Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez venom 23 kwi 2006, 10:07
wyobrazam, ja bylbym przerazony, ale jesli chcesz byc pewien na 100% to radze zrobic tomografie lub rezonans, prywatnie tomografia to okolo 350 zl, rezonans prywatnie kolo 500, 600
ja sie lecze prywatnie wiec cos wiem na ten temat
pozdrawiam i nie przejmuj sie, kiedys bedziesz sie z tego smial :)
"...Żadnych kajdanków czy czegoś w tym rodzaju.
Kiedy nas już spisali na komisariacie, zabraliśmy
Tych gliniarzy na obiad na Mulberry Street...
Następnego dnia znów działaliśmy w najlepsze..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
340
Dołączył(a)
08 kwi 2006, 12:26

przez pachol83 23 kwi 2006, 10:12
Na tomografie z kontrastem wywalczylem skierowanie u neurologa, choc ta twierdzi ze to na tym etapie zbedne bo dno oka jest prawidlowe a tam szybko pojawilyby sie zmiany. Tak czy siak udalo sie, termin dosc odlegly bo 3 tygodnie (16 maja) ale jakos dam rade.
W piatek wyjezdzam z dziewczyna na weekend majowy na 5 dni - mam nadzieje, ze to jakos ulzy mi w cierpieniu i jesli to problem z nerwami to powinienem go troche ukoic ;)
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
22 kwi 2006, 23:16

Avatar użytkownika
przez venom 23 kwi 2006, 10:14
nic sie nie stalo, mnie sie wydaje ze to jest na tle nerwowym,

jesli bys miala miec zawal to juz dawno bys go miala,

niedotlenienie:
Typowe objawy niedotlenienia to bóle głowy, trudności z koncentracją, skoki ciśnienia, stałe zmęczenie i szara, sucha skóra.

masz tak?

[ Dodano: Nie Kwi 23, 2006 9:30 am ]
ja mam tak ze doslownie na sekunde 2 nie mam czym oddychac, glupie uczucie ale podobno normalne w nerwicy :) :twisted:
"...Żadnych kajdanków czy czegoś w tym rodzaju.
Kiedy nas już spisali na komisariacie, zabraliśmy
Tych gliniarzy na obiad na Mulberry Street...
Następnego dnia znów działaliśmy w najlepsze..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
340
Dołączył(a)
08 kwi 2006, 12:26

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez venom 23 kwi 2006, 10:17
milosc potrafi zdzialac cuda, cos wiem o tym, mam zone i 2 letnie dziecko i moja milosc do nich jest tak wielka ze nerwica nie ma szans :)
"...Żadnych kajdanków czy czegoś w tym rodzaju.
Kiedy nas już spisali na komisariacie, zabraliśmy
Tych gliniarzy na obiad na Mulberry Street...
Następnego dnia znów działaliśmy w najlepsze..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
340
Dołączył(a)
08 kwi 2006, 12:26

Stare zycie/nowe zycie (dlugie)

przez Nonenow 23 kwi 2006, 10:33
10 lat temu mialem nerwice, z takim samym bagazem objawow jak wiele osob tutaj.

Podobno nie bylo to nic powaznego - psychiatra u ktorej bylem wtedy powiedziala mi i moim rodzicom ze daje glowe ze mi nic nie dolega. Przeszedlem przez leki ze serce mi wysiadzie, ze peknie mi tetniak, ze bede mial zaraz wylew, ze zemdleje, ze zwariuje i uslysze glosy albo zobacze cos, ze zwariuje i zrobie komus krzywde itp. Nie twierdze ze meczylem sie jakos niewyobrazalnie, ale nie bylo to przyjemne.

Ataki paniki trwaly jakis czas i minely. Niepokoje dluzej. Jakis czas temu zaczalem zastanawiac sie nad tym co sie wtedy dzialo - gdy chorowalem. Przekopalem sie przez literature medyczna i nastraszylem ze to byly poczatki psychozy. Faza prodromalna itp. Odwiedzanie forow na ktorych pisywali schizofrenicy w remisji nie poprawilo mi humoru - bo to wcale nie 'wariaci' tylko dosc zdrowi ludzie z pewnym bagazem doswiadczen chorobowych.

Poszedlem wiec do psychiatry (bardzo, bardzo mila pani). Mialem stracha ze wyjde z diagnoza typu 'poczatki procesu schizofrenicznego - F.20' czy cos.

Ale ze mnie idiota. Chyba poprawilem humor tej pani. No bo przylazlem, zdrowy jak rydz i wyjakalem ze nie wiem co mi wtedy bylo i czy nie mam objawow psychotycznych. Nie mam. Nie mialem. Gdybym mial 10 lat temu, to teraz bylbym bardzo chorym czlowiekiem. Zapewne bez swiadomosci choroby. Bez intensywnego leczenia nie skonczylbym studiow, nie zylbym normalnie.

Ale i tak ciesze sie, ze poszedlem. Moglem jej opowiedziec o okresach mojego zycia o ktorym nikomu nie mowilem. Cholera, jak na mnie patrzyla, to widzialem ze robi sie jej mnie zal a ja zamiast czuc zlosc (bo tak reaguje na odslanianie sie czasem) czulem diabelna ulge.
Wiecie, to jest dziwne - to tak jakby miec przez 10 lat ochote na cos, ale nie wiedziec na co, i w koncu na to trafic. Tak sie poczulem jak opowiadalem jej o tym. Poza tym wyjscie od psychiatry bez diagnozy, za to z sugestia ze moglbym sprobowac poopowiadac o swoim zyciu terapeucie jest czyms budujacym, prawda?

Jakis czas temu uporalem sie z nerwica na tle somatycznym. Mozecie sie smiac, ale strasznie trudno mi bylo uwierzyc i ZAAKCEPTOWAC ze jestem zdrowy. Tak bardzo wroslem w postrzeganie siebie jako osoby chorej fizycznie, ze porzucenie tego podejscia bylo dla mnie czyms... przykrym. No bo nie ma zadnego usprawiedliwienia, zadnej ucieczki w chorobe, zadnego badania siebie.
Znalazlem wiec zamiennik - obawa przed zblizajaca sie choroba psychiczna. I znowu - stala autoanaliza, przegryzanie sie przez ksiazki i strony www. Zamiast palca na pulsie byla lupa skierowana na wlasne mysli.
I nic, zadnych objawow - bilans mam taki, ze nic mi nigdy nie dolegalo. Ale w moim zyciu bylo pare zgrzytow. Myslalem ze kazdy ma na karku podobna ilosc doswiadczen i kazdy powinien wrocic automatycznie do stanu normalnosci. Mylilem sie, oczywiscie.

No wiec nabieram powietrza w pluca i na razie bez wielkiego przekonania i z obawa mowie: 'jestem zdrowy'.

Brak przekonania i obawa wynikaja z tego, ze niniejszym stwierdzam ze duza czesc mojego postrzegania siebie jest falszywa. I zbudowana w jakims stopniu z powodu strachu przed zyciem - zeby miec gdzie uciec, jak sie usprawiedliwic. Nie jestem chory, nie bylem. Wydarzenia z przeszlosci zostaly we mnie i chce zeby tam byly, ale tylko jako przestroga - zebym ja nie popelnil pewnych bledow, zebym ja z kolei nie skrzywdzil nikogo.

I jeszcze jedno - jesli macie nerwice podobnego typu jak ja ...uff, mialem... tzn wywolana dlugimi okresami gdy w Waszym zyciu dzialo sie cos niedobrego, to nie myslcie NIGDY o sobie jako o osobach slabych. Bo to nie jest slabosc. Slaboscia byloby odgrywanie sie na swiecie, albo ludziach. A takich osob nie brakuje. To latwe.

Aha - do tych co sie boja chorob psychicznych. Jesli macie rozpoznanie nerwicy i leczycie ja np dwa lata lub dluzej, to szanse ze to sa poczatki czegos powaznego sa podobno znikomo male.

Pozdrawiam, zmykam uczyc sie wierzyc ze nie grozi mi zadna Apokalipsa. Cos nowego dla mnie - bycie zdrowym fizycznie i psychicznie. Bede tu zagladal, sluze pomoca jesli tylko bede potrafil.
Offline
Posty
182
Dołączył(a)
15 sty 2006, 00:23
Lokalizacja
Nowhere

Avatar użytkownika
przez venom 23 kwi 2006, 10:38
Nonenow gratuluje, twoje slowa dodaja otuchy, milo jest poczytac takie posty, mam nadzieje ze ja tez kiedys takiego napisze, pozdrawiam :)
"...Żadnych kajdanków czy czegoś w tym rodzaju.
Kiedy nas już spisali na komisariacie, zabraliśmy
Tych gliniarzy na obiad na Mulberry Street...
Następnego dnia znów działaliśmy w najlepsze..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
340
Dołączył(a)
08 kwi 2006, 12:26

przez VaBoom 23 kwi 2006, 10:54
MOniczko, nie panikuj! To TYLKO nerwica.
Często czuję, że nabieram powietrze do płuc, a w tym powetrzu jakby nie ma tlenu.
Jednak jeśli po 3 minutach się nie udusiłaś, to znaczy, że wszystko jest oki :)
Oddychaj spokojnie, przeponowo i staraj się nie myśleć o objawach. Z czasem zapomnisz o nich i będziesz miała spokój :)
My body on the floor - a Kodak moment
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
11 mar 2006, 15:17
Lokalizacja
Gliwice

Avatar użytkownika
przez seba 23 kwi 2006, 11:34
Spoko,spoko:)Tylko nie panikuj.
Jak sie zaczynaly moje przygody z nerwica to tez mnie zlapalo ni z tad ni z owąd.Nie moglem oddychac normalnie ponad miesiac.Od rana do wieczora i tak na okrągło:).Jak juz zacząlem sie bac,ze moze jednak cos mi jest to poszedlem zrobic sobie spirometrie i rtg pluc.Jak sie okazalo,ze wszystko jest w porzadku to nagle wszystko ustało.
Miewam tak jescze czasem,ale zadko.Takze nie martw sie,nie udusisz sie.To jest tylko takie wrazenie.A jak robilas niedawno badania to nie mysl o tym,ze juz od tego czasu cos Ci sie stalo:),bo nic sie nie stalo:).
Pozdro
Avatar użytkownika
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
10 kwi 2006, 11:40
Lokalizacja
Gliwice

Avatar użytkownika
przez telimenka 23 kwi 2006, 12:43
Witaj, zauważyłam, że wiele osób przychodzi na to forum i ma nadzieję, że pozostali forumowicze postawią trafną diagnozę... Mozemy pomóc, doradzić, ale tak jak napisał venom - jeśli istnieje podejrzenie, że może to być na tle nerwowym, to lepiej rozwiać wątpliwości udając się do specjlisty! Po co dłużej się męczyć w niepewności?

Muszę napisać, że u mnie to wyglądało podobnie - doszukiwałam się nie wiadomo jakich chorób, rak, uraz kręgosłupa, TSS... robiłam badania i wszystko było w porządku. Dopiero gdy jeden lekarz - podobnie jak Ciebie - zapytał czy nie mam czasem jakichś problemów osobistych, a drugi potwierdził, że to co mi dolega (drętwienie ciała, dreszcze, bóle głowy, podwyższona temperatura, bóle kręgosłupa, bezsenność, brak apetytu) może mieć podłoże emocjonalne zaczęlam się zastanawiać, czy rzeczywiscie czasem nie wmawiam sobie sama tych wszystkich dolegliwości. Nasza psychika ma potężną moc... wielokrotnie pisano tu na forum o problemie wywoływania u siebie objawów pewnych chorób! Jeśli mogę Ci doradzić - przestań przeglądać strony internetowe w poszukiwaniu objawów różnych chorób - to naprawdę Ci nie pomoże, a tylko pogorszy sytuację (stres stres stres!) Trzymaj się, mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze! :)

[ Dodano: Nie Kwi 23, 2006 11:47 am ]
Minas_Morgul napisał(a):Znajomy który studiuje medycyne opowiadał mi, że po pewnym czasie studenci zaczynają przez pewien okres czasu miewać takie objawy o jakich czytają


Czytałam o tym - nazywa się to "Choroba studentów trzeciego roku medycyny" ;) Studenci doszukują się u siebie różnych objawów chorób o których czytają i wywołują u siebie te objawy. Chyba nie mogłabym studiowac medycyny!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez Pitia 23 kwi 2006, 13:07
:D :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
11 lut 2006, 19:32
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez grown-up19 23 kwi 2006, 13:49
po 1: ten temat już był wiele wiele razy tutaj na forum
po 2: ja przeżywam identyczne stany od świąt Bożego Narodzenia. sytuacja, którą opisała Moniczka to w każdym calu to co ja przeżywałem wtedy. odkąd zacząłem brać leki jest lepiej. to z czasem mija... pozdrawiam :)

i bez paniki!!!! na 100% jesteś zdrowa!!!
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
03 sty 2006, 23:03
Lokalizacja
Podkarpacie

przez snaefridur 23 kwi 2006, 14:25
Też się modlę.Nie będę do kobiety w niedzielę dzwonić.Zbiorę się jutro.Może.Miałam wczoraj.I przedwczoraj.I w czwartek też.
Nie cierpię rozmawiać przez telefon,to mnie stresuje znacznie bardziej niż rozmowa na żywo.
Ale muszę.
snaefridur
Offline

Wiem,że to już było tachycardia

przez mamukaroli 23 kwi 2006, 14:32
Wiem,że ten temat ju z był wałkowany, ale jak myślicie czy takie szybkie bicie serca, codziennie rano , po przebudzeniu na dł€ższą metę może być niebezpieczne dla życia (dochodzi do 160 i trwa ok 1,5 h)?
EKG jest w porządku i tarczyca też pozdrawiam
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
22 lut 2006, 18:18
Lokalizacja
Gdańsk

przez pachol83 23 kwi 2006, 16:07
Wlasnie....mnie non stop zastanawia czy nasza psychika, podswiadomosc potrafi wywolywac wyimaginowane bole, zaburzenia etc etc. Jakos nie umiem tego ogarnac moim technicznym mozdzkiem :)
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
22 kwi 2006, 23:16

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 29 gości

Przeskocz do