Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez kukubara 08 mar 2006, 20:19
Smierc to moze sie troche wymienimy bo ja mam 30 a czuje sie na 18 jakbym sie zatrzymala w rozwoju ;)

[ Dodano: Sro Mar 08, 2006 7:52 pm ]
Jestem w tej chwili przekonana ze zatrzymalam sie w rozwoju a Reirei mnie tylko w tym utwierdzil :cry:
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
11 lut 2006, 14:09
Lokalizacja
wawa

Re: Szum w uszach czesc 2 :)

Avatar użytkownika
przez bibi 08 mar 2006, 20:29
mobbek napisał(a):witam,

czytalem na forum o szumach w uszach, niestety mam to samo ale tylko przed zasypianiem.. pojawiaja sie wtedy jak czuje ze "odlatuje" czyli przechodze w stan glebszego snu - zasypiania.. po chwili szum znika.. caly ten szym czuje razem z rytmem serca.. czy macie tak samo ale przed zasnieciem? no i czy to zwiazane jest z nerwica? choruje od 2 lat.

Pozdrawiam Wszystkich.


mam tak samo i to własnie przed snem
nie śpię jeszcze , układam się na poduszce i szumi mi w uchu(leże na boku) w rytm serca, pulsuje.....nie da się zasnąć
musze sie odwrócić na drugi bok
mam tak 2-3 razy w miesiącu
nie wiem od czego zalezy
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

Re: Szum w uszach czesc 2 :)

przez mobbek 08 mar 2006, 21:31
mam tak samo i to własnie przed snem
nie śpię jeszcze , układam się na poduszce i szumi mi w uchu(leże na boku) w rytm serca, pulsuje.....nie da się zasnąć
musze sie odwrócić na drugi bok
mam tak 2-3 razy w miesiącu
nie wiem od czego zalezy[/quote]

chyba bibi mnie najbardziej zrozumiala.. szum w rytm uderzen serca.. tez dalej nie wiem od czego to.
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
18 lut 2006, 21:12
Lokalizacja
Legnica

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Czy to newica?

przez kar14 08 mar 2006, 22:06
Od kilku lat mieszkam za granica, mam interesujaca prace, spokojna i bardzo ja lubie, dobry samochod, jakie takie mieszkanie, w rodzinie tez wlasciwie bez wiekszych problemow i wlasciwie powinienem byc szczesliwy. A tak nie jest , ciagle jestem zdenerwowany, sfrustrowany, mam zal do siebie, ze jestem za malo inteligentny, blyskotliwy, ze nie dorownuje tubylcom w perfekcji jezyka, ze wszystko mi sie nie udaje. Doszlo do tego ze denerwuje mnie padajacy deszcz, wsciekam sie z powodu starszej kobiety, ktora idzie za wolno, ze ktos mysli inaczej niz ja itd. Strasznie sie boje, ze to moze jakas choroba psychiczna i za kilka lat wyladuje w psychiaryku. Bardzo sie saram ukryc to przed otoczeniem, ale nie wiem jak dlugo.Wiele ludzi zazdrosci mi patrzac na mnie z zewnatrz, ale prawda jest taka, ze to ja zazdroszcze ludziom spokoju i radosc Zpomnialem kiedy ostatnio sie smialem, wykrzywiam tylko twarz udajac ze wszystko w porzadku. Coraz bardziej nic mi sie nie chce, myslalem ze wpadam w zwykle lenistwo.
Niby nie mam napadow lekowych, ale moze jeszcze ich nie mam.
Prosze osobymadrzejsze ode mnie o pomoc, czy to juz nerwica, czy moze przemeczenie i samo przejdzie? Co powinienem zrobic?
Kar.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
08 mar 2006, 21:29

przez Mefisto 08 mar 2006, 22:59
Bardziej martwi mnie twoja niska samoocena .Musisz zrozumieć że kazdy ma inną mądrość ty masz na pewno tą życiową .potrafisz radzić sobie w życiu , masz wszystko pod względem materialnym , nie uważasz tego za jakąś mądrość .Radzę zmienić obraz samego siebie w oczach własnych .
co do psychiatryka to jeszcze daleka droga narazie nie masz nawet nerwicy(bynajmniej wynika to z opisu)ale z psychologiem mógłbyś sobie porozmawiać , na pewno by nie zaszkodziło
;)
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
23 lut 2006, 23:02

Avatar użytkownika
przez cicha woda 08 mar 2006, 23:15
W najgorszym stadium mojej nerwicy które przechodziłam jesienią i na początku zimy zdecydowałam się na wizytę u psychiatry. Jeśli naprawdę jest źle to bez leków się nie obejdzie. Takie jest moje zdanie na ten temat.
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

Avatar użytkownika
przez bibi 08 mar 2006, 23:17
oj jak ja cię doskonale rozumiem kar14 !!!
wszystko co opisałeś , dosłownie wszystko --przechodziłam przez to!!
to może (MOŻE) być depresja!
Mefisto ma rację hjeżeli chodzi o niską samoocenę ...ale ja uważam ze psychiatra to pierwszy krok.
nie widzę nerwicy...ale depresję napewno(mówię o własnych przeżyciach)
, ciagle jestem zdenerwowany, sfrustrowany, mam zal do siebie, ze jestem za malo inteligentny, blyskotliwy, ze nie dorownuje tubylcom w perfekcji jezyka, ze wszystko mi sie nie udaje. Doszlo do tego ze denerwuje mnie padajacy deszcz, wsciekam sie z powodu starszej kobiety, ktora idzie za wolno, ze ktos mysli inaczej niz ja itd.


jakbym czytała swój blog w tym okresie...
przemysl sprawę chłopie. :!:
może to być przesilenie, męskie klimakterium:D:D--w co wątpię , zmęczenie, ale i również depresja.
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

Avatar użytkownika
przez Śmierć 08 mar 2006, 23:19
Uważaj bo stres zaczyna dominować w twoim życiu, jeśli się szybko nie uspokoisz to może doprowadzić do rozwinięcia nerwicy a w póżniejszym czasi do pogłębiającej się depresji... :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
08 mar 2006, 01:30

Avatar użytkownika
przez cicha woda 08 mar 2006, 23:19
Ja też uważam że może to być depresja. Wskazuje na to: niska samoocena, zmęczenie, poddenerwowanie. Czy myślałeś już o wizycie u psychiatry?
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

Witam Was nerwusy !!!

Avatar użytkownika
przez Żurek 08 mar 2006, 23:21
Witam was nerwicowców
Chciałbym podzielić się z wami swoją chorobą ,
Ciężko mi dokładnie zakreślić początki nerwicy ale myslę że miało to miejsce duzo przed pierwszym atakiem lęku .Miałem czasem takie drobne jazdy na przystankach ,kiedy miałem dużą publikę itp.
Zawsze byłem bardzo towarzyski ,rodzice mówili że jestem zwierzęciem stadnym i tak było . Opinie moich przyjaciół z ogólniaka brzmiały że ciężko jest Mnie nie lubić tylko że z czasem ja sam zacząłem siebie nienawidzić chociaż zewsząd miałem zupełnie inne sygnały .
Początkiem były moje imprezy ,w późniejszym czasie przerywane tylko na czas pracy ,szkoły etc. czasem robiłem sobie 2 dni przerwy bo skończyła się kasa ,lub nie miałem siły wstać i nie wstawałem 2 dni z wyrka .
Pierwszy atak dopadł Mnie w barze , zrobiłem sobie akurat dziarę i koleś powiedział żebym nie pił z tydzień .Udało się ale paliłem i wciągałem tak jak zawsze . To było akurat na ostrym zjeździe .Przy stoliku było z osiem osób cała smietanka naszych melanży a ja poczułem ze nie mogę znieść dłużej wzroku ich i ludzi przy innych stolikach.Musiałem stamtąd uciekać.
Miałem do przejścia maksymalnie kilometr ale dla Mnie była to dosłownie droga krzyżowa .Nogi odmawiały posłuszeństwa a koszulka przyklejała sie do pleców od potu.Nie mogłem znieść wzroku przechodniów i jeszcze inne objawy które zapewno dobrze znacie ,pikawa itd. itp.
Minęło od tego czasu jakieś trzy lata .Trzy lata ,całe pierdolone życie .Nigdy nie było dla Mnie tak ciężkie jak teraz .
W międzyczasie zacząłem studia które po zaliczonym semstrze przerwałem .Wyszedłem i już nigdy nie pokazałem się na zajęciach.W tym czasie lekarz PK przypisał mi bellergot chodziłem zawsze jak naćpany ,zamulony ,sucho w ustach i ogólna gorączka .Leczył Mnie też na nadciśnienie tertensifem.Sam z siebie zacząłem to wspomagać różnymi uspokajaczami i ani się obejrzałem rano miałem pełną garść prochów do połknięcia i pełne kieszenie na później ... Oczywiście nie przestwałem balować... Panicznie bałem się tylko Amfetaminy (chociaż jeszcze parę razy miałem nocki) .
Byłem już w stanie kiedy moi koledzy nie mogli Mnie rzadną siła wyciągnąc na imprezy .Czasem jeszcze w nocy ( przestałem lubić słońce ;choć to trochę mało powiedziane ;)
Teraz pracuję już jakies półtora roku w tej samej firmie i nie powiem że jest mi lekko ale mimo mojej nerwicy nie byłem najbardziej zestresowany i sparaliżowany strachem w swojej grupie podczas ostatniego szkolenia .Odgrywanie scenek ,takie tam dręczniem bogu ducha winnych ludzi.Przełom nastąpił w momencie kiedy moja ranna dawka ograniczyła się jedynie do magnezu i witaminek.No i te codzienne kontakty z kilkudziesięcioma czasem więcej ludźmi.
Mam dni kiedy siebie nie poznaję jestem tak pewny siebie .Głos ,gesty wszystko przemawia za Mną ale są też takie kiedy każda rozmowa o najprostszej rzeczy to dla Mnie straszna męka . NIe poddawajcie się !!!!!!!!!
Miałem napisać dużo więcej ,dokładniej ale może jeszcze trochę zostanę wśród WAS i nieraz będzie okazja .Zawsze strasznie się przejmowałem opinią innych ,tym że na Mnie patrzą itd. moja praca po części wyleczyła Mnie z tego ale chciałbym poznać jakieś wasze sposoby na takie jazdy ,lęki .

Pozdrawiam
"Nasze życie jest tym co tworzą z niego nasze myśli"-Marek Aureliusz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
23 lut 2006, 17:00
Lokalizacja
Legnica

Avatar użytkownika
przez Śmierć 08 mar 2006, 23:28
Mefisto napisał(a):wygląda na natręctwa (zespół obsesyjno-kompulsyjny)-fajnie brzmi ;) ,
ale wymaga to skonsultowania ze specjalistą :)
No, w sam raz jako napis na koszulce :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
08 mar 2006, 01:30

Avatar użytkownika
przez Śmierć 08 mar 2006, 23:36
Niewątpliwie miałeś gorzej jeśli chodzi o objawy a ja skończyłem z gorszym skutkiem :) co oznacza jednak, że to właśnie objawy nie pozwoliły mi normalnie funkcojnować, tak było wtedy kiedy zapoznałem się właśnie z ostrą formą... do teraz a mineło już 5 lat pozostała mi niekończąca się apatia i bezsens wszystkiego, po prostu depresja, lekka ciągnąca się w nieskończoność... ostatnio miałem spory problem z wyjściem na miasto, najgorsze jest to, że do tego dochodzi ciągła złość na wszystko, nienawiść... i oczekiwanie śmierci... boję się tego, że niedługo wyjdę na ulice i zacznę się mścić na wszystkim co mnie denerwuje... chaos, chaos życia :x
Avatar użytkownika
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
08 mar 2006, 01:30

Avatar użytkownika
przez bibi 08 mar 2006, 23:37
witaj na forum!!!!:D

kto powiedział że się poddajemy??? (gośc piętro niżej się poddał :( )
przecież każdy z nas szuka, szuka, szuka drogi wyjścia z tego.
wiemy że potrzebny jest nam czas i cierpliwość--znasz to z autopsji :D
lekarz przypisał mi bellergot

na mnie to wogóle nie działało :D
cieszę sie bardzo ze na forum weszła jeszcze jedna osoba , która ma nerwicę prawie za sobą.
Ostatnio edytowano 08 mar 2006, 23:47 przez bibi, łącznie edytowano 1 raz
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

Avatar użytkownika
przez Śmierć 08 mar 2006, 23:45
Bibi ja się poddałem, więc nie mów za każdego.

Cieszy mnie to, że miałeś siłę wyjścia z tego bagna, masz prace i jakieś perspektywy trzymaj sie!!! :twisted:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
08 mar 2006, 01:30

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do