Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

:)

Avatar użytkownika
przez Olka 14 paź 2005, 13:24
Brawo!!!!!:)))) Brakuje tu takich jak Ty:) Dodam jeszcze, że

czasem warto pozwolić sobie na odczuwanie lęku, zamiast ciągle z nim walczyć, Zatem pozwólmy sobie Kochani na to uczucie

niepokoju, które nas czasem dopada:)))) Jak człowiek zaakceptuje, to co czuje i przyzna sobie do tego prawo........od razu

lżej:)))
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Avatar użytkownika
przez Olka 14 paź 2005, 13:29
Hej spokojnie.........:)ja przestałam się stresować, już nie

przeraża mnie myśl, że mogę zemdleć......choćby na środku hipermarektu, w pracy i nie wiem gdzie jeszcze:)Najwyżej ktoś mnie

zdrapie z chodnika i zadzwoni po karetkę:))) heh:))) Najgorsze jest to jak się człowiek boi ataków, bo napędza się wtedy

cholernie!!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Avatar użytkownika
przez Picasso 14 paź 2005, 14:34
Intensywny wysiłek fizyczny na prawdę działa... Kiedyś

trenowałem intensywnie przez 6 lat sztuki walki-żadnych problemów ze zdrowiem...Idealny spokój umysłu, pełno energii itd.

Później musiałem przerwać (kontuzja). Zaczeło sie dziać niedobrze...Po kilku latach znowu trenuje i chyba powoli wszystko

wraca do normy:] To pozwala sie oderwać, wyluzować, zapomnieć, uczy dyscypliny i panowania nad sobą...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
06 paź 2005, 22:24
Lokalizacja
Polska:)

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez roxy_nat 15 paź 2005, 22:24
ja 1 atak paniki zaliczylam pod koniec czerwca tego roku, gdy

oblalam 2 egzaminy, w tym jeden najwazniejszy. swiadomosc zwalonych wakacji mnie dobila, bo i tak juz wyczerpany organizm

napedzany stresem zyjacy jak maszyna ledwo zyl. tak sie zlozylo ze w koncu zawalilam studia, przeszlam we wresniu przez

poprawki i egzamin komisyjny i zabraklo mi 1% zeby zaliczyc 1 z tych egzaminow.
Brzmi glupio nie? bo kto by sie

przejmowal jakimis egzaminami. ale nie w tym sek. Ja generalnie od dziecka mialam jakies play na przyszlosc i kreowalam sobie

moj taki maly swiat, to co chcialam osiagnac. W koncu zaczelam na maxa w tym zyc i lapalam doly jak tylko sobie uzmyslawialam

ze wcale moze tak kiedys nie byc itd. No ale byla szkola podstawowa bylo liceum i nie trzeba bylo podejmowac zadnych decyzji,

mozna bylo sobie marzyc np. o mieszkaniu w Londynie a wcale nie musisc podejmowac decyzji: lece pracowac i studiowac. dopiero

teraz, w momencie gdy podjelam ta decyzje (bo coz by robic teraz w Polsce jaks ie zawalilo studia) doszlam do wniosku ze

zaczynam panikowac i stresowac sie tym ze moze cos nie wypalic. Jak miewam ataki paniki to zawsze mysle wteyd ze spieprze

sobie zycie, ze wcale nie bedzie tak jak bym chciala zeby bylo, ze na niczym mi juz nie zalezy. Teraz wiem ze wychodzi ze

mnie caly ten strach przed tym ze moge nie osiagnac tego co chce (a jest tego cholernie duzo). Nie bylam z tym u lekarza,

chociaz przypuszczam ze to nerwica, bo objawy sie zgadzaja. nie chce brac lekow, bralam tylko uspokajajace przed komisem ale

zaczynalo mis ie od ich w glowie krecic. Polece do Londynu i zobacze, moze wtedy caly ten stres minie.
sory za taki dluugi

wyklad.
to co moge radzic to po prostu zastanowcie sie o czym myslicie podczas paniki, wiadomo ze o tym ze jest wam slabo,

niedobrze itp, ale gdzies jets tez glos ktory mowi dlaczego macie ten atak.
powodzenia
roxy_nat
Offline

przez roxy_nat 15 paź 2005, 22:44
jak ja mialam pierwszy atak to w ogole myslalam ze umieram bo

nie moglam pojac dlaczego ejst mi slabo i duszno i niedobrze. 1szy atak zaliczylam dzien po ostatnim wyniku z egzaminow w

sesji. wynik byl negatywny :D prawdopodbnie swidomosc zwalonych wakacji mnie dobila, pochwale sie ze zwalailam studia i lece

za 2 tyg do Londynu, dzisiaj nie moglam caly dzine jesc bo sie zaczelam tym stresowac, przeryczalam pol dnia i przespalam bo

mi sie wstwac nie chcialo. najbardziej boli to ze kiedys, w 4tej klasie liceum mialamw szystko w dupie , niczym sie nie

przejmowalam i mialam ogromniaste poczucie wlasnej wartosci i wiare we wlasne morzliwosci. kiedys jak sie budzilam to

myslalam 'o jakis super dzine' a treaz mysle ' o czy przypadkiem nie jest mi slabo?"
najwazniejsze ejst zeby sie z tym

pogodzic, wtedy zwracasz coraz mniejsza uwage na ataki i latwiej jest ci sie z tym oswoic.
roxy_nat
Offline

przez roxy_nat 15 paź 2005, 23:17
jak na moj gust, nie chodzi tylko o wysilek fizyczny. wazne

jest aby miec jakakolwiek forme wyrazania tych emocji, wyrzucenia tego z sibie np gra na instrumencie, rysowanie, pisanie,

poezja, pamietnik, cokolwiek, nawet jesli w tym momencie o tym myslisz to tez w tym samym sie tego pozbywasz.
ja np. jak

mam dola to tworze piosenki, ostatnio taka stworzylam ze chyba kazdy by sie powiesil jakby tego posluchal:/
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
15 paź 2005, 22:55
Lokalizacja
Nibylandia

przez Gość 15 paź 2005, 23:44
bardzo madre rzeczy mowisz Marek <brawo> bo moze wlasnie

tlumienie uczuc powoduje ten caly lek i nerwice?? trzeba sie tego pozbyc !!!!!
Gość
Offline

przez roxy_nat 15 paź 2005, 23:47
ja mam nerwice od czerwca tego roku, ale nie byla ona

spowodowana czyms tak okropnym jak smierc bliskiej osoby. mam ataki tak raz na tydzine albo raz na 2tygodnie, budze sie z

uczuciem nipokoju, czasami mam kilka dni wolnego od tego. dzisaij np. przeryczalam pol dnia i przespalam. u mnie nerwica

=dol, dol= nerwica. Nie biore lekow, nie bylam u lekarza. co moge poradzic to: zastanowcie sie czemu macie atakai, czego sie

boicie podczas ataku. mnie jest zawsze neidobrze, boje sie ze zaczne sie dusic i mdlec. ale nie w tym rzecz. oprocz tego

czuje sie samotna, nie widze dla siebie przyszlosci i jestem zagubiona. Zastanowcie sie jakie leki wywoluja ten napad paniki.

jak do tego dojdziecie bedzie wam latwiej siebie zrozumiec, i pogodzic sie z tymi atakami, a im mniejsze beda one robic na

was wrazenia, tym blizej sukcesu. sama jestem ciekawa czy kiedys mi przejdzie...
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
15 paź 2005, 22:55
Lokalizacja
Nibylandia

przez roxy_nat 15 paź 2005, 23:49
jesli chodzi o mnie to tlumienie uczuc to ostatnia rzecz jaka

robie. co innego pogodzic sie z nimi:D
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
15 paź 2005, 22:55
Lokalizacja
Nibylandia

przez roxy_nat 15 paź 2005, 23:54
mnie serce wali, zaczynam miec problemy z oddychaniem, jest mi

duszno i robi mi sie slabo, a jak sie bardziej nakrece to sie trzese cala do tego
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
15 paź 2005, 22:55
Lokalizacja
Nibylandia

przez roxy_nat 16 paź 2005, 00:37
u mnie ataki to jest strach przed samotnoscia, strach przed

tym z enie uda mis ie osiagnac tego co chce, ze nie bede miala sily zeby spelnic swoje marzenia, tez strach ze moge stracic

tych ktorych kocham, ale przede wszystkim to mam stresa ze moge miec atak co jest zupelnie bez sensu.
a co mnie zastanawia

najbardzije to to ze przed atakiem nie bylo opcji ataku w naszym mozgu, a teraz mamy stres ze mozemy miec atak. niech no

mnie to ktos wtlumaczy bo mnie wkurza juz ta cala nerwica. moja mama mowi ze wyrosne z tego przejmowania sie

wszystkim.
ah! cos mi sie wlasnie przypomnialo. sprobujcie sobie przypomniec dzien w ktorym byliscie na prawde szczesliwi

i zastanowcie sie dlaczego tak bylo. dla mnie to byla majowka . a dlaczego? bo siedzialam z przyjaciolmi na dzilace, jedynym

problemem bylo 'kiedy zjemy obiad' albo ' czego sie napijemy teraz' albo ' a co by tu zapuscic w wiezy'. nie myslelismy

o przeszlosci ani o przyszlosci, ciesyzlismy sie momentem, chwila. moze wlasnie tak trzeba starac sie zyc. zamiast myslec ze

moze przyjsc atak cieszmy sie ze go teraz nie mamy:) powodzenia
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
15 paź 2005, 22:55
Lokalizacja
Nibylandia

prosze o pomoc.Nie wiem co mi jest?

przez sweetness999 16 paź 2005, 17:47
Witam.
Nie wiem czy

dobrze wybrałam forum ale ktoś mi polecił właśnie tą strone.
Mam taki problem.Od jakiegoś miesiąca.Jechałam zatłoczonym

autobusem i nagle zasłabłam.Pomyślałam tłok-pewnie dlatego.Wyszłam przewietrzyłam sie zrobiło się dobrze.Potem byłam na

koncercie-imprezie.Wypiłam może pół piwa(ogólnie żadko pijam alkohol i w małych ilościach)i w sali podczas koncertu zrobiło

mi sie słabo,poczułam panike ale znowu sie przwietrzyłam i było lepiej.
Przez następne kilka dni nic się nie działo.Aż

znowu wsiadłam ostatnio do autobusu i sie zaczęło...zrobiło mi sie słabo,recę i nogi odmawiały posłuszeństwa i czułam taka

straszną panike.Musiałam wysiąśc i wrócic do domu.Ledwo doszłam,serce waliło jak młot.Od tamtego czasu nie mogę wsiąść do

autobusu bo się boje...również jak wychodze na zewnątrz to czuje taki strach-panike(szczególnie jak jestem sama)
Czy to

jest nerwica lękowa?Czy ona może zaatakować tak nagle?Nie zostałam nigdy napadnięta na ulicy ani w autobusie.Nie mam choroby

lokomocyjnej.Nie jestem również w ciąży.
Prosze o pomoc gdzie powinnam się zgłosić i co robić bo nie mogę normalnie

funkcjonować.
Dziękuje
sweetness999
Offline

CzeSC kochani

przez Berry 16 paź 2005, 18:53
Witam WAS serdecznie. Moje objawy nerwicowe

zaczęły sie już stosunkowo dawno. 6 lat temu przeżyłam poważne załamanie, ograniczyło i zmieniło całe moje dotychczasowe

życie, leczyłam sie tylko farmakologicznie i przez 6 lat miałam spokoj, az do tej pory, znowu wróciły lęki. W dzien

funkcjonuje super, co prawda bardziej sie kontroluje ale daje sobie ze wszystkim rade, natomiast gdzy juz sciemnia sie na

dworze odczuwam niepokoj a wieczorem juz lęk. Za tydzien ide do psychologa,aktualnie łykam na noc cloranxen-przepisany przez

interniste!!! pozdrawiam, odpiszcie cosik!!! :roll:
Berry
Offline

przez roxy_nat 16 paź 2005, 19:00
nie jestem lekarzem, ale u mnie wlasnie tak sie zaczelo. Im

szybciej zrozumiesz ze tak na prawde nic ci nie jest, tylko masz glupia nerwice tym lepeij. ja skonczylma sesje poszlma na

koncert qotsa i zrobilo mis ie slabo,a le to luz bo zawsz emi slabo jak sa tlumy i nic sie nie dzieje. nastepnego dnia znowu

bylo mi slabo, i jeszcze wyniki sesji mnei dobily a nastepnego dnia zaczelam panikowac i myslaalm ze umieram, bo bylo mislabo

serce walilo mi jak mlot i myslalam ze sie udusze. pojechalam do lekarza, bo mialam grype wczesniej i myslalam ze to moze to,

ale nic. lekarz kazal mi zrobic echo-serce- serduszko zdrowe. a ja sie i tak stresuje, ale wiem ze jak zrobi mis ie slabo to

od tego nie umre i ze przejdzie. glupie to takie. Im wczesniej zrozumiesz ze to nic takiego tym latwiej bedzi ci z tym

walczyc.
good luck
Ostatnio edytowano 16 paź 2005, 19:05 przez roxy_nat, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
15 paź 2005, 22:55
Lokalizacja
Nibylandia

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do