Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Aga1 02 maja 2006, 17:24
Smutna już gdzieś pisałam moja lekarka mi powiedziała że leki to tyko moment przejściowy.Zanim się podejmie leczenie trzeba się zastanowić , czy chcesz si ę wyzwoli ć z tej choroby czy nie. Czy będziesz się leczyć czy nie.Jeżeli nie to nie ma sensu zaczynać.Bo po pierwsze leki są drogie, a po drugie nie będzie efektu leczenia. Leki są po to by w pierwszej fazie leczenia pomagały wyjść na prostą .U niektórych wystarczają
nawet zioła.Póżniej musi być psychoterapia, aby nerwica nie powróciła.Przemyśl to sobieZyczę mądrego wyboru.
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

przez Aga1 02 maja 2006, 17:44
Witaj agapla, ja ze swoich doświadczeń wiem że może być trochę spokoju.Miałam takie chyba 2 lata. Tylko jak póżniej życie daje nam za mocno po tyłku, nerwica wraca i to ze zdwojoną siła..Dłatego po tych kilkunastu latach oddałam się w ręce specjalistów. Nareszcie czuje się lepiej.
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

Najchetniej wyjsc i pokrzyczec !!

Avatar użytkownika
przez NcL 02 maja 2006, 23:04
napiszcie jak odreagujecie po np leku albo po stresujacym dniu ,moze smieszne to ale ja np wracajac z imprezy albo zz roboty w nocy lubie se troche podrzec puche ;] wiem ze budze ludzi ale uff jaka ulga;]
Avatar użytkownika
NcL
Offline
Posty
108
Dołączył(a)
29 kwi 2006, 20:39

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 02 maja 2006, 23:13
Kurde ja równiez mam ochote iśc do lasu i sie wydrzeć za wszystkie czasy...ale jakoś mi głupio....hehe. To chodzi juz za mna od x czasu......normalnie Ci zazdroszczę...... Ale bede musiał sie w koncu wybrać....... :D :D :D
Tylko mam nadzieje ze nie złapie mnie żaden leśniczy..... ;)
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

przez rogue 03 maja 2006, 09:21
ja tez mam olbrzymie problemy z koncetracja. a skoro nie potrafie sie skoncentrowac to odpuszczam jakies zadanie, a skoro odpuszczam to unikam a skoro unikam to staje sie bezradny i tak niewiadomo kiedy zamyka sie kolko nic nie robienia - niskiej samooceny, refleksji ze juz koniec studiow a ja sie wszystkiego boje bo na niczym nie potrafie sie skoncentrowac i nawet przez to do konca nigdy sie nie okreslilem. zaczalem chodzic na behawioralno - poznawcza. mam rok do konca studiow, chcialbym wreszcie zeby jakos to wyszlo.trzymajcie kciuki za mnie - ja bede za Was. motywujmy sie, chwalmy malymi sukcesami i powoli do przodu.
silny nadzieja.
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
15 kwi 2006, 21:15
Lokalizacja
krakow

Avatar użytkownika
przez Eva 03 maja 2006, 10:22
Smutna ja też myślałam że jestem nawiedzona :)bo żaden z czterech moich lekarzy nie wyprowadził mnie z błedu,dopiero jak poznałam ludzi takich samych jak ja zaczełam myslec i to był przełom w mojej chorobie.Nie mam juz takich mysli . Gdy chcesz komus powiedziec o swoich cierpieniach nie kazdy musi to zrozumiec ,bo ludzie boja sie czegos o czym nie maja pojecia i dlatego duzo znajomych umyka, ale jak powiesz osobie ktora to samo czuje ze masz kołatania ,ze masz telepke to wszyscy wiedza co to jest.Ja mam przyjaciołke tez chora z ktora sie spotykam bardzo czesto ,przy pierwszym spotkaniu u mnie w domu powiedziałam jej ze jesli cos ja wezmie to niech robi co chce nawet moze biegac po mieszkaniu :) ona natomiast powiedziała mi ze jesli bede miała ochote to moge u niej nawet polezec na dywanie :) chodzi mi o to ze dla nas wszystkie te dziwne zachowania sa normalne ,ale sama swiadomosc ze druga osoba to rozumie juz duzo daje.Ja mam problem z wyjsciem sama na dwor i w duze skupiska ludzi,moja kumpelka zaprowadziła mnie w takie skupisko ale cały czas trzymałysmy sie za rece,dziwnie to wygladało ale dla mnie nic sie nie liczyło tylko to ze ona jest obok ze wie co ja czuje no i ze mnie trzyma,chociaz obok był moj mąż.A znajomi no coz nie kazdy moze wszystko zrozumiec i nie mozna miec do nikogo o to pretesji :)
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

czy to normalne?

przez rogue 03 maja 2006, 10:59
mam dosyc dziwna dorywcza prace na recepcji hotelu gdzie nic sie nie dzieje. jakas godzine temu napisalem posta, ze mam problemy z koncentracja po czym udaje mi sie wynotowac kilka rzeczy do pisanej pracy zaliczeniowej. pojawia sie klient zwalniam na chwile komputer. sam dostaje jakis euforycznych mysli : ze wszystko bedzie jednak dobrze, ze sie uda , ze zrobie kilka rzeczy ktore planuje, po czym siadam z programem jakiegos teatru i opisy poszczegolnych sztuk niemal mnie rujnuja "zagubienie, niespelniona milosc, sen, narkotyki". Rujnuja na zasadzie, ze czuje ze je niemal przezywam i sam jestem swiadkiem i bohaterem takich historii w moim zyciu.Koncze to czytac i pojawiaja sie pytania czy ja aby jestem normalny i czy ciagle nie bede sobie musial powtarzac ze jak cos bede robil i probowal odsunac rzeczy ktore dzialaja na moja wyobraznie wlasnie w ten sposob to jakos mi sie uda. Ale co jesli cala rzeczywistosc jest surowcem ktory moj umysl przetwarza w ten sposob? Zaczynam sie bac ze wszystko postrzegam w tych kategoriach i wszystko jest dla mnie zagrozeniem a raz szansa. globalizacja, stosunki miedzyludzkie. wszystko. CZY TO NORMALNE? czy tez macie podobnego rodzaju odbiory rzeczywistosci. prosze o komentarz.
silny nadzieja.
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
15 kwi 2006, 21:15
Lokalizacja
krakow

Czy karetka zdąży dojechać..?

Avatar użytkownika
przez venom 03 maja 2006, 11:13
mam pytanko czy wy tez macie tak ze jak gdzies jedziecie to zastanawiacie sie gdzie tam jest szpital, czy karetka zdazy przyjechac itd.
"...Żadnych kajdanków czy czegoś w tym rodzaju.
Kiedy nas już spisali na komisariacie, zabraliśmy
Tych gliniarzy na obiad na Mulberry Street...
Następnego dnia znów działaliśmy w najlepsze..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
340
Dołączył(a)
08 kwi 2006, 12:26

przez Grażyna Połóg 03 maja 2006, 16:46
Co to była za sztuka? skoro Cię poruszyła tak mocno to jakaś dobra.
Będzie dobrze, zobaczysz.
Czasem jestem toksyczna!
Posty
71
Dołączył(a)
25 lut 2006, 20:31
Lokalizacja
Lisiowólka

przez Grażyna Połóg 03 maja 2006, 16:49
Biedne zwierzątka leśne. No pokrzyczałoby się...
Czasem jestem toksyczna!
Posty
71
Dołączył(a)
25 lut 2006, 20:31
Lokalizacja
Lisiowólka

przez rogue 03 maja 2006, 18:25
wiele sztuk. czytalem opisy. nie wiem jak Wy ale ja boje sie tez np zmian ktore zachodza we wspolczesnym swiecie w jakims stopniu. Ostatnio czytajac cos w gazecie o fali emigrantow o przesuwaniu sie srodka ciezkosci gospodarki w strone Chin (chyba juz dawno zostal przesuniety) "pomyslalem ze wszystko przez chinczykow i wszystko porozdawane". Sam juz nawet nie wiem czy nie dopatrzylem sie hipohondrycznie w tej mysli poczatku schizofrenii i urojen - bo co niby chinczycy na swoj sposob maja wspolnego ze studentem z krakowa? jakkolwiek pamietajcie o tzw. efekcie motyla - wzsystko jest ze soba powiazane. Czasami sie z siebie smieje i tych mysli ale coraz czesciej towarzyszy im juz tylko dodatkowy stres w postaci bolu glowy i wcale nie ma ..."przekroczenia granicy cierpienia za ktora pogodny usmiech sie zaczyna".
be in touch
/grzesiek
silny nadzieja.
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
15 kwi 2006, 21:15
Lokalizacja
krakow

przez deprim 03 maja 2006, 18:28
to chyba nasza przypadłość takie myślenia nasuwa. Przecież jednym z objawów jest niepokój o przyszłość. W gruncie rzeczy więc to nic takiego :)
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
19 kwi 2006, 20:11

przez rogue 03 maja 2006, 18:31
tak. chociaz czasami juz sie gubie czy wiem wiecej niz inni, czy to tylko lek przeze mnie przemawia. wyglada na to ze jedni bardziej pierwotnie skoncentrowani sa na dzialaniu - inni na mysleniu. ja i pewnie Wy to ta druga kategoria.
silny nadzieja.
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
15 kwi 2006, 21:15
Lokalizacja
krakow

przez deprim 03 maja 2006, 18:33
Nie wydaje mi się żebyśmy wiedzieli więcej niż inni. Po prostu bardziej emocjonolnie do tego podchodzimy;) i jak się nad tym zastanowić to jest to bezsensu - ja kiedyś spać nie mogłem z powodu wojny w Iraku :lol:
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
19 kwi 2006, 20:11

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 42 gości

Przeskocz do