Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez paula 14 lis 2005, 13:37
ta u góry to ja :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
22 wrz 2005, 11:38
Lokalizacja
z krainy wiecznego lęku!

Cena, a jakość

przez Marky22 14 lis 2005, 13:37
Witam jestem tu nowy objawy nerwicy mam już od

paru lat ale zdałem sobie z tego sprawe co to jest i że wymagam pomocy specjalisy dopiero w zeszłym tygodniu.Rozejrzałem się

i zauważyłem, że ceny wizyt wachają sie dosyć mocno. Jestem studentem sam sie utrzymuje więc z kasą krucho.Czy niższa cena

oznacza gorszą jakość usługi, czy warto może oszczędzić więcej grosza i wybrać się do droższwgo specjalisty. Dzieki pozdro

dla wszystkich forumowiczów
Marky22
Offline

przez snaefridur 14 lis 2005, 13:38
Mnie zaczyna wyjątkowo mocno boleć brzuch.Czuję,że wszystko w

środku zwija mi się w supeł.To tak jakby silny skurcz wszystkich narządów wewnętrznych(?).Serce mi wali,zaczynam się

pocić.
snaefridur
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Walka z ,,tym"

Avatar użytkownika
przez Saturn 14 lis 2005, 13:45
No więc jedynym skutecznym sposobem jak

dotąd jest przekonywanie się o jednej rzeczy: to, że rano wyjeźdzając na uczelnię boli brzuch to fikcja, którą właśnie rysuje

mi mózgownica. Żołądek wydaje się jak orzeszek, ale jest w pozrądku, nie będe ani mdlał, ani wymiotował. Ja nadal mam lęki,

różnego rodzaju, ale staram sobie wszystko logicznie wytłumaczyć i zachować spokój. Wiewam ble w okolicy serca, nogi jak z

waty, kołatania serca itd. Czyli standard. Ale walcze z tym pozytywnym myśleniem i ziółkami. Na razie wszystko działa, czuję

się dobrze, umiem się cieszyć, choć był czas, że nie umiałem. Ostatnio miałem sytuacje, gdzie totalnie popuściły mi nerwy i

się poryczałem. Myśle, żę to dało upust wielu stresom, które sie we mnie kłębiły i odprężenie ciała oraz umysłu.
Nerwica

we mnie siedzi, natrętne myśli są, ale jest ich znacznie mniej. Dobrze będzie !!! U mnie i u was też...
Stay cool! :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
05 lis 2005, 14:08
Lokalizacja
Śląsk

hmmmm

Avatar użytkownika
przez Saturn 14 lis 2005, 14:06
Hulla masz rację, nie wolno myśleć o tym non stop, w

zasadzie starać się olewać jak tylko się da. Ale nerwica to nie jest grypka. Grypke sobie zaleczysz i możesz jej nie mieć

latami. Nerwica zawzse gdzieś tam siedzi a czy wyskoczy jest kwestia tego, jak dobrze ją znasz, znasz siebie i jak umiesz nad

sobą zapanować. Ale poytywne myślenie jest ważne, aby umieć cieszyć się życiem, młodością i korzytać z niej. Nie traćmy czasu

na zamartwianie się. Jest jak jest, a będzie lepiej:)
Stay cool! :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
05 lis 2005, 14:08
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez Olka 14 lis 2005, 17:11
Zapewne ja jestem jedna z tych osób, które w wielu

przypadkach daja ta sama rade- psycholog! Saturn o to tu chodzi, że nerwice leczy właśnie psycholog......nie kto inny. Jeżeli

uwazasz, że sam dasz rade, ok, próbuj:) Ja z mojego doświadczenia moge powiedziec tylko tyle, ze ja przez dwa lata byłam

pewna ze dam rade "sama" i tylko zagłebiłam sie w to jeszcze bardziej- taki był efekt tego mojego myslenia! Czy wiesz w

którym momencie zabłądziłeś w swoim myśleniu? Jeżeli nie, to nie jestes w stanie tego zmienic........bo nawet nie wiesz w

czym jest problem.......O lekach tez kiedys myslałam, ze to ostatnia deska ratunku........a teraz sama łykam.......
W

ogóle sie z Tobą nie zgadzam, że wizyty u psychologa czynią nas zależnych od pomocy z zewnątrz, wydaje mi sie ze tu jestes w

duzym błędzie. Psycholog motywuje do myslenia i otwiera oczy............a nie podejmuje za nas decyzje. Mysle, że błędnie

interpretujesz pomoc jaka można otrzymać w gabinecie.
Troche mamy inne zdania na ten temat, ale trzymam kciuki:)

Pozdrawiam:)
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Avatar użytkownika
przez Fermina 14 lis 2005, 18:45
Ja czuję kołatanie serca, w głowie kłębi mi się tysiące

myśli, jest mi duszno, wydaje mi się że zemdleję, lub eksploduję. Boję się tego.
;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
142
Dołączył(a)
14 lis 2005, 18:32
Lokalizacja
nibylandia

Avatar użytkownika
przez Fermina 14 lis 2005, 18:58
Ja mam nerwicę jakieś pół roku, za 2 tyg. pierwszą wizytę u

psychologa, już się zastanawiam jak ja wytrzymam te czternaście dni, na początku moja nerwica to było nic, lekki stres. Teraz

mam pełnoobjawową nerwicę lękową, zrozumiałam to niedawno, przedtem podejrzewałam poważną chorobę psychiczną. Czasami rano

boję się otworzyć oczy i wstać z łóżka, ataki mnie przerażają, najgorsze jest to że właśnie zaczęłam studia w mieście

oddalonym o 700 km. od mojego - to dopiero wyzwanie dla człowieka z nerwicą, co? Boje się że mi się nie uda, ale nie

przestanę walczyć.
;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
142
Dołączył(a)
14 lis 2005, 18:32
Lokalizacja
nibylandia

psychlog

Avatar użytkownika
przez Saturn 14 lis 2005, 20:38
Olka ja niegdy nie powiedziałem, ze mam racje, bo nie

jestem specjalistą.
Ale spróbuje, a dokąd mnie to zaprowadzi to nie wiem.
Całkiem możliwe żę nie dam rady, choć myśle,

że możę mi się jednak uda.
Wprawdzie nie wiem jak, ale stram się myślec pozytywnie...
A Tobie na ile pomogły

wizyty?
Stay cool! :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
05 lis 2005, 14:08
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 14 lis 2005, 22:35
Witam!!!
Wiesz Saturn ja również się z tobą nie zgadzam w

pewnej kwestii. Na poczatku gdy tylko zachorowałem świat mi się zawalił, wszystko co do tej pory ceniłem straciło dla mnie

sens i wartość. Po dwóch miesiącach poszedłem do psychologa. Byłem gotowy zacząć łykać jakieś psychotropy, byle by tylko te

lęki zniknęły. Psycholog objaśnił mi cały schemat brania leków i powiedział iż dobierzemy program sesjii, tak abym nigdy ich

nie musiał łykać. Cała terapia trwała półtora miesiąca (dwa razy w tygodniu). Rozmawiałiśmy na niej o wszystkim.

Od

końca terapii minęło już 7 miesięcy, a ja czuje się juz w 80% wyleczony. Nauczyłem się radzić z moimi problemami, nawet tymi

większymi (więc nie latam do psychologa). Leków nie biore i nie brałem, również nie rozumiem osób które je biorą (może są w

takim stanie jak ja przed terapią). Według mnie leki to iście na łatwiznę (chwilowe uczucie spokoju). Nie jestem lekarzem,

ale wydaje mi się że każdy może z tego wyjść bez leków, tylko jednym potrzeba trochę więcej czasu.
Za to psychologa

popieram, pod warunkim że osoba która do niego idzie wie po co tam idzie. Psycholog nie jest przecież magiem, nie machnie

czarodziejską różczką i nerwica zniknie (po niektórych postach pożna tak wywnioskować). Ma on pokierować osobe chorą na

właściwy tor w walce z tą chorobą.
Jeżeli pacjent nie zacznie intensywnie nad soba pracować to taka terapia nic nie da. A

osoba leczona uzna ją za niepotrzebną i nieskuteczną. U mnie wizyta u psychologa była początkiem walki. To on mnie pokierował

i dał nadzieję w wyleczenie.....

Zgadzam sie że ta choroba wymaga od nas większego wysiłku, nie jest to jak to ująłeś

grypa, którą mozna wyleczyc lekami. Przyczyna newicy tkwi w naszej psychice i naszych myślach (nie jest to żaden wirus,

bakteria). Przecież myśli i czegoś nienamacalnego (psychiki) nie da sie leczyć lekami. Można leczyć tylko skutki nerwicy,

jej objawy, ale czy oto nam naprawdę chodzi?
Hmm, moze niektórym tak, ale ja podjąłem walkę bez wspomagaczy, nieraz jest

ciężko, ale dam radę i tego życzę wszytkim!!!!!

POZDRAWIAM OPTYMISTYCZNIE!!!!! :D :D :D
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

przez Waleria 15 lis 2005, 01:29
A mnie pomaga przeczytanie, że ktoś czuje podobnie jak ja, że

pewne lęki, czy objawy nie dotyczą tylko mnie. Wydaje mi się, że to forum jest właśnie po to, żeby móc się podzielić z innymi

tym co czujemy. Wyobraż sobie, że ktoś dostaje ataku paniki po raz pierwszy, nie wie co się z nim dzieje, wydaje mu się, że

jest poważnie chory, a tymczasem to "tylko" nerwica. I o tym, że to "tylko" nerwica być może dowie się tutaj, zanim jeszcze

trafi do lekarza. Możliwość tzw. "wygadania się" również pełni rolę terapeutyczną. Nerwica to niestety nie grypa, bo jeszcze

nie słyszałam o takiej, która by trwała tylko kilka dni. Ale oczywiście wyleczyć się z niej można, czego ja jestem żywym

przykładem :) .
Pozdrawiam
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
01 paź 2005, 21:23

przez Hulla 15 lis 2005, 11:24
pewnie, że myśl o tym iż istnieją tacy ludzie jak my jest

pocieszająca tzw. szczęście w nieszczęściu, tylko trzeba odrzucić od siebie myśl o nerwicy o lękach, nie myśleć o tym i nie

czytać. Ja też się kiedyś wyleczyłam z nerwicy i wyobraź sobie, że po roku wszystko wraca, i masz przykład, że to nerwica,

wiesz o tym wyleczyłeś się a pomimo to nic nie pomaga. Walka w tym momencie staje się marna. Chociaż wszyscy mamy podobne

objawy to u każdego z nas problem leży w czymś innym więc tu się różnimy i to co Tobie pomaga na innych działa z odwrotnym

skutkiem. Jednemu pomoże czytanie książki a u innego w takim momencie nasili się atak i zamyka się błędne koło. Chodzi, że ci

ludzie zamiast wlaczyć poprostu wylwają swoje smutki, mówią o swoich objawach i ciągle myślą o tej nerwicy zamiast z nią

walczyć. Uwierz mi, że odizolowanie się od tego wszystkiego jest lepszym lekarstwem niż cokolwiek.pozdrawiam
Hulla
Offline

:)

przez Konradzik 15 lis 2005, 11:35
E tam to jeszcze nic, ja to miałem takie akcje, że np.

przez tydzień pod rząd mnie trzymało takie cholerstwo że nie mogłem się wysłowić - bo się zacinałem i do tego bełkotałem jak

nawalony :)) nie mogłem mówić zbyt wyraźnie - jakbym miał gębę zamarźniętą. Na szczęście po dopaleniu magnezem przeszło :)
Konradzik
Offline

przez Sonia 15 lis 2005, 11:47
Aby dojść do takiego wniosku,że nerwicy nie wyleczy się

lekami, potrzeba naprawdę dużo czasu.Przynajmniej w moim przypadku tak było, przez 2 lata z przerwą brałam leki, czułam się

przy nich super więc myślalam za każdym razem że jestem już zdrowa, lekarz proponował mi psychoetrapię ale ja uważałam że to

mi nie potrzebne, bo czuję się dobrze , w zasadzie to nic mi juz nie dolega , nie mam juz nerwicy więc nie ma sensu chodzić

po jakiś psychologach. Zrozumiałam w czym jest rzecz dopiero jak zaczęlam czytać wypowiedzi ludzi na tego typu forach i jak

po każdym odstawieniu leków objawy wracały.

Jednak nie jestem zupełna przeciwniczką brania lekow, w niektórych

przypadkach, szczególnie na samym początku walki z chorobą, kiedy człowiek nie jest nawet w stanie wyjść z domu, może sobie

pomóc w ten sposób i doprowadzić się do w miarę normalnego stanu, żeby móc chociażby dojechac do psychologa.
Offline
Posty
117
Dołączył(a)
24 paź 2005, 10:50

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: SCF i 28 gości

Przeskocz do