Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez rogue 03 maja 2006, 18:36
jezeli chodzi o wojne w iraku to ja swoja zmiane swiatopogladu z ZA na zdecydowane PRZECIW zamiast potraktowac jako pewnego rodzaju ewolucje mysli podciagnalem pod jakies zmiany osobowosci : )
silny nadzieja.
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
15 kwi 2006, 21:15
Lokalizacja
krakow

przez deprim 03 maja 2006, 18:40
hahhahahaaha ja twardo obstawiam przy "za" :) eee tam zmiany osobowości hahahah przypuszczam że w realu uśmialibyśmy się do łez ze swoich wynaturzeń :) w domu mi mówią co mnie to wogóle obchodzi i czasami (co dziwne przy naszej przypadłości) myślę że jestem ponad miarę inteligentny bo za dużo rozumię :) ale po rozmowach z innymi szybko wracam na ziemię :) [i tak mi się wydaję że jestem ponad inteligentny :twisted: ]
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
19 kwi 2006, 20:11

Avatar użytkownika
przez agnes635 03 maja 2006, 18:46
Gdzieś,kiedyś przeczytałam.że to super sposób na rozładowanie emocji...kiedyś sprawdzę :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
365
Dołączył(a)
22 sty 2006, 21:42

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Mada 03 maja 2006, 18:53
Zanim zaczely sie ataki i nerwica cala fala zaczelam miec problemy ze snem... podobnie jak deprim nie moglam spac z powodu wojny w Iraku,doszly jeszcze niepokoje lalkami barbi,ktore tworza negatywny obraz samej siebie w glowach malych dziewczynek i hip-hopu... myslalam nad tym co sie dzieje ze swiatem, dokad zmierza.
Z tego to widze... to naturalna kolej rzeczy w rozpoczeciu lub trakcie nerwicy. Poklady zlosci i energii jakie w sobie tlumimy... kazdy z innego powody, sa przelewane na zamartwianie sie doslownie wszystkim...zamiast wykorzystac swoja energie i zlosc na pozytywne dzialanie my to odwracamy i powoli niszczymy samych siebie.
There are some defeats more triumphant than victories.
If you don't risk anything you risk even more.
"[Spring is] a true reconstructionist."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
200
Dołączył(a)
25 sty 2006, 02:11
Lokalizacja
NY

przez deprim 03 maja 2006, 19:05
Mada: przeczytaj swój post i kilka poprzednich chyba zgodzisz się ze mną że gruncie rzeczy weseli z nas ludzie :) mamy problemy tam gdzie nie ma problemu - w gruncie rzeczy problemem może być też jego brak ;) istny kabaret
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
19 kwi 2006, 20:11

Avatar użytkownika
przez Mada 03 maja 2006, 19:11
heheh.. to fakt... cos z "wesolosci" jeszcze we mnie zostalo... staram sie ja znowu znalezc i oczywiscie pewnosc siebie poszla na dluugiii spacer.

Co do wojny w Iraku: Przeciw
There are some defeats more triumphant than victories.
If you don't risk anything you risk even more.
"[Spring is] a true reconstructionist."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
200
Dołączył(a)
25 sty 2006, 02:11
Lokalizacja
NY

przez Paulina557 03 maja 2006, 19:17
Witaj!!
mam podobnie tylko ze to nie zalezy tylko od wyjazdu. Np. jak byłm dzisiaj w Kościele to zastanawiałam sie czy jak sie cos stanie to karetka zdąży przyjechac z drugiego konca miasta. Ale radze sobie z tym w ten sposób ze jesli mam umrzec to trudno bedzie tak i koniec. Podczas takiego myślenia lęk przewaznie mija i nic sie nie dzieje
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
25 kwi 2006, 11:09

Avatar użytkownika
przez Mada 03 maja 2006, 20:02
Venom, tez tak mialam na poczatku. nawet syreny karetki powodowaly u mnie gesia skorke. Przejdzie, nie martw sie. Musisz sobie zdac sprawe ze jest to "tylko" nerwica i nic ale to nic Ci sie nie stanie.
There are some defeats more triumphant than victories.
If you don't risk anything you risk even more.
"[Spring is] a true reconstructionist."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
200
Dołączył(a)
25 sty 2006, 02:11
Lokalizacja
NY

Avatar użytkownika
przez didado1 03 maja 2006, 20:27
Ja mam tak :D
Im większa "dziura" tym moje większe obawy, że w " dziurze " są lekarze do kitu :D
znikłam i mnie nie ma .........
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

Avatar użytkownika
przez NcL 03 maja 2006, 21:14
powaga heh moze smieszne i glupie :twisted: ale pomaga troche ;p
Avatar użytkownika
NcL
Offline
Posty
108
Dołączył(a)
29 kwi 2006, 20:39

Myslicie o przeszlosci ??zastanawiacie sie co ktos o was ...

Avatar użytkownika
przez NcL 03 maja 2006, 21:23
Myslicie o przeszlosci ??zastanawiacie sie co ktos o was mysli itd??bo to jest moj najwazniejszy problem skonczylem L.o maturka itd praca i jakos idzie .... ale w kazdym momencie myslie sobie co omnie mysla ludzie z przeszlosci bo wiem ze bylem kiedys inny itd.. mysle o ludziach z podstawowki gim itd... dziwne nie ? ale non stop a kiedys woogole o tym nie myslalem...zaczelo sie z nerwica wlasnie.. ogolnie niemam jakis panicznych lekow chodz zdaza sie ze serce az w garde cisnienie gigant i dretwieje ale zadkosc... nauczylem sie to panowac ale niepanuje nad myslalmi i przez te mysli mam zjebany humor...bo wbijam sobie w glowie ze np ludzie o mnie chujowo mysla ... to jest bezsensu..!! macie jakies pomysly jak z tym sobie poradzic? powie mtylko ze jak bralem 7 dni zoloft to woolge niemyslalmeo tym.
Avatar użytkownika
NcL
Offline
Posty
108
Dołączył(a)
29 kwi 2006, 20:39

przez Smutna... 03 maja 2006, 21:25
jestewście niektórzy naprawdę bardzo szczęśliwi, że znacie chcociaż jedną osobę na żywo, która cierpi na to co wy i Was rozumie...ja niestety nie mam takiej szansy...zawsze jak cierpię i mam ataki to jestem sama....ale wystarcza mi chociaż jedyna pocieszająca myśl że mam Was na forum...zawsze mogę napisać i wyrzucić z siebie to co mnie najbardziej boli i co najważniejsze roumiecie mnie... :D
dzięki...
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
21 kwi 2006, 13:12

Avatar użytkownika
przez iwo4 03 maja 2006, 21:26
Tez czesto mysle co ludzie o mnie mysla w danej chwili... analizuje co powiedzialam i jak to moglo wplynac na moja ocene... koszmarne... pewnie wynika to niskiej samooceny
Witajcie wsród "wybranych"...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
193
Dołączył(a)
24 mar 2006, 23:21
Lokalizacja
Kraków

Coraz większe załamanie....

przez Moniczka 03 maja 2006, 21:47
Przyszedl czas podsumowan bo minal majowy wyjazd w gory.Na pewno oczekiwalam tego wyjazdu,w jakis sposob go przezywalam,zastanawialam sie co bedzie i jak no i oczywiscie przejdzmy do meritum sprawy:zastanawialam sie czy nie zlapie mnie nerwica.Jak moj narzeczony podjechal po mnie z rodzicami to juz cala "chodzilam",od rana zreszta mialam jakies wstretne objawy zoladkowe a'la zatrucie.Czyscilo mnie a podczas calych pieciu dni w gorach to juz mialam zaparcie.Ale do rzeczy-jak tylko wlazlam do samochodu zeby jechac zaczelo sie
najgorsze.Dostalam strasznych bolesci zoladka i jego okolic-ja bym to opisala jako mdlosci w zoladku i buzi,jako uczucie przy zatruciu,chec wymiotow (ale nie zwymiotowalam),wewnetrzne rozedrganie i pewnosc ze zaraz peknie mi wrzod.Gdy jadac do Slowacji dojezdzalismy do Bielska-Bialej stala sie rzecz przerazajaca.Nagle zdretwiala mi lewa dlon,co dziwne serce bilo spokojnie choc caly czas trudno a nawet bardzo trudno mi sie oddychalo.I nagle w sekundzie brak czucia z lewej dloni przeszedl na
cale cialo.W sekundzie mnie sparalizowalo!Nogi wazyly z tone,rece tez,nie czulam swojego ciala,nie czulam nic!Jedyne co nie bylo zdretwiale ro oczy i same usta bo nawet glowa,nos i policzki byly sparalizowane.Czulam sie jakby mnie nie bylo.Zaczelam wrzeszczec na cale auto i ryczec.Szybko zatrzymali samochod a tesciowa usiadla kolo mnie i zaczela mnie tulic.Ja nie moglam sie ruszac mimo,ze narzecony krzyczal bym nie panikowala tylko wyszla z auta-a ja bylam jak z kamienia i wyjsc nie
moglam.Koniec,paraliz, przywarcie do fotela.Dopiero po okolo 3 minutach puscilo mi ale tylko nogi-rece juz nie.Pomalu wyszlam z auta i zaczelam krazyc wokol.Narzeczony na mnie nakrzyczal,ze mam szalenstwo w oczach i zebym sie uspokoila.Bylo mi przykro.,ze jego mama mnie tulila a on nie..Rece mialam zdretwiale jeszcze okolo 10 minut ale powoli je rozcieralam.Tesc sie zapytal czy mamy wracac ale ostatecznie postanowilam jechac dalej,wmowilam sobie ze i tak umre podczas tego pobytu,ze juz nie
wroce wiec wszysto mi jedno.Tesciowa usiadla kolo mnie z tylu i kazala mi sie ruszac.Siedzialam wiec jak debil tam z tylu,z rozmazanym tuszem na oczach,wystraszona,przerazona i ruszalam nogami i rekami,bylo mi wszystko jedno.Podczas tego paralizu ogarnal mnie taki strach,ze nawet zoladek przestal bolec.Reszte drogi juz przespalam.
Na miejsce zajechalismy okolo 22.Dostalismy piekny apartament skladajacy sie z trzech pokojow,z lazienka,kuchnia,telewizorem-iscie krolewskie pokoje.Ja z narzeczonym zajelam jeden pokoj,rodzice drugi a brat trzeci.Rewelacja!Jak sie umylam to zaraz zasnelam na wielkim wygodnym lozku-balam sie ponownego paralizu ale staralam sie o tym nie myslec.
Nastepne dwa dni przyniosly wspolny grill ze wszystkimi wczasowiczami,poznawanie okolicy Tatr i hustanie sie na wielkiej hustawce.Mnie dopadlo przerazajace zmeczenie,cos czego nie da sie opisac.Nie mialam sily podniesc reki,nie mialam sily wyjsc z lozka i nie mialam sily wejsc po schodach.Jakby ktos odebral mi miescnie,kosci i serce.Bylam pewna,ze to moj koniec.Co to jest calkowite wyczerpanie????Tak wiec pierwszego dnia spalam caly dzien i dopiero wieczorem wsiadlam na rower ale moglam
przejechac tylko z kilometr.Boze,ja ktora zawsze pierwsza ciagnelam wszystkich na najwyzsze szlaki teraz juz nie moglam podniesc mydla w lazience...
Ani tesciowie,ani narzeczony ani jego brat nie wierza ze mozna miec nerwice.Dla nich to jakies "klopoty z krazeniem,cisnieniem" albo co gorsza mowia,ze to moje wymysly,brak ruchu i "ze mlody organizm sie zregeneruje sam,nie trzeba brac lekow i wierzyc lekarzom",zrozum wiec jak ja musze dusic w sobie to wszystko.
Trzeciego dnia troche nabralam sil-wlasciwie to nie,bylam wyczerpana ale jednak postanowilam,ze pojde z reszta ekipy nad wodospady.Ruch dobrze mi zrobil bo nabralam sil i rumiencow i w ogole ale jednak w polowie drogi zawrocilismy z narzeczonym i postanowilismy juz wrocic do auta.Tam krecilismy sie po lesie,odkrylismy tajemniczy strumyk i robilismy sobie zdjecia.Pozniej odpoczywalismy w aucie i wlasnie wtedy stalo sie to,co najgorsze.Kolejne zalamanie organizmu.Nagle poczulam uczucie strasznej
slabosci w lewej nodze (zawsze ta lewa strona!),takie omdlenie nogi,nie dretwienie ale jej totalne oslabienie-jakby ktos zabral mi miesnie a noga sama omdlewala i byla z papieru.Nie mialam sily jej podniesc.Do wieczora to oslabienie przeszlo juz na wszystkie konczyny i nie mialam w nocy sily ruszyc ani noga ani reka.Takie slodkie otepeienie-a jednoczesnie przerazajacy brak sil i nadziei.Warto zaznaczyc,ze kazdej nocy i za dnia sie dusilam,nie moglam oddychac-a jesli to tylko z glebokimi
wdechami,serce mi stawalo i klulo a ja szamotalam sie w poscieli jak ryba.Wspomne jeszcze,ze w tym dniu bylismy na mszy i tam wsrod ludzi zrobilo mi sie slabo w srodku a przeciez kosciol i tlumy nie oddzialywaly na mnie nawet na poczatku nerwicy.To wyglada tak jakby newica mimo brania pastylek rozwijala sie i nabierala na sile a nie na odwrot!
Czwartego dnia pojechalismy na baseny termalne.Tam troche wypoczelam,minal nekajacy mnie katar i opalilam sie troszke.Generalnie im blizej powrotu do domu tym jakbym odzyskiwala sily ale oddycham nadal z trudem i plakac mi sie tez ciagle chce.Wszystko wydaje mi sie do bani.Odpoczynek okazal sie horrorem,schudlam i chyba stracilam resztki nadziei.Nie dzialaja na mnie leki,nie dziala wmawianie sobie ze to tylko nerwy,nie dziala relaksacja-wiec ja juz po wydarzeniach ostatnich dni nie wiem,czy to
rzeczywiscie nerwicowe czy jakies grozne schorzenie neurologiczne.Jestem zawiedziona i smutna,ze musze w to wciagac cale otoczenie,ze nie jest mi dane odpoczac.W piatym dniu weszlam juz na maly szczyt i mimo zadyszki i trudnosci w oddychaniu jednak przezylam i znow "dotknelam" swych ukochanych gor.W drodze powrotnej
w aucie bylam juz w dobrym humorze,patrzylam na chmury i tesknilam za ostatnimi dniami.Jadlam slodycze i smialam sie ale wciac jest we mnie niepokoj,niepewnosc co mi jest i czy to kiedys pusci.Wciaz mam slabe konczyny i dretwieje mi twarz.
Przeczytalam,ze takie objawy oslabienia miesni nog i rak a takze slabosc,dretwienia,problemy z oddychaniem(tak!) moga byc objawiami stwardnienia rozsianego.Jestem zalamana....
Jezeli takie cyrki dzialy sie na wyjezdzie to jak ja przezyje swoj slub?To jest pewne,ze zdretwieje przed oltarzem i bedzie wstyd,draka,wszystko szlag trafi a narzeczony w koncu przestanie miec do tego cierpliwosc.Po tym weekendzie majowym juz wiem,ze najgorsze jest mozliwe...Nie spodziewalam sie,ze tak bedzie-myslalam ze wlasnie nerwica mnie zostawi na zawsze,ale sie mylilam...
Moniczka
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 22 gości

Przeskocz do