Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez kukubara 28 lut 2006, 21:35
Amatorze trzymam kciuki za Ciebie ,ja zachorowalam jak mialam 18 lat i nie wiedzialam o mojej chorobie a wlasciwie co mi jest az do teraz ,jakis czas temu ok. 3 tyg nastapil atak lekowy wyobrazasz sobie po 12 latach ,pierwszy raz biore lek i mam wizyte u psychologa.Przez te wszystkie lata myslalam ze jestem poprostu wrazliwsza od innych,ze to moja dusza artystyczna sie uaktywnia,tyle cierpien tyle blednych decyzjii podjetych pod wplywem samopoczucia .Tez zaczynam walke sama ze soba bo przez te lata myslalam ze to bylam ja a nie nerwica.Pozdrawiam serdecznie
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
11 lut 2006, 14:09
Lokalizacja
wawa

Re: I tak trzymac!

Avatar użytkownika
przez niqqa 28 lut 2006, 22:16
Ale tez sa czasem i zle chwile.
Np teraz troszke zle sie czuje.
Moze pomyslicie ze jestem glupia albo co , ale....

strasznie bola mnie nogi. Od stop, lydki do kolan. Obie.
CO prawda niedawno przeszlam operacje kolana ale jednego. Teraz nogi bola mnie obie...tak jakby mi ktos przywalil. :roll:

Wyszukalam cos w necie na temat bolacych nog, ze to cos z krazeniem nie tak i mozna dostac zawalu....
I juz sie nakrecilam!!!!
Juz sie zastanawiam czy mi sie nic nie stanie. A kurcze noc cala przed nami.J znowu sama w pustym mieszkaniu. Rodzice u mnie byli to sie czulam swietnie a teraz znow... :( :cry:

A moze kurcze bola mnie dlatego, ze lazilam jak glupia na bosaka po mieszkaniu a zimno jeszcze jest??? Jak bylam mala tak w sumie czasami mialam, ze nie milosiernie bolaly mnie nogi....

Kurde wiem, ze serce mam zdrowe, tylko cisnienie niske i( ale od tego sie nie umiera- jak jest wysokie to chyba jest gorzej dla czlowieka).

Sama probuje sie jakos przekonywac do moich "hipotez" ale nie potrafie w nie uwierzyc!!

Kurcze jak ja bym chciala byc zdrowa.
Staram sie.....ale jest ciezko.

Sprawdzam czy serce mi bije. Jestem (czuje poddenerwowanie, ta gule w gardle) niby poddenerwowana a serce mi normalnie, powoli bije.
Ale jak czasem mi bije za wolno to sie boje ze , zaraz przestanie wogole mi bic. Jak bije za szybko to znowu boje sie, ze zaraz nie wytrzyma i sie zatrzyma... Bledne kolo!!!! Czy macie tez tak???
Kurcze mialam zjesc kolacje ale czuje, ze chyba niczego nie przelkne....
Znowu mam jakies tiki....i zaczynaja mnie rece bolec.....
:( :cry:

Jutro do psychiatry....mowie STOP temu wszystkiemu !!! :cry:
Niebo jest na wyciągnięcie ręki,tylko ciągle nie wiemy jak tam dojść....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
17 sty 2006, 22:32

przez ela 28 lut 2006, 22:20
Wiesz Iwcia!!!
Swego czasu jak "udalo" mi sie wyjsc z domu to koniecznie musialam miec ze soba dowod osobisty!!!!!Bo "gdyby cos mi sie stalo" ( wiesz omdlenia, zawroty w glowie, a nawet i nagla .....), musialam miec pewnosc ,ze moje osobowosc zostanie rozpoznana!!!.
Nie jestes sama w tym ( to dla pocieszenia) i dodania otuchy ...to kiedys minie... spopsoby sa rozne...terapia,tabletki...albo i jedno i drugie..albo niepewnosc dlugo,dlugo....sama mozesz wybrac...
Trzymam kciuki...obojetnie jaka droge wybierzesz... :lol: :lol: zycze powodzenia ... i wyzdrowienia

[size=9:][ [i:][b:]Dodano[/b:]: Wto Lut 28, 2006 9:24 pm[/i:] ][/size:]
Acha!! jeszcze jedno .
To ca facet Twoj mysli.....nie ma zadnego znaczenia...
Ty masz wyzdrowiec.. z nim albo bez niego...
ela
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
10 lut 2006, 01:45

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Amator 01 mar 2006, 01:37
Słuchajcie:
Tak sobie od przedwczoraj czytam Wasze wypowiedzi i dochodze do pewnych, istotnych wniosków i chciałbym porady.Jaka jest moja sytuacja to napisałem,ale jeszcze dodam:
- lecze się praktycznie sam
- nie biore żadnych leków do długiego stosowania
- nie mam w chwili obecnej nawet psychologa
- ostatni raz fachową poradę otrzymałem jakieś 2 lata temu
- mój stan fizyczny oceniam na dobry a psychiczny to klapa
- przez odstawianie benzodiazepiny mam wiele przykrych skutków
ubocznych(fizycznych i psychicznych)
- obiawy nerwicowe są podobne do tych sprzed dziesięciu lat
- chce wreszcie cos zmienić w moim "leczeniu"
- brakuje mi czasem fachowego wsparcia,bo na psychologach itp. to się trochę zawiodłem

Co mogę,albo co powinienem zrobić w pierwszej kolejności?
Napiszcie, co uważacie za najbardziej stosowne w tej sytuacji.

Dzięki i pozdrawiam
Offline
Posty
82
Dołączył(a)
28 lut 2006, 00:44

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 01 mar 2006, 01:51
Amator, a rodzina? W niej masz wsparcie? Lub żona, dziewczyna....jest ktoś taki....?

Co prawda, nie byłem w podobnej sytuacji, co twoja. Moje leczenie od poczatku miało polegac na niebraniu leków. Swój stan fizyczny oceniam na bardzo dobry, a psychiczny na dobry. U psychologa nie byłem juz prawie 8 miesiecy (wtedy zakończyłem terapię). Powoli zmieniałem stare nawyki, wprowadziłem do życia pare rzeczy które sprawiaja mi przyjemność. Zacząłem żyć pełną piersią (no prawie ;) )

To od Ciebie zależy co powinieneś teraz zrobić. Zadałeś trudne pytanie. Powinieneś sam poczuć co w tym momencie będzie dla Ciebie najlepsze. Mozna było by napisac -idź do lekarza, dobrego psychologa, ale taka porada chyba raczej nie jest dla Ciebie zbyt cenna. W koncu byłeś u niejednego. Leki raczej też odpadają....... Ogólnie mówiac trudno cokolwiek doradzić.....
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

przez Amator 01 mar 2006, 02:04
W zasadzie jedyne moje wsparcie to bliska rodzina-wszystko.
Myślę,że psycholog będzie wskazany.Nigdy nie wspominałem lekarzom,że w takim stopniu odstawiłem leki.Myslę,że nie trafiłem na dobrego psychiatrę.Troche tak, jakbym teraz sam sobie odpowiedział.
Chciałbym wiedzieć co inni na tym forum o tym sądzą,ale mimo wszystko chyba postawie znowu ten krok i umówie się na wizytę.
Offline
Posty
82
Dołączył(a)
28 lut 2006, 00:44

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 01 mar 2006, 02:09
Amator, widzisz sam sobie odpowiedziałeś. Tylko wybierz dobrego lekarza, a nie konowała ciagnacego kasę....Bo dobry lekarz, to droga do sukcesu.....
Trzymam kciuki ;)
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

Avatar użytkownika
przez roccola 01 mar 2006, 08:43
Moje zdanie - pierwsza w kolejnosci powinna byc wizyta u DOBREGo lekarza...Tylko dobrego lekarza nie jest łatwo znalesc. Fajnie ze odstawiles leki ja bralam bardzo krotko ale kiedy zaczelam psychoterapie mój lekarz obiecal mi ze wyjde z tego bez lekow..I mial racje :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
408
Dołączył(a)
08 lut 2006, 11:36
Lokalizacja
Katowice

Re: I tak trzymac!

Avatar użytkownika
przez innge 01 mar 2006, 10:31
niqqa napisał(a):Moze pomyslicie ze jestem glupia albo co , ale....

strasznie bola mnie nogi. Od stop, lydki do kolan. Obie.


niqqa, na pewno tak nie pomyslimy... ja mialam takie bole :? ... uczucie jakby bolu w srodku kosci... bardzo dziwne uczucie :roll: ...

z tego, co wiem, nie jestesmy osamotnione w tym symptomie :? czyli nerwica...?

pozdrawiam cie...
...a ty... badz... ze mna..., ktory jestes...,
zanim splosze cie mych powiek... zlym... szelestem...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
20 sty 2006, 00:45

Efectin ER... moja ostatnia nadzieja...

Avatar użytkownika
przez grown-up19 01 mar 2006, 10:50
jest gorzej niż tragicznie. budzę się rano z płaczem, ja Facet budzę się rano i płaczę jak dziecko. mam dość tego wszystkiego. w dzień jest jako tako natomiast w nocy jest OKROPNIE. chce mi się spać ale lęk jest tak ogromny że co chwila się wybudzam. brałem już Spamilan, Pramolan ale po tych lekach moje objawy somatyczne i lęki jeszcze bardziej się nasilały... to było wstrętne uczucie. mój główny problem to oddychanie. każdy lekarz mówi, że z moim układem oddechowym jest wszystko ok, dobra spirometria, RTG itp. jednak ja praktycznie non stop czuję duszności, wydaje mi się, że jak nie odetchnę to zwariuję. kładę się spać a tu nagle bierze mnie taki bezdech okropny, że dosłownie wariuję. miałem już myśli samobójcze, bo dość mam ciągłego strachu przed śmiercią z duszności. dzwoniłem do swojego psychiatry, powiedział, że chciałby ze mną zacząć program Efectinu ER 75mg. podobno lek jest bardzo skuteczny i szybko działa. to moja ostatnia nadzieja, może i kłopoty z oddechem znikną... najbardziej mnie wkurza to, że przez chorobę zaniedbuję studia na których tak bardzo mi kiedyś zależało. wierzę, że Efectin mi pomoże
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
03 sty 2006, 23:03
Lokalizacja
Podkarpacie

tak trzymaj!

Avatar użytkownika
przez dzasti13 01 mar 2006, 11:24
HEj 1
Juz niezdaze nawet do ciebie napisac musze od pracy ,ale jak wroce to napisze .Chce ci tylko powiedziac tak trzyaj ,bo jestes bardzo odwazna nawet sama niewiesz jak . Mam nadzieje ze u lekarza bedzie dobrze trzymam kciuki!pappapap :lol: :lol: :lol: :lol:
chce pomagac ludziom z nerwica lekowa i wymieniac sie spostrzerzeniami i wlasnymi doswiadczeniami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
345
Dołączył(a)
15 lut 2006, 17:29
Lokalizacja
z frankfurtu nad menem

Avatar użytkownika
przez roccola 01 mar 2006, 12:16
Oj nie zgadzam sie z Toba ze lek jest ostatnią nadzieją . Owszem on pomoże ci przetrwac bardzo trudne, jagorsze chwile a le psychoterapia jest Twoja nadzieją on a pozwoli Ci siebie poznac dotrzec do żródeł i pozbyc się lęków. Powodzenia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
408
Dołączył(a)
08 lut 2006, 11:36
Lokalizacja
Katowice

przez atrucha 01 mar 2006, 12:20
W dziale "leki" masz sporo o Efectinie. Poczytaj sobie. To bardzo dobre lekarstwo. Moja kumpela (z realnego świata) miała identyczne objawy jak Ty - po Efectinie ustąpiły niemal zupełnie. Sama stosuje ten lek spory okres czasu i osobiscie jestem bardzo zadowolona. Być może i Tobie pomoże..
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Re: Efectin ER... moja ostatnia nadzieja...

przez reirei 01 mar 2006, 13:45
grown-up19 napisał(a):jest gorzej niż tragicznie. budzę się rano z płaczem, ja Facet budzę się rano i płaczę jak dziecko. mam dość tego wszystkiego. w dzień jest jako tako natomiast w nocy jest OKROPNIE. chce mi się spać ale lęk jest tak ogromny że co chwila się wybudzam. brałem już Spamilan, Pramolan ale po tych lekach moje objawy somatyczne i lęki jeszcze bardziej się nasilały... to było wstrętne uczucie. mój główny problem to oddychanie. każdy lekarz mówi, że z moim układem oddechowym jest wszystko ok, dobra spirometria, RTG itp. jednak ja praktycznie non stop czuję duszności, wydaje mi się, że jak nie odetchnę to zwariuję. kładę się spać a tu nagle bierze mnie taki bezdech okropny, że dosłownie wariuję. miałem już myśli samobójcze, bo dość mam ciągłego strachu przed śmiercią z duszności. dzwoniłem do swojego psychiatry, powiedział, że chciałby ze mną zacząć program Efectinu ER 75mg. podobno lek jest bardzo skuteczny i szybko działa. to moja ostatnia nadzieja, może i kłopoty z oddechem znikną... najbardziej mnie wkurza to, że przez chorobę zaniedbuję studia na których tak bardzo mi kiedyś zależało. wierzę, że Efectin mi pomoże
ty sam wiesz w jakim jesteś stanie. Nie znam efectinu, więc nie pozostaje mi nic innego jak życzyć żeby cie z tego wyciągnął.
Pamiętaj jednak, jeśli sprawa jest już nie do wytrzymania - zawsze istnieje jeszcze szpital i psychotropy, nie słuchaj pieprzenia o ich skutkach - to gadanie ludzi którzy nie byli na prawdziwym dnie. Ja też miałem fazy kompletnej załamki i wycia całymi dniami, właściwie kompletnego rozhuśtania emocjonalnego - jeśli tak jest, zapomnij o jakichkolwiek terapiach i nawet mega XXXL XANAXach ER, to już nie ten etap.
Ale to jest ostatnia deska ratunku, jeśli jeszcze dajesz rade walczyć to walcz sam (sądze że dasz sobie rade sam, ale jeśli pojawiają się konkretniejsze skłonności samobójcze - pamiętaj o tej możliwości ). POWODZENIA!
Kto jest człowiekiem w tym samotnym świecie?
Offline
Posty
891
Dołączył(a)
04 gru 2005, 20:14

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do