Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez no_fear 22 maja 2006, 12:49
Arek,

Twoja wypowiedz jest w pełni bliska moim przemyśleniom.

Tak na marginesie. Pamiętam, że podczas terapii przez długi czas irytowało mnie że rozmawiamy o wszystkim tylko nie o mojej nerwicy, nie o tym co bezpośrendnio powodowało pojawianie sie objawów. Wielkrotnie chciałem zrezygnować, bo nie widziałem efektów. Z czasem też miałem wrażenie że zmiany zachodzące we mnie dotyczą zupełnie innych tematów, nie tych na które pytania podczas terapii nie uzyskiwałem żadnych odpowiedzi. Dopiero w końcowej fazie terapii nie musiałem już zadawać tych pytań. Rozgrzebaliśmy wszystkie fundamenty wszerz i wzdłuż i to dało mi wiedzę do znalezienia odpowiedzi na bezpośrednie przyczyny mojej choroby.
I to jest właśnie piekne w wychodzeniu z tego, że zmienią się rzeczy o których nawet ni emyślelismy. Tak jakby przy okazji, ale naprawde będące częścią całości.

[ Dodano: Pon Maj 22, 2006 12:57 pm ]
kochajacy napisał(a):
ja jednak odetne sie od tego jak i od wywodu Arka i powroce do prostego sensu zadanego pytanie

po co :?:

czy nie lepiej rozumiec tego pytania doslownie :?:
bo bez tego dyskusja ucieka w slepa uliczke , zaden filozoficzny wywod nie bedzie rzeczowa odpowiedzia na to pytanie bo w efekcie dojdziemy do sensu cierpienia a to jest kwestia raczej dotykajaca sfery poglabiania wiary


Pytanie nie było: "Po co cierpimy?" tylko "Po co cierpimy na nerwice?" Ponieważ mamy wpływ na wychodzenie z tej choroby, w sumie o własnych "mentalnych" siłach, więc nie jest to choroba z przypadku lub losowy defekt organu. I ta różnica była podstawą pytania. Nie widze tu żadnej ślepej uliczki, wręcz przeciwnie Arka przemyślenia są podobne do moich i innych którzy z tąchorobą sobie poradzili/radzą.
Yes Can Do!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
13 maja 2006, 15:24
Lokalizacja
Wawa

Avatar użytkownika
przez Eva 22 maja 2006, 13:18
Ja uważam że powinno sie wiedziec jak najwiecej o chorobie,również gdybym predzej o niej wiedziała nie dopusciłabym do takiego stanu.Od czasu jak poczytałam wypowiedzi innych o swoich dolegliwosciach zobaczyłam ze duzo nas łaczy ze objawy ktore mam w sumie do niczego złego mnie nie doprowadza,nie strace przytomnosci nic złego nie zrobie no i tak szybko nie umre :) Kiedys kazdy ból doprowadzał mnie do paniki a teraz wiem ze kazdy moze miec gorsze dni. Jestem( moze dziwnie to zabrzmi )zadowolona że mam poczucie iż nie jestem sama w chorobie,bo predzej zaden lekarz mi tyle nie powiedział co dowiedziałam sie od innych.Swiadomosc ze rozmawiam z ludzmi ktorzy czuja sie dobrze tez mi pomaga bo wiem że z tej paskudnej nerwicy mozna wyjsc :)
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

Avatar użytkownika
przez anies28 22 maja 2006, 13:30
no_fear napisał(a): to jest właśnie piekne w wychodzeniu z tego, że zmienią się rzeczy o których nawet ni emyślelismy. Tak jakby przy okazji, ale naprawde będące częścią całości.

dokładnie tak mysle....i zgadzam sie z wami to pytanie ma sens.....pozdrawiam
"Nikt nie zdobywa oświecenia poprzez wyobrażenie sobie świetlanych kształtów, ale poprzez uświadomienie sobie ciemności".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
99
Dołączył(a)
26 kwi 2006, 11:18

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nerwica nie daje mi sie realizowac!Zagrozenie pracy,kariery

przez archetype 22 maja 2006, 13:37
Witam wszystkich,

jestem studentem ekonomi w Niemczech i mam nerwice od 5 lat. Terapia jakos malo pomogla ale doszlo do poprawy.
Wystepuja u mnie rozne objawy od atakow slabosci poprzez nerwice zwiazana z rozmawianiem z ludzmi przede wszystkim z profesorami , docentami i sekretarkami na uczelni.

Nie wiem czemu sie tak stresuje jak mam termin u docenta ale doslownie serce mi bardzo mocno bije i na poczatku rozmowy jestem strasznie nerwowy. Nie umie sie skupic i wyrelaksowac i moj glos jest w takim stanie fatalny.
Czuje ze jestem za slaby na zrealizowanie moich ambicji dotyczacych pracy itd. Kiedys okolo 5 lat temu podejmowalem rozne prace bez problemu i bylem wstanie realizowac swoje postanowienia. Teraz mi brak odwagi na rozmowy kwalifikacyjne i np. na praktyki itd.

Macie rade dla mnie?
Jak wasza kariera ucierpiala przez to, ze macie nerwice?
Jak sobie radzicie z chodzeniem do pracy?
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
02 maja 2006, 19:28

Avatar użytkownika
przez no_fear 22 maja 2006, 14:19
Zdecydowanie nie wiedzieć.

Gdy zacznie się cos dziać - wtedy szukać, poszerzać wiedzę.
Cechą nerwicy są tendencje do silnego skupiania się na sobie, swoich objawach i w ogóle fizyczności. W moim przypadku takim właśnie "szukaniem" uruchomiłem dodatkowe lęki, o których wcześniej nawet nie myślałem. I nie było w tym nic uzytecznego, tylok dodatkowa udręka.
Yes Can Do!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
13 maja 2006, 15:24
Lokalizacja
Wawa

Avatar użytkownika
przez no_fear 22 maja 2006, 14:28
Pod koniec terapii zacząłem pracować w bardzo wymagającej firmie i stresogennym środowisku. Teoretycznie nie powininem w ogóle dać rady.
Cóż jest inaczej. Pewnie dlatego, że tak samo jak z pełną determinacją zmuszony byłem do przełamywania swoich lęków w trakcie terapii, podobnie traktuje obecne środowisko. Jest to wyzwanie dla mojej psychiki i chce sobie udowodnić, że i to przezwycięże. Pomimo tego. że czasami jest ciężko - naprawdę warto - to tylko wzmacnia.
Yes Can Do!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
13 maja 2006, 15:24
Lokalizacja
Wawa

przez weronika 22 maja 2006, 14:36
jeśli dalej się boisz to może warto zmienić lek skoro ten nie pomaga polecam ci efectin, wszystkie lęki miną jak ręką odjął
Offline
Posty
254
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 16:43

przez weronika 22 maja 2006, 14:44
za mało napisałaś o swoich objawach, żeby móc stwierdzić co ci jest, ja pamiętam , że miałam straszne zawroty głowy jak wysiadło mi krążenie, wtedy jak się idzie ziemia dosłownie buja się pod nogami, często zatykają się uszy ma sie szumy
Offline
Posty
254
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 16:43

przez Piotrek99 22 maja 2006, 15:18
Wielkie dzięki wszystkim, spróbuję to jakoś opanować, już w zasadzie sie mnie częściowo odczepili, ale to zostało. Sprubuję ich ignorować.

W zasadzie jest już z tym spokój, tylko że strasznie często myślę o tym, co było. To samo mi się narzuca, niestety nie mogę, tego przypominania opanować... myślę, że po czasie to ustąpi... to wszystko, zdaje mi się, że jest spowodowane moją wrażliwością.

Tylko ciągle się dziwię, dlaczego się to stało tak nagle... pierwsze 2 miesiące, to tego jeszcze nie było, lecz też długo myślałem o tym, co mnie spotyka. Dopiero potem zaczęły się te niby zaburzenia, to było jakby coś takiego, jakby już miarka się przebrała...

Napiszę po czasie, zobaczę jak będzie dalej, jeżeli to będzie gdzieś jeszcze może kilka miesięcy, to pójdę do psychologa...

Pozdrawiam!
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
21 maja 2006, 17:11

przez weronika 22 maja 2006, 15:18
po pierwsze uświadom sobie, że jest wyjście z tej sytuacji; LEKARZ, nie zwlekaj bo choroba będzie się pogłębiać i będzie trudniej z tego wyjść, ja miałam nie tylko napady paniki tak jak ty, ale stałe nieodłączne poczucie lęku 24 godziny, to dopiero jest jazda , przestałam całkowicie spac, stanął mi okres, dostałam jadłowstręt, schudłam do niedowagi, w każdej sekundzie byłam pewna, że wariuję, też myślałam, żeby się zabić a wystarczyło po prostu pójść do psychiatry, dobrać leki i ...prawie wszystko minęło, polecam ci lek efectin ale to lekarz powinien zdecydować i nie ukrywaj nic przed nim, każdy najmniejszy szczegół jest ważny, żeby postawić prawidłową diagnozę i dobrze dobra ć leki, zobaczysz 3 tygodnie brania leków i bę dzie poprawa a potem może pomyśl o jakiejś psychoterapi
Offline
Posty
254
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 16:43

przez archetype 22 maja 2006, 15:32
Gratuluje Ci No fear.
Ja tez mysle ze trzeba z pelna determinacja sie tego podjac, wiem ze mam ogromny potencjal tylko nie chce sie meczyc. Bo meczenie i cierpienie nie daje mi funkcjonowac prawidlowo. W tym tkwi problem.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
02 maja 2006, 19:28

....

przez runa 22 maja 2006, 15:57
Witajcie. weronika ma racje tylko lekarz i psychoterapia mogą pomóc. Ja niestety trafiłam na beznadziejną psycholog a przez moj upór zaniedbałam poszukiwanie innego psychologa za to trafiłam na rewelacyjnego lekarza tylko teraz trudny okres przede mną .... odstawianie leków...ale dam sobie rade..w ostateczności szpital. teraz mam na tyle siły aby stawić temu czoła. ciesze sie, że trafiłam na to forum. pozdrawiam serdecznie i życzę dużo siły

Runa
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
10 maja 2006, 16:32
Lokalizacja
gdansk

ćzy jest szansa że to minie...?

przez weronika 22 maja 2006, 16:05
od roku biorę efectin w bardzo dużych dawkach, wyleczył mnie prawie całkowicie z lęków, z objawów somatycznych z bezsenności, byłoby pięknie gdyby nie to, że na depersonalizacje niie pomaga wcale, chodze z tym świństwem od dwóch lat, jestem obca sama dla siebie, nie rozumiem nawet,że nazywam się Weronika, wydaje mi się, że to ktoś mi obcy, czy może ktoś tak miał, czy może komuś to mineło, jeśli tak to po jakim czasie, czy znacie jakiś lek , który wam pomógł? ja jestem już troche podłamana, doszło do tego że lekarz mi przepisał hard- coreowy lek, którym się leczy schizofrenie ketrel, proszę napiszcie mi coś o waszych doświadczeniach
Offline
Posty
254
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 16:43

przez hedanos 22 maja 2006, 16:41
-------------------------------
Ostatnio edytowano 13 lip 2006, 20:49 przez hedanos, łącznie edytowano 1 raz
hedanos
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 22 gości

Przeskocz do