Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

czy inni powinni wiedzieć?

przez jolitta66 19 mar 2006, 18:17
Jak myślicie czy inni powinni wiedziec o naszej chorobie?
Nie mam oczywiscie na mysli lekarzy, ale ludzi z ktorymi stykamy sie na codzień.Mam wrażenie ,że ci którzy są zdrowi często nie rozumieja tej choroby, uwazaja nas za zupelnych świrów.Co o tym sądzicie?
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
23 lut 2006, 11:32
Lokalizacja
kalisz

przez Ola 32 19 mar 2006, 18:22
Wypowiadam sie za zone to jest jej loging ja nie jestem chory na nerwice lekowa.Odpowiadam ci na pytanie wydaje mi sie ze powiniscie mowic ze jestescie chorzy i wcale tak nie jest ze my uwarzamy was za swiruw.Poprostu cieszko nam zrozomiec cos czego nie przezylismy.Dlamnie wydaje sie to proste pozytywne myslenie i nerwica znika ale ja tego nie doswiadczylem i moze dlatego tak mi sie wydaje.Życze wszystki powodzenia w walce z tym czyms . :D
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
19 mar 2006, 18:15
Lokalizacja
Jelenia Góra

przez wioletta 19 mar 2006, 18:50
Ja mówię i okazuje sie ,że na 5 osób ,to 3 nadaja się na leczenie,albo miało jakiś problem w swerze psychicznej
wiki
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
14 lut 2006, 22:54

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Kiblowanie

Avatar użytkownika
przez towdy 19 mar 2006, 20:06
Piszę po raz kolejny o swoich dolegliwościach z nadzieją, że może ktoś miał podobne i wie jak sobie z nimi radzić. Tym razem chodzi o dolegliwości somatyczne, ale niestety nie jestem w stu procentach pewien czy są one związane z nerwicą. Chodzi o żołądek: częste rozwolnienia (czuję się jakbym nałykał się tabletek przeczyszczających- kto miał do czynienia ten wie :x :? ), brak apetytu rano... najgorzej zaś jest po obiedzie. wtedy z kolei czuję jakbym nałykał się sterty kamieni- uczucie podrażnienia w żołądku, rozpierania od środka, ogromnego ciężaru w brzuchu... nie mam wręcz siły ustać na nogach, pojawia sie ogromne zmęczenie i senność (mam wrażenie jakby organizm zużywał całą energię na trawinie tego co zjadłem)... normalnie zaczynam funkcjonować dopiero w porze kolacji...

3 razy leżałem z tego powodu w szpitalu... badania wykazały "tylko" nietolerancję laktozy w mleku (nie powiedziano skąd się wzięła i jak to leczyć) i polipa w żołądku. ścisła dieta bezlaktozowa i leki nie przyniosły jednak żadnej poprawy...

jeśli ktoś miał podobne problemy będę mega wdzięczny za jakieś informacje co to może być... te dolegliwości odbierają mi chęć do życia sto razy bardziej niz nerwica :roll:
Marzenie jedno mam- osiągnąć błogi stan...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
103
Dołączył(a)
10 mar 2006, 16:30
Lokalizacja
Ilkenau

Prawie zupełnie nie konroluję swoich nastrojów i zachowań...

przez Jada 19 mar 2006, 21:04
Witam Was serdecznie!

Jestem nowa na forum. Dotarłam tu bo już nie daję sobie rady. Chodzę do psychiatry od dwóch lat z przerwami. Podobno mam nerwicę. Piszę dziś ponieważ chciałam Wam opisać mój problem (a konkretnie to jeden w paru problemów) i spytać Was, czy macie podobne doświadczenia.

Mówiąc w dużym skrócie, mam takie stany (prawie codziennie), że kilka razy dziennie zmienia mi się nastrój, w sposób zupełnie skrajny, w praktyce oznacza to że o 9 rano mam dobry nastórój, a już o 10.30 jestem w kompletnym dole, by o 13 wrócić do formy, a o 14 wpaść w kompletną furię i zupełnie nad sobą nie panować. Ogólnie rzecz biorąc moje nastroje i postrzeganie świata zmieniają się jak w kalejdoskopie, i zupełnie nie umiem nad tym zapanować. Uczuciem dominującym jest dół, ale w większości przypadków nie jakiś wielki, natomiast coraz częściej zamienia się on we wściekłość, która przychodzi nagle, jak grom z jasnego nieba, nie wiadomo skąd. Gdybym miała opisać ostatni tydzień, musiałabym wymienić chyba wszystkie możliwe uczucia, co dzień lub co parę godzin inne. Do tego bezsenność w nocy, senność w dzień, zupełny brak apetytu albo obżarstwo. Czy ktoś z Was ma podobny problem? Taką zmienność nastrojów, myśli i uczuć?
Obudzona w nocy słyszę
Łomotanie ciszy w ciszę
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
19 mar 2006, 20:44
Lokalizacja
Łódź

przez monika* 19 mar 2006, 21:15
Dobry wieczór.O mojej chorobie wie tylko rodzina i przyjaciólka i niech tak zostanie.Nie chce uchodzic za "wariatke" bo tego bym nie zniosla. Ludzie wokól mnie nie znaja tej choroby wiec od razu uznaliby ze jestem chora psychicznie, wiec wole nic nie mówic.Moze kiedys sie przyznam - jak juz wyzdrowieje w co mocno wierze choc nie jest ze mna najlepiej. Pozdrawiam!
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
22 lut 2006, 16:49
Lokalizacja
zabrze

przez monika* 19 mar 2006, 21:24
Witam Cie Jada! Mam to samo i na dodatek (co jest dla mnie najgorsze) dziwnie sie czuje- jakbym nie byla soba. Codziennie rano po przebudzeniu zaczynam myslec jak to dzisiaj bedzie i wczuwam sie w moje cialo, BOZE to takie okropne uczucie, nawet nie umiem je opisac, juz nie wpomne tutaj o lęku!
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
22 lut 2006, 16:49
Lokalizacja
zabrze

przez wioletta 19 mar 2006, 21:29
CZESC.Ja mysle,ze nerwica swoja droga, a nietolerancja na laktoze swoja.Napisałes tylko nietolerancja,a ja mysle ,ze aż.MAM PYTANIE,CZY PRZESTRZEGASZ DIETY?Pytam sie ,dlatego,ze ja mam nerwice,a mój syn ma alergie.Takze wiem jak on cierpi,jak nie przestrzega diety.A dieta w twoim przypatku jest najwazniejsz.Takze to jest tez problem ,który zwala z nóg,a i nastrój jest gorszy przy tej nietolerancjiTe objawy bardziej wskazuja na ta nitolerancje laktozy,niż na nerwice,ale ja miałam troche podobnie,jak zaczynałam brac leki,lekarka powiedziała,ze najczęstsze objawy uboczne,to są ze strony układu pokarmowego.Niewiem przy jakich lekach,przy moich napewno.Ja biore seronil. POZDRAWIAM
wiki
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
14 lut 2006, 22:54

Avatar użytkownika
przez towdy 19 mar 2006, 21:44
nawet nie wiesz jak bardzo bym chciał żeby to była tylko nietolerancja laktozy... brałem jednak lek o nazwie enzym laktaza, który to umożliwia trawienie produktów mlecznych ( brak tego enzymu w organizmie jest odpowiedzialny za nietolerancję) ale nie pomagało... nie wiem, może byłem zbyt niecierpliwy, bo po 2 miesiącach stosowania przestałem go brać, bo nie widziałem poprawy... mam jednak zamiar do niego wrócić... nie mam w końcu nic do stracenia :P .
diety przestrzegam na tyle na ile pozwala mi czas i pieniądze (tzn. mojej mamie, bo to ona gotuje). gotowanie dla mnie codziennie specjalnych posiłków czasami jest po prostu niemożliwe z powodu braku czasu.

zresztą, tak swoją drogą gdybym chciał wyeliminować wszystkie produkty zawierające laktozę to nie miałbym co jeść :D
Marzenie jedno mam- osiągnąć błogi stan...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
103
Dołączył(a)
10 mar 2006, 16:30
Lokalizacja
Ilkenau

Avatar użytkownika
przez towdy 19 mar 2006, 21:50
ja podchodzę do tematu tak samo jak monika. po co narażać się na niepotrzebny stres... jeśli zdradzić to tylko bliskiemu przyjacielowi do którego mam zaufanie i pewność że zrozumie...
Marzenie jedno mam- osiągnąć błogi stan...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
103
Dołączył(a)
10 mar 2006, 16:30
Lokalizacja
Ilkenau

Avatar użytkownika
przez Olka 19 mar 2006, 22:02
Mi rowniez bardzo szybko potrafi zmienic sie nastroj.........od euforii....do kompletnego doła! W tej chwili te wachania juz sa mniejsze, a dołki występuja rzadko, niemniej wystepuja:)
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Avatar użytkownika
przez Olka 19 mar 2006, 22:06
hm.....mysle ze takie dolegliwości moga wystapowac przy nerwicy, ale czy to faktycznie ona ...... oto jest pytanie!!! Wiesz a moze sprawdz czy dostarczanie organizmowi tego emzymu i przestrzeganie diety przyniesie poprawe, bo jesli nie, wtedy pewnie bedzie mozna uznac to za somatyczny objaw nerwicy.
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Avatar użytkownika
przez Olka 19 mar 2006, 22:15
towdy napisał(a):ja podchodzę do tematu tak samo jak monika. po co narażać się na niepotrzebny stres... jeśli zdradzić to tylko bliskiemu przyjacielowi do którego mam zaufanie i pewność że zrozumie...

Ja mysle ze wiekszym stresem dla nas jest ukrywanie tej choroby niz otwarte przyznanie sie do niej! Uwazam ze bardzo bliskie nam osoby- rodzina, partnerzy powinni wiedziec, natomiast reszta........to juz zalezy od nas. W moim przypadku wyglada to tak, ze wiedza o tym własciwie wszyscy ludzie z ktorymi sie czesto kontaktuje: moi znajomi, ludzie z pracy i z uczelni. Przekonałam sie o tym, ze ludzie bardzo pozytywnie reaguja na takie informacje, a ja przestaje sie stresowac tym, ze ktos mnie obserwuje, ze ktos widzi..........takie podejscie do tego i otwarte mowienie o tym wymaga napewno czasu i pracy nad soba, ja bede zachecac do tego by mowic o swojej chorobie:)
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

przez jolitta66 20 mar 2006, 00:10
Nie zawsze ma sie pewność ze najbliższa osoba zrozumie.Mój mąż nie potrafi tego pojąć,chociaz wiem,że mnie kocha.Jednak kiedy próbowałam mu sie zwierzyc zawsze mnie wysmiewal a nawet potrafil skrzyczec ze mam za malo problemow.W tej sytuacji zrezygnowalam i nawet jak jest bardzo żle nie otwieram sie przed nim.Bardzo jest ciezko nie miec oparcia w najblizszej osobie.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
23 lut 2006, 11:32
Lokalizacja
kalisz

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do