Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Pomozcie bo wpadlem w zle samopoczucie

przez elzjaro 04 maja 2006, 18:49
Powiedzcie kochani przyjaciele,co myslicie o tym.Okolo 2.5 roku temu poznalem dziewczyne na internecie.Pisalismy do siebie przez ponad dwa miesiace,nie widzac sie ani razu.Poprzez listy zrodzila sie milosc-wzajemna.Spotkalismy sie na dwa dni.Bylismy blisko-bez seksu,ale blisko emocjonalnie-To bylo czyste uczucie duszy.Po tych dwocg dniach rozjechalismy sie w swoje strony.Dowiedzialem sie,ze po tygodniu,Ona spala ze swoim bylym,a ja ja przez caly czas kochalem,Ona takze o mnie myslala.Teraz juz dwa lata jestesmy razem,ale powiedzcie,czy to byla zdrada z Jej strony.Dowiedzialem sie dzisiaj o tym i jakby cos we mnie umarlo.Ja bym tak nie zrobil.Pomozcie.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
18 kwi 2006, 16:40
Lokalizacja
Polska

Avatar użytkownika
przez venom 04 maja 2006, 18:59
elzjaro nie chce byc nie uprzejmy ale to chyba nie jest temat na te forum, tutaj piszemy o nerwicy (jej objawach , leczeniu itd) a nie o zawodach milosnych, nie tedy droga
"...Żadnych kajdanków czy czegoś w tym rodzaju.
Kiedy nas już spisali na komisariacie, zabraliśmy
Tych gliniarzy na obiad na Mulberry Street...
Następnego dnia znów działaliśmy w najlepsze..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
340
Dołączył(a)
08 kwi 2006, 12:26

przez Moniczka 04 maja 2006, 19:02
Kurde jego walerek,tata kazal mi natychmiast zwiekszyc dawke seroxatu tak jak nakazal lekarz wiec od jutra tak robie.tez moge ruszac konczynami ale z trudem i z wielkim bolem.Moj staly problem:ciagle nie wierze,ze mam nerwice,ze to na pewno ona a ze dochodza mi coraz nowsze objawy to zalamanie gotowe.A kiedy tak sie dzieje,ze ludzie musza leczyc nerwice w szpitalu? :cry:
Moniczka
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez venom 04 maja 2006, 19:13
Paulina557 napisał(a):Ale radze sobie z tym w ten sposób ze jesli mam umrzec to trudno bedzie tak i koniec. Podczas takiego myślenia lęk przewaznie mija i nic sie nie dzieje


gdyby tak bylo nie mialbym nerwicy :)
"...Żadnych kajdanków czy czegoś w tym rodzaju.
Kiedy nas już spisali na komisariacie, zabraliśmy
Tych gliniarzy na obiad na Mulberry Street...
Następnego dnia znów działaliśmy w najlepsze..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
340
Dołączył(a)
08 kwi 2006, 12:26

Avatar użytkownika
przez dzasti13 04 maja 2006, 19:15
Moniczko bardzo mi przykro z tego coprzezylas na urlopie,powiem ze to wszystko wyglada mi na nerwice i chodz wczesniej niemialas pewnych lekow to nowe przycjhhodza poprostu nerwica testuje cie na co sie dasz zlapac i bedziesz sie bac , ze zaraz umrzesz i ze cos ci sie stanie.Mnie jak cos zaczyna brac opoprostu staram sie niepanikowac na poczatku , starm sie olacbo mam pewnosc ze nic mi sie niestanie i po chwili puszcza, a ja staram sie zajac glowe czyms innym i jest ok.ale na wszelki wypadek pojdz do lekarzy i zrob barania na potwierdzenie co ci dolega!
zycze ci zdrowka i duzo pogaddnych dni glowa do gory! :lol: :lol: :lol:
chce pomagac ludziom z nerwica lekowa i wymieniac sie spostrzerzeniami i wlasnymi doswiadczeniami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
345
Dołączył(a)
15 lut 2006, 17:29
Lokalizacja
z frankfurtu nad menem

Avatar użytkownika
przez agapla 04 maja 2006, 19:49
Ejzjaro Venom ma racje tu piszemy o nerwicy ( takie tematy to off topicu) ale jedno ci powiem nie ma co wracac do przeszłości i niepotrzebnie roztrząsać dawne sprawy to do niczego cie nie doprowadzi a nawet może pogorszyc i stan zdrowia i wasze wzajemne relacje.Z tego co piszesz nie byliście tak do końca w tzw formalnym zwiazku więc nie wiem czy masz myśleć o tym co sie stało jak o zdradzie. Ważne jest jakie są teraz wasze relację czy naprawdę jest to prawdziwe uczucie bo jeżeli tak to myśl pozytywnie i nie zamartwiaj sie tym co było bo po co? Czy to coś teraz zmieni? Pozdr.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

przez Aga1 04 maja 2006, 20:37
Ja bardzo długo choruje na nerwice i jakoś nigdy nie myślałam aby targnąć sie na swoje. :!: :!: :!: życie.
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

Avatar użytkownika
przez didado1 04 maja 2006, 20:38
Venom mi się wydaje że ludzie bez nerwicy też się boją śmierci, to jest naturalne, że boimy się nieznanego. Teraz tylko kwestia jak daleko przekroczymy granice strachu i lęku :?
znikłam i mnie nie ma .........
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

przez Aga1 04 maja 2006, 21:04
Bierzcie się za leczenie, bo stracicie kawal życia tak jak mi się to przydarzyło, na razie nie macie na głowie domu, męża dzieci. Póżniej jest szara rzeczywistość i dopiero nerwica daje kopa w d... :twisted:
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

przez Smutna... 04 maja 2006, 22:13
Myślę, że Agapala ma rację..gdy zrobisz badania może zrozumiesz, że podłoże twoich objawów jest tylko stan emocjonalny i nerwica...a inne choroby tj. stwardnienie rozsiane, wrzody są tylko twoim lękiem...
p.s ja też wcześniej wmawiałam sobie różne choróbska:stwardnienie rozsiane, guza mózgu, coś z sercem, nieodwracalny paraliż...schizofrenię

[ Dodano: Czw Maj 04, 2006 10:20 pm ]
Nie myśl nigdy o szpitalu...bo przecież ty sama rozumiesz że z tobą coś nie tak..nie będzie tak źle...nie załamuj się nigdy...a co do zdrętwiałych nóg i rąk to uwierz mi samo minie....zobaczysz za parę dni zapomnisz o tym kompletnie...teraz wydaje Ci się to tragedią nie do pokonania...ale to taki stan gdy dopada Cię bardzo silny lęk...uspokoisz się, odpoczniesz a zobaczysz że dalej będzie ok. z nerwicy jest ciężko wyjść ...lecz takie stany zazwycaj nie trwają długo i są dla nas jako nadwrażliwych reakcją na silny stres...coś co zdrowy człowiek przyjmuje normalnie nas potrafi wykończyć i doprowadzić do takich stanów...
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
21 kwi 2006, 13:12

Avatar użytkownika
przez NcL 04 maja 2006, 22:17
a powiedzcie mi czy jak mysleliscie o tym dniami itd.. to nastroj wam opadala?? bo ja mam tak ze jak mysle o tym o przeszlosci widze ze to fakt i prawda z tym mysleniem duzo nerwicowcow bylo kiedys sspokojonych i sie rozkrecili zemna bylo tak samo nie bylem lubiany w podstawowce az do czasu kiedy sie rozkrecilem wiecie,i mysle o tym co oni sobie teraz mysla czy pamietaja mnie takiego jakim bylem przed tym rozkreceniem czy takiego juz wiecie zabawnego i pewnego siebie kolezke;] w L.o pelen szacunke i elita szkoly i woogle nie zastanawailem sie o przeszlosci a teraz pracuje i mysle rozumiecie to jest szok to mi zatruwa zycie czuje sie jak wrak nie chce mi sie znimikim gadac bo non stop mysle ... bralem Zoloft 7 dni i woolggole nie myslalme o tym czulem sie psychicznie bosko.. niestety jakos serotaniny moj organimz niechce przyjomwac znacie jakies dobre leki wlasnie na takie cos? ? to na takie lekkie stany depresyjne bo mam chyba nerwice lekowa z jakimis malymi stanami depresyjnymi z tym mysleniem ktore mnie wykancza
Avatar użytkownika
NcL
Offline
Posty
108
Dołączył(a)
29 kwi 2006, 20:39

przez mamukaroli 04 maja 2006, 22:50
Moje zachowanie jest ostatnio takie infantylne,że już sama nie wiem kim ja jestem.
Jestem dorosła, czy nie? Tkwię w związku ,który jest bez sensu, niszczę swoje dzieci, moja córeczka powiedziała wczoraj, mamo to nie twoja wina tylko jego ja już nie mogę patrzeć jak tato się do ciebie odzywa. Jak powiedziałam jej ,że tato ją kocha i jej siostry to odpowiedziała,że ona nie chce zeby on kochal po kawałku tylko nas wszystkie i że ona chciałaby zobaczyć jak tato mnie przytula bo nie pamięta tylko widziała na zdjęciach i z moich opowiadań.
A ja głupią ciągle czekam,że on wróci do domu , przytuli mnie i powie kochanie już będzie dobrze.
Raz mówi jedno, na drugi dzień drugie a robi jeszcze coś innnego....
Na co ja czekam z roku na rok jestem słabsza i bardziej chora?
Kiedyś ciągle sie śmialam,lubiłam ludzi, dyskoteki, uprawiałam wyczynowo taniec towarzyski, chodziłam na długie spacery , byłam ładna, no przynajmniej zadbana- teraz nawet czasem na prysznic mnie nie stać, nie mam siły....
Dlaczego ja jestem taką ofiarą losu i nie potrafię zawalczyć?

[ Dodano: Czw Maj 04, 2006 10:12 pm ]
A jeszcze do kochającego- nie mogę jakoś do Ciebie sie na priwa dostać
Chciałam Ci tylko powiedzieć ,że przepraszam może za bardzo przypominasz mi mnie w lepszych czasach kiedy to ja udzielalam złotych rad i wszyscy do mnie przychodzili z problemami , byli smutni i mieli kłopoty a ja potrafiłam i miałam tyle energii i wiary.
Teraz jakoś jestem na etapie zwątpienia i bezsilności, przytłacza mnie odpowiedzialność za dobrostan psychiczny i fizyczny moich dzieci, sama sobie z niczym nie radzę.
Teraz telepię sie na myśl,że jutro muszę iść do kościoła z córką bo 1 wszy piątek miesiąca ona robi i ja sobie obiecałam ,że cokolwiek by było zrobię to dla siebie- może to głupie ale ja bardzo chcę zrobić to 9 piątków miesiąca, a nie wiem czy dam radę - jeszcze tylko 2 zostaly;(
jak tego nie zrobię to się chyba załamię.
Zresztą już się chyba załamałam.
Nie gniewaj się na mnie -naprawdę chyba jesteśmy do siebie podobni a napewno kiedyś ja byłam podobna do Ciebie
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
22 lut 2006, 18:18
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez iwo4 04 maja 2006, 22:58
Nie radze sobie... ale wiem ze nie mozna w sobie dusic tej agresji... bo ona potem skutkuje w lękach... po prostu trzeba sobie co nieco na to pozwolic
Witajcie wsród "wybranych"...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
193
Dołączył(a)
24 mar 2006, 23:21
Lokalizacja
Kraków

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 22 gości

Przeskocz do