Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

zlosc....

przez pokonana 25 kwi 2006, 20:20
nie wiem dlaczego jest we mnie tyle zlosci takiej okrutnej nie moge tego opanowac co sie dzieje? to chore przeciez nimt mi nie wyrzadza krzywdy dlaczego wyzywam sie na innych? czy to normalne? ja mam dosc tego czuje sie zmeczona a do tego ranie innych ataki ustaly na 4 dni jest ok ale ta zlosc ona sie we mnie burzy tak jakbym juz nie potrafila inaczej :(
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
21 kwi 2006, 19:54
Lokalizacja
zielona Gora

przez OLA-1982 25 kwi 2006, 20:50
Paulino, do usług!! :P ale czy Ty kontynuujesz sesje z psychologiem? wiesz, jak chcesz porozmawiać o Twoich problemach, to możesz napisać do prywatnie, na forum nikomu nie jest miłe rozmawianie o intymnych sprawach. Ale uważam, że każdy człowiek może dać z tym radę, jeśli chce. JA chce i daje rade bez psychiatry i farmakologii. Mam nadzieje, że mój stan się nie pogorszy, ale wiem, że to zależy tylko ode mnie!!narazie ziołowe cuda, joga i psychoterapia-tak zamierzam się z tego wydostać, mam nadzieje, że mi się uda.A Tobie powodzenia. JAk coś to wal!!chętnie pomogę :)
Ty panujesz nad czynami jeśli się w nie nie wciągasz
Offline
Posty
59
Dołączył(a)
15 kwi 2006, 19:05

przez deprim 25 kwi 2006, 21:52
wydaje mi się że jeżeli był to spoardyczny "incydent" a nie ługotrwały stres (np 8 lat) to bardzo szybko z tego wyjdziesz:)

pozdrawiam
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
19 kwi 2006, 20:11

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez telimenka 25 kwi 2006, 21:58
Pamiętam, że gdy to wszystko się zaczęło wieczory były dla mnie bardzo trudne...

Wychodzenie ze znajomymi albo wieczorne spacery to świetny sposób na odprężenie. 3maj sie, mam nadzieję, że uda Ci się to pokonać!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

Zaszufladkowanie

Avatar użytkownika
przez telimenka 25 kwi 2006, 22:24
To chyba tego tak naprawdę się boję! W gronie inteligentnych ludzi obawiam się etykietki głupiej dziewczyny, w gronie luzaków - osoby przemądrzałej! Nie kupuję różowych ubrań bo boję się, że zostanę uznana za dziewczynę w stylu 'barbie'! (wiecie co mam na myśli)... Nosząc sportowe, zwykłe ciuchy mam wrażenie, że zostanę posądzona o bycie prymitywną osobą... a gdy ubiorę się elegancko - płytką, snobką!

Już chyba nie wiem jaka tak naprawdę jestem...? Nie wiem jaki jest mój styl.. kim jestem... Czy to jakieś zaburzenie osobowości? Wiem, że to forum nie jest po to, by użytkownicy wzajemnie stawiali sobie dignozy... proszę, napiszcie tylko co sędzicie....

Aha!
A najgorsze jest to, że gdy już np. rozmawiając z kimś pomyślę, że już mnie 'zaszufladkował' zachowuję się tak, jakbym rzeczywiście była taka... Przykładowa sytuacja: Zdając egzamin pomyślałam, że profesor i tak uważa mnie za jakąś idiotkę, kiepską studentkę, która chce tylko zaliczyć i nie ma żadnych ambicji... no i zaczęłam się zacinać, jąkać... mówiłam nie to co chciałam powiedzieć i w zupełnie inny sposób niż planowałam.... Pisząc każdy post na tym forum zastanawiam się: Za kogo będą mnie uważać po przeczytaniu tego..?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez iwo4 25 kwi 2006, 22:29
Ja tez mam ataki zlosci i agresji... u mnie wynika to z tego, ze bylam "umniejszana" (krytykowana) w dziecinstwie... musialam sie jakos bronic
Witajcie wsród "wybranych"...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
193
Dołączył(a)
24 mar 2006, 23:21
Lokalizacja
Kraków

przez pokonana 25 kwi 2006, 22:31
doskonale to rozumiem ale czy radzisz sobie z ty jakos? jesli tak to prosze Cie powiedz jak? moze mnie tez sie uda..
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
21 kwi 2006, 19:54
Lokalizacja
zielona Gora

List do Piotra

przez magduś 25 kwi 2006, 22:57
Witajcie Przyjaciele!
Mój chłopak Piotr od 6mies. ma opisywane przez Was dolegliwosci...badał serce i płuca -ma zdrowe...wczoraj znalazłam Wasze forum i dziś juz wiem...że czeka mnie poważna rozmowa z Piotrem...muszę mu powiedzieć, że najprawdopodobnie jest to nerwica lękowa...że musi się leczyć!
Boje się mu o tym powiedzieć bo jest człowiekiem bardzo szybko załamującym sie...nie wierzy we własne siły...możliwości, nie wierzy ze moze być w przyszłości szczęśliwy, że moze coś osiągnąć...boi sie każdego dnia, nie planuje przyszłości bo zakłada że nic nie "wypali", boi sie że mnie straci...boi się śmierci...ma strasznie niskie poczucie własnej wartości...od dziećiństwa ojciec-akloholik wmawiał mu że jest do niczego, ze jest idiotą, nic w życiu nie osiągnie...
Całe dotychczasowe życie brakowału mu miłości, radości, poczucia bezpieczeństwa, własnej wartości i godności...
Dziś kiedy jest dorosłym człowiekiem...wszystko wraca, widać efekty nieszczęśliwego dzieciństwa...i te Jego "ataki" :cry: :cry: :cry:

Tak bardzo chce mu pomóc...chce żeby wiedział ze z nim jestem i będe...że nie opuszcze Go...że ta choroba niczego między nami nie zmieni...a nawet moze jeszcze bardziej zblizyć! Pragnę tylko jego zdrowia i tego by odzyskał wiarę w siebie! By zaczął walczyć...tak bardzo bym chciała juz zawsze być przy nim...każdej ciężkiej i nie przespanej nocy...tulić Go do serca i powtarzać że jestem...że czuwam...że przy mnie jest bezpieczny...

Proszę Was..napiszcie do Niego kilka słow tak od siebie...to co czuliscie na początku, co czujecie dziś, jak sobie radzicie...nikogo tak nie zrozumie jak Was!
Ja wydrukuje te listy i Mu poprostu je dam...kiedy już odważe sie powiedzieć że jest chory-że to nerwica lękowa...
Dziękuje Wam bardzo za pomoc!
Pozdrawiam!
p.s. dziękuje Michaelowi za wzruszający list do Piotra nadesłany na moją skrzynkę prywatną!
Szczęście to nie tylko to co nam los daje, ale i to czego nie zabiera!
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
24 kwi 2006, 10:59
Lokalizacja
kraków

przez rogue 25 kwi 2006, 23:59
cos w tym jest. kazdy w mniejszy lub wiekszy sposob przyklada wage do tego w jaki sposob chce byc postrzegany (ubior, sposob wyslawiania sieinne). Mysle, ze jednak my neurotycy nieswiadomi swojej wartosci jako bardziej podatni na domniemany sad otoczenia (ktore przeciez ma nas na oku!!!) baczniej zwracamy na to uwage. cenie sobie prowincje - ludzie maja tam to lekko gdzies, wszystko jedno z jakich powodow. Miasto daje tylko dodatkowe stresa w tej kwestii , lansujaca sie ciagle na nowo grupe amatorow nowosci i probujaca za nimi nadazac pozostala mase. Prawdziwych nonkomformistow (pewnie Ci prawdziwi w ogole nie zdaja sobie sprawy ze nimi sa) jest niewielu. Mowie ostatnimi zdaniami szczegolnie o ubieraniu sie. Proponuje poodwiedzanie ciucholandow - mi to pomoglo.:: )
silny nadzieja.
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
15 kwi 2006, 21:15
Lokalizacja
krakow

teraz to już naprawdę załamka

przez mamukaroli 26 kwi 2006, 00:39
Dzisiaj po 3 godzinach uspokajanie tętna pojechałam do mojej lekarki(taksówka), wyczekałam jakoś na swoją kolej.
Pani psychiatra po 6 latach leczenia teraz jest chyba najgorszy okres w mojej historii (codzienne ataki tachycardii, nie mogę z domu wyjśc, nawet zająć się jak należy domem, dziećmi, mąż mnie zostawia, chyba zmęczyła go rola wspieracza) powiedziała mi, że ona nie może mi pomóc co ja mam robić .
Matka uważa mnie z histeryczkę (ludzie mają gorsze choroby i sobie radzą) zakałę rodziny, lenia i jak powiedziała ostatnio pasożyta.
Wracam umęczona ą wyprawą do domu a ona z ciężką furią, miną męczennicy sprząta mi pokój zapewniam nie dlatego żeby pomóc tylko by pokazać jak mam robić , wpada rano żeby sprawdzić czy śpię a niech niedaj Boże zastanie mnie w łóżku!!
Ja już naprawdę nie mam sił , czy naprawdę jestem taka beznadziejna?
Nie chcę by mnie ktoś wyręczał sama chcę robić wszystko tylko teraz nie potrafię , przecież nie zawsze tak było...
moja 6 letnia córka ze łzami w oczach mówi - mamusiu ja nie lubię jak babcia na ciebie krzyczy, Ola ma 10 lat ma lęki boję się co będzie dalej!
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
22 lut 2006, 18:18
Lokalizacja
Gdańsk

przez rogue 26 kwi 2006, 00:45
Andrzej Samson powiedzialby Twojej mamie "niech sie Pani odpieprzy od swojego dziecka". ja tez to mowie. pomysl o przeprowadce, albo jej powiedz zeby sie powiesila - moze w koncu sie opamieta i przestanie byc frustratka udajaca dobra mame sprzatajaca pokoj.trzymaj sie cieplo.
silny nadzieja.
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
15 kwi 2006, 21:15
Lokalizacja
krakow

przez Paulina557 26 kwi 2006, 08:23
witam
miałam podobny problem. nikt z mojego otoczenia nie rozumiał co sie ze mna dzieje - zostawił mnie chłopak, straciłam przyjaciół... na poczatku było bardzo ciezko, ale nie mozesz sie poddawac!!!! Wiem ze łatwo powiedziec ale gorzej zrobic. Musisz uwierzyc ze bedzie dobrze!! W Twoim otoczeniu napewno znajdzie sie ktos kto Cie zrozumie i pomoze. Olej to co mówia nieżyczliwi (chociaz czasem to boli) bo teraz to TY jestes najwazniejsza
pozdrawiam
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
25 kwi 2006, 11:09

przez OLA-1982 26 kwi 2006, 08:29
a może bys się wybrała porozmawiać na temat Twojego życia i problemów z psycholog, a może jakąś terapie bys podjęła w celu ukształtowania sobie charakteru, bo uważam, że psychiatra nie pomoże Ci rozwiązać wszystkich problemów emocjonalnych. Generalnie rogue ma racje, ale znam z doświadczenia sytuację, kiedy czujesz, że nie dasz rady sama-chodzi o przeprowadzkę. Musisz, Twoja córeczka tego oczekuje, musisz jak nie dla siebie to dla niej coś zrobić. Przeanalizuj co byś mogła zrobić ze swoim życiem...A psychoterapie polecam, sama się jej podjełam. Nie będę mocniejszych rad dawała, bo nie znam konkternej sytuacji jak u Ciebie wygląda, tylko ogólnie piszesz, więc ogolnie powiem, że muszisz Twojej mamie odciąć pępopwine-nie sobie, jej. A pani moja pani pscyholog, by powiedziała: "a p. Olu nie umie się pani postawić, powiedzieć, że nie życzy sobie pani takich komentarzy, że to pani życie i będzie sobie pani robiła co chce, a w razie jeszcze innych mocniejszych słów pod pani adresem, wyjść"-zachowanie zbuntowanej nastolatki, niby śmieszne, ale ja to śle własnie do Ciebie.To Twoje życie i niestety masz sama więcej obowiązków-matka, gospodyni, w dodatku pokonać newrice i odizolować się od komentarzy innych-to jest sztuka. A co do męża... nie wiem, uważam, że może nie zmuszać go do niczego, narazie zajmij się sobą, poszukaj psychologa dobrego... i walcz o siebie. Myśle, że jak przestaniesz się starać o niego, a będzie poprawa z Tobą, on może wróci... Powodzenia!!!!!!!!!
Ty panujesz nad czynami jeśli się w nie nie wciągasz
Offline
Posty
59
Dołączył(a)
15 kwi 2006, 19:05

przez Moniczka 26 kwi 2006, 08:44
Te badania na potas zrobilam jakies trzy miesiace temu i bylo dobrze.Wiecie,ze moja babcia umarla z uduszenia?Brakowalo jej tlenu we krwi,co bylo spowodowane anemia-cala noc lezala w szpitalu pod respiratorem,nie mogla zlapac powietrza,dusila sie,kolatalo jej serce,umierala z braku tlenu.Byc moze moja nerwica jest odzwierciedleniem jej stanu bo ja bardzo przezylam jej smierc,to po niej dostalam atakow.
Dzis w nocy ryczalam bo znow stracilam oddech,nic nie pomagalo,popijalam wode mineralna i probowalam oddychac spokojnie ale normalnie fizycznie czulam jakby momentami zatrzymywalo mi sie serce.Na klatce piersiowej ciezar,tchu brak,pluca skurczone,nic nie pomaga.Pieknie mnie to trzyma od niedzieli.Jestem przerazona wyjazdem na Slowacje w piatek-przeciez ja sie tam udusze z paniki.Czy to na pewno nerwica.....????
Po czym poznac,ze klopoty z oddechem to tylko nerwica bo to ze badania sa dobre to o niczym nie swiadczy?
Moniczka
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Yahoo [Bot] i 12 gości

Przeskocz do