wiesz co mi pomogło- jedna lekarka powiedziała do mojej przyjaciółki ( ma bardzo rzadką chorobę układu immunologicznego z która można normalnie żyć ) " dlaczego pani pielęgnuje swoją chorobę ? " na początku byłam tym oburzona ale po przeanalizowaniu doszłam do wniosku , że ja też pielęgnowałam swoją nerwice teraz staram się przestać ją pielęgnowac już nie myślę o niej w kategori choroby nieuleczalnej lecz traktuję ją jak coś czego mogę się pozbyc gdy się za siebie wezmę

pozdrawiam i życzę siły do walki

nerwice za ryj i o glebe
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
10 maja 2006, 16:32
Lokalizacja
gdansk

przez Mi 27 maja 2006, 22:39
wiem o czym piszesz.Ja tez jeszcze do niedawna mialam podobne objawy,okazalo sie ze glowna przyczyna sa nerwy i moj stan do jakiego sie doprowadzilam.Mam nadzieje ze byles u lekarza.Jezeli nie to postaraj sie isc jak najszybciej.Nie boj sie.Jezeli w pore wezmiesz sie w garsc to watwiej bedzie Ci wyplatac sie z tego.
Należy tak zorganizować sobie zycie aby kazda chwila byla wazna.
Mi
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
27 maja 2006, 16:20

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Obojętność

Avatar użytkownika
przez grown-up19 27 maja 2006, 23:36
Powiedzcie mi proszę co o tym myślicie. Leczę się na zaburzenia nerwicowo-depresyjne już 4 miesiące i przyznam, że efekty były praktycznie natychmiastowe (mówię o lekach). Obecnie uczęszczam na psychoterapię i mogę powiedzieć, że nerwicę całkowicie olałem, mam gdzieś czy mnie coś gdzieś boli, kłuje itp. Pomaga mi autosugestia i stosowanie afirmacji. Jednak jest coś czego nie potrafię opanować i co czasami zabiera mi chęć do życia... mianowicie wszystko jest mi obojętne, dosłownie wszystko. nie ma rzeczy, do której bym się nie zmuszał, począwszy od wstawania rano, jedzenia po wychodzenie z domu (już nie z powodu lęków). niby w moim życiu wszystko jest ok, wspaniale radzę sobie na studiach, mam wielu dobrych znajomych, przyjaciół, jednak ja nie widzę sensu w moim dalszym życiu. to nie jest nawet załamanie, nie płaczę, nie jestem zdołowany. po prostu wszystko jest mi obojętne i to mnie dobija. usiłuję sobie wmówić, że to minie itd, jednak to zawsze wraca. nie wspomnę już o moich zmianach nastroju, przeważa obojętność, ale czasami czuję się tak dobrze, że aż nienaturalnie. psycholog twierdzi, że to reakcja mojego mózgu na całą tę nerwicę, że to minie. dla niektórych siłą napędową życia jest miłość. ja nie widzę w tym nic pociągającego, pomyślicie, że totalnie mi odbiło, ale nie chce mi się kochać kogokolwiek. wydaje mi się to takie nudne i w ogóle. zresztą, co wg mnie nie jest nudne... tak tylko chciałem się wyżalić, bo już samego siebie nie rozumiem. pozdrawiam
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
03 sty 2006, 23:03
Lokalizacja
Podkarpacie

Avatar użytkownika
przez iwo4 27 maja 2006, 23:40
A czy to nie jest kwestia lekow?... moze to one spowodowaly ze stales sie obojetny na wiele rzeczy?... oczywiscie jesli je nadal zazywasz
Witajcie wsród "wybranych"...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
193
Dołączył(a)
24 mar 2006, 23:21
Lokalizacja
Kraków

przez Jon Snow 27 maja 2006, 23:43
Ta obojętność , czy wcześniej ona była głównym Twoim problemem??
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
27 maja 2006, 23:28

Re: czy to normalne w nerwicy?Pomocy

przez Jon Snow 27 maja 2006, 23:50
magdalena4 napisał(a):to mi nie pozwala funkcjonowac normalnie,ktos cos do mnie mowi a ja odczuwam slabe emocje nie jestem w stanie sie tak cieszyc jak kiedys, mam takie dziwne uczucie w glowie czy to minie?


Z tym jest często problem...
Ale :D , próbuj nie porównywać jak , było jak jest, nie analizować swojego stanu za dużo...
To trudno, wiem ale próbuj!!

Pozdrawiam!!
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
27 maja 2006, 23:28

Re: I sie zaczelo ...:/ :(

przez Jon Snow 27 maja 2006, 23:56
Lidka18 napisał(a):Widze ze w koncu udalo mi sie znalesc kogos kto zrozumie. Moje problemy zaczlely sie w styczniu gdy uderzylam glowa u lod i mialam podwstrzas. Jak to ja zawsze zaczytana w ksiazkach medycznych zaczelam czytac o skutkach takiego upadku. I wyszlo tu gfuz tam krwiak tam cos tam innego:( a jeden z moich przyjachiol najblizszych mial guza mozgu i opowiedzialm mi o tym co przeszedl..:/ wlasciewie wszystko zaczelo sie juz dawno. Wygorowane amicje chore cele ktore dalej chce realizowac, strach przed przyszloscia straszne...przed samotnoscia...a uderzenie to faza kulminacyjna. Po trzech miesiacach od uderzenia i mojego wmawiania sobie ze w glowie cos mam:|poszlam do neurologa i zaczal mi tlumaczyc ze sobiesama wmawiam i ze mam leki i wogole nerwice i te wszystkie inne:(i ze dlatego mnie boli glowa (a boli mnie codziennie do dzis od dnia uderzenia:/) i zapisal Afobam i jakies krople:/ tylko najgorsze to ze moja najblizsza przyjaciolka stwierdzila ze szukam sztucznych prbolemow i jak bylo zle to mi dokopywala a jak dochodzilam do siebie to odwracala sie ode mnie. Podziekowalam za przyjazn i wszstko. PRzepraszam ze to napisaalam ale musialam komus napisac bo nei moge. Dalej czegos sie boje cos w mojej glowie jest...

a moze psycholog bylby dobra rzecza w tym wydapku?:( pozdrawiam serdecznie wszystkich forumowiczow:)

[ Dodano: Pią Maj 26, 2006 12:24 am ]
I jeszcze pamietaja wszyscy i wypominaja mi ta wesola rozesmiana dziewczyne sprzed roku..... i marzeniem by stac sie nia znow:( a ten Afobam to niezle w leb daje:/:(


Lidka, Wiesz ile razy się porządnie uderzyłem w głowę w róznych okolicznościach i z rózną siłą...
Mam 37 lat i nadal żyję.
Oczywiście warto się zbadać , ale bez przesady, Twój przypadek jest "fizycznie delikatny" i więcej szkody przynosi Ci rozmyślanie (dlatego na tym forum się pojawiłaś).
Głowa do góry i zapomnij jak najszybciej !!
Pozdrawiam!!
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
27 maja 2006, 23:28

Avatar użytkownika
przez dalilah 27 maja 2006, 23:58
aska: ja rowneiz tak mam, prawko od 8 lat i panika przed jazda (juz tysiace razy probowali mnie nauczyc, panikuje tak ze nie jestem w stanie racjonalnie myslec) a pozniej rycze ze taki tepak ze mnie. Wogole to boje sie tego ryczenia: wczoraj chcialam ugotowac obiad, ale poniewaz nie umiem to robilam to z przepisu i nie wyszlo a ja...oczywiscie w ryk i jak zawsze wlacza mi sie wtedy autoagresja (rowniez fizyczna). Dobrze ze nie bylo przy tym nikogo bo to przeciez nienormalne tak reagowac
Secret Garden "Nocturne" - opowiesc o mnie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
164
Dołączył(a)
27 lut 2006, 14:58
Lokalizacja
zachodniopomorskie

Avatar użytkownika
przez grown-up19 28 maja 2006, 00:05
szczerze powiedziawszy, ta moja obojętność była we mnie już od dawna, przed rozpoczęciem leczenia też. jeśli chodzi o leki (przyjmuję wenlafaksynę), to biorę już tylko 37,5 mg dziennie, a nie zauważyłem, żeby cokolwiek się zmieniło odkąd zmniejszyłem dawkę. czasami sie zastanawiam, że może po prostu taką mam osobowość, ale do cholery jasnej, kiedyś tak przecież nie było... szukam na siłę zdarzeń które mogłyby spowodować mój stan, nie widzę nic. wstyd się przyznać, ale nawet śmierć własnego ojca i babci nie zrobiła na mnie większego wrażenia... nienawidzę siebie czasami za to w jaki sposób reaguję na niektóre rzeczy, jestem zmęczony tym, że raz ryczę w głos jak widzę gdy np. małemu dziecku dzieje się krzywda, a innym razem w ogóle mnie to nie obchodzi... może faktycznie coś ze mną nie tak? czasami mam w sobie tyle chęci do wszystkiego, że aż brak mi czasu by cokolwiek zrealizować, jednak nagle przychodzi stan, w którym znów wracam do punktu wyjścia: nie obchodzi mnie nic, wszystko jest nudne. tylko mi nie mówcie, że to ChAD, bo to na pewno nie to. pozdrawiam
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
03 sty 2006, 23:03
Lokalizacja
Podkarpacie

przez VaBoom 28 maja 2006, 10:44
To powiem Ci magdalena4, że wielu nerwicowców myśli, że dopadnie ich choroba psychiczna. Dlatego zapamiętaj, że nie zachorujesz :) To tylko Twoja wyobraźnia (swego czasu też obawiałem się schozofrenii...szczęśliwie mam już to za sobą - liczę, że Ty też tego się pozbędziesz).
My body on the floor - a Kodak moment
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
11 mar 2006, 15:17
Lokalizacja
Gliwice

przez Ooona 28 maja 2006, 11:51
Słusznie prawisz Madeline :D
Mój mąż kocha mnie wraz z moimi natręctwami ( choć je może trochę mniej ;) )
Co prawda u nas ciut inna bajka bo kiedy się poznaliśmy 11 lat temu o nerwicy u mnie nie było mowy...
Ale przetrwał najgorszy moje dni, był ze mną, kupował mi leki, chodził do specjalistów razem ze mną, walczył ze mną o normalność
W międzyczasie pobraliśmy się, urodził nam się wspaniały syn, nasza duma :D
Nie wyobrażam sobie by mój partner miał nie wiedzieć o moim problemie :roll: i nie być dla mnie podporą. Nerwicę da się ukryć przed znajomymi, nawet przed rodziną ale nie przed tą najbliższą.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
28 maja 2006, 10:58

Avatar użytkownika
przez Virginia 28 maja 2006, 12:02
Wiesz to o czym piszesz jest typowym objawem depresji.
Jednym z podstawowych krokow w jej przezwyciezaniu jest aktywowanie samego siebie.
Depresja jest zamknietym kolem, ktore spowalnia psychicznie i fizycznie. Wszystko co robisz staje sie wysilkiem i meczysz sie szybko. Robisz mniej i potem winisz samego siebie za robienie mniej. Zaczynasz wierzyc, ze nie mozesz zrobic nic i ze nigdy tego nie przezwyciezysz. A to sprawia, ze jeszcze bardziej pograzasz sie w depresji i tak to trwa.

Stawanie sie aktywnym jest jedyna mozliwoscia do przerwania tego kola.

-aktywnosc sprawia, ze czujesz sie lepiej
-aktywnosc sprawia, ze czujesz sie mniej zmeczony
-aktywnosc jest motywacja zeby robic wiecej
-aktywnosc poprawia zdolnosc myslenia


Pomimo tych korzysci, ruszenie sie z miejsca nie jest latwe. To z powodu ponurych, pesymistycznych mysli, ktore sa typowe dla tego stanu, a ktore stoja ci na drodze. Kiedy jestes pograzony w depresji myslisz, ze nic nie robisz, nic nie osiagasz i niczym sie nie cieszysz.

Moze byc bardzo trudno zorganizowac swoj czas produktywnie i zaangazowac siebie w robienie rzeczy ktorymi normalnie sie cieszysz. Kiedy stajesz na przeciw rzeczy, ktora chcesz zrobic, mozesz pomyslec, "ze wcale nie bedzie cie to cieszyc" "ze tylko narobisz niepotrzebnego zametu" "ze to jest zatrudne" takie mysli powoduja, ze przestajesz podejmowac wysilek i zatrzymuje cie w zamknietym kole.


Przede wszystkim musisz miec pojecie o tym co robisz i jak wiele satysfakcji i przyjemnosci masz z tego co robisz. To co odkryjesz pomoze ci zaplanowac twoj dzien i uczynic go jak najbardziej aktywnym.


Jedna z najwazniejszych rzeczy jest zapisywanie wszystkiego co robisz godzina po godzinie. Ten zapis pomoze zobaczyc czarno na bialym w jaki sposob spedzasz swoj czas i sprawi ze bedziesz swiadomy jak wiele satysfakcji ma z kazdej czynnosci. To pozwoli ci na konfrontacje mysli takich jak "nie robie nic" albo "nie cieszy mnie nic" z rzeczywistoscia.

Moze sie przekonasz ze jestes bardziej aktywny i kompetentny niz myslales. Jesli nawet to nie wniesie zbyt duzo do zmiany twojego myslenia to przynajmniej bedziesz miec zapis, ktory pomoze ci dowiedziec sie wiecej co stoi ci na drodze i ktory bedzie baza do zmiany sposobu spedzania swojego czasu.


Zapisuj wszystko godzina po godzinie, z adnotacja przy kazdej czynnosci w skali od 1-10 Przyjemnosc (jaka miales) a takze Wysilek (czyli ile cie dana czynnosc kosztowala).
Cudowna kobieta to taka, ktora nie wymaga cudow
Avatar użytkownika
Offline
Posty
509
Dołączył(a)
28 mar 2006, 21:00
Lokalizacja
...z daleka

przez jack 28 maja 2006, 12:29
none
Ostatnio edytowano 21 wrz 2006, 17:34 przez jack, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
04 lut 2006, 10:58

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 35 gości

Przeskocz do