Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez innge 26 lut 2006, 14:42
Aga29, niestety mam tez nie bardzo przyjemne stany po obejrzeniu filmow :shock:

np. jak bylam na niebieskim mialam wtedy podobnie sciete wlosy jak binoche, glowna bohaterka... po wyjsciu z kina wydawalo mi sie, ze wszyscy mysla, ze nia jestem i znaja cala moja historie... 8)

z fortepianem bylo podobnie, mialam wtedy faze jakania sie i balam sie, ze nie bede mogla mowic... :? a wlosy tez mialam, jak hunter...


chyba tez dlatego, wole nie tak angazujace mnie filmy...

http://www.nerwica.com/forum/viewtopic.php?t=691

po za tym: Aga29, :arrow: witam na forum :!:
Ostatnio edytowano 26 lut 2006, 17:24 przez innge, łącznie edytowano 1 raz
...a ty... badz... ze mna..., ktory jestes...,
zanim splosze cie mych powiek... zlym... szelestem...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
20 sty 2006, 00:45

przez reirei 26 lut 2006, 14:45
Noo, ja też zauważyłem to od dawna. W wieku chyba 13lat byłem nawet poważniejszy niż teraz. Wogóle jakąś regresję samodzielności przeżywam do dzisiaj. Ciekawe do bedzie za następne kilka lat, resoraki? bebiko?:P
Kto jest człowiekiem w tym samotnym świecie?
Offline
Posty
891
Dołączył(a)
04 gru 2005, 20:14

przez atrucha 26 lut 2006, 15:02
"...Wszystkie bohaterki ukazane są w jednym dniu, który na zawsze odmieni ich własny los i życie ich najbliższych. Wszystkie te kobiety łączy w pewnym momencie jedno przekonanie -że żyją dla kogoś innego a nie dla siebie. Wtedy właśnie zadają sobie kluczowe pytanie: Jakie znaczenie i wartość ma moje życie? Co nadaje mu sens? Czy jest to rodzina, praca, miłość? Każda z nich znajdzie inne rozwiązanie, jednak wszystkie dojdą do tego samego wniosku, stanowiącego główne przesłanie filmu. A jaki jest ten wniosek? Taki, jaki wypływa z twórczości Woolf, że istota życia kryje się w drobnych elementach, w pojedynczych chwilach, codziennych słowach i gestach, które będąc bardzo osobistym uzewnętrznieniem naszych uczuć przedstawiają to, co w życiu najważniejsze. Powinniśmy żyć każdą chwilą, doceniać znaczenie pozornie błahych spraw i akceptowali życie właśnie takim, jakie jest a nie oczekiwali od niego tego, czego nigdy nie może nam dać. Jednocześnie musimy pamiętać o sobie, żyć zgodnie ze swoim sumieniem i wolą, nie poddawać się społecznym uwarunkowaniom, jeśli są zamachem na nasze ja i nie pozwolić innym na całkowite definiowanie naszego własnego losu..."


Nie widziałam.. Postaram się zobaczyć. Fajna recenzja.
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez reirei 26 lut 2006, 15:02
Ciekawe rzeczy piszesz bibi. Ja też mam podobnie jak Mefisto, ale nigdy nie wpadłem na to, że może być to mój sposób na nadrabianie niskiej samooceny
Kto jest człowiekiem w tym samotnym świecie?
Offline
Posty
891
Dołączył(a)
04 gru 2005, 20:14

przez reirei 26 lut 2006, 15:30
Magnolia, bądz silna! Najgorsze już za Tobą, zobaczysz! Mnie też życie złamało - trzy lata temu. Teraz, chociaż nadal miewam bardzo ciężkie doły, widzę świat - a co ważniejsze, SIEBIE - w kompletnie innych barwach. Jesteśmy młodzi i całe życie jest dopiero przed nami. Choroba, to tylko przygoda, która nam się przytrafiła. Wiem co mówię!
TRZYMAJCIE SIĘ WSZYSCY ŁATWOPALNI!!!!!
Kto jest człowiekiem w tym samotnym świecie?
Offline
Posty
891
Dołączył(a)
04 gru 2005, 20:14

przez reirei 26 lut 2006, 15:35
a ja dostaje napadów agresji na wszystkich filmach w których na siłę buduje sie jakąś napiętą akcję albo sztuczną panikę (ostatnio szlak mnie trafił na "kuli"). Oprócz tego "duszę się" na westernach (na widok tych chmur kurzu i piachu)
Kto jest człowiekiem w tym samotnym świecie?
Offline
Posty
891
Dołączył(a)
04 gru 2005, 20:14

przez reirei 26 lut 2006, 17:21
no właśnie, może nadrabiamy dzieciństwo. Ja się tam po drzewach nałaziłem, ale właśnie zawsze byłem bardzo poważnym dzieckiem.
Teraz mi palemka obija i loooz :mrgreen:
Kto jest człowiekiem w tym samotnym świecie?
Offline
Posty
891
Dołączył(a)
04 gru 2005, 20:14

przez atrucha 26 lut 2006, 17:33
reirei napisał(a): Ja się tam po drzewach nałaziłem, ale właśnie zawsze byłem bardzo poważnym dzieckiem


Zupełnie jak ja.. :lol:
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Avatar użytkownika
przez cicha woda 26 lut 2006, 23:01
Na mnie filmy w żaden dziwny sposób nie działają.
Aga 29 jeśli masz z tym problem na czas choroby pozostań przy komediach. Po co dostarczać sobie dodatkowych "atrakcji"?
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

Avatar użytkownika
przez bibi 26 lut 2006, 23:01
Aga 29 witaj :D
ja się przestawiłam na filmy familijne
nie moge znieśc krwi i okrucieństwa na ekranie
za to kocham magię i fantastykę
asterixa mogę oglądac godzinami
odbiło mi zupełnie. zero dzienników, faktów, złych wiadomosci. itp
to już trwa tak z rok...
ale teraz powoli wdrażam się w Zycie kraju , bo zreperowałam sobie radio :D i gra sobie cichutko jak robię jedzonko
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

przez ewa24 27 lut 2006, 00:43
wiecie,ja też ju nie wiem co robić;(Na początku lęki dopadały mnie tylko w autobusie,ale w ciągu ostatnich kilku miesięcy bardzo mi się pogorszyło.Ostatnio mam paniczny lęk przed śmiercią-w miejscach publicznych jest najgorzej-kiedyś jeszcze potrafiłam opanować strach,ale teraz powoli czuję,że wariuję-tylko wyjdę poza próg domu a od razu- nawet w windzie mnie dopada-drętwienie całego ciała,duszność,niemiarowy oddech,poprostu czuję,że umieram.Zajęcia na uczelni zaczęły być dla mnie koszmarem-ostatnio poprostu wybiegłam bez słowa z ćwiczeń i pojechałam do domu.Po drodze 3 razy wysiadałam z autobusu z powodu strasznej paniki,ż się duszę.Co robić?jestem juz naprawdę załamana-ostatnio chciałam iść do lekarza,zeby porozmawiać na ten temat,alesamo wystanie numerka było dla mnie koszmarem a do lekarza juz po południu nie byłam w stanie dotrzeć.Myślicie,ze spróbować iśc do psychologa czy odrazu do psychiatry?Aha i jeszcze jedno pytanko-długo się czeka na wizytę u któregoś z tych lekarzy,gdy idzie się państwowo?
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
07 lis 2005, 00:48

Avatar użytkownika
przez bibi 27 lut 2006, 00:54
ewunia.
ja uważam że najlepiej iść od razu do psychiatry. jeżeli masz takiego na rejonie, to wal do niego. jeżeli do prywatnego to myśle ze to kwestia zarejestrowania się. fakt że trzeba wtedy jeszcze chwilę poczekac. myśle że nie długo.
psychiatra państwowy przyjmuje (przynajmniej u mnie tak jest) w ten sam dzień , tyle ze kolejki są długie. i mnustwo ludzi w takim stanie jak ty,
poza tym, tam gdzie ja chodziłam facet przepisywał tylko leki. nie miał czasu na rozmowę z pacjentem.
dlatego lepiej idź do prywatnego i wysłucha i wytłumaczy i będzie krócej a wizyta około 60 zł
rozumiem twój strach, lęk, ale nie martw się .będzie dobrze. tylko cierpliwości.
no i czytaj forum , bo tu jest już prawie wszystko co trzeba by poczuc się lepiej
buziaczki
:D
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

mam to samo

przez patti1985 27 lut 2006, 02:48
własnie teraz gdy przeczytałam to co napisałas.. czuje sie identycznie.. boze.. niewiem ile jeszcze dam rade... o samobójstwie mysle tez ale wiem ze tego nie zrobie!! jak sie teraz czujesz????patti
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
20 lut 2006, 23:15

Powikłanai po thc i amfetaminie

przez s1-ffa 27 lut 2006, 04:31
witam, mam podobne historie: boję się rozmowy z niektórym ludźmi, niektóre sytuacje mnie bardzo stresują, nawet do tego stopnia, że mam kłopoty z wysłowieniem się. 8 miesięcy temu odstawiłem amfetamine dożywotnio (po roku zażywania) miesiąc temu odstawiłem również trawe. Objawy słabną, lecz bardzo powoli. Jaka jest droga leczenia?
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
27 lut 2006, 04:26

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 35 gości

Przeskocz do