Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez atrucha 03 mar 2006, 00:14
Trax..popieram w 100% to,co napisała bibi. Rozchwiałeś swój organizm. W Twoim opisie widzę objawy odstawienne lekarstwa ("mikser w głowie",bóle głowy etc) Potem z kolei zwykłe objawy nerwicy ;) Na Twoim miejscu nie poszłabym juz do lekarza pierwszego kontaktu,a do psychiatry. Nie ma jak specjalista. Mój lekarz (I kont.) leczył mnie Xanaxem,co uważam teraz za totalną pomyłkę. Poczytaj sobie na necie o lekach stosowanych w depresjach i nerwicach. Warto znać ich działanie,sposób odstawiania etc..
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Avatar użytkownika
przez roccola 03 mar 2006, 08:22
atrucha czemu leczenie xanaxem uwazaz za totalna pomyłkę?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
408
Dołączył(a)
08 lut 2006, 11:36
Lokalizacja
Katowice

przez atrucha 03 mar 2006, 09:38
Ponieważ w moim przypadku doprowadził wyłącznie do uzależnienie. Samo odstawianie go było dla mnie najgorszym etapem w całej mojej kilkuletniej nerwicy. Gdybym na wstępie dostała Efectin obyłoby się bez tego typu przeżyć.. Po drugie - lekarz pierwszwego kontaktu nie powinien przepisywać benzodiazepinów bez konsultacji ze specjalistą. Takie jest moje skromne zdanie ;)
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nerwica lękowa

przez martika 03 mar 2006, 12:48
Hej...mam na imię Marta, od kilku lat walczę z nerwicą lękową. Od kiedy dopadło mnie to paskudne chorubsko moje życie zamieniło się w koszmar...stałam się więźniem we własnym domu. Lęk toważyszy mi cały czas, nie jestem wstanie praktycznie nic sama zrobić, wegetuje jak roślinka. Proszę pomóżcie mi nauczyć się z tym żyć...bo na wyleczenie już nie liczę. [/b]
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
02 mar 2006, 14:28
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez paula 03 mar 2006, 12:58
Witaj Marto! Znalazłaś sie wśród ludzi, którzy cierpia podobie jak Ty, wiedz, że nie jestes sama. Mam nadzieję, że to forum choc trochę Tobie pomoże! Mam pytanko, czy leczysz sie w jakiś sposób na nerwicę, tzn jakies leki, czy terapia?
cokolwiek tu wymienisz, zdarza sie to wielu!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
22 wrz 2005, 11:38
Lokalizacja
z krainy wiecznego lęku!

przez martika 03 mar 2006, 13:07
Witam...właśnie czytam wypowiedzi innych znerwicowanych...i faktycznie nie jestem sama z tym problemem. Dziękuje Ci bardzo za odpowiedź. Nerwicę stwierdzono u mnie niewiem chyba 5 lat temu...i wtedy zaczoł się mój koszmar. Brałam całą masę leków, ale nic niestety nie pomagało..bioxetin, moklar i już wiecej nazw nie pamiętam. Teraz jestem na lekach uspokajających(afobam). Bez leków nie wychodzę z domu..zresztą nawet jak połknę afobamik czuję napięcie, ucisk w głowie drżenie rąk...a rezultatem tego jest atak paniki i bieg do domu. Niewiem co robić...a tak bardzo chcę żyć.

[size=9:][ [i:][b:]Dodano[/b:]: Pią Mar 03, 2006 2:49 pm[/i:] ][/size:]
Właśnie odwiedziłam forum pesymizmu....fajny topik, ale nie dla mnie. Ja właśnie zaliczyłam kolejny atak panik. Szłam do przedszkola po dzieciaczka i spanikowałam...wróciłam do domku..rozpłakałam się a moją kruszynkę odebrała babcia...czuję się potwornie...jestem beznadziejną matką chisteryczką nawet dziecka nie umię do domku przyprowadzić. Czuje się paskudnie, beznadziejnie...nic nie udaje mi się zrobić...włąściwie to nic nie potrafię moja przyjaciółka nerwica jest cały czas ze mną.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
02 mar 2006, 14:28
Lokalizacja
Kraków

przez Moniczka 03 mar 2006, 15:49
Wkurza mnie ta nerwica lekowa.Dzis bylam w aquaparku i wlazlam do czrnej rury-zjezdzalni.Oczywiscie bylam pewna,ze tam mnie dopadnie jakies duszenie albo strach a tu nic...Wylecialam zywa i zdrowa.Ale to uczucie strachu i niepokoju towarzyszylo mi w basenie podczas plywania.Bilam sie z woda mowiac "ty wstretna nerwico,uderzam cie,wynos sie z mojego zycia",ale bo ja wiem czy to cos daje...Albo to tak gleboko siedzi we mnie albo juz nie wiem...Bo rzecz jasna caly czas sie zastanawiam,czy ja nie mam schizofrenii.Ta mysl mnie wykancza.
A jak atak ma sie zaczac to juz to wiem,bo natychmiast odejmuje mi sile w nogach i zaczyna sciskac niepokoj w dolku.Jak to przezyjemy...?
Moniczka
Offline

Avatar użytkownika
przez paula 03 mar 2006, 16:10
Wiem co czujesz i wiem, że to jest okropna choroba. Ja też czasem mam takie schizy, że szok! Tweraz akurat mam pare lepszych dni, ale wciąż boję sie, że za pare dni znów mnie złapie! Obecnie chodze na terapie i mam nadzieje, że mi pomoże! Może i Ty powinnaś spróbowac terapii?
cokolwiek tu wymienisz, zdarza sie to wielu!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
22 wrz 2005, 11:38
Lokalizacja
z krainy wiecznego lęku!

przez aska 03 mar 2006, 16:52
JACK! Bardzo ale to bardzo Ci współczuję.ja mam tylko lęki w sklepach ,autobusach i kościele i to mnie nie raz do furii doprowadza.Nie wiem jak Ty sobie dajesz radę
Wiedz tylko że to nie koniec świata ,to tylko choroba ,którą trzeba leczyć ,może mozolnie ale trzeba.I można się wyleczyć
głowa do góry chłopie.życzę Ci dużo zdrowia i dużo siły w walce z chorobą ;)
Offline
Posty
95
Dołączył(a)
17 lut 2006, 19:26

przez ela 03 mar 2006, 16:55
Witaj Martusiu!! :lol: :lol:
No wiec juz wiesz,ze nie jestes sama z tymi chol....problemami.To zawsze jakos "uspakaja".Tableki roznego rodzaju nie pomogly nic...A czy probowalas na psychoterapie?
To juz troche czasu minelo a popatrz...do dzis "jakos"zyjesz :!:Ja przechodzilam to samo...ale wyszlam.I TY tez wyzdrowiejesz.Poczytaj sobie rozne posty.Polecam Tobie popsty od"Colleta"-doskonale rady!!!!
A nastepnym razem MUSISZ dojsc i odebrac dzieci.Nie upadniesz....nie zemdlejesz...i poze tym strachem,zawrotami...NIC INNEGO SIE NIE STANIE.Po jednym kroczku...i zabaczysz,ze bedziesz kiedys z siebie dumna
Trzymaj sie cieplutko.Jestem z Taba :lol: :lol:
ela
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
10 lut 2006, 01:45

przez martika 03 mar 2006, 18:25
Dziękuje moje kochane za ciepłe słowa...traktuje to forum jak swego rodzaju terapię...nawet niewiecie jak wiele zanczą dla mnie wasze wypowiedzi. Wiem że muszę sobie poradzić...i wrócić do normalności...bo chyba jest taka możliwość. Tym bardziej że całe życie przedemną mam 26 lat a czuję się jak staruszka. A najważniejsze jest to że mam dla kogo żyć..jest przecież mała istotka która na mnie liczy i mnie potrzebuje. Mam do was kilka pytań...chodzi mi o leki a dokładniej o seroxat i rexetin. Który lek jest lepszy, który bardziej skuteczny. Co mam robić jak złapie mnie atak paniki...jak go opanować...jak stawić czoło moim lękom. Pozdrawiam was wszystkich bardzo serdecznie....wielki buziak dla was.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
02 mar 2006, 14:28
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez grown-up19 03 mar 2006, 18:42
ela ma rację, nic Ci nie będzie. wiele razy takie coś przerabiałem. wiesz ja mam ogromne problemy z oddychaniem, ale one są wymyślone w moim mózgu. jeszcze nigdy nic mi się nie stało i zdaniem większości lekarzy - nie stanie się. polecam wizytę u specjalisty i psychoterapię. jesteś matką więc powinnaś walczyć o zdrowie, masz dla kogo żyć przede wszystkim i to powinna być Twoja mobilizacja do walki.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
03 sty 2006, 23:03
Lokalizacja
Podkarpacie

przez ewa24 03 mar 2006, 20:04
dzięki za wsparcie,kochani.Wczoraj pierwszy raz byłam u psychiatry.

[ Dodano: Pią Mar 03, 2006 8:06 pm ]
Muszę przyznać ,ze nie było tak żle.Przynajmniej wreszcie mogłam się komuś wyżalić szczerze.Dostałam Serotax,mam nadzieje,że to mi pomoże...
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
07 lis 2005, 00:48

przez martika 03 mar 2006, 20:56
No fakt...mam dla kogo żyć, mam ślicznego syneczka. Tylko czasami jest mi tak ciężko...leżę i zastanawiam się czy nie byłoby mu lepiej gdyby miał inną matkę...jaki on ze mnie ma pożytek co to za matka która boi sie iść na plac zabaw czy do superamarketu. Moje spacery ograniczają się do wyjścia z klatki...a on bidulek musi bawić sie tylko pod blokiem. Jestem żałosna...nie mogę na siebie patrzeć..wiem że nie powinnam ale strasznie zazdroszczę zdrowym kobietą cieszącym sie życiem... macierzyństwem. Śięgam pamiecią i przypominam sobie przyjęcie w przedszkolu kurcze wszyscy cieszyli się ze swoich pociech...a ja stałam z tyłu z ręką na pulsie bo miałam wrażenie że serce wyskoczy mi z piersi , nawet go niewidziałam, a on tak bardzo na mnie liczył. Mam straszne życie i nie umię w nim znaleźć nic pozytywnego...oprócz niuni. Jejku tak bardzo chciałabym zobaczyć światełko w tunelu.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
02 mar 2006, 14:28
Lokalizacja
Kraków

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do