Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez wioletta 25 lut 2006, 17:27
tez tak sie swego czasu czulam.Teraz nauczylam sie nie wierzyc tak do konca swoim myslom,bo one często kłamią.Dla mnie pomagają leki i psychoterapia.Bez tego byłabym już w wariatkowie.TEż DUżO PRZEżYlam i jestem tą przeszłością tak przesiąknięta,że trudno mi spojrzeć w przyszłosć.Wydaje mi sie ,ze nie umiem życ jak nie mam probleów.ZAWSZE JE MIALAM.Teraz mam przyjemne rzeczy do nauczenia sie.Musze nauczyc sie cieszyc,kochac i doceniac swój spokój,na który może w końcu zasłużylam
wiki
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
14 lut 2006, 22:54

przez Magnolia 25 lut 2006, 17:28
Nie,nie mam a dlaczego pytasz?
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
08 lis 2005, 10:27

przez Mefisto 25 lut 2006, 17:33
i tu jest pies pogrzebany......
musisz znależć kogoś kto cie pokocha i pomoże wyjść z tego
Wiem co mówie :)

pozdrawiam ;)
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
23 lut 2006, 23:02

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Magnolia 25 lut 2006, 17:53
Może i masz racje,ale ja jak narazie widze przed sobą czarną dziure i zero przyszłości,choć może to sie kiedys zmieni w co wątpie...
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
08 lis 2005, 10:27

Czy to nie w porządku?????

przez Mefisto 25 lut 2006, 17:57
Mój problem polega na tym że nieustannie żyje życiem innych.
Problemy innych traktuje jak swoje .
Wysłuchuje godzinami wyżalania innych i szukam rozwiązania tak
jakby to był mój obowiązek.Dżwigam całe zło tego świata :x
Czy to jakaś nadwrażliwość.

Pomóżcie
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
23 lut 2006, 23:02

przez Mefisto 25 lut 2006, 18:04
pamiętaj " Wszystko co nas nie zabija to na s wzmacnia


trzymaj sie ja miałem podobną sytuacje i jakoś z tego wyszedłem
co prawda miewam jeszcze czasami doły ale to nie to samo

Pozdro ;) [/b]
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
23 lut 2006, 23:02

przez wioletta 25 lut 2006, 19:37
Nie można życ problemami wszystkich ludzi,bo w koncu organizm powie ci stop.JAtak tez robiłam i przyczepila sie do mnie nerwica.jak mam leki, to przynajmiej nie musze myslec o calym swiecie to jest moje usprawiedliwienie.do tego pomagają mi w tym objawy.Wiec albo przestaniemy martwic sie o wszystkich,albo musimy zyć z nerwica.Aja jej nie lubie.
wiki
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
14 lut 2006, 22:54

Avatar użytkownika
przez bibi 26 lut 2006, 00:31
pisze jak do kobiety , bo jeszcze się nie zorientowałam jaką masz płeć.
sorki jak cos :D

przede wszystkim zastanów sie najpierw na tym--- czy nie masz poczucia , ze jak dana osoba nie bierze pod uwagę twoich rad, lub lekceważy twoje zdanie albo nie robi czegoś po twojej mysli to jest ci przykro? i wtedy karzesz ją za to brakiem rozmów,czasu, lub brakiem pomocy, masz wrażenie że jest niewdzięczna (uczuć jest duzo)---jeżeli masz taki poczucie to,
myślę że chcesz się dowartościować. masz problemy ze soba, nie rozwiązane, niechcesz się do nich przyznac, chowasz je głęboko.
jednak poczucie że komuś pomogłaś jest bardzo budujące,
to wspaniałe uczucie i wcale się nie dziwię że to robisz.
to może być pozostałośc po rodzicach, którzy twoje problemy sobie olewali.
Moi znajomi wydostali się z rodzin patologicznych, poszczęściło im się i są bogaci . jednak nie potrafią normalnie z tym życ. uważają że życie dało im za dużo i muszą się z tym podzielić z kimś kto ma gorzej od nich.
myśleli ze robią dobre uczynki z czystego serca, że z miłości do bliżniego.
dopiero na terapii DDA okazało się ze to jest dowartościowanie się , poza tym, to że uważaja że mają za dużo , że im się nie nalezy to też jest syndrom DDA

jeżeli nie masz takiego wrażeniaa--to w takim razie myślę że
jednak życie za kogoś, to tak jakbyś nie miała własnego życia, lub jakbyś uciekała od własnych problemów. możesz nie mieć własnego życia nudzić się, lub miec tyle problemów że zagłuszasz je problemami innich ludzi , a sobie tłumacząc...inni maja gorzej.

przeprzaszam jeżeli cię uraziłam. takie sa moje przemyślenia.
Ostatnio edytowano 26 lut 2006, 19:56 przez bibi, łącznie edytowano 1 raz
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

pocccccccccccczucie winy!

Avatar użytkownika
przez dzasti13 26 lut 2006, 01:18
Poczucie winy miewam ,go przewaznie jak pokuce sie w sumie bez powodu ze swoim cholopakiem z ktorym jestem 5 let ,a co najgorsze to to ze ,czuje sie wtedy taka samotna krzycze i wyje do ksiezyca, jak juz mu nawtykam pozadnie ,a we mnie jest wtedy tyle agresji nieraz potrafie nawet cos co mam pod reka i rozbic,no a jak puszcza mnie to jestem zmeczona czuje sie jak flak bez sily ,doniczego ,nic niewartosciowa .Nienawidze tego stanu ,ale powiem wam ze od jakiegos miesiaca udalo mi siee przezyc bez tego .Powiedzialam ze postaram sie cos we mnie zmienic niebede odrazu tak nerwowo reagowac lepiej na olewke i wiecie nawet pomoglo .Zobaczymy na jak dugo! :(
chce pomagac ludziom z nerwica lekowa i wymieniac sie spostrzerzeniami i wlasnymi doswiadczeniami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
345
Dołączył(a)
15 lut 2006, 17:29
Lokalizacja
z frankfurtu nad menem

Walcz i niepestawaj!

Avatar użytkownika
przez dzasti13 26 lut 2006, 01:46
Musze ci powiedziec ,ze i tak naprawde jeses bardzo dwazna ,ze mieszkasz sama ,i trzymaj tak dalej i jesli nawet zbierasz sie 2 godziny na pojscie do sklepu czy po zaplacenie rachunkow ,to i tak wychodzisz ,a uwierz jak niezrezygnujesz i bedziesz tak dalej trzymac ,to lek powoli sie bedzie zmniejszal.Ja mialam lek jak wychodzilam z domu jak jezdzilam metrem i tramwejei autobusem ,ale nigdy nie zrezygnowalam z jazdy i chodz nieraz dusilam sie i bylo mi niedobrze wozilam ze soba torebke papierowa jak zwezaly mi sie drogi oddechowe ,ale sie niepodlam .Jak jezdze teraz to trwa ok 8 miesiecy jak choruje ,to teraz sie tylko smieje i chodz leki juz praktycznie niewystepuija u mnie czesciej mysli ktore staram sie szybko odsiebie odganiac ,tonieprzestalam walczyc.Bo jeszcze do konca zdrowa nie jestem.Dlatego nieprzestawaj i nierazygnuj z niczego przyczym masz lek ,bo potem bedzei jeszcze gorzej ,a tak postaraj sie jakos przetrzymac i zobaczysz ,ze lek sie bedzie z czasem zmniejszal ..Pozdrawiam itrzymam kciuki! :P :lol: :D
chce pomagac ludziom z nerwica lekowa i wymieniac sie spostrzerzeniami i wlasnymi doswiadczeniami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
345
Dołączył(a)
15 lut 2006, 17:29
Lokalizacja
z frankfurtu nad menem

Avatar użytkownika
przez Tygryska 26 lut 2006, 10:07
Ja zycze duzo wiary i wytrwałości. Nie rezygnuj z terapii- to jedyne wyjście z sytuacji.Nawet nie wiesz ile w człowieku jest siły i możliwości, w każdym z nas. Zobaczysz bedzie ok.
Chyba lepiej skoncentrować sie na tym co teraz, na małych sukcesach, pozytywnych zdarzeniach niz zadreczac się tym co bedzie w przyszłości.

Mefisto-nie wiem czy sobie żartujesz czy mówisz serio. Owszem druga połówka to wielkie wsparcie ale nie cudowne lekarstwo na nerwiice.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

przez Magnolia 26 lut 2006, 10:29
Dzięki Wam wszystkim za miłe słowa...najgorsze jest to,że wychodzi na to,że zawsze nienawidziłam sie tak jak ktos to napisał "za wszystko" i dopóki teraz tego nie zmienie to w moim zyciu tez nic sie nie zmieni.Własnie teraz musze sie pokochac.Kiedy jest mi najciężej,nie moge przegrać ze swoją własną psychiką.
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
08 lis 2005, 10:27

Avatar użytkownika
przez bibi 26 lut 2006, 10:42
witaj magnolia :D
nie piszesz czy bierzesz jakieś leki.
przeczytałam wszystkie posty i nie znalazłam
ciesze się ze jednak wyszłaś z tym na forum mimo że narazie napewno nie znalazłaś odpowiedzi.
ja widzę w tobie depresję. może również lękową (nie jestem lekarzem i sory za wymądrzanie się )
jeżeli biosz się zycia, nic cie nie cieszy to może to być depresja , a lęki jak pisałaś też masz.
ja równiez nic konkretnego w zyciu nie umiem zrobić
nie wiedziałam do jakiej szkoły wyższej iść to poszłam tak gdzie koleżanki.
nie mam zadnych zainteresowań, hobby, szukałam siebie we wszystkich religiach, cwiczyłam różne yogi , zeny i inne pierdoły. w końcu tak się zapędziłam że zaczełam cpac. (teraz wiem że moją miłoscią są góry ale trwało to 9 lat zanim poczułam to w sobie), do tej pory nie widze swojego miejca na tym swiacie. nie wiem jaką pracę mam podjąć by mieć poczucie spełnienia. nie widzę się w zadnej. nie umiem gotować i nie nawidze tego robić , nie znam się na niczym . nie moge się wykazać , jak coś przeczytam to od razu zapominam tak więc rozmowa z kimś innym to dla mnie problem, nie mam gustu, totalnie beznadziejna szara ze mnie osoba ( ale lubię siebie :))
Ale mam dziecko, i myślę że gdyby nie ono ( ma 15 lat) to bym się zaćpała na śmierć, albo zapiła. teraz ona jest na pierwszym miejscu --mój cel w życiu (mąż nie żyje)

chciałabym ci doradzić, żebyś szukała jakis zainteresowań, odnalazła siebie, ...wiesz o co mi chodzi
ale na początek ---to trzeba chcieć.
a ty nie chcesz --albo chcesz -bo przeciez jesteś na forum
skup się na małych kroczkach, malutkich sukcesach
najpierw wylecz depresję.
wróżę ci, że jak zaczniesz brać leki to za jakieś 6 miesięcy poczujesz się już lepiej , lepiej na tyle , żeby móc się otrząsnąc z samobójczych mysli i zacząc szukac siebie
a że nic nie umiesz.....są kursy gotowania, tańca, malarstwa, (wiem bzdury gadam) ale zawsze możesz się sprawdzić
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

trudno mi oglądać filmy

przez Aga29 26 lut 2006, 14:10
Witam,
Jestem tu nowa. Jestem DDA swiadoma tego od 2 lat. Mam nerwicę lękową. Głównie boję się choroby psychicznej.
Chciałam zapytać czy też tak macie.
Zaczęło sie od Pięknego Umysłu, chodziłam jak struta, lęk że mam tak samo jak główny bohater, że sobie wymysliłam połowę życia, że ludzie wokół mnie tak naprawde nie istnieją.
Teraz cięzko mi obejrzeć film z kategorii psychologicznych sensacji, bo mam głupie mysli, na które reaguje lękiem ze to co się dzieje na filmie stanie się, albo sie dzieje w rzeczywistosci. Wchodzę zbyt emocjonalnie w to co dzieje sie na filmie, nie umiem sie zdystanoswac, że to tylko film.
Podczas oglądania mam obijawy psychosomatyczne, poce się, kreci mi się w głowie, boli mnie brzuch, po filmie musi minąć jakiś czas żeby wróciło wszystko do normy.
pozdrawiam
Aga
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
23 lut 2006, 20:30
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 31 gości

Przeskocz do