Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez anielka 09 kwi 2006, 12:42
zmniejsz poziom lęku - i to najlepiej za pomoca terapii...
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
06 mar 2006, 20:09
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez emiflo 09 kwi 2006, 12:50
też mam synusia i on jest moim skarbusiem , który sprawia, ze sie nie poddaje . Cudownie jest patrzeć każdego dnia jak robi postępy czy zaczyna mówic. Buźka
---Na najważniejszych skrzyżowaniach życiowych nie stoją żadne drogowskazy -----Charles Chaplin
*****************************************
---Sekretem szczęśliwego życia jest wyrozumiałe akceptowanie zmian ----- James Stewart
Avatar użytkownika
Offline
Posty
262
Dołączył(a)
25 mar 2006, 16:09
Lokalizacja
Sieradz

Avatar użytkownika
przez didado1 09 kwi 2006, 14:06
Towdy
podaj tytuł tego filmu proszę
znikłam i mnie nie ma .........
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez didado1 09 kwi 2006, 14:09
hlip hlip ja też chcę normalnie no powiem wam że pomału mi sie udaje :D
znikłam i mnie nie ma .........
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

Avatar użytkownika
przez towdy 09 kwi 2006, 15:11
Didado, chyba przeoczyłaś, bo tytuł już podałem :D . film był ostatnio na TV4. gościu miał takie klasyczne fobie: bał sie dotykać klamek, jeździć windą, być porzuconym, z tego też powodu nie chciał się rozstawać na krok ze swoim psychiatrą, hehe :)
Marzenie jedno mam- osiągnąć błogi stan...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
103
Dołączył(a)
10 mar 2006, 16:30
Lokalizacja
Ilkenau

Avatar użytkownika
przez venom 09 kwi 2006, 17:40
moim zdaniem najlepiej przejsc sie na spacer (jesli to oczywiscie jest dzien, chociaz ja chodzilem i w nocy) ja w przypadku gdzy mnie dusi w nocy biore stilnox i po paru minutach przechodzi i ide slodko spac :)
w ciagu dnia spacer albo zajecie sie czyms , im bardziej myslisz o tym duszeniu tym bardziej sie to poglebia, wiem ze to nie jest takie proste ale coz :( w sumie nie ma innego wyjscia
pozdrawiam
"...Żadnych kajdanków czy czegoś w tym rodzaju.
Kiedy nas już spisali na komisariacie, zabraliśmy
Tych gliniarzy na obiad na Mulberry Street...
Następnego dnia znów działaliśmy w najlepsze..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
340
Dołączył(a)
08 kwi 2006, 12:26

Avatar użytkownika
przez cicha woda 09 kwi 2006, 19:44
Moim jedynym znanym sposobem na kluchę w gardle jest poczekanie aż samo przejdzie.
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

przez snaefridur 09 kwi 2006, 19:49
Kładę się,otwieram okno i oddycham spokojnie i wolno.No i powtarzam sobie,że uduszenie mi nie grozi i staram się o tym nie myśleć.Teraz to już mój dobrze znany towarzysz,staram się go zlekceważyć i czekam ,aż przejdzie.Nie skupiam się na tym.Jesli chodzi o ten objaw to akurat możliwe,gorzej z bólem brzucha :/.
snaefridur
Offline

przez salma266 09 kwi 2006, 20:16
Dzisiaj czuję się fatalnie.Głowa mi pęka.Czuję okropne napięcie tak jakby coś chciało wyjsc z mojego mózgu.To okropne uczucie mogę przyrównac do takiego uczucia jak zdrętwieje np noga :roll: :roll:

Coś przeokropnego,i na dodatek nie można tego bólu w żaden sposób uśmierzyc ani złagodzic.Tabletka nie pomaga żadna :!:

Uczucie jakby mi sie zwijał mózg :!: :!: :!:
Zastanawia mnie jedno?dlacze3go w sytuacjii kiedy dobrze sie czuje jestem uśmiechnięta np też mnie to atakuje?nie wiem,nie potrafie sobie tego wytłumaczyc
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
22 mar 2006, 19:51

trudno odbić się od dna...

przez anielka 09 kwi 2006, 22:11
właściwie to czuję się prawie gotowa, żeby zaczać życ bez tych wszystkich ograniczeń kt. wytworzyła we mnie nerwica...
ale jakoś mi ciężko... czuję się jak w matni, kokonie uplecionych z chorych, pełnych lęku i obaw myśli... zniekształconych przez chorobę i trzy lata wegetacji - walki z nerwicą...
czuję że potrzeba mi nieco nadzieji, wiatru w żagle, by odbić od tego niesprzyjającego lądu i skierować na przyjazne wody...
o dziwo granica pomiędzy zdrowiem i chorobą jest cieńka, tak cieńka i wątła jak myśl, która determinuje osobowość nerwowca...
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
06 mar 2006, 20:09
Lokalizacja
Wrocław

czy ktoś jeszcze tak ma?

przez mamukaroli 09 kwi 2006, 22:50
Ja już nie mam siły, oprócz innych objawów nerwicy, tzn kłopoty z wychdzeniem z domu na przyklad, ciągłe zmęczenie.
Najbardziej męczą mnie ataki szybkiego bicia serca, budzę się i po kilku minutach serce wali mi jak po maratonie tzn np150-160na minutę ale na ty mnie koniec w ciągu dnia też zdaża się np 120 tak jakoś bez powodu.
Nie mam apetytu, już chyba 2 miesiące siedzę w domu nawet po chleb na róg ulicy trudno mi wyjść. Nie mam siły nawet zająć się domem, dziećmi.
Przeraża mnie częstotliwośc tych ataków.
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
22 lut 2006, 18:18
Lokalizacja
Gdańsk

przez shadow_no 09 kwi 2006, 23:09
A badania serducha zrobione ? ;)
Zazwyczaj to nasze nastawienie powoduje takie tempo bicia serca, ale ja radzę Ci zrobić sobie ekg serduszka, tak dla pewności.

Dużo było o nerwicy serca na tym forum, np. tutaj:
http://www.forum.nerwica.com/1-vt460.html?start=0
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

przez Magnolia 09 kwi 2006, 23:32
Witam!Mówią,że nawet jak się jest na dnie to słychać pukanie od spodu.Zawsze jest coś co może nas wyzwolić z najgorszych kłopotów.Tylko trzeba chcieć dać sobie pomóc.Dla jednych jest to przyjaciółka,dla innych ksiądz lub psycholog.Człowiek pozostawiony samemu sobie "głupieje",a myśli które mamy jeszcze bardziej zatwierdzają nas w przekonaniu,że tak juz musi być.Ale z myślą jest tak jak z plotką wychodzi ptaszkiem a wraca bawołem (jeśli wiesz o co mic chodzi).Nerwicowcom często zdaję sie,że muszą rozgryźć jakiś problem,mysl żeby sie z nimi uporać.Ale nie,ciągła analiza jeszcze pogarsza stan,trzeba działać!Moim zdaniem najlepsza jest terapia u psyhologa,ciężka praca nad sobą.To jest jedyne wyjście.Pozdrawiam
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
08 lis 2005, 10:27

Boli mnie życie

przez Kaja 73 09 kwi 2006, 23:45
Nie chcę Was zanudzać opowieściami jak zaczęła się moja "przygoda" z nerwicą. Powiem tylko że, niezły thiler powstał by na kanwie moich doswiadczeń. Swoją drogą, to cholernie niesprawiedliwe, że jedni tak łagodnie przepływają przez życie, a drugim los funduje takie "niespodzianki"
Przeszłam terapię, leczenie farmakologiczne (w toku) i myślałam, że już, już wychodzę... O jakże się myliłam!
Czy bolały Was czasem emocje? Radość, podniecenie? Wyobraźcie sobie, że idziecie na randkę, super prawda? Wychodzicie na ulicę i .... zamiast podekscytowania czujecie tylko łomot serducha, duszność, gulę w gardle i paniczny strach! Co ja wtedy robię? Wpadam do najbliższego sklepu, kupuję mineralną i sięgam po...Alprox. Często tak właśnie kończą się moje randki...w najbliższym sklepie. Jakie to żałosne.
Teraz znów udam się do mojej kochanej pani psycholog, która postawi mnie na nogi, a potem ... znów będę czekała kiedy moje emocje zaczną boleć.
Strasznego mam dzisiaj doła. Pozdrawiam wszystkich serdecznie i oby emocje nigdy Was nie bolały
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
07 kwi 2006, 09:01
Lokalizacja
Łódź

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 28 gości

Przeskocz do