Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Mania prześladowcza

Avatar użytkownika
przez dzasti13 29 mar 2006, 21:29
NO nieatety takie zycie ze niemozemy wszystkim wokol nas zaufac, mozemy sie przeciez uchronic od niepotrzebnych gadek ludzi! ;) ;) ;)
chce pomagac ludziom z nerwica lekowa i wymieniac sie spostrzerzeniami i wlasnymi doswiadczeniami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
345
Dołączył(a)
15 lut 2006, 17:29
Lokalizacja
z frankfurtu nad menem

Re: Mania prześladowcza

Avatar użytkownika
przez dzasti13 29 mar 2006, 21:59
WItam cie na forum!
Mysle ze to fantastycznie z, ze masz takiego kogos przysobie i tak sie chce poswiecic by cie bardziej zrozumiec i wiedziec jak ci pomagac mysle , ze powiennas to zrobic.Pozdrawiamm, :lol: :lol:
chce pomagac ludziom z nerwica lekowa i wymieniac sie spostrzerzeniami i wlasnymi doswiadczeniami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
345
Dołączył(a)
15 lut 2006, 17:29
Lokalizacja
z frankfurtu nad menem

przez szczupak649 29 mar 2006, 23:23
teraz juz wiem ze mam nerwice ciesze sie ze jest taka stronka jak ta....mam takie napady lekowe wydaje mi sie ze serce przestanie bic a kiedy indziej ze wyskoczy.Co ciekawe lek nasila sie kiedy klade reke na sercu.to jest okropne! szukalem wytlumaczenia dla kolatania serca,nerwowosci,panicznej nadpobudliwosci(latam jak szalony jestem komletnie nie ogarniety) myslalem ze to nadpobudliwosc tarczycy,ale czy mialbym wtedy takie leki??

Mialem taka sytuacje: siedze w pizzeri z dziewczyna,przy okazji szamania miala zrobic w lazience test ciazowy(2 tygodnie spoznial sie okres)....jemy pizze gadamy o tym i w pewnej chwili o malo nie udusilem sie kawalkiem pizzy,ogarnol mnie szal,mega panika,goraco,czulem sie jak bym mial zaraz zemdlec.....PRZEZ 3 MIESIACE NIE MOGLEM NIC JESC OPRUCZ JOGURTOW I KASZEK....(lekaz stwierdzil podraznienie gardla i zapalenie czegos tam..) OD TEJ PORY MAM DUZO CZESTSZE ATAKI PANIKI,ROZNE LEKI...Minol rok a ja nadal jem z problemem,czasami wogule nie chce nic przejsc mi przez gardlo...schudlem jakies 10 kilo....
dzieje sie ze mna tragedia !!!!!!! chyba zrobie badania wykluczajace jakies dysfunkcje i pojde do psychologa,ale musze sie przelamac.... :twisted:
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
29 mar 2006, 22:58

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez agapla 29 mar 2006, 23:59
Witam cię ! niestety nerwica daje różnie o sobie znać ale skoro masz takie problemy z jedzeniem to w tym wszystkim nie zapominaj o witaminach i przede wszystkim magnezie! bo w nerwicy jest on niemal niezbędny ja ostatnio go nie brałam i znowu kiepsko się czuję, jeśli chodzi o terapię to jednak powinieneś się przełamać. Jednak jaką formę terapi wybierzesz to już zależy od ciebie powodzenia!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Kilka pytań

przez moriel 30 mar 2006, 01:07
Witam wszystkich

Mam na imię Marcin. To mój pierwszy post na tym forum, dlatego proszę o wyrozumiałość, jeśli napiszę coś nie tak. Chciałbym poprosić o kilka wskazówek i może trochę podzielić się z Wami swoimi doświadczeniami.

Moja choroba zaczęła się nagle około roku temu. Wieczorem poczułem się bardzo źle i niespokojnie. Serce biło bardzo nierównomiernie, a ciśnienie mocno wzrosło. Leczę się na nadciśnienie, więc staram się pilnować w tej kwestii. Próbowałem zasnąć, wziąłem dodatkową tabletkę na obniżenie ciśnienia, nic jednak nie pomagało. Kiedy tylko próbowałem się położyć, ogarniało mnie przytłaczające uczucie, że jeśli zasnę to już się nie obudzę. Lęk przed nagłą śmiercią był nie do opanowania. Wreszcie przed świtem pojechałem na pogotowie. Dostałem dodatkowe leki na obniżenie ciśnienia, zrobiono mi podstawowe badania - okazało się, że wszystkie wyniki w zupełnej normie. Wczesnym rankiem opuściłem szpital ze świetnym samopoczuciem.
Niestety następnej nocy cała sytuacja się powtórzyła. I ponownie badania nie wykazały żadnych problemów, podczas gdy czułem się, jakby wszystkie narządy w moim wnętrzu wypadły z synchronizacji i szalały w jakimś nieprzewidywalnym rytmie.

Potem zaczęła się kilkutygodniowa wędrówka po przychodniach i gabinetach. Skierowano mnie wreszcie do kardiologa, który okazał się mądrym człowiekiem i doświadczonym lekarzem. Uświadomił mi, że moje problemy zdrowotne nie mają nic wspólnego z rzeczywistym stanem organizmu. Wyjaśnił pokrótce czym jest nerwica i zasugerował wizytę u psychiatry.
Niestety [url=http://ranking.abczdrowie.pl/c/27,psychiatra]psychiatra[/url] nie spełnił pokładanych w nim nadziei i zbagatelizował sprawę. Przepisano mi Mianserin, ale w dawce daleko mniejszej niż minimalna zalecana dla dorosłego człowieka. Efekt był znikomy, a nocne ataki lęków, kołatania serca i ogólnego rozprzężenia organizmu trwały. Sypiałem przeciętnie 3-4 godziny na dobę, bo byłem w stanie zasnąć dopiero gdy już świtało. Wszelkie próby zaśnięcia w nocy kończyły się bezustannym lękiem przed nagłą śmiercią.

Wreszcie postanowiłem leczyć się sam i zacząłem zdobywać informacje na temat nerwicy. Wyłudziłem od lekarza ogólnego receptę na Afobam 0,25 (wyczytałem informację, że to jeden z nielicznych leków działających doraźnie) i zacząłem go stosować w sytuacjach kryzysowych. Nauczyłem się też stawiać czoła napadom lękowym - przede wszystkim uświadamiając sobie, że są one tylko złudzeniem - szaleństwem mojego ciała, które przestało mnie lubić.

Moje problemy trwają nadal i wcale nie są słabsze niż były na początku choroby. Niemal każdego wieczoru nadciąga niepokój, który po położeniu się do łóżka przeradza się w oszałamiający lęk o własne życie. Serce wali jak oszalałe, żołądek podchodzi do gardła jak przy wymiotach, każdy głośniejszy dźwięk wywołuje paraliżujący dreszcz rozchodzący się od splotu słonecznego. Moje ciało buntuje się przeciwko mnie. Mimo tego zasypiam. Wyzywam swój lęk. Jest moim wrogiem, więc rzucam mu wyzwanie do walki. Ćwiczę wolę wytrzymując z nim jak najdłużej. Oswajam go i nie zamierzam ustąpić mu pola. I coraz częściej wygrywam - lęk z czasem przemija. Pozostaje paraliż, uczucie spadania, drżenie rąk, dreszcze. Ale umysł pozbawiony lęku chce spać, więc wcześniej lub później zasypiam. Czasem, kiedy jest naprawdę ciężko - kiedy już ciało całkiem przestaje być posłuszne, a ruchy tracą koordynację - a w dodatku następnego dnia potrzebny jest świeży umysł (praca naukowa) uginam się i łykam alprazolam. Przeczekuję pół godziny i obserwuję, jak objawy powoli ustępują. Czasem bywa lepiej, czasem gorzej. Ale jakoś żyję, funkcjonuję i nie dam się pokonać.

Martwię się jednak kilkoma sprawami, o których nie udało mi się nigdzie doczytać. Przede wszystkim: jeśli przyjmuję Afobam w dawce 0,25mg przeciętnie 2-3 razy w tygodniu wieczorem, czy muszę się bać efektu uzależnienia i tolerancji? Czy nerwica jest chorobą stałą, czy potrafi znienacka eskalować, tzn. czy muszę się obawiać w przyszłości podobnych ataków również w ciągu dnia? Jaka jest szansa na wyleczenie w przypadku zastosowania terapii Jungowskiej lub behawioralnej i ewentualnie ile by taka terapia kosztowała? Czy do leczenia nerwicy da się zastosować niekonwencjonalne metody, typu autopsychoterapia lub hipnoza?

Mam nadzieję, że uda mi się uzyskać odpowiedzi na przynajmniej niektóre z powyższych pytań. Bardzo proszę osoby, które mają doświadczenie w tych kwestiach o podzielenie się swoją wiedzą. Będę wdzięczny za wszystkie wskazówki.

Przepraszam za przydługiego posta i pozdrawiam wszystkich :)
Moriel
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
30 mar 2006, 00:19
Lokalizacja
3miasto

Avatar użytkownika
przez roccola 30 mar 2006, 07:26
witaj Marcinie
tu masz link o terapiach miedzy innym o bechawioralnej
http://otojestem.w-s.pl/terap/pstr.htm
Nie polecam tej metody bo nie jest ona skuteczna w nerwicach. Nie bierze pod uwage aspektów z Twojej przyszłości a to one doprowadziły Cie do nerwicy. Ja przeszłam terapie psychodynamiczną . Pomogło bardzo . Tylko ze ja nie chodziłam do psychiatry tylko do psychologa- psychoterapeuty. Miałam ogromne szczęscie bo trafiłam doskonale. Był fantastycznym specjalista. Po 3 miesiącach terapi bardzo wiele mi pomógl. Dzis jestem zdrowa. Wyleczyłam się z nerwicy.
Jeśli masz jakies pytania ..pytaj smiało.
A co do leków to stosowałabym je tylko zanim trafisz do dobrego lekarza a potem w trakcie terapii powoli od leków odchodziła.
Pozdrawiam ciepło :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
408
Dołączył(a)
08 lut 2006, 11:36
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez roccola 30 mar 2006, 07:30
Dobry pomysł ..ja bym jednak wolała iść z chłopakiem na kolejną wizytę, zamiast wysyłać go zamiast siebie
...i spojrzała na pęta które ją więziły...
...i poczuła wiatr...zapach ze wschodu..
..była wolna...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
408
Dołączył(a)
08 lut 2006, 11:36
Lokalizacja
Katowice

przez kratka 30 mar 2006, 07:52
dziękuję wam za wszystkie pozytywne odzewy, teraz jestem już przekonana, biorę go ze sobą :]
Offline
Posty
118
Dołączył(a)
16 mar 2006, 22:32

Avatar użytkownika
przez Olka 30 mar 2006, 09:02
gdyby miał optymistyczne podejście, tez by samo nie przeszło! Ja jego panike rozumiem.......trzeba naprawde duzo czasu, by sie troche do tego zdystansowac:)
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Avatar użytkownika
przez Olka 30 mar 2006, 09:15
"obiektywna wersja na temat mojego stanu....."-mam nadzieje ze nie idzie tam dlatego bo niedowierza! Ja bym na Twoim miejscu poszła z nim razem, mysle ze psycholog może byc dobrym tłumaczem tego co sie z Toba dzieje:) Z drugiej strony nie widze takiej potrzeby by musiał sam na sam rozmawiac z Twoja psycholog:)
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Avatar użytkownika
przez Olka 30 mar 2006, 09:29
Marcin ja bym Cie najpierw zdrowo opieprzyła!!!!!! Nie znasz sie na lekach i sam bedziesz sobie dawkował afobam- a wiesz, ze on uzależnia? - mysle ze to bardzo nierozsądne z Twojej strony!!!!!!!! Tym leczeniem samego siebie narobisz sobie wiecej złego niz dobrego! Neriwca nie jest choroba stałą i nieleczona się rozwija.......takze takich stanow mozesz spodziewac sie w ciagu dnia.
Nerwice leczy sie psychoterapia dlatego proponuje bys skorzystał z pomocy terapeuty. Radziłabym skończyc z tym braniem na własną rekę afobamu:)
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

o masakra... ludzie! co się dzieje??

przez tomoe 30 mar 2006, 11:03
tylko nie pospadajcie z krzeseł... choruję na nerwicę od jakiegoś roku, oczywiście zaliczyłem wszystkich możliwych lekarzy, " miałem " mnóstwo chorób, lecz na szczęście po wizytach u psychiatry i psychologa wszystko zaczęło wracać do normy... oczywiście biorę leki (Efectin ER) i powoli zaczynam się bać samego siebie... dawkę mam małą (37,5 mg) i z tego co wiem, lek ten raczej obniża zapotrzebowanie na sex, obniża potencję itp... u mnie jest hmmm zupełnie na odwrót (dzieci proszę nie czytać!!). non stop chce mi się seksić, biorę lek od miesiąca i miałem takie akcje że w ciągu 2 tygodni spalem z 15 kobietami... to jeszcze nic, rano gdy wstaję i jadę autobusem na uczelnię ciężko mi się pochamować i ciągle mam myśli jakby to było tak kogoś poderwać tutaj i zrobić to przy wszystkich... najgorsze dopiero przed wami... jakiś tydzień temu jechałem z uczelni autobusem, było dosyć późno i siedział na przeciwko mnie jakiś chłopak (około 23 lat) ja mam 25. w pewnej chwili poczułem, że .... ale mi wstyd .... mam na niego ochotę... mrugnąłem nawet do niego, bo widziałem po jego zachoawniu ze może być homo... uśmiechnął się, lecz ja spanikowałem i wysiadłem. miałem doła przez 2 dni i już sam nie wiem co robić. mam takie chwile, że energia tak mnie rozpiera, że mam ochote krzyczeć, wrzeszczeć i non stop się seksić... to nie jest normalne, w ogóle boje sie, ze kiedys nie wytrzymam i umówię się z jakimś kolesiem.... chyba zadzwonie do psychiatry i będziemy musieli poważnie porozmawiać, bo to co się ze mną dzieje mnie przeraża... pozdrawiam i mam nadzieje, że mnie nie wyklniecie z tego forum....
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
03 mar 2006, 18:09

przez latoya23 30 mar 2006, 11:12
hejka, ja myślę że to zły pomysł-po co ma tam chodzić? jak jest ambitny to niech kupi kilka ksiązek na ten temat-a poza tym niech uważnie cię słucha-i to ty powinnaś mu powiedzieć jak ma reagowac na twoje stany-ataki-bo może to źle robić albo cuś-musisz sama sie określić-wiem ze zwykłemu śmiertelnikowi beznerwicowemu jest trudno sie zagłębić w to wszystko...my sami sie czasami w tym gubimy...a co dopiero inni-myślę ze dla twojego faceta ty powinnaś być "tłumaczem" a nie twój terapeuta-terapeuta jest dla ciebie a nie dla niego...miłego dnia...:-)))))
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
28 mar 2006, 16:20
Lokalizacja
Leszno

Avatar użytkownika
przez Śmierć 30 mar 2006, 12:58
Hmm... to rzeczwiście dziwne zachowanie, nigdy o takim nie słyszałem, musisz zmienić lek, i zobaczyć jak będzie, wtedy ewentualnie wykluczysz działanie leku lub nie. Istnieje też taka możliwość, że lek właśnie dobrze na ciebie działa i zachowujesz się normalnie starając nadrobić ten stracony czas... i zaliczać panienki, że tak powiem :mrgreen: możesz być nawet ukrytym bisexualistą.... ale nie chcę cie straszyć... a właśnie to ciekawy wątek, spałeś z 15 na 2 tygodnie, jakich tehcnik używałeś aby zaciągnąć je do łóżka ?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
08 mar 2006, 01:30

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 30 gości

Przeskocz do