Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez agapla 28 kwi 2006, 18:22
Moniczka głowa do góry! trzeba przełamywać lęk. Baw sie dobrze miłego odpoczynku! :lol: 8) 8) :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Avatar użytkownika
przez cenedra_20 28 kwi 2006, 18:29
Moniczko ja też tak często mam. Kilka razy sama wywołałam tym zamartwianiem się ataki. No i nie pojechałam na impreze ani nie poszłam do znajomych, a potem strasznie tego żałowałam. Po prostu myśl jak najmniej i wsiadaj w samochód i jedź.
Życzę udanej majówki. Na pewno wrócisz w jednym kawałku ;)
"Each light between sunrise and sunset is worth dying for at least once"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
245
Dołączył(a)
12 mar 2006, 17:04
Lokalizacja
Kielce

Avatar użytkownika
przez venom 28 kwi 2006, 18:39
ja sie dusze codziennie :), mialem nie pisac ale nie da rady, tak latwo sie mnie nie pozbedziecie :)
"...Żadnych kajdanków czy czegoś w tym rodzaju.
Kiedy nas już spisali na komisariacie, zabraliśmy
Tych gliniarzy na obiad na Mulberry Street...
Następnego dnia znów działaliśmy w najlepsze..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
340
Dołączył(a)
08 kwi 2006, 12:26

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez agapla 28 kwi 2006, 18:45
Venom bardzo się cieszę że piszesz i przykro mi że się dusisz :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Avatar użytkownika
przez venom 28 kwi 2006, 18:49
dziekuje za slowa otuchy, szczegolnie Tobie agapla, oby bylo wiecej takich ludzi jak ty
"...Żadnych kajdanków czy czegoś w tym rodzaju.
Kiedy nas już spisali na komisariacie, zabraliśmy
Tych gliniarzy na obiad na Mulberry Street...
Następnego dnia znów działaliśmy w najlepsze..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
340
Dołączył(a)
08 kwi 2006, 12:26

smutek w letnie wieczory:-(

Avatar użytkownika
przez dalilah 30 kwi 2006, 00:28
Nie wiem czy byl juz podobny temat, nie moglam go znalezc w wyszukiarce. Od kilku lat mam problem z ktorym nie umieja sobie poradzic nawet leki. Mam okropne doly, dopada mnie wielki smutek i zbiera mi sie na placz jak tylko zachodzi slonce podczas wiosennych i letnich wieczorow. Zimą moje samopoczucie jest zdecydowanie lepsze. Teoretycznie powinno byc odwrotnie. Mysle ze przyczyna moga byc zmiany w natezeniu swiatla: zimą przyzwyczajam sie do tego ze jest ciemno przez caly dzien i wieczor nie robi na mnie wrazenia, wiosną i latem zas wstaje pelna energii, caly dzien chce mi sie zyc, zupelnie jakbym miala jakies baterie sloneczne, ale jak tylko niebo robi sie różowe od zachodzacego slonca chce mi sie wyc. I nie pomaga mysl ze nazajutrz slonce znow wstanie ani tez silne oswietlenie pokoju. Nawet przebywanie z kims bliskim nie pomaga. Lato to dla mnie koszmar. Czy jest chociaz jedna osoba ktora doswiadczyla czegos podobnego??
Secret Garden "Nocturne" - opowiesc o mnie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
164
Dołączył(a)
27 lut 2006, 14:58
Lokalizacja
zachodniopomorskie

Avatar użytkownika
przez casiulek 30 kwi 2006, 15:22
Widzisz zawsze się ktoś znajdzie :) ja mam tak od kilku lat , tylko u mnie jest to przez cały rok , chociaż w tym roku w zimę było spokojnie bo przygotowałam się na myśl że zima jest ponura i tak już będzie ale masz racje lato to koszmar, jak tylko się ściemnia to mnie się odechciewa wszystkiego zaczynam mieć różne objawy mam mnóstwo lampek w pokoju różne światła ale to nic nie daje nawet jak jest baaaardzo widno,
pocieszeniem może być to, że w moim przypadku ostatnio jakoś jest trochę lepiej i zdarza mi się nie codziennie już to tak przeżywać.
„Wszystko zmienia się na przemian raz jest dobrze a raz nie, słońce wschodzi i zachodzi zawsze w każdy inny dzień, będzie dobrze jeśli zechcesz jeśli tylko tego chcesz…”
Avatar użytkownika
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
18 kwi 2006, 12:16

Avatar użytkownika
przez telimenka 30 kwi 2006, 21:37
Ja rowniez lepiej czuje sie zima, latem denerwuje mnie nadmiar slonca ;) Jednak zachody slonca latem do dla mnie wrecz magiczne chwile - kazdy cieply wieczor staje sie niepowtarzalny... czuje wtedy, ze chce byc z kims - wlasnie w tym momecie! Jesli pojawia sie smutek to dlatego... ze zwykle jestem sama...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

ADHD

przez deprim 30 kwi 2006, 22:05
Mam nerwicę lękową ;) - chyba żadna nowość na tym forum

Powodem mojej nerwicy jest ADHD. Czy wobec tego leczy się ją tak jak zazwyczaj czy może w związku z przypadłością ADHD w jakiś inny sposób?

pozdrawiam
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
19 kwi 2006, 20:11

przez Aga1 30 kwi 2006, 22:23
Hej Rafik :D jak nie można lubić lata :D
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

Avatar użytkownika
przez Virginia 30 kwi 2006, 22:53
deprim napisał(a):ADHD


co to jest ADHD?
Cudowna kobieta to taka, ktora nie wymaga cudow
Avatar użytkownika
Offline
Posty
509
Dołączył(a)
28 mar 2006, 21:00
Lokalizacja
...z daleka

Avatar użytkownika
przez kochajacy 30 kwi 2006, 22:54
no wlasnie co to jest ?? :roll:
"Człowiek doskonały posługuje się swym umysłem jak zwierciadłem. Zwierciadło niczego nie chwyta, niczego nie odrzuca; przyjmuje, lecz nie zatrzymuje." / Czuang Tsy /
Avatar użytkownika
Offline
Posty
603
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 21:03
Lokalizacja
z domu

przez cytra90 30 kwi 2006, 22:54
Ja też się duszę.Odczuwam duszności nawet jak nic nie robię.I ten zatkany nos.Jak z tym walczyć?
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
30 kwi 2006, 22:43
Lokalizacja
Grudziądz

Czy to nerwica?

przez AniaM 30 kwi 2006, 23:07
Nie wiem czy tu powinnam byc, nie wiem gdzie mam sie zwrocic, nie wiem co mi jest. Wiem, ze mam problem. Jak kazdy z Was, tyle tylko, ze ja nie mam pojecia czy to jest nerwica, czy choroba psychiczna, czy depresja, czy moj wymysl. No, ale coz licze na to, ze sie przed Wami nie skompromituje i ktos z Was mi pomoze.
Od dziecka potwornie balam sie krwi. Ale tylko na zywo. Unikalam wiec sytuacji, gdzie moglabym ja zobaczyc. Jezeli tylko gdzies cos komus sie stalo, a ja bylam w poblizu, to ogarniala mnie panika, cala sie trzeslam, prawie histeria. Ale dalo sie z tym zyc. Do tego dochodzil strach przed piajanymi osobami spotkanymi na ulicy, ale i to mialo zwiazek z krwia. Nie balam sie, ze cos mi sie stanie, ale ze cos stanie sie tej osobie i ja to zobacze. Wypadek samochodowy, upadek itp. Dziwne wiem. Nikt mojego leku nie rozumial. Ale to bylo tylko to.
Potem urodzilam dziecko i nagle trach. Strach przed wyzej wymienionymi rzeczami stal sie straszny. Do tego doszedl strach przed jazda srodkami komunikacji miejskiej, bo...... Cos sie moze tam komus stac, a ja bede uwieziona i bede musiala na to patrzec. Najbardziej balam sie padaczki. Nie wiem czemu. To stalo sie nagle. Wiec przez lata jezdze taksowkami, a jak nie mam pieniedzy to chodze na piechote. Krakow mam "w nogach" caly. :D Zylo mi sie strasznie. Nie potrafilam sobie z tym poradzic, nikt nie umial mnie zrozumiec, nawet moj ukochany maz. Teraz urodzilam coreczke. I od roku jest znowu gorzej, bo boje sie chodzic po ulicy. Czemu? Bo boje sie, ze sie komus cos stanie, a ja to zobacze. Boje sie jak ktos przechodzi przez ulice, a jak slysze pisk auta, to prawie uciekam. Boze tak mi zle.
Do tego dochodza nerwy, ktorych nie potrafie poskromic. Straszne wybuchy zlosci, krzyki na dzieci. Zdarza sie, ze szarpne dziecko bez zadnej przyczyny. I potem wstyd, placz. Boje sie samej siebie. Nie chce nigdzie chodzic, tylko dom. Nie wiem gdzie mam isc. Czy do psychologa, czy do psychiatry. Czy to nerwica? Prosze o pomoc.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
30 kwi 2006, 22:30
Lokalizacja
Kraków

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do