Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez saga 24 mar 2006, 08:23
Mada a jakie leki bierzesz teraz :?: :?: :?:
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
21 mar 2006, 19:11

przez VaBoom 24 mar 2006, 10:08
Spotkałem się ze zrozumieniem ze strony osoby zdrowej (prawei zdrowej, bo ona ma epilepsję).
Owszem, nie potrafiła zrozumieć tego co się ze mną dzieje podczas napadu ale doskonale wie, jak to jest, gdy się nie zna momentu ataku. Epilepsja też jest w pewien sposób nieprzewidywalna.

Przyjaciółka może nie do końca rozumie ale poczytała o mojej chorobie. Chyba dzięki temu mile mnie zaskakuje i wie, kiedy nie naciskać. Wie, że czasami nie chcę iść do ludzi.

Ale chyba nie możemy mieć żalu do ludzi, że nie wiedzą co dzieje się w naszych główkach?
My body on the floor - a Kodak moment
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
11 mar 2006, 15:17
Lokalizacja
Gliwice

Avatar użytkownika
przez Olka 24 mar 2006, 10:19
No zdecydowanie nie mozemy miec zalu do ludzi, ze nie wiedza co sie dzieje w naszych głowkach, tym bardziej ze nie jestesmy skorzy do rozmawiania o naszej chorobie:)
Ja jak do tej pory nie spotkałam sie z jakas negatywna reakcja gdy o tym opowiadam, myśle ze ta obowa o zła reakcje innych ludzi jest zupełnie nie potrzebna. Zreszta pomyslcie sobie jak wy reagujecie gdy ktos wam mowi o swoich problemach...........
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez MIZIA50 24 mar 2006, 11:26
DZASTI
Dobrze że mnie ktoś rozumie dziękuje ci za to.moje leki wzieły od tego jak dwa tygodnie temu powiesił sie mój kolega 35 lat i cały czas mam wrażenie jakby chciał mnie zabrac do siebie i namawiał abym do niego przyszła ale ja wcale nie chce .Dzisjaj czuje się o wiele lepiej planuje sobie kazdy kolejny dzień i jakoś mija.do tego wszystkiego dołuja mnie w pracy szefowa ciągle sie mnie czepia o byle co niby jestem kierowniczka i jej sie wydaje ze powinnam wszystkim moji koleżanka zwracac uwage a jak nie zwróce to mnie się obrywa .Tylko że ja tego nie rozumnie bo nie można wszystkiego załatwia krzykiem jak jestem bardzo spokojna i wszystko biore do siebie pózniej płacze bo siedze w pracy po 14 godz a i tak jest zle.pracuje u prywaciarza za 800zł 9 lat .Teraz już wiem grunt to się nie przejmowa.teraz w niedziele też w telewizji był reportaz o dziewczynie która odebrała sobie życie przez prace zostawiła 5 letnie dziecko .Ale to bez sensu bo nikomu na złosc nie zrobiła bo sklep w którym pracowała istnieje a kierownik który się mścił też pracuje tylko ze jej już mniema nie warto odbierac sobie zycia jest zbyt piękne .Jestem dopiero przed terapią ide 10 kwietnia i wierze ze uda mi sie to pokona te moje lęki przed smiercią bo ja chce życ tak jak przed rokiem zanim miałam pierwszy atak.Przepraszam jak pisze cos nie tak lecz nie moge się tu jeszcze połapac bo nigdy nie wchodziłam na żadne forum.czekam na odpowiedz
moniaczek26
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
22 mar 2006, 10:54
Lokalizacja
tomaszów-maz

Avatar użytkownika
przez roccola 24 mar 2006, 12:29
Ja tez wszystkim mówiłam . Nawet ostatnio robiłam usg piersi i pani doktor przepisując mi lek pyta czy na coś choruje a ja powiedziałam" tak na nerwice" spojrzała zaskoczona , niespodziewala sie takiej odpowiedzi. :D Ja się tego nie wstydzę
Avatar użytkownika
Offline
Posty
408
Dołączył(a)
08 lut 2006, 11:36
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez Poetka 24 mar 2006, 14:13
Zależy o których "innych" mowa. Bo hmm. Inni Bliscy tak. Wg mnie tak. Chociaż wiem, że trudno o wszystkim powiedzieć .
Eh.
P. MO .
Żyję się z dnia na dzień. Ja umarłam osiemnastego lutego 2006 roku o 17.06.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
167
Dołączył(a)
13 sty 2006, 20:09
Lokalizacja
znikąd.

NO spoksik!

Avatar użytkownika
przez dzasti13 24 mar 2006, 15:20
mizia!
Dasz sobie rade na terapi jestes dzielna dziewczyna i bardzo cie podziwiam za twoj rozsadek , ja wiem co to znaczy odebrac sobie zycie , przeszlam smierc kliniczna 6 lat temu i ledwie mnie odratowali to byl cod normalny ze ja zyje bo lekarze niedawali mi szans na przezycie powoedzieli ze zrobili wszysko co w ich mocy, ale ......niewazne ciezie przezycie ciesze sie ze jestes twarda i uwiez ze to nic nie zmieni tak jak myslisz ze sobie odbieramy zycie, to nie twoj kolega cie wola tylko lek w twjej wyobrazni przeistacza sie w to co myslisz i ci sie wydaje.Nic ci niebedzie. a szefowa sie nieprzejmuj jak chce powiedz na ludzi krzyczec to niech ciebie niezmusza tylko sama krzyczy .Powiedz ze ty sobie dajesz rade bez krzyku ,a jak ona bedzie chciala na ciebie krzyczec, to powiedz jej delikatnie , moze pojdzie Pani do lasu i tam sie wykrzyczy ,a nie namnie ,bo ja sobie tego niezycze ...ok!napewno cie za to niewyzuca ,bo zachowalas sie z kultura.Trzymaj sie douslyszenia! ;) ;) ;)
chce pomagac ludziom z nerwica lekowa i wymieniac sie spostrzerzeniami i wlasnymi doswiadczeniami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
345
Dołączył(a)
15 lut 2006, 17:29
Lokalizacja
z frankfurtu nad menem

Avatar użytkownika
przez Mada 24 mar 2006, 15:22
Seronil (czyli flukosetyna, prozac) wczoraj podwyzszylam do 20mg, zobaczymy co bedzie dalej:)
There are some defeats more triumphant than victories.
If you don't risk anything you risk even more.
"[Spring is] a true reconstructionist."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
200
Dołączył(a)
25 sty 2006, 02:11
Lokalizacja
NY

przez Friday 24 mar 2006, 17:32
Ja kiedyś dostałam wysypki w trakcie czytania o objawach AIDS :roll:
Offline
Posty
71
Dołączył(a)
19 lut 2006, 00:55

Arytmia serca

przez Ola 21 24 mar 2006, 17:49
Tunia! nie martw się! ja również mam arytmie,tyle że troche gorszą odmiane-migotanie przedsionków,również miałam robionego holtera.Pare razy miałam take ataki,że lądowałam w szpitalu...wiem że arytmia jest bardzo nieprzyjemna,zdaje się że serce się potyka,raz wolniej ,raz szybciej...mnie wiele razy wydawało się że umieram...ale jeszcze żyje ;-) hehe...Co do skurczy nadkomorowych,to również często je mam,cóż to za okropne uczucie...wpadam wtedy w okropną panike...Ja również brałam propranolol,nie do końca mi pomagał i też nie za dobrze się po nim czułam...obecioe biore biosotal 40,ale nadal odczówam dodatkowe skurcze..czasem mam wrażenie że serce za raz przestanie mi bic,a innym razem znów ze wyskoczy mi z piersi...najgorsze jest to że zdarza mi sie to wszędzie,w szkole też i jest to takie niespodziewane,że czasami nie wiem czy będe w stanie złapac oddech...Wiem że jest Ci ciężko i naprawde Cię rozumiem...Ale wydaje mi się że jeśli to tylko skurcze dodatkowe,nie jest to niebezpieczne,gorzej z moim migotaniem przedsionków...Ale bądź pod stałą opieką doktora,a skoro propranolol niewiele Ci pomaga,a wręcz źle sie po nim czujesz,zapytaj lekaża o jakiś inny lek.Każdy jest inny i potrzebuje innego leku,musisz wspólnie z lekarzem znaleźc taki który pomoże właśnie Tobie...Trzymaj się cieplutko!!! ps.ale się rozpisałam...
nie chce się bać...chcę wreszcie poczuć co to prawdziwe życie...POMOCY!
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
24 mar 2006, 01:15

o ja głupia niedorajda...

przez anielka 24 mar 2006, 19:08
kurcze, ale jestem na siebie zła... niby już od jakiegos czasu czuje się lepiej, potrafie zapanować nad większością rodzących się we mnie lęków.. a dzisiaj sie poddałam..na całej linii...
miałam o 17 iśc na spotkanie z klientem.. dostac od niego teksty do korekty do jego katalogu..i co?? i nie poszłam.. kurcze jaka jestem wściekła... ywinełam sie zręcznym kłamstewkiem..już 5 raz.. coś czuje że ten klient już ze mnie zrezygnuje..
i siedze teraz i zła jestem na siebie strasznie... a czemu nie poszłam?? bo nie znosze tego wszechogarniającego mnie lęku w kontaktach z innymi... zawsze jest tak samo... przed spotkaniem myśle o tym przez 2-3 godziny i się nakręcam...potem idę (w wersji pozytywnej) serce wali jak oszalałe.. siadam przy stole klienta, pocą mi sie dłonie, jest mi słabo, chce uciekać, dużo gadam, żeby wyciszyć lęk, staje sie coraz bardziej chaotycxzna w tym co mówię... i w końcu nadchodzi kulminacja napięcia - i albo uciekam, bredząc coś o tym, że gazu nie wyłączyłam chyba pod zupą, albo biore na przeczekanie i myśląc że zaraz zemdleję siedze...i przechodzi.. a wtedy mogłabym tam siedzieć tak bez końca....
i wiem
wiem
wiem
że zawsze jest tak samo
że jak przeczemak to minie
że nie zemdleje, najwyżej dostane rozwolnienia
że po spotkaniu będę z siebie megadumna i może nawet wyborę się do jakiegoś supermarketu, żeby tak rzutem na taśmę, zaliczyc jeszcze jedno przerażające mnie miejsce...
że będę miała super wieczór i może nawet ochote na sex
że zrobie krok na przód
że w konfrontacji ja-lęk bedzię 2:43 (licząc od lutego'06)
i kurde nie ide... nie zafunduje sobie super wieczoru, totalnego odpłynięcia lęku,uznania w oczach mojego faceta, chwalenia sie na terpii postepami...
będę tak siedzieć w domu sama, wkurzać sie na siebie, żałować że już 18 i dawno po ptakach, bo klient już w drodze do domu na kolację...i pisać na jedynym forum na którym ktoś bywa równie beznadziejnie decyzyjny jak ja...

idę, odgrzeje sobie pierogi...
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
06 mar 2006, 20:09
Lokalizacja
Wrocław

przez Dana 24 mar 2006, 21:07
Anielko, Przeżywałam dokładnie to samo. Te okropne wyrzuty sumienia i obwinianie się za każdą "dezercję", och jakże dobrze yto znam, jak też poczucie dumy, że udało się pokonać samą siebie. Męczyłam się tak samo jak Ty. Najpierw to myslenie, potem walka z nerwami, potem albo mówienie sobie "jesteś nikim, znów byłaś cała w nerwach" albo chwalenie się. Podobnie jak Ty, jak tylko mi się coś udało wówczas na zasadzie romachu biegłam zrobić coś jeszcze wśród ludzi, bo to przerażało mnie najbardziej. Po ostatniej dezercji z Urzędu Pracy, gdy miałam już siebie całkiem za nic zaczęłam sie leczyć. Czy bierzesz też lekarstwa? Sama biorę Effectin, on ucisza tę cholerną fobię społeczną. Najważniejsze, abyś się nie obwiniała. To są rzeczy silniejsze od nas, to zdenerwowanie to jak głód czy parcie na mocz, w zasadzie nie wierzę , że można to pokonać siłą woli, więc bądź dla siebie łaskawsza. Pozdrówki
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
23 gru 2005, 04:03

problem z oddychaniem,zatkany nos

przez niesiek 24 mar 2006, 22:42
właśnie teraz zerwałam sie sie ze snu .wybudziły mnie duszności i właśnie zatkany nos takie zupełne uczucie suchości.to wystarczyło bym sie zaczęła trzęść jak galareta.wszystkie wyniki mam ok.robiłam całkiem niedawno.więc to właśnie jeden z dziwnych objawów nerwicy
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
17 lut 2006, 00:50
Lokalizacja
POLICE

Avatar użytkownika
przez iwo4 24 mar 2006, 23:42
Ja np w miare zazylosci znajomosci z innymi ludzmi rozmawiam o mojej chorobie... ale z tego co zauwazylam to naprawde ktos kto tego nie przezywa nie jest w stanie tego absolutnie zrozumiec... czesto slysze stwierdzenia w stylu" nie mozesz sie przejmowac", " trzeba myslec pozytywnie a nie za duzo analizowac"... wiec dochodze do wniosku ze czasem nie warto tlumaczyc innym tej choroby.... bo co poniektorym wydaje sie ze to jakis tam wymysl
Witajcie wsród "wybranych"...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
193
Dołączył(a)
24 mar 2006, 23:21
Lokalizacja
Kraków

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider], blitz i 32 gości

Przeskocz do