Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez dalilah 16 maja 2006, 21:13
Tak, ja tez czasem mam na to ochote. Ale nie w sytuacji kiedy mi zle tylko....wtedy kiedy mi dobrze. Zupelnie perfidnie i przewrotnie moja psychika kaze mi psuc wszsytko co mi juz zaczyna dobrze isc (chodzi o zwiazki). Zupelnie jakby uwalniala sie wtedy kiedy ja zaczynam sie czuc szcesliwa, spokojna i zrelaksowan. Wtedy ona "każe mi" miec humory, doly, dąsać się, gnębić druga osobę zazdrością itd. Jest to zupelnie nie do opanowania, czasem robię to a jednocześnie placze bo nie chce a musze...
Secret Garden "Nocturne" - opowiesc o mnie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
164
Dołączył(a)
27 lut 2006, 14:58
Lokalizacja
zachodniopomorskie

przez snaefridur 16 maja 2006, 21:25
Tak,mam.

Siebie i żałuję,że nie mam odwagi.Otoczenie,bo pierwsze nie wypali.
Wszystkie moje związki z ludźmi są podszyte jakąś niechęcią,albo cholera wie czym.Może popełniam błąd pisząc to,trudno.
Coraz częściej czuję narastającą agresję,z którą nie wiem co robić.
snaefridur
Offline

przez limba 16 maja 2006, 21:36
Amarylis-w sumie to wszyscy tak mamy,może tylko różnimy się objawami lęku,jednemu z nas kręci się w głowie, inny się dusi--TO NERWICA, i albo się temu poddasz(i przegrasz), albo zaczniesz walczyć(to da się wygrać).Nie wmawiaj sobie choroby-to tylko cholerna nerwica
...patrz przez przednią szybą, a nie wsteczne lusterko...
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
10 kwi 2006, 21:41
Lokalizacja
Podkarpacie

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez reirei 16 maja 2006, 21:44
Witaj amarylis!!! Daj sobie czas, wszystko będzie dobrze!!!!
Twój avatar wymiata ;)
Kto jest człowiekiem w tym samotnym świecie?
Offline
Posty
891
Dołączył(a)
04 gru 2005, 20:14

jaka jest róznica?

przez mamukaroli 16 maja 2006, 22:58
Jaka jest róznica pomiędzy tachycardią o trzepotaniem serca?
Myślałam,że mam tachycardię a lekarz powiedział,że to trzepotanie przedsionków.
Wiem ,że temat serca 100razy był poruszany ale tego jakoś nie mogę znaleść:(
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
22 lut 2006, 18:18
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez Faun 16 maja 2006, 23:30
Może chodzi o migotanie przedsionków? Wpisz do wyszukiwarki (google), w sieci jest sporo informacji, nie chcę wklejać cytatów ze stron medycznych. To zdaje się rodzaj arytmii.
Kosmaty faun za nimfą biegnie jasnoudą,
Z daleka już w jej ciało wgryza się oczyma
Avatar użytkownika
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
20 mar 2006, 15:43
Lokalizacja
z Lasu

Nerwica sensem życia?

przez michasu 17 maja 2006, 01:40
Witam,

Może zacznę od tego, że jestem tu nowy, a z nerwicą cackam się już... ponad 20 lat. Wybaczcie więc, że nie będę narzekał jak to z nerwicą ciężko, bo to chyba każdy z nas wie ani pytał jak się nie bać, bo jakbym to wiedział, to bym tu nie zaglądał, tylko przejdę od razu do rzeczy. Mianowicie chciałbym się z Wami podzielić moim bogatym już doświadczeniem oraz zapewnić, że z nerwicą można żyć. Tylko zanim się o tym dowiedziałem niestety musiałem kilkanaście lat zmarnować...

Czy nie zastanawialiście się kiedyś, że nerwica tak naprawdę jest dla Was sensem życia? Oczywiście to wydaje się głupie, przecież każdy z nas zrobiłby wszystko, żeby się jej pozbyć. Jednak pytanie "co byś robił, gdybyś nie miał nerwicy" przypomina troche pytanie dziecka "co będziesz robił jak będziesz duży". Dziecko odpowiada "będę strażakiem", "będę kierowcą" ale tak naprawdę nie wie co mówi, bo mówi o tym z perspektywy dziecka. Dla niego rzeczywistością jest jego dziecinny świat, a strażak czy kierowca to jakaś abstrakcja. Dopiero po latach, siedząc za kółkiem rozklekotanego autobusu i wstając do roboty o 4 rano może zweryfikować czy jego dziecinne marzenia były słuszne. ;)

Identycznie jest z nerwicą. Wydaje nam się, że z nią walczymy, marzymy jaki świat byłby piękny bez lęku, ale czy tak naprawdę wiemy o czym mówimy? Czy ważniejsze są dla nas sprawy dorosłych i rzeczywistość wokół nas, czy nasze dziecięce "zabawy"? Zbieranie kolorowych pigułek, zabawa w chowanego z lękami, skomplikowane rytuały przed wyjściem z domu itd. itd. Co tak naprawdę pochłania naszą uwagę i energię? Wyrastanie na dorosłych i konfrontacja z rzeczywistością, czy właśnie uciekanie przed dorosłością? Ten "dziecięcy" świat z pewnością nie jest beztroski, jest trudny, nierealny, bo przecież nie jesteśmy już dziećmi, ale znany i względnie bezpieczny. A to przecież najważniejsze. Nerwica to przede wszystkim niesamowicie silne uzależnienie od poczucia bezpieczeństwa. Czy warto ryzykować to bezpieczeństwo, żeby spełnić marzenia? Odpowiedź na to pytanie jest zasadnicze, żeby w ogóle startować do jakichkolwiek zmian. Czy można się odnaleźć w świecie dorosłych bez pigułek, lęków, rytuałów i innych "zabawek"? Bez tego co dotychczas było najważniejsze. Dziecko ma o tyle dobrze, że nie musi się nad tym zastanawiać, po prostu naturalnie z czasem dorasta i zmienia się w dorosłego. Przy nerwicy też trzeba powoli dorastać i zmieniać się w dorosłego, ale już całkowicie świadomie i odpowiedzialnie, dlatego odpowiedź na to i wiele innych pytań jest bardzo ważna.

Oj, rozpisałem się, niektórzy pewnie stwierdzą że to bardzo mądre, inni że jakieś pieprzenie głupot, ale tak czy owak to chyba ciekawy temat.
Pozdrawiam
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
16 maja 2006, 23:33

Avatar użytkownika
przez roccola 17 maja 2006, 07:23
Witaj . Oto stronka na której znajdziesz pare iformacji o swoim problemie.http://www.resmedica.pl/zdart4981.html
Pozdrawiam
...i spojrzała na pęta które ją więziły...
...i poczuła wiatr...zapach ze wschodu..
..była wolna...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
408
Dołączył(a)
08 lut 2006, 11:36
Lokalizacja
Katowice

przez Magnolia 17 maja 2006, 09:03
Witam! To co napisałeś jest bardzo mądre i świadczy o dużej "inteligencji emocji",nie wiem ile masz lat,ale to co mówisz jest świętą prawdą.Ja to widze po sobie,że dla mnie zawsze największym "skarbem" było poczucie bezpieczeństwa i teraz niestety też dla mnie jest.Mówie niestety bo u mnie poczucie bezpieczeństwa wiąże się z tym,że rodzice trzymali mnie pod kloszem i boje się odpowiedzialności i podejmowania samodzielnie ważnych decyzji.Ale jak to powiedział kiedyś mój psycholog,że tego czego nie nauczyli mnie rodzice musze teraz w trybie przyśpieszonym nauczyć się sama.Mnie się wydaje,że większość osób chorych na nerwice (w tym i ja) ucieka przed dorosłością i problemami,tylko po to żeby jak najdłużej zachować niewinność dzieciecą! Głupio brzmi? Wiem,ale jestem tego najlepszym przykładem.To jest takie wybieranie lepszego zła,choć niejednokrotnie bardzo męczymy się ze swoim życiem.Uważam jednak,że idzie wyjść z tego stanu rzeczy tylko trzeba nauczyć się decydować o sobie i swoim życiu.Pozdrawiam
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
08 lis 2005, 10:27

przez mysia_fisia 17 maja 2006, 09:16
a ja bardzo dobrze wiem co robiłabym bez nerwicy
i tak dużo rzeczy robię, ale nerwica mnie ogranicza, niestety
zarzuciłam swoją pasję - turystykę,
nie spotykam się z przyjaciółmi w knajpach, a chciałabym
nie chodzę z dzieckiem na spacery - a kiedys chodziłam
że nie wspomnę o takich przyjemnościach jak kupowanie ciuchów
Offline
Posty
83
Dołączył(a)
08 maja 2006, 10:22

przez melon 17 maja 2006, 09:37
Magnolia napisał(a):Mnie się wydaje,że większość osób chorych na nerwice (w tym i ja) ucieka przed dorosłością i problemami,tylko po to żeby jak najdłużej zachować niewinność dzieciecą!


Mam podobne odczucia, zwłasz cza że u mnie nerwica rozpoczęła się po skończeniu studiów, czyli w momencie, w którym powinienem uniezależnić się od rodziców i samemu stawić czoła naprawde dorosłemu życiu.
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
28 kwi 2006, 20:13
Lokalizacja
Częstochowa/Myszków

Avatar użytkownika
przez amarylis 17 maja 2006, 11:10
albo się temu poddasz(i przegrasz), albo zaczniesz walczyć


i to jest dobre pytanie. ja narazie ani walcze ani sie poddaje.chociaż może ide bardzoej w tym kierunku. nie chce tak ale poprostu juz nie mam ochoty. mam wrażenie, że rodzina mnie kompletnie nie rozumie. maja jakieś swoje teorie. ale co z tego... po wizytach u psychologa zaczynam sobie radzić z napadami lęku, ale w ich miejscu znalazła sią apatia i ogólne zmęczenie. Nie zależy mi na wiekszości rzeczy. Jedyny mażeniem jest odpoczynek od wszystkiego. Niestety nie mam na niego czasu bo musze wrócić na zajęcia, pojechać do miasta,którego nienawidze, a sama myśl o tym powodyje, że spinam się w sobie. Napewno wpływ na to ma fakt, że to tam miałąm pierwszy atak. Nie wiem co robić.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
12 maja 2006, 11:45

wiedzieć czy nie wiedzieć??

Avatar użytkownika
przez amarylis 17 maja 2006, 11:37
Jak uważacie?? Lepiej wiedzieć jak najwięciej o tej chorobie czy lepiej nie wyszukiwać żadnych informacji??
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
12 maja 2006, 11:45

przez melon 17 maja 2006, 12:03
Ja myśle, że lepiej wiedzieć jak najwięcej, bo bez zrozumienia choroby ciężko się z niej wyleczyć
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
28 kwi 2006, 20:13
Lokalizacja
Częstochowa/Myszków

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: SCF i 28 gości

Przeskocz do