Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez mana 25 mar 2006, 00:21
Irenko
doskonale, że stosujesz metode SILVY (skończyłas kurs w tym kierunku ? )
Do tego proponowałabym Ci jeszcze troszke wyciszenia , może medytacje ? troszke afrmacji Poza tym proponuje Ci abys zrobiła sobie badania tarczycowe, ponieważ czesko kolatania serca skoki cisnienia oraz pozostałe rzeczy ktore opisujesz wyżej mogą świadczyc o nadczynności tarczycy a co ciekawe duzo psychiatrów przepisuje przy takich objawach chemie nie zbadając wcześniej naszych hormonów
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
20 lut 2006, 16:02
Lokalizacja
dolny śląsk

przez MIZIA50 25 mar 2006, 11:29
DZIĘKI DZASTI
Dzis jest nowy dzień i mam bardzo dobry humor.ciesze się bo cały wczorajszy dzień minął bardzo wesoło bez żadnych ataków.jutro ide do kina na fim Jan Paweł II naładuje się energia na cały tydzień .Myślę bardzo pozytywnie i usmiecham się sama do siebie to pomaga.Niemoge ciągle myślec że moze zaraz zaboli mnie klatka piersiowa i bedę znowu bała sie o swoje serduszko .Myslenie o tych atakach jeszcze bardziej wprowadza nas w mocniejsze lęki i po co obiecuje bede bardzo sie starała o tym nie myslec bede pisała do Ciebie.
moniaczek26
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
22 mar 2006, 10:54
Lokalizacja
tomaszów-maz

Avatar użytkownika
przez Konrad! 25 mar 2006, 16:33
Oczywiście, że może, tyle tylko że musisz znaleźć lek odpowiedni dla siebie. Jeśli chemia nie pomaga to spróbuj czegoś naturalnego. W moim przypadku dobrze sprawdza się następująca terapia:
1) regularny ruch na świerzym powietrzu
2) wyciszanie się kilka razy dziennie za pomocą technik relaksacyjnych
3) dużo snu
4) witaminy + magnez

czasami pod ręką miałem tabletki uspokajające ziołowe (w aptece bez recepty), które aplikowałem sobie w podbramkowych sytuacjach. Własciwie to ich dzialanie ma charakter placebo, no ale co za roznica.. wazne ze dzialaja.

Po ok. 2 tygodniach od wprowadzenia tego systemu i utrzymania go czujesz się o niebo lepiej, ustępuje napięcie i można normalnie funkcjonować.
"Co mnie nie zabije, to wzmocni" - Osia (odeszła z forum, bo już wyzdrowiała)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
53
Dołączył(a)
20 gru 2005, 11:45
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

ratujcie mnie... czy to jest nerwica? moze cos innego?

przez ziel 25 mar 2006, 16:37
Witam... szukam pomocy... zle ze mna ostatnio. chodzilem do psychologa, nawet do bioenergoterapeutki. mam 18 lat. bralem coaxil.
zamieszczam teksty (przepraszam za błędy) ktore napisalem do mojej pani psycholog... przybliza wam to co mnie zadręcza...
mial ktos podobne objawy? czy jest to nerwica wg was? co mam z tym robic bo juz nie wiem... jestescie jedna z ostatnich moich desk ratunku...
czekam na pomoc i szybka odpowiedz...
dzieki z gory...

TEKST # 1 (napisany ok miesiac temu)

"chcialbym przestac przejmowac sie glupotami... zasmiecac sobie glowe jakimis glupimi mylsami.

to jest takie uczucie ktorego chce sie pozbyc, z ktorym nie moge juz wytrzymac (jak mowilem czasem ustepuje bez koknretnego powodu, a pozniej wraca.. tez bez powodu)

TEN STAN:
serce mi wtedy wali jak mlot... czesto robi mi sie goraco... nie mam konkretnych mysli w glowie... jakbym sie czegos bal poprostu...
nawet glupi ruch reka musze kontrolowac.

jak mowilem w momencie keidy juz nic dla mnie nie ma sensu... nie mysle o niczym... tlyko mam ten stan czesto bola mnie stopy (jak mowilem w stawie skokowym... jest to dosc dziwne... to nie jest taki normalny bol... poprostu jakis objaw tego "stanu")
nawet chodzenie sprawia mi trudnosc... zauwazylem (w takich sytuacjach totalnie negatywnych) ze np schodzac z kraweznika na chodnik towarzyszy mi takie dziwne uczucie... jakby serce mi szybciej walilo (i robie wtedy gleboki wdech automatycznie)... ciezko mi to opisac

jedzac nie czuje smaku...

czasem nawet drży mi glos...

czuje sie niekomfortowo...

nie zastanawiam sie nad NICZYM INNYM!! NAD NICZYM. w tych najgorszych dniach ... nie jestem szczesliwy ani w 1 procencie... obwiniam sie za cos nie dokonca wiedzac za co...

proboje cos robic, ale to jest takie "wymuszanie"

NIE UMIEM ZYC CHWILA... tak jak kiedys.. jak jestem "normalny" (jak juz keidys wspominalem) jestem dusza towarzystwa... czuje sie wspaniale...
nie jestem tak wyluzowany jak zawsze...a przede wszystkim nie jestem taki POBUDZONY... tak mi tego brakuje... nawet ciarki mi przestaly przechodzic...

jakbym mial jakas blokade w mozgu.. porpsotu sam sie pograzam "w tym" wszystkim

ja rozumiem, ze jestem wrazliwy... ale ze az tak?? to ma jakis zwiazek napewno...

ZA BARDZO PATRZE NA INNYCH LUDZI... i "wkrecam" cos sobie...
(co zauwazylem nie tylko ja)

nie moge usiedziec w miejscu... czy nawet ustac. ciagle musze chodzic ciagle jestem w jakims stresie...

czasem boje sie wtedy nawet ludzi...
A PRZECIEZ NIKT MI KRZYWDY NIGDY NIE ZROBIL... znajomi zastanawiaja sie co sie ze mna dzieje.. jestem (chociaz tym razem moze nie zupelnie, ale jednak) INNY od siebie normalnego... tesknie za soba kazdego dnia coraz bardziej...

i tu jeszcze taka jedna rzecz... mam w klasie bardzo dobrych kumpli... za bardzo sie wszystkim przejmuje... jakis tydzien przed feriami jak mialem dobry stan zdazyla sie jakas tam mala "docinka" (jak to bywa czesto cos w stylu ...)

mojego najlepszego kumpla z klasy, z innym kolega... i wtedy szczerze sie usmiechnalem i pomyslalem... "no widzisz... jak sie dobrze czujesz wszystko jest w porzadku.." nic nie bylo dla mnie problemem
(to jest smieszne... ale ja sie wszystkim przejmuje, jak mam ten gorszy stan...! straszny bezsens)

co jest przeciez normalnie nie tylko wsrod mlodziezy... ze czasem ktos (nie chodzi mi o wysmianie) ale zasmieje sie z kogos... w zartach, czasem pieszczotliwie wrecz.
, a teraz kazda "docinka" w moja strone czy nawet w kogo kolwiek innego powoduje ze zaczynam sie pograzac... ZA BARDZO DRAMATYZUJE... przeciez normalnie niczym takim bym sie nie przejmowal... jak normalny czlowiek...
tlumacze sobie, ze przeciez cos takiego jest normalne... czasem ktos sie z kogos zasmieje...

i najgorsze jest to, ze wszyscy mysleli ze ja zawsze mam dobry humor... oczywiscie nikt nie chcial mi tego humoru zespuc.. (a ja w ciagu poprzedniego roku jakos, kiedy miewalem zle stany... udawalem, ze sie dobrze czuje... dusilem to w sobie... czesto sie smialismy z ludzmi z klasy z roznych rzeczy... wtedy tez do konca nie bylem soba...)

NIE CZUJE SIE WOLNY... w najgorszych stanach czuje sie jakby ktos kontrolowal moje zycie... ingerowal w nie...

taka ciekawostka.. nawet jak kolega zartuje z innego kolegi - ja to przezywam... to jest CHORE!! w glowie mi sie strasznie poprzestawialo... i coraz trudniej to naprawic...

PORPOSTU ZA BARDZO SIE TYM WSZYSKTM ZADRECZAM, nie mam konkretnych mysli (tzn. nie chodzi o to, ze czuje sie jakis niedowartowsciowany) tylko towarzyszy mi ten glupi stan.. przez ktory nie moge nic ZROBIC NORMLANIE... NIC! nie chce swojego zycia zaprzepascic...

pamietam jak mialem "stan" normlany tak chwile sie zastanowilem... jak ludzie maja pieknie jesli tak sie czuja caly czas... ja tez sie czulem wspaniale... niczym sie nie zamartwialem... w te lepsze dni... i wczesniej w zyciu... niczym sie nie zadreczalem... tylko wtedy nie potrafilem tego docenic... a teraz kazdy dzien normlanego samopoczucia traktuje jako cudowny... wyrazam taka chec do zycia... jestem tak wesoly, ze az trudno to opisac...

wydaje mi sie, ze tylko ja mam takie stany psychiczne, bo to nie jest normalne napewno... w tej chwili nie moge NIC robic, wszystko sprawia mi trudnosc, nie moge odnalesc spokoju ducha, uspokoic sie. nie mowiac juz o... uczeniu, skupieniu sie w czasie meczu w tv...skupieniu sie na rozmowie, czy nawet krojeniu chleba....

glupie pisanie na klawiaturze sprawia mi trudnosc (rece jakby mi sie trzasly... odmawiaja posluszenstwa...czesto sie myle.. nie mysle o tym co pisze)

brakuje mi relaxu... odprezenia..
___________

ciezko mi teraz skupic sie i zebrac mysli... ty razem juz od ponad tygodnia mam ten stan... chociaz powiem ze tym razem jest troche jednak inny... jakby jestem bardziej jakby stonowany(nie jestem tak pobudzony jak zawsze). ale dalej nic mi nie daje przyjemnosci... nie moge skupic sie na rozmowie.. najchetniej (tak jak mowilem) siedzialbym ciagle w domu i spal... zanika mi swiadomosc
tym razem boje sie ze nie ustapi tak szybko jak te wczesniejsze...

a zaznaczam... ze jako normlany czlowiek nie przejmuje sie niczym i nikim... wszystkich wtedy uwazam za przyjaciol, patrze na swiat bardzo optymistycznie... od dziecka bylem taki... kochalem zycie i nie zasntawialems ie glupotami... spelnialem sie... rzadko czegos zalowalem

zaczynam bac sie wszystkiego...

NIKOMU TEGO NIE ZYCZE... TO JEST MASAKRA... o co w ogole w tym wszystkim chodiz....

JA NIE MOGE TAK ZYC...
____

przepraszam za takie niepoukladane mysli... za wszelkie bledy logiczne... i niestarannosc...

porpostu usiadlme przed chwila... probowalem to z siebie wyrzucic, ale wiem ze nie udalo mi sie do konca...

ja nie chce tak dalej sie pograzac... juz nie moge... CHCE WROCIC DO SIEBIE! DO NORMLANOSCI!!! przez ostatni rok przezylem cos strasznego (w psychice)"

[ Dodano: Sob Mar 25, 2006 3:37 pm ]
TEKST # 2 (napisany dzis rano...)

"proboje to sprecyzowa cALE TO BEDZIE CIEZKA RPOBA>...
WSZYSTKO OCZYWISCIE PISZE W MOMENTACH JAK SIE CZUJE TAK "ZLE"
WSTYSTKO PISZE BARDZO NIEGRAMATYCZNIE, NIESKLADNIOWO I W OGOLE ZLE...MOZE KTOS COS Z TEGO PROBOJE OCZYTACw
RADZILBYM PRZECZYTAC WOLNO I SPROBOWAC SOBIE TOW SZYSTKO USWIADOMIC... I ZROZUMIEC PRZEDE WSZYSTKIM.. BO WIEM, ZE BEDZIE CIEZKO.
NIE MOGE SIE SKUPIC, MOZG MI NIE PRACUJE NORMLANIE DLATEGO TE WSZYSTKIE BLEDY..

(znowu zaczyna byc ZLE OD 3 dni, A BYLO NA MAXA DOBRZE - ZRESZTA RODZICE MOWILI ZE CHODZILEM CIAGLE BARDZO NAKRECONY


PRZYJMENOSCI MI NIE DAJE NIC!!!!!!!
PRZYJMENOSCI MI NIE DAJE NIC!!!!!!!

WSZYSTKO MI BRZYDNIE NWAET ZNAJOMI NWAET WLASNY DOM, MOJ POKOJ I TO JEST STRASZNE!
PRZYJMENOSCI MI NIE DAJE NIC!!!!!!! NAWET SPAC JUZ NIE MOGE. BUDZE SIE KOLO 5.00 - 6.00 I NIE SPIE DALEJ (NORMLANIE ZAWSZE SPALEM DO POZNA) BUDZE SIE - STRAWSZNIE WALI MI SERCE, CZUJE SIE NA MAXA ZLE... NIE MOGE ZNALESC SOBEI MIEJSCA... NIE WIEM CO ZORBIC Z REKOMA... JAK SIE ULOZYC (ALE TO JESST NIC) NAJGORZEJ MI SIE W GLOWIE WTEDY DZIEJE.
ZAZWYCZAJ BUDZILEM SIE ZRELAKSOWANY.. NO JAK NOIRMLANY CLZOWIEK.

JA NAWET PRZESTAJE MYSLEC CZY MI SIE CHCE SPAC< CZY CHCE MI SEI JESC, CZY MUSZE SPELNIC CZYNNOSC FIZJOLOGICZNA.. NIE WEIM!


WSZSYSTKO ROBIE JAK NIE JA, NIENAWIDZE TYHC ST ANOW PORPOSTU JUZ NIE MOGE WYTRZMAC TEGO..> ZAPRZEPASICLEM SOBIE RPZEZ TO SPORY KAWALE OSTATNIEGO ZYCIA. - WIEM ZE NORMLANIE BBYM BYL ZUPOELNIE INNY!!!

2-3 TYG TEMU (PODCZAS TEGO ZLEGO STANU) NAWET PRZESTALEM JESC. NIE MOGLEM..

NIBY NIE MOGLEM SIE DOCZEKAC JEDZENIA..Z EBY TYLKO COS SIE "DZIALO" ALE KIEDY PRZYCHODZILO DO JEDZANIA NIE MOGLEM NIC PRZEGRYZSC POLKNAC..BARDZO DZIWNE TO BYLO. CIEZOK MI TO OPISAC. TAK SAMO JAK MI CEIZKO OPISAC WSZYZSTKO.

MIALEM REMONT POKOJU (OK 2 TYG TEMU) AKURAT MIALEM NRLMANE SMOPOCZUCIE.. BARDZO MI SIE PODOBAL... NORAMLNE BRAK SLOW... ALE OD TYCH KILKU DNI NAWET NIE CHCE W NIM SPEDZAC CZASU.. BO SIE BOJE ZE MI ZBRZYDNIE... NIE WIEM CEIEZKO MI TO OPISAC.
ALE MI CIEZKO IDZIE TO PISANIE.....

(zaczne od tego ze CIEZKO JEST Z MOIM MYSLENIEM)

NIE ZAWRACAM UWAGI NA OGOL TYLKO NA SZCZEGOLY.. JAK PROBOJE ODCZYTAC CZYJES INTENCJE (NAWET RODZICOW) TO ZAWSZE ODCZYTUJE JAKO NEGATYWNE BARDZO. NIE MOGE ZNAELCS MIEJSCA SOBIE

KAZDA CHWILA W TYCH ZLYCH STANACH< KAZDA SEKUNDA JEST DLA MNIE STRASZNA.!!

NWAET NIE MOGE SIE ZASTANWOIC NAD TYM CO CHCE NAPISAC. NIE MOGE
CHCE JUAKOS TO SPRECYZOWAC ALE NIE MOEG. TKA ZEBY KTOS TO ZROZUMIAL I SPROBOWAL COS ZE MNA ROBIC!

ZERO ODPRĘŻENIA. ZERO SKUPIENIA.

CZESTO MYLSLAEM ZEBY SIE ZABIC, ZEBY PORPOSTU WYRZSUCIC TO Z SIEBIE I ZYC NORMLANIE ALE NIE MOGLEM NAWET.
BRKAUJE MI NA TO ODWAGI.
WZIALEM NOZ CHCIAELM SIE POCIAC ALE NIE MOGLEM... NORMLANIE W ZYCIU NIE MYLSALEM O JAKIMS SAMOBOJSTWIE...

od 3 dni nie moge spac (zreszta miewalem tak juz poprzednio tzn z ponad 2tyg temu)


BOJE SIE NAWET MUZYKI, NIE MOGE SOBIE ZANUCIC ( BEZ SENSU TO BRZMI.. ALE NIE MOGE INACZEJ JAKOS TEGO WYRAZIC)

JA JUZ NIEW IEM. CZEMU JA AKURAT TAK MAM, WSZYSZCY ZYJA NORAM LNIE>

Z JEDNEJ STORNY SKUPIAM SIE NA SOBIE (ALE TLYKO W TYCH ZLYCH SPRAWACH) A Z DRUGIEJ SKUPIAMS IE TLYKO NA PROBLEMACH INNYCH...ALE TO CIEZKO WYTLUMACZYC>>ZSOTAWIE TO BO TO PONAD MOJE MOZLWIOSCI TERAZ MYSLENIA...

I TERAZ TO CO MNIE NAJBARDZIEJ MECZY (W TAKICH STANCH!!)

WYOBRAZAM SIE SOBIE JAKO JAKIS LESZCZ ALBO COS [- A POTEM SOBIE MYSLE "JEEEZU O CO CI CHODZILO. PRZECIEZ JESTES NORMLANYCZLOWIEK, TAKI POZYTYWNIE PIEPRZNIĘTY... zreszta nrmlanie nie mysle nad tym jaki jestem... chwytam dzien i jest pieknie.. mam inny stosunek do wzsystkiego. (I W OOGOLE NIE ZADRECZAM SIE NICZYM... TZN MAM NORMLANE PROBLEMY JAK ZWYKLY CZLOWIEK - ALE JAK MAM TE ZLE STANY NIE MAM W OGOLE PROBLEMOW POJEDYCZNYCH TYLKO JEDEN WIELKI KTORTEGO JUZ MAM DOSC...JUZ NIE WIEM CO MAM ZROBIC]

CIAGLE PPOPRAWIAM UBRANIE, WLOSY. NIE MOGE (tak jak zawsze) UBRAC SIE, ZROBIC COS Z WLOSAMI i POWIEIDZIEC "NO JEST OK" I ISC GDZIES NAWET DO SKLEPU. TLYKO POPRAWIAM WLOSY 20TYS RAZY I CIAGLE JEST ZLE, NIE WIEM CO ZAKLDAC, BO UBRANIA MI BRZYDNĄ (W SENSIE KOJAZA MI SIE Z TYMI STANAMI) _ NIE CHCE ZEBY KTOS TO ZLE ODCZYTAL.. ALE TERAZ LEPIEJ TEGO NIE NAPISZE... JA MOWIELM TO TRZEBA POCZUC ZEBY WIEDZIEC O CO MI CHODZI.
KUR NO NIE MOG ENAWET TEGO UJAĆ NORMLANIE. ZLE JEST STRASZNIE.
SERCE MI WALI JAK GLUPIE, BARDZO NIEPRZYJEMNE TO JEST
CZUJE SIE WSZEDZIE ZLE OBCY JABKY MNIE WSSZYSCY WYTYKALI PALCAMI
0 PEWNOSCI SIEBIE. 0!! O LUZIE JUZ NIE WPSOMINAJAC...

W TRAKCIH CHWILACH NIC MI NIE POMOZE, ANI DZIEWCZYNA, ANI KOLEDZY, PRZYJACIELE, ANI RODZINA.. TO MUSI MI SAMO PRZEJSC.

KAZDE MIEJSCE KTORE ODWIEDZAM W TAKICHS TANACH - POTEM MI SIE STRAWSZNIE ZLE OKJAZY, BOJE SIE W NIE WROCIC ZEBY ZNOWUI MNIE NIE DOPADŁO.

PATRZE NA SWIAT ZUPELLNIE INACZEJ NIZ NORMAKNIE, NAPEWnO NIE ZYJE CHWILA<... NIE MOGE SEI WYSLOWIC W ROZMOWIE Z NIKIM. OBWINIAM SIE BARDZO OW ZSYSTKO . INNI ZAZWCYCZAJ NIE ZAUWAZAJA ZEBYM JAKOS BARDOZ SIE ROZNIL OD SIEBIE NORALMNEGO, TLYKO PORPOTU MNIEJ MOWIE I MAM SLABSZY HuMOR. (ALE JA W SRODKU CZUJE COS ZUPELNIE INNEGO.. STRACH, ZLOSC, BICIE SERCA, JAKIES NIEDOWARTOSCIOWANIE - A W NOIMLRANYCH STANACH JEST ZUPELNIE NA ODWROT...!!)

NIE WIEM DALCZEOG ALE BOJE SIE ZE KTOS MNIE WYSMIEJE CZY NWAET KTOS MNIE POBIJE!!! (A W ZYCIU NIKT TEGO NIE ZROBIL..!! CZEMU JA SIE TEGO WZSYSTKIEGO BOJE.CZEMU JA SOBIE COŚ WKRĘCAM CIAGLE!! CO SIE ZE MNA STALO!! NORMLANIE, JAK CZUJE SIE SOBĄ OCZYWISCIE MAM OCHOTE CZASEM KOMUS PRZYLOZYC CZY COS.. I JEST TO DLA MNIE ZUPELNIE NORMALNE.. JAK DOCZEPI SIE DO MNIE JAKIS PIJACZEK NP. CZY KTOS BEDZIE MIAL COS DO MNIE, COS MU SIE NIE SPODOBA.. TO [Z PEWNOSCIA SIEBIE] NIE MAM NIC NAPRZECIWKO ZEBY MU PORPOST WALNAC ZEBY SIE OCZEPIL..ALBO NAWET STOCZYC JAKIS MALY POJEDYNEK, NO CZASEM JAKAS TAM AGRESJA W CZLOWIEKU SIEDIZ - NIE CHCE ZEBY KTOS MNIE ZLE ZROZUIMIAL TUTAJ...)

ZACZAELM DZIELIC LUDZI NA TZW. LESZCZY (ALE TLYKO W TAKICH STANACH JAK EJSTEM).
NIE WIEM MOZE TO ZLLY WPLYW LUDZI NA MNIE TO WSZYSKTO SPOWODOWAL. PRZECIEZ TO NIE JEST NOMLRANE...
NIE MOGE PATRZEC NA INNYCH LUDZI ANI W TV, ANI NA ZYWO NA ICH SZCZECIE I ICH "PROBLEMY" KTORE JA SAM CHCIALBYM MIEC ZASMIST TEGO PIEPRZONEGO CZEGOS. NIE MOGE PATRZEC NA INNYCH SZCZESCIE (W TAKCIH STANACH).

NORMLANIE ROBIE COS NIE ZASTANTAIWAJAC SIE ZA BARDZO NAD TYM I ZAZWYCZAJ MI TO WYCHODZI DOBRZE ( MOWIE TU OGOLNIE O WWIEKSZOSCI SPRAW). A TERAZ NIC...
KURDE NO NNIEW IEM JZU JAK TO OPISAC.

STAZSNIE MNIE DENERWUJE JAK KTOS PATRZY NA MNIE I SIE PYTA CZEMU JESTEM TAKI SMUTNY.. (A NIEW IE JAK JA SIE CZUJE W SRODKU... WOLALBYM ZEBY MI BYLO tysiac razy bardziej SMUTNo NIZ TAK JAK JEST TERAZ... NIKT NIE WIE JAK TO JEST I MNIE NIE ROZUMIE..)

NORLMANIE NIE PRZEJMUJE SIE NIKIM.. JESTEM SOBA... I JEST CUDOWNIE..

PROBOWALEM SEI WYZYC. ALE OT MI NIC NIE DAJE. NIE MOGE SIE WYZYWAC W TAKICH ST%ANACH BO MI TO NAWET SPRAWIA PROBLEM. SERCE MI WALI, NIE MOGE PODNIESC NAWET NICZEGO.
TAK NA MAXA NIEKOMFORTOWO.

JAKBMY SIE PRZESTASL ROZWIJAC I COFNAL SIE STRASZNIE DO TYLU.

BRAKUJE MI SIEBIE... TEGO SPRZED TYGODNIA.. TEOG Z DZIECINSTWA... TEGO Z "NORMLANYCH STANOW" kTORE POWINNY TRWAC CALY CZAS .... NIE MOGE Z TYM ZYC... ALE ZABIC SIE TEZ NIE MOGE..!! CO JA MAM ROBIC!!!!!!!!!?!??

TYDZIEN TEMU BYLA SIOSTRA (PRZYJECHALA Z ANGLII ODWIEDZIC NAS na 7 dni). AKURAT W DNIU PRZYJAZDU MIALEM TOTLANIE ZLE SAMOPOCZUCIE ( I OBAWIALEMS IE Z E JUZ NIGDY NIE MINIE..TRWALO JUZ PRAWIE 2 TYGODNIE) I OBWINIALEMS IE ZE AKURAT TERAZ KIEDY ONA PRZYJEZDZA...
W MOMENCIE KEIDY WYSZLISMY PO NIA NA LOTNISKO WSZYSTKO BYLO JAKIES TAKIE OBOJETNE DLA MNIE...
ALE........... DZIEN PO JEJ PRZYJEZDZIE STALO SIE COS PIEKNEGO DLA MNIE... WROCIELM "DO SIEBIE" i BARDZO DOBRZE WSPOMINAM TEN TYDZIEN.. KLOCILISMY SIE PARE RAZY, CO JEST NORMALNE JAK BRAT Z SIOSTRA.. BYLISMY NA PIWKU... GADALISMY, SMIALISMY SIE ...BYLO NAPRWADE SPOKO... (W SZKOLE TEZ BYLO SUPER)

KIEDY ODJEZDZALA SZCZERZE SIE ROZPLAKALEM... (JAK NORMLANY "JA").. TEN STAN TRWAL JESZCZE 3 DNI... BYLO SUPER... i... ZESPULO SIE... I TERAZ SIEDZE TUTAJ I SIE UDRECZAM (CHCOAIZ NIE MOZNA TEGO NAZWAC UDRECZNIEM, PROBOJE SZUKAC POMOCY)


NIE NO N IEW EIMC O JUZ MAM PISAC NIE MOGE SIE SKPIC IO WYRAZIC TEGO !!!

NIE NO NIEW IEM!! PRZEPRASZAM ZE TE PIERDOLY BEZ SKLADU KTORE TU NAPISALEM> WIOEM ZE BYLO BARDZO CIEZKO PRZECZYTAC I COKOLWIEK Z TEGO ZROZUMIEC. ALE JA JUZ NIE WIEM CO MAM ROBIC.


co ja w ogole pisze tak sie zastantawiam.. normlanie bym w zyciu cz4gos takiego nie npaisal.. ale prosze tylko, o pomoc... juz nie wiem co mam robic.

DO KOGO JA MAM SEI ZWROCIC Z TYM PROBLEMEM!??!?!?!
_____________________

PRZYPOMNINAM ZE JAK SIE CZUJE NORMLANIE JEST ZUPELNIE NA ODWROT. ZUPELNIE INACZEJ..."
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
25 mar 2006, 16:31

przez aska 25 mar 2006, 18:21
witaj Bidulku.nie powiem Ci ,że to nerwica bo nie wiem.bardzi ci współczuje.koniecznie idz do psychiatry on Ci z pewnoscia pomoze
a przynajmniej stwierdzi co to za choroba.szkoda że taki młody człowiek a tak choruje.spróbuj sie jakosc pozbierac .wiem że to ciężko ale musisz starac sie sobie pomóc.życzę ci dużo zdrowia.pozdrówka
Offline
Posty
95
Dołączył(a)
17 lut 2006, 19:26

przez aska 25 mar 2006, 18:28
melisko nie daj sobie wmóic przez nikogo że jestes beznadziejna.beznadziejni są ći co ranią bliskich ,nie starają się im pomóc ani zrozumieć.nie wierz nigdy jak ktoś ći mówi takie głupoty,wręcz odwrotnie niech Cię to buduje
Offline
Posty
95
Dołączył(a)
17 lut 2006, 19:26

Zmiana nastroju...

Avatar użytkownika
przez iwo4 25 mar 2006, 19:41
Czy ktos z was tez tak ma, ze przez pierwsza polowa dnia czuje sie calkiem zdrowo, tak jakby w ogole nerwica go nie dotyczyla, a pozniej czuje sie coraz gorzej??
Witajcie wsród "wybranych"...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
193
Dołączył(a)
24 mar 2006, 23:21
Lokalizacja
Kraków

przez monika* 25 mar 2006, 19:49
Czesc, Aska ma racje koniecznie musisz zglosic sie do psychiatry On Ci napewno pomoże, jestes bardzo mlody i szkoda zebys tak cierpial. Masz cale życie przed soba. Zycze zdrówka i trzymam kciuki!
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
22 lut 2006, 16:49
Lokalizacja
zabrze

przez monika* 25 mar 2006, 19:59
Hej Iwo 4. Dokladnie mam tak samo, to strasznie meczy. Czasem juz mam nadzieje ze bedzie lepiej bo przez pól dnia nic mi nie dolega a tu ni z tego ni z owego znów sie zaczyna. Czasem mam ochote wrzeszczec ze zlosci na sama siebie- DLACZEGO NIE MOGE NORMALNIE ZYC?
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
22 lut 2006, 16:49
Lokalizacja
zabrze

przez daablenart 25 mar 2006, 19:59
cześc witam cie !! niestety wizyta u lekarza cie nieominie. Czytając twojego posta zanalazłem wiele podobieństw do tego co ja przezywam tylko że u mnie jeszcze jest dominujące uczucie lęku i napięcia to mnie wpędza w depreche.tTo takie błędne myślenie Ja boję się że zachoruje psychicznie
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
25 gru 2005, 11:05
Lokalizacja
sosnowiec

Avatar użytkownika
przez dalilah 25 mar 2006, 20:00
ja tak mam, rano wstaj pelna energii (chyba ze obudze sie wlasnie w trakcie koszmaru co zdarza sie ostatnio czesto) natomiast im blizej wieczoru tym czesciej atakuja mnie lęki, humor rzednie itd mysle ze u mnie jest to spowodowne zmniejszaniem sie iloci swiatla wieczorem
Secret Garden "Nocturne" - opowiesc o mnie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
164
Dołączył(a)
27 lut 2006, 14:58
Lokalizacja
zachodniopomorskie

przez salma266 25 mar 2006, 20:15
Cześć.Koniecznie udaj się na wizytę do psychiatry i psychologa również.Szczerze tak jak tutaj na forum opowiedz mu to co myślisz i tak naprawdę czujesz.Niczego przed nim nie ukrywaj i mów otwarcie całą prawde gdyż on na podstawie przeprowadzonego z tobą wywiadu będzie mógł ci pomóc.Jeżeli nie wyrzucisz tego wszystkiego z siebie leczenie będzie bez skutku.Pozdrawiam i zycze powrotu do normalości :)
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
22 mar 2006, 19:51

Avatar użytkownika
przez Magda-27 25 mar 2006, 20:31
A ja miałam na odwrót. Od rana do południa koszmar, a gdzieś po obiadku już było ok. Teraz jestem na lekach i cały dzień jest super.
szukam osób chętnych podjąć współpracę z FM GROUP Polska http://www.perfumyfm.sileman.net.pl
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
891
Dołączył(a)
22 lis 2005, 13:23
Lokalizacja
Ruda Śląska

Avatar użytkownika
przez emiflo 25 mar 2006, 20:47
Ciezko jest nie brac do siebie slow wypowiadanych przez bliska osobe. Zawsze cos zostaje. Wiem, bo probowalam i wmawialam sobie, ze sie nie przejmuje , a jednak i tak bylam poddenerwowana. Psycholog moze pomoc zaakceptowac sama siebie i byc moze wspolczuc ojcowi, ze tak postepuje.
3maj sie cieplutko.
---Na najważniejszych skrzyżowaniach życiowych nie stoją żadne drogowskazy -----Charles Chaplin
*****************************************
---Sekretem szczęśliwego życia jest wyrozumiałe akceptowanie zmian ----- James Stewart
Avatar użytkownika
Offline
Posty
262
Dołączył(a)
25 mar 2006, 16:09
Lokalizacja
Sieradz

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do