Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Silla 26 paź 2005, 22:34
Witam
Czy i ja mogę dostać tę książkę?? :)
Z góry

dziękuję i czekam.
silla0@op.pl
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
20 paź 2005, 11:31

przez Silla 26 paź 2005, 23:10
BIBI-Poród chyba sie do tego sporo przyłożył ale takie stany

mam już od paru lat,tylko teraz czuję jakis brak sił na walkę.Nie daje sobie sama rady :? Zobaczymy,jutro jedziemy z mężem

poszukać tej przychodni,do której mam skierowanie.
Acha dorwałam ostatnio stary wypis ze szpitala,do którego trafiłam z

silnymi bólami brzucha.Miałam wtedy 12 lat.Stwierdzono u mnie"nerwicę wegetatywną" ,do tego "infantylność"i "agrawowanie

dolegliwości" :shock: :D
A z tymi omdleniami to naprawdę spore pocieszenie :) Ja tez ciągle "mdleje" a tak naprawdę to

nigdy nie zemdlałam :)
Niech ktoś mi jeszcze przetłumaczy,że moje "ataki duszności" nigdy mnie nie uduszą i już będę

prawie zdrowa :D
Powiedzcie mi jak to jest,że kiedy przyjadą do mnie goście,obojętnie na jaki czas,wówczas nic bardzo

niepokojącego się ze mną nie dzieje,hmm...chyba muszę wymyślać sobie więcej zajęć.Najgorsze jest to,że mieszkam od niedawna w

innym mieście i prawie nikogo tu nie znam,żadnych znajomych...Dobrze,ze chociaz tu moge sie wygadać :D Naprawdę czuję,że mi

to pomaga. :)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
20 paź 2005, 11:31

Avatar użytkownika
przez bibi 26 paź 2005, 23:48
SILLA! ciesze się że działasz! niestety muszę cię zmartwić

ale ataki dusznośści nigdy , ale to nigdy cie nie uduszą ( :wink: ) nie ma takiego pzypadku. AAAAA znam to uczucie

doskonale.... jest cholernie sugestywne. Kurcze- jeżeli wcześniej już iałaś takie objawy to czemu rodzice nie przyłożyli się

do leczenia???????? musiało byc ci strasznie trudno. W tym wieku człowiek naprawdę nie wie czy to normalne.
co do gości

to ....to nie wiem ....ja nie lubię jak ktoś do mnie przychodzi ale tu chodzi o moją niską samoocenę-myślę sobie że mnie

oceniają, oglądając mieszkanie.....ble , ble, ble........wole chodzić do kogoś :D
napiusz koniecznie co lekaż

powiedział. jestem bardzo ciekawa! mam nadzieję że trafisz do dobrego lekarza. buziaczki
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez paula 27 paź 2005, 10:32
hej!jeżlei mozesz, to prosilabym o przesłanie mi tych

materiałów!paula00@autograf.pl, przeczytałam, że chodziłaś na terapie dla współuzaleznionych, i mam pytanie, czy to Ci w

jakims stopniu pomogło?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
22 wrz 2005, 11:38
Lokalizacja
z krainy wiecznego lęku!

:)

Avatar użytkownika
przez Olka 27 paź 2005, 10:49
Paula nie wiem dlaczego ale ta wiadomość, która Ci

wysłałam, wróciła do mnie.....zaraz spróbuje jescze raz z innej skrzynki.....adres napewno dobry napisałaś?
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Avatar użytkownika
przez paula 27 paź 2005, 12:18
hej!jeszcze nic mi nie doszło. No nic, jezeli się nie uda to

trudno!adres jest dobry paula00@autograf.pl, z Góry dziekuje! :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
22 wrz 2005, 11:38
Lokalizacja
z krainy wiecznego lęku!

:)

Avatar użytkownika
przez Olka 27 paź 2005, 14:02
Paula już wszystko wiem.....masz za małą skrzynkę!!!! Załóż

sobie jakaś jednorazową na interii czy gdzieś, albo podaj mi jakiś inny adres na który mogłabym Ci przesłac:)
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Czy nerwica może przerodzić się w chorobę psychiczną?

przez maja-gość 05 lis 2005, 20:58
Moim problemem jest

lęk przed chorobami psychicznymi przed zwariowaniem.Czy chorując na nerwicę można zwariować? Czy nerwica może doprowadzić

człowieka do choroby psychicznej? I czy człowiekowi może odbić bez powodu? Czy jeżeli myślę tak często o tym że zwariuje to

czy mogę zwariować?
maja-gość
Offline

przez Gość 05 lis 2005, 21:02
kurde co Wy tak dużo myślicie również mam nerwice lękowa ale

ja TYLE NIE MYŚLE CO WY !!
od czasu do czasu ( jakiś raz na 2 miechy) mi sie zakręci w głowie i koniec a to dlatego że

tyle nie myśle o tej chorobie :)
Gość
Offline

przez nju łan 06 lis 2005, 00:48
... a ja mam matke, ktora sama miala nerwice, i pracowala z

ludzmi, ktorzy maja nerwice (i nie tylko). Zaczelo mi sie jakies 2 miechy temu. I jak czytam dzis rozne posty to dziwie sie,

bo u mnie nie zdarzylo sie to nagle, a stopniowo. Poczatkowo nie moglem zasnac, mialem mnostwo mysli na raz, sam nie

potrafilem ich ogarnac, balem sie ze cos ze mna nie tak. Ze mam jakas schizofrenie albo jeszcze cos innego ( a uwierzcie mi

mialbym "z czego wybierac" bo czesto mialem z takimi ludzmi kontakt). Z dnia na dzien bylo coraz gorzej, bo coraz wiecej o

tym myslalem, coraz bardziej to analizowalem i sam sie nakrecalem. Mialem wtedy troche problemow, ale nie czulem ze moge

sobie z nimi nie poradzic, czy ze mnie przerastaja. Wychodzilo to wlasnie w formie nerwicy, jak bylem sam. Pewnej nocy, ten

"stan" tak juz mnie przerosl, ze sie poplakalem. To byl dla mnie znak, ze jest ze mna cos nie tak i musze cos z tym robic.

Udalem sie do najblizszej mi osoby - matki, wytlumacyzla mi ze to nerwica. Minol nastepny tydzien i bylo coraz lepiej,

przestalem sie nakrecac (nie wiem jak to zrobilem!!) i minelo. Wrocilo jakis tydzien temu. Ocyzwiscie znowu zaczolem myslec

ze to moze nie nerwica, a jakas choroba psychiczna, ze mam cos nie poukladane w glowie i bede chory do konca zycia... no

wlasnie ... nie mam lekow, nie boje sie ze nie poradze sobei z zyciem, nie boje sie ze umre, nie boje sie wychodzic z domu,

nie boje sie kontaktu z ludzmi ( a wrecz czuje sie wsrod nich znacznie lepiej, wlasciwie nic mi wtedy nei dolega).... a boje

sie tylko jednego, ze to jakas choroba psychicnza, znacznie gorsza niz nerwica. Boje sie ze strace panowanie nad samym

soba.

Moje jazdy pojawiaja sie jak jestem sam, jak mam wolny czas i nie pozytkuje go na nic kreatywnego. Nie moge sie

skupic. Mnostwo mysli na raz, caly chodze, nie moge zasnac, czuje jakbym wykorzystwal tylko czesc swojego mozgu do

myslenia, a ta czesc ktora wykorzystuje to jakis wielki haos. Im bardziej to analizuje tym jest gorzej. Czuje sie jakbym byl

pijany, boje sie ze moge zrobic cos czego nei jestem do konca swiadom, dlatego sie tak bardzo pilnuje, chodz wiem ze nie

zrobilbym nic nie normalnego. To jest wlasnie ten lek, ktory nie ma podstaw w "praktyce". Obserwuje sie bardzo, na sile

wmawiajac sobie ze zachowuje sie nienormalnie. przeraza mnie to i stan sie poglebia. Takei bledne kolo. Reakcja lancuchowa,

ktora jak raz sie zacznei to ciezko ja przerwac.

ROzmawialem dzis ponownie z mama, uspokoila mnie ze to TYLKO nerwica

i jak nie poradze sobie sam to bede musial pomyslec o psychiatrze, ktorego dobrze zna i ktory najwyzej przepisze mi cos

slabego na uspokojenie, ze nic wiecej mi nie trzeba... Pomoglo mi to.. ktos powiedzial mi ze wszystko jest ok i ten ktos wiem

ze sie na tym zna. Jeszcze bardziej pomaga mi praca i mnostwo zajec na codzien. Zapominam o tym i jest wrecz idealnie.

Czasami chcialbym zebym nie mogl myslec jak jestem sam, a tylko wykonywal czynnosci jak robot.

....ale wiecie co..

sam fakt tego ze sie tym podzielilem z wami mi pomaga, ze ktos o tym wie.. ze moge to powiedziec, ze nie jestem z tym sam...

ze to nie jest nienormalne, ze to wlasnie jest nerwica. Cos co jzu powoli rozumiem i wiem ze da sie z tym wlaczyc.. a jak to

wiem, to juz polowa sukcesu dla mnie. "Rozpoznaj wroga i walcz!"

Zawsze uwazalem sie za kogos bardzo silnego

psychicznie, zawsz e[potrafilem zachowac trzezwosc umyslu w sytuacjach krytycznych, szybko podejmowalem decyzje... Wiele razy

zycie mnie doswiadczylo, Zaczelo sie od tego ze zorientowalem sie ze jestem gayem... Nie wiedzialem z "czym to sie je" ..

matka na poczatku tego nie rozumiala, zaczely sie konflikty, wyprowadzilem sie z domu jak mialem 19 lat.. bylem sam, pozniej

wrocilem do domu, matka z czasem nauczyla sie to akceptowac, okazalo sie ze to wlasnie ona najbardziej mnie rozumie, ze na

niej zawsze moge polegac. Caly czas mi to udowadnia. Kilka porazek po drodze w temacie bycia z kims, nie warto o tym

pisac... Zaczolem pracowac na dosc odpowiedzialnym stanowisku, jak to niektorzy mowia "ufuksilo mi sie"... odpowiedzialne

stanowisko, duzo stresu a nei powiem .. w pracy tez mam bardzo niezdrowa atmosfere... studia... wszystko na raz, czasmai

poprstu brakuje mi czasu na to wszystko. A jakby tego bylo malo, poznalem kogos i sie zakochalem.... niby powinno byc

pieknie, ale teraz musze sie wyprowadzic i zaczac wszystko od nowa w obcym kraju po to zeby nie tesknic tak bardzo, bo

tesknota tez mnei wykancza, rzucic i zaryzykowac zycie we dwojga "na swoim", a jak sie nie powiedzie?? Ciagle o tym mysle,

planuje, szukam ewentulanych wyjsc awaryjnych, jakos sobei z tym radze i nie powiem calkiem niezle mi idzie.... tylko ze

wychodzi to "kuchennymi drzwiami", jak jestem sam.. no bo pomyslcie, wlasciwie juz wszystko zaplanowane, wszystko ma sie

ukladac tylko jzu dobrze, czego moze mi tylko teraz zabraknac??? Wlasnie zdrowia psychicznego zeby pokonywac przyszle

trudnosci "w locie"... no i mam!... Czasami czuje ze sam sie o nerwice prosilem, balem sie jej zanim sie o niej

dowiedzialem. Ale mam zamiar z nia walczyc, ciagle sobie powtarzam, ze zawsze bylem silny i zawsze bede. CHocby nie wiem co.

To moja psyche i to ja moge robic z nia co chce. To nie ona steruje mna a raczej ja nia. Mam wyjscie awaryjne - lekarz, ale

postanowilem sobie ze poradze sobie z tym sam. Jestem mocny, mam wokolo siebei osoby, ktore mnie rozumieja, a jak ktos nei

bedzie w stanie tego zrozumiec to nie moja sprawa a tej osoby... Nerwice zaczynam traktowac jak nastepne wyzwanie w moim

zyciu. Nasteny prog, ktory musze pokonac, "co mnie nie zabje, to mnie wzmocni". Mam pewna teorie na to, a mianowicie,

czlowiek dostaje taki "krzyz" w zyciu jaki bedzie w stanei maxymalnei uniesc. Nie traktujmy tego jako koniec. Postarajmy sie

na to popatrzec jako kolejny problem z ktorym musimy sobei poradzic, bo nie ma innego wyjscia.. nie traktujmy tego jako efekt

naszych probemow a poporstu kolejne wyzwanie... nie wiem czy to co pisze ma sens.. sami ocencie czy wam takie myslenie

pomaga. Moze warto wlozyc wiecej wiary w siebie... powtarzac sobie ze wszystko przejdziemy i z wszystkim sbei poradzimy...

moze to jest jakis sposob?!....
nju łan
Offline

Avatar użytkownika
przez Ania 06 lis 2005, 01:08
Od nerwcy nie można zwariować. To tylko takie nasze

"uposledzenie"..Ja też się bałam zwariować, ale uwiadomiłam sobie, że nerwica jest tylko chorobą, ale nie psychiczną.

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
28 sie 2005, 18:36
Lokalizacja
Skierniewice

Avatar użytkownika
przez Olka 06 lis 2005, 10:44
Maju, ani nerwica ani depresja nie prowadzi do choroby

psychicznej, mimo, iz czasem nam sie zdaje to bardzo prawdopodobne:) Pocieszę Cie, że wielu ludzi boi się choroby

psychicznej, to taki często spotykany lęk przy nerwicy. Tak więc nie martw się to są informacje, które otrzymałam od

lekarza..........wiarygodne źródło:)
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Avatar użytkownika
przez bibi 06 lis 2005, 11:23
napisałes: " Mam pewna teorie na to, a mianowicie, czlowiek

dostaje taki "krzyz" w zyciu jaki bedzie w stanie maxymalnie uniesc. " JA mam taka teorię --ale odnosi sie ona do mnie....

pewna starsza pani poszła na pielgrzymkę do częstochowy bo nie mogła znieśc ze ja sie marnuje.....brałam 3 lata amfetamine,

miałam wiekle róznych nałogów. wydawałam więcej pieniędzy niż miałam na używki...kradłam ...byłam ogólnie mówiąc ZŁA....i jak

widać wymodliła u Boga dla mnie inne życie. dostałam szansę. Nagle mi się skończyło....odeszło wszystko co mogę nazwać

nałogiem.....została tylko nerwica. Bogu dziękuje za NIĄ bo mogłabym juz nie zyć, a moja córka 15-letnia mogłaby wpaść w

większe gówno...dzięki nerwicy potrafie doceniać każdy dobry dzień bez lęku. buduję wokół siebie usmiech i radośc. przestałam

nienawidzieć i zaczełam się rozwijać.
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

Avatar użytkownika
przez bibi 06 lis 2005, 11:24
apropo....CIESZĘ SIE ŻE ZNOWU FORUM JEST NA

STONIE....BRAKOWAŁO MI WAS :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D !!!
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: SCF i 26 gości

Przeskocz do