Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Magda-27 22 maja 2006, 10:30
Prywatnie, rezonans czy tomografia, strasznie dużo kosztują :shock:
Może uda się przekonać jakiegoś lekarza, żeby jednak dał skierowanie, ale raczej musi to być neurolog jeśli chodzi o badania głowy. Lekarz pierwszego kontaktu, z tego co wiem, nie może wystawić takiego skierowania. Marta może masz jakies znajomości? Mi się udało załatwić rezenons właśnie przez znajomości :)
szukam osób chętnych podjąć współpracę z FM GROUP Polska http://www.perfumyfm.sileman.net.pl
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
891
Dołączył(a)
22 lis 2005, 13:23
Lokalizacja
Ruda Śląska

Avatar użytkownika
przez Faun 22 maja 2006, 10:41
hedanos napisał(a):nie użalamy sie nad sobą, to tylko urojenia, egocentryzm jest szczególnie dokuczliwy w nerwicy.


Sęk w tym, że w nerwicy dolegliwości, i to niekiedy bardzo dramatyczne, są, a nie - się wydają. Urojone może być co najwyżej uporczywe wiązanie ich z innymi przyczynami niż nerwica.
Kosmaty faun za nimfą biegnie jasnoudą,
Z daleka już w jej ciało wgryza się oczyma
Avatar użytkownika
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
20 mar 2006, 15:43
Lokalizacja
z Lasu

Avatar użytkownika
przez kochajacy 22 maja 2006, 11:20
Faun napisał(a):
Sęk w tym, że w nerwicy dolegliwości, i to niekiedy bardzo dramatyczne, są, a nie - się wydają. Urojone może być co najwyżej uporczywe wiązanie ich z innymi przyczynami niż nerwica.


dokladnie tak
"Człowiek doskonały posługuje się swym umysłem jak zwierciadłem. Zwierciadło niczego nie chwyta, niczego nie odrzuca; przyjmuje, lecz nie zatrzymuje." / Czuang Tsy /
Avatar użytkownika
Offline
Posty
603
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 21:03
Lokalizacja
z domu

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez no_fear 22 maja 2006, 11:40
kochajacy napisał(a):wiesz no_fear nie za bardzo rozumiem dlaczego nasunelo ci sie takie pytanie :?:
jak mozna zapytac po co cierpi sie na nerwice :?:
nerwica to choroba ,trudno w chorobie dopatrywac sie jakiegos celu i sensu bo z zalozenia nie sluzy ona niczemu ani nikomu , jest czyms destrukcyjnym i bezosobowym
to mniej wiecej tak jakbym zadal pytanie po co tsunami zabilo 100000 osob :?: albo po co ptasia grypa zabija ludzi skoro moze zabijac zwierzeta :?:
takie pytania juz same w sobie sa nonsensem
czy wogole jest sens pytac po co skoro z gory wiadomo ze odpowiedz na to pytanie nie istnieje :?:


No nie do końca. Wymieniłeś zdarzenia losowe. My nie rodzimy sie z góry skazani na nerwice. Moge się założyć, że gdyby twoja osobowość kształtowała się w innym otoczeniu, dzięki któremu w dorosłe życie wchodzisz odpowiednio przygotowany na szereg trudnych wydarzeń i okoliczności, które pośrednio wywołuja naszą chorobę, to nie wystąpiłby u ciebie żaden z objawów! No moze w jakims minimalnym stopniu. To nie jest fatum! To jest wypadkowa 2 czynników:1. Ze jesteśmy wrażliwsi, 2. Że nas nie nauczono jak z tą wrażliwością sobie radzić w dorosłej rzeczywistości.

kochajacy napisał(a):moim zdaniem nie ma w tym tego rodzaju sensu ,
mozna dopatrywac sie sensu pod katem pytania dlaczego :?:
mozna zastanawiac sie wtedy nad przyczynami i zrodlami.


Dlaczego to będziesz wiedział jak wyzdrowiejesz. Wychodzenie z tej choroby to między innymi szukanie swojej odpowiedzi na pytanie dlaczego. Ponieważ jesteśmy różni - różne czynniki wpłynęły na rozwój choroby, ale podbnie chorujemy i podobny jest mechanizm wyjścia.

Po części odpowiedzią na "po co?" będzie to, że sposób jaki żyliśmy, reagowaliśmy, postepowaliśmy nie gwarantował nam sensownego funkcjonowania w dalszym życiu. Więc pekła tama i potrzeba dużo czasu żeby udrożnić rzekę i nadać jej nurtowi spokojny bieg. Jednym słowem



gruntownie się zmienić i w efekcie żyć jako szczęśliwa, świadoma osoba. To ma sens.
Yes Can Do!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
13 maja 2006, 15:24
Lokalizacja
Wawa

Avatar użytkownika
przez lercm 22 maja 2006, 11:52
Wydaje mi się, że na pewno wiedza na temat przyczyn nie zaszkodzi. Pomoże nam dowiedzieć się jak powstaje nerwica, kiedy to się dzieje i w jaki sposób próbować z niej wyjść. Natomiast co do objawów... lepiej chyba nie czytać jakie objawy mogą się pojawić. Ograniczyć się do tych, które już posiadamy jeśli chcemy się "uspokoić"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
12 maja 2006, 12:01

przez Ty2 22 maja 2006, 11:53
kochajacy napisał(a):Ty2 zycze ci zeby twoje pozytywne myslenie nigdy cie nie opuscilo :!:
pozdrawiam

Ty mi nie życz ty bierz przykład...
Ogólnie to jestem wykończony ale jak wiadomo Wrocław poddaje sie ostani więc i ja w boju trwać bede. Narazie wsparłem się kawusią- (zawsze to lubiłem) - wprawdzie słabizna ale jest- teraz walę witaminkę- aby mój organizm miał siłe na walkę. Idę do pracki- może się coś wydarzy ciekawego.
Aha nadal ponawiam prośbę o jakies namiary na psychologa we Wrocławiu (kasa chorych popołudnia )- pewnie sam znajdę ale Wy macie doświadczenie.
I do boju... Za rodinu :-) Piszcie mi tu każdy wasz mały krok- a ja bedę z tego korzystał.
Ps Ja w ramach akcji róbmy coś co jest przyjemne piszę opowiadania!
Może wy spróbujecie- Tylko nie o nerwicy, ale o marzeniach, życiu i tym co by się działo gdyby jej nie było. Słowo nerwica jest zabronione- kurcza chyba się napedzam we własnym optymiźmie- JEST DOBRZE.... hihi.
Ty2
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
21 maja 2006, 00:32

Avatar użytkownika
przez Hollow 22 maja 2006, 12:01
Nie szukaj. Nie znajdziesz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
10 mar 2006, 17:29

Avatar użytkownika
przez kochajacy 22 maja 2006, 12:01
Ty2 napisał(a):Ty mi nie życz ty bierz przykład...


ja juz jestem zdrowy przyjacielu :)
nerwica to tylko moje wspomnienie
"Człowiek doskonały posługuje się swym umysłem jak zwierciadłem. Zwierciadło niczego nie chwyta, niczego nie odrzuca; przyjmuje, lecz nie zatrzymuje." / Czuang Tsy /
Avatar użytkownika
Offline
Posty
603
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 21:03
Lokalizacja
z domu

przez Tantrum 22 maja 2006, 12:04
Ty2 swietne podejscie do choroby, co za optymizm :)
jasne, ze da sie to okropienstwo wyleczyc, ja wierze w to, ze uda mi sie to albo, ze chociaz zapanuje w jakims stopniu nad objawami.
mnie sie ostatnio coraz czesciej udaje panowac nad atakami, nie wiem czy to moja zasluga czy lekarza. znow moge wychodzic z domu, nie daleko oczywiscie ale zawsze to jakis plus :)
tez sobie powtarzam, ze to tylko nerwica, to nic powaznego, nawet jak ktos z gleby mnie zbiera to mowie, ze to nic powaznego, taka moja natura ;)
pozdrawiam, milego dzionka
Offline
Posty
49
Dołączył(a)
30 kwi 2006, 23:03
Lokalizacja
z fotela

Witajcie!

przez Ania1976 22 maja 2006, 12:05
Ciesze sie, ze powstal ten post. Mam dokladnie to samo...od 8lat z tym walcze, ale popelnialam po drodze sporo bledow, dlatego ciagle choruje:
-zmienialam Lekarzy
-odstawialam leki na rzecz alkoholu
-nie chodzilam regularnie na psychoterapie
-caly czas wypelnialam praca
-i w koncu zdecydowalam sie przerwac leczenie farmakologiczne i urodzic dziecko, z ktorym siedze w domu od 15 miesiecy i... jest ze mna coraz gorzej. Dzis ide do nowego Psychiatry. Do ''starego'' nie ma terminow, tyle Osob choruje. Obdzwonilam cala Warszawe i okolice-nie ma mozliwosci zapisu za grube pieniadze nawet, bo nie ma wolnych terminow.
Musze konczyc, Syn wzywa.
Tak bym chciala zyc normalnie. Ciagle wierze, ze sie uda-czego Wam takze zycze.
Ania
Ania1976
Offline

Avatar użytkownika
przez Arek 1977 22 maja 2006, 12:06
No_fear,
bardzo dobre pytanie! To w ogóle przestrzeń do długiej dyskusji. Myślę, że Twoje pytanie można wpisać w zagadnienie, które dręczy ludzi (bardziej lub mniej) od początku istnienia, czyli po co cierpimy/czy cierpienie ma sens? etc... Ogólnie można spojrzeć na problem w dwujnasób: 1. Rozpatrując go z punktu widzenia naszego duchowego rodowodu-o ile któś taki uznaje, i tutaj nie będziemy mieli większych problemów z dostrzeżeniem sensu cierpienia. 2. Podchodząc do sprawy po ludzku, bardziej zdroworozsądkowo...i tutaj również okazuje się, że nie trudno dostrzec sens cierpienia, a w tym konkretnym przypadku sens nerwicy.Jest co najmniej kilka dobrych wytłumaczeń, ja posłużę się dwoma, odnosząc się do Twojego posta.

" (...) Za kogo? Za naszych rodziców? (...) A oni? Przecież też lekko nie mieli, więc może za rodziców, dziadków, pradziadków..."


W dużej mierze tak, nie tylko "za"a przede wszystkim "przez" rodziców, dziadków etc, natomiast "DLA"...naszych dzieci.I znów, należałoby się teraz rozpisać na pół strony, ale wydaje mi się ,że nie ma takiej potrzeby, i każdy potrafi nawet intuicyjnie dostrzec sens nerwicy/cierpienia w tym aspekcie. Ogólnie mówiąc jest to szansa na przerwanie błędnego koła, lub parafrazując Twoją wypowiedź, na wyjście z metra i spacer po torach.Jedynym ograniczeniem jest paradoksalnie nasza wolność, w której możemy, ale nie musimy wybrać drogę uzdrowienia, ciężkiej pracy nad sobą.I tutaj dotykamy drugiego powodu, który może tłumaczyć sens nerwicy, czyli NAS, bo jest to dla nas szansa na rozwój, i to taki siedmiomilowy. Pytając każdego "ozdrowieńca" - osobę, która wyszła z nerwicy, otrzymamy odpowiedź, że warto było chorować, ponieważ: dzięki temu, jestem bardzieJ uwrażliwiony na ludzi, staram się słuchać, rozumieć, porozumiewać, szczególnie z miomi bliskim, potrafię mówić o moich uczuciach, potrafię przeżywać moje emocje zarówno te dobre jak i te złe,jest we mnie więcej empatii i zrozumienia, dzięki czemu powiększam w mojej rodzinie przestrzeń dialogu, jestem lepiej przygotowany do założenia własnej rodziny, jestem dojrzały/lszy emocjonalnie, bardziej cenię życie, potrafię się cieszyć drobnymi rzeczami etc etc etc. To jest oczywiście sytuacja, do której większość z nas-forumowiczów/nerwicowców dąży, ale nie jest to bynajmniej utopijna wizja, raczej efekt ciężkiej,wytwałej , pełnej bolesnych upadków drogi...drogi, na której znajduje się większość z nas.Efekty pojawiają się w trakcie, co jest niesłychanie budujące. Trzeba tylko uczciwie odpowiedzieć sobie na pytanie, czy rzeczywiście mocno się staram i daję z siebie wszystko, za nim stwierdzimy ( co bardzo łatwo nam przychodzi),że to wszystko nie ma sensu.

Oczywiście, można "po co" rozumieć bardziej globalnie, ale tutaj kładziemy na stół sens naszego istnienia, w takim a nie innym wydaniu:)

pzdr.
Stworzony jestem do tego aby być i dokonać tego do czego nikt inny stworzony nie został
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
20 mar 2006, 14:39
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez Hollow 22 maja 2006, 12:07
Z zasady lepiej wiedzieć - przeciwskazaniem są jedynie silne tendencje hipochondryczne, niestety częste w nerwicy.

Zależy od Ciebie.

Nawet jeśli masz z tym problemy, informacje o lekach powinnaś mieć dobre (bez wczytwywania się we wszystkie możliwe efekty uboczne), lub powinien pomóc Ci ktoś zaufany, jeśli masz taką osobę. To Twoje życie, nie lekarza.

PS. lercm, cudny avatar ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
10 mar 2006, 17:29

przez Tantrum 22 maja 2006, 12:18
Ania1976 chyba kazdy z nas popelnil chociazby nieswiadomie, po drodze mnostwo bledow, ja np piłam alko i dziwilam sie, że mam napady lęku :D.
ja nie szukalam przyczyn swych dolegliwosc w chorobach smoatycznych, no moze przez jakis czas ale w koncu walnelam sobie prawde prosto w twarz i to chyba byl pierwszy krok wychodzenia z tego shita :). damy rade
Offline
Posty
49
Dołączył(a)
30 kwi 2006, 23:03
Lokalizacja
z fotela

Avatar użytkownika
przez kochajacy 22 maja 2006, 12:48
no_fear napisał(a):Po części odpowiedzią na "po co?" będzie to, że sposób jaki żyliśmy, reagowaliśmy, postepowaliśmy nie gwarantował nam sensownego funkcjonowania w dalszym życiu. Więc pekła tama i potrzeba dużo czasu żeby udrożnić rzekę i nadać jej nurtowi spokojny bieg. Jednym słowem


ja jednak odetne sie od tego jak i od wywodu Arka i powroce do prostego sensu zadanego pytanie

po co :?:

czy nie lepiej rozumiec tego pytania doslownie :?:
bo bez tego dyskusja ucieka w slepa uliczke , zaden filozoficzny wywod nie bedzie rzeczowa odpowiedzia na to pytanie bo w efekcie dojdziemy do sensu cierpienia a to jest kwestia raczej dotykajaca sfery poglabiania wiary
"Człowiek doskonały posługuje się swym umysłem jak zwierciadłem. Zwierciadło niczego nie chwyta, niczego nie odrzuca; przyjmuje, lecz nie zatrzymuje." / Czuang Tsy /
Avatar użytkownika
Offline
Posty
603
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 21:03
Lokalizacja
z domu

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 43 gości

Przeskocz do