Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Nonenow 01 kwi 2006, 01:18
Tzn ja nie mowie ze to to samo - jesli masz kontakt z lekarzem, to lepiej zapytaj. Ale pamietaj ze wiekszosc z nas chetnie wsluchuje sie w siebie, warto sprobowac sie nie nakrecac.
Offline
Posty
182
Dołączył(a)
15 sty 2006, 00:23
Lokalizacja
Nowhere

Re: Mania prześladowcza

Avatar użytkownika
przez dzasti13 01 kwi 2006, 12:17
Pustka niemartw sie tez mam tak samo jak wpadne w nerwy to wygladam podobno okropnie niez rozwalilam cos albo zucilam talezem przez cala kuchnie jak muj hlopak jadl oczywiscie jego talezem .np z zupka i potem plakalam i bylo mi wstyd i czulam sie podle i zawszy mam poczucie ze jestem gorsza od mojego ojca ktury robil w domu awantury przewaznie po pijaku a ja niepije juz od roku od kiedy choruje a jednak niepotrafie nieraz sie opanowac!To ze muj chlopak nieraz wytrzymuje to az szok "!To okropne ,ale czlowiek jest powoli to opanowac!Pozdrawiam i zycze zdrowia! :lol: :lol:
chce pomagac ludziom z nerwica lekowa i wymieniac sie spostrzerzeniami i wlasnymi doswiadczeniami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
345
Dołączył(a)
15 lut 2006, 17:29
Lokalizacja
z frankfurtu nad menem

CO TO JEST TO "COS" ????

przez tigaraka 01 kwi 2006, 16:48
czy zastanawialiscie sie co wami kieruje, co to jest to ,,cos" co kaze wam wykonac jakas czynnosc lub o czyms myslec? to ,,cos" co siedzi u was w srodku? co to jest? czy kiedy zaczynacie myslec o tym i rozdrabniac to, czy leki sie uspokajaja?
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
22 gru 2005, 17:25

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez didado1 01 kwi 2006, 18:01
To " coś " to mi się wydaję że to nasza podświadomość jakaś intuicja która czując zagrożenie nie wiadomo skąd zaczyna się bronić też nie wiadomo przed czym :twisted: :twisted:
ja sobie to tak tłumaczę , bo bardziej racjonalnych wyjaśnień już nie widzę :cry:
znikłam i mnie nie ma .........
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

przez tigaraka 01 kwi 2006, 18:07
dzieki za odpowiedz . moze ktos jeszcze cos napisze od siebie.
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
22 gru 2005, 17:25

Avatar użytkownika
przez arielka 01 kwi 2006, 19:46
Ja nazywam to "darem wrażliwości"...choc czasem to przekleństwo, jednak mnie dowartościowuje. Więcej potrafimy zrozumiec...a gdy już sobie poradzimy tym większy jest powód do dumy :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
17 lut 2006, 16:20

Avatar użytkownika
przez emiflo 01 kwi 2006, 20:41
ja uważam , że to co myślimy i robimy w obecnym życiu , ma powiązania z tym kim byliśmy w poprzednim. To taka "karma" :D
---Na najważniejszych skrzyżowaniach życiowych nie stoją żadne drogowskazy -----Charles Chaplin
*****************************************
---Sekretem szczęśliwego życia jest wyrozumiałe akceptowanie zmian ----- James Stewart
Avatar użytkownika
Offline
Posty
262
Dołączył(a)
25 mar 2006, 16:09
Lokalizacja
Sieradz

Avatar użytkownika
przez emiflo 01 kwi 2006, 20:51
Ja też tak miałam i nieraz mam, ale staram się wtedy czymś zając, bo jak o tym myślę to wszystko się nasila , tak jak nonenow pisze, przez nakręcanie sie .
Pozdrawiam.
---Na najważniejszych skrzyżowaniach życiowych nie stoją żadne drogowskazy -----Charles Chaplin
*****************************************
---Sekretem szczęśliwego życia jest wyrozumiałe akceptowanie zmian ----- James Stewart
Avatar użytkownika
Offline
Posty
262
Dołączył(a)
25 mar 2006, 16:09
Lokalizacja
Sieradz

przez tigaraka 01 kwi 2006, 22:51
mysle ze to nie ma raczej nic wspolnego z poprzednim wcieleniem...te mysli sa tak roznorodne ze trzeba byloby byc kilkoma osobami naraz :)
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
22 gru 2005, 17:25

przez ola13171 02 kwi 2006, 12:14
Witam! To racja w tym stanie to jeszcze wiele sobie wmówisz.Ja też widze wszędzie u siebie raka można oszaleć ale jak uda mi się wreszcie na chwile uspokoić to zapominam i objawy ustępują. Nie jestem lekarzem ale skoro neurolodzy nie kierują cię na rezonans to chyba wiedzą co robią.Spokojnie nie jesteś sama a jak Cię to uspokoi to zrób wreszcie to badanie i będziesz miała z "głowy". Pozdrawiam i życze dużo zdrowia :lol:
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
01 kwi 2006, 10:57

przez VaBoom 02 kwi 2006, 12:32
No dzięki za odpowiedzi :)
Wczoraj znowu to się pojawiło i mówiąc sobie, że inni też tak mają i żyją, zwalczyłem to :)

Pozdrawiam
My body on the floor - a Kodak moment
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
11 mar 2006, 15:17
Lokalizacja
Gliwice

nie mam uczuć... jestem okropny...

Avatar użytkownika
przez grown-up19 02 kwi 2006, 18:26
sam już nie wiem co mi jest... rozchwianie emocjonalne to mało powiedziane. leczę się, jest lepiej, o wiele lepiej, nie mam ataków, wracam powoli do życia, ale jest jedna rzecz, która się nie zmienia i bardzo mnie to martwi... wydaje mi się, że jestem nieczuły, ogromnie nieczuły. krzywdzę ludzi, ktorzy mnie kochają, choć sam tego nie chcę. gdy zmarł mój ojciec nie uroniłem ani jednej łzy, było mi głupio że jestem taki bezduszny, można powiedzieć, że jego śmierć mnie nie obeszła. jestem gejem, zacznijmy od tego. wiele razy byłem zakochany, jednak zawsze bez wzajemności, już jako 14 latek miałem myśli samobójcze i podkradałem mamie Clonazepam, żeby się zabić, bo chlopak, którego kochałem nie odwzajemniał mojego uczucia. teraz mam 19 lat, jedyne do czego się nadaję to chyba seks, poza tym jestem człowiekiem wyzutym z uczuć... poznałem wielu wartościowych ludzi, z którymi mógłbym stworzyć coś na wzór związku kobiety i mężczyzny, jednak ja nie potrafię, nie umiem teraz odwzajemnić uczucia drugiej osoby. mam chwilowe zauroczenie, a potem nagle wszystko przechodzi i zostawiam kolejnego chłopaka, który z mojego powodu traci chęci do życia... taki scenariusz się powtarzał już tysiąc razy. teraz poznałem najbardziej wartościowego człowieka jakiego widziałem na oczy, widzę, że mu na mnie zależy, zrobi wszystko dla mnie, nie przeszkadza mu moja choroba, to że leczę się u psychiatry, chce ze mną być, wspierać mnie, a ja... a ja czuję... nic nie czuję... czuję tylko taką pustkę, wiem, że znów to spieprzę, że on będzie przeze mnie cierpiał. jeśli znów kogoś skrzywdzę to tym razem się naprawdę zabiję.... dlaczego ja nie potrafię kochać?? dlaczego ja nie jestem taki jak inni ludzie, którzy gdy się zakochują są szczęśliwi, a ja? wczoraj byłem uradowany, a dzisiaj tylko chodzę i ryczę... i sam nie wiem czemu... jestem okropny
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
03 sty 2006, 23:03
Lokalizacja
Podkarpacie

przez VaBoom 02 kwi 2006, 18:39
Przeczytałem Twoją wypowiedź i widzę, że jesteśmy w niewiarygodnie podobnej sytuacji. Jedyna różnica to to, że mój ojciec żyje. Ale nie mam z nim dobrego kontaktu - mieszkamy razem i to wszystko.

Podobnie jak Ty uważam, że nie potrafię kochać. Związki trwają krótko (3 miesiące maksymalnie!), odchodzę, bo wiem, że nie czuję prawdziwej miłości. Przez to czuję wstręt do własnej osoby, bo mam wrażenie, że krzywdzę wszystkich moimi decyzjami. Że ranię kolejną osobę, której mówiłem, że nigdy jej nie skrzywdzę.

Teraz jestem w związku (znamy się od grudnia) ale boję się powtórki z rozrywki i tego, że znowu coś spier####. Że nagle zniknie moje uczucie, obudzę się i stwierdzę, że to nie to. Stwierdzę zbyt łatwo i podejmę kroki, których nie będzie można cofnąć.
Będzie to szczególnie bolesne, ponieważ on zaakceptował mnie w moim całokształcie. Wie o chorobie, mojej walce i cierpieniu. Jego przeszłość też jest dość mroczna, wieć może dlatego tak bardzo mnie rozumie.

Mam też zmiany nastrojów. Spędziłem z nim wspaniałą noc. Nie mówię o seksie. Dał mi znacznie więcej doznań bez tego. Pokazał mi jak czule można traktować drugiego człowieka. Dał mi coś wyjątkowego. Coś, czego nie dał mi nikt inny i pokazał rzeczy, o których nie miałem bladego pojęcia. Najwspanialsze 8 godzin mojego życia! A co ja robię? Mam doła. Nie wiem czemu.

Może musimy pokonać chorobę i nauczyć się kochać?

Czasami czuję się upośledzony emocjonalnie.

Pozdrawiam.
My body on the floor - a Kodak moment
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
11 mar 2006, 15:17
Lokalizacja
Gliwice

Avatar użytkownika
przez Tygryska 02 kwi 2006, 20:05
To "coś" to ja, nie żaden wewnetrzny stwór tylko moje emocje, myśli, przeżycia, troche poplatane, nagromadzone ale moje i wcale nie tak groźnie i tajemnicze jakby się mogło wydawać. :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: MSNbot Media i 34 gości

Przeskocz do